Home Ogólnie Dlaczego to tak boli… czyli zwierz o Avengers: Czas Ultrona

Dlaczego to tak boli… czyli zwierz o Avengers: Czas Ultrona

autor Zwierz
Dlaczego to tak boli… czyli zwierz o Avengers: Czas Ultrona

Zwierz czekał na Avenger­sów wiernie choć bez olbrzymiego napię­cia. Naw­igował pomiędzy spoil­era­mi, wstrzymy­wał się przed czy­taniem dyskusji. Choć słyszał o kon­trow­er­s­jach wiernie wierzył, że Joss Whe­don który dał mu może nie za mądrą ale na pewno niesły­chanie rozry­wkową część pier­wszą zro­bi to jeszcze raz. I choć może się potknąć to całość na pewno da radę. Zwier­zowi nie przyszło do głowy, że nasz dro­gi reżyser padł na pysk. I zdaniem zwierza już się z tej pozy­cji nie pod­niesie. Zwierz starał się do min­i­mum ograniczyć spoil­ery i nic tak naprawdę ważnego nie zdradza

Ultron-2 Ultron powinie być ciekawym złym, potężnym, praw­ie nie poko­nany. Ale w isto­cie praw­ie go nie znamy i nieco za częs­to służy za com­ic relief.

Zaczni­jmy od tego, że zwierz naprawdę chci­ał ten film pol­u­bić. Kry­tykowanie filmów Mar­vela zazwyczaj boli zwierza. W końcu to po „ich” stron­ie opowiedzi­ał się w wielkiej wojnie z DC i to ich pro­dukc­je wskazy­wał jako najlep­szy przykład na to, ze kino super bohater­skie może pode­j­mować świadomy dia­log ze sche­matem kina rozry­wkowego. Kole­jne pro­dukc­je ze sta­jni Mar­vela potwierdza­ły że moż­na swo­bod­nie wchodz­ić do tej samej rze­ki pokazu­jąc nam bohat­era, jego wady, staw­ia­jąc przed nim prze­ci­wni­ka i zamieni­a­jąc tą kon­frontację (o zawsze wiadomym rezulta­cie) w kawał porząd­nej rozry­w­ki. Humor przykry­wał momen­ty pate­ty­czne, dobre aktorstwo sce­nar­ius­zowe niedo­ciąg­nię­cia a całość przy­pom­i­nała, że kino jest zabawą a nawet więcej – zabawą dającą nam szy­bką ucieczkę od real­iów złego świa­ta, pros­to do alter­naty­wnej rzeczy­wis­toś­ci gdzie dobro zwycięża i ma jeszcze dodatkowo dow­cip­ną odzy­wkę do rzu­ca­nia na koniec. Prob­lem z tym że oglą­da­jąc drugich Avanger­sów nie sposób nie przy­chylić się do opinii kry­tyków tego nur­tu w kine­matografii których zęby bolą od kole­jnych pate­ty­cznych scen i którzy dopy­tu­ją się czy aby na pewno nie zwracanie uwa­gi na sens nar­racji jest dobrym kierunk­iem roz­wo­ju kine­matografii. Przy czym uprzedza­jąc wszelkie pyta­nia — zwierz widzi­ał wszys­tkie filmy Mar­vela i wie czego się po nich moż­na spodziewać. Zna gatunek, pamię­ta emoc­je jakie towarzyszą oglą­da­niu kole­jnych częś­ci. To nie jest tak, że zwierz nie wiedzi­ał czego moż­na się po filmie Mar­vela spodziewać i czego oczeki­wać. Zwierz doskonale wiedzi­ał. Co nie zmienia fak­tu, że wyszedł z kina zawiedziony.

ULTRON_avengers

Avenger­si  kręceni są na zasadzie- szy­bko zan­im dojdzie do nas że nie ma to sen­su — prob­lem w tym, że tu nie ma takiego tem­pa by  brak sen­su ukryć

Tyle uwag ogól­nych. Czas prze­jść do samego fil­mu. Tym co w nim przede wszys­tkim szwanku­je jest sama opowiedziana his­to­ria. Po pier­wsze braku­je jej ory­gi­nal­noś­ci. Czy to pier­wszy raz pokazy­wano nam na ekranie jak pro­jekt służą­cy do ochrony ludzkoś­ci zamienia się w klucz do jej zagłady? Czy nie słyszeliśmy już tych wszys­t­kich haseł o tym że ludzkość niedorosła do poko­ju może go osiągnąć tylko w jeden sposób? Ultron wraz ze wszys­tki­mi swoi­mi pomysła­mi i pogróżka­mi jest jakimś marnym i dalekim cie­niem filmów które tem­at pod­nosiły z więk­szą rozwagą i reflek­sją. I cóż z tego, że sam Ultron jest bohaterem charyz­maty­cznym, dow­cip­nym czy – w sum­ie posi­ada­ją­cym osobowość zde­cy­dowanie bardziej rozwiniętą niż wielu fil­mowych złych, sko­ro właś­ci­wie – film nie jest szczegól­nie tym złym zain­tere­sowany. Co więcej kiedy ostate­cznie Ultron wpa­da na pomysł jak­by tu zaprowadz­ić swój porządek zami­ast stra­chu mamy co najwyżej groteskę. Teo­re­ty­cznie sce­narzyś­ci prag­ną nam pokazać wybór niemożli­wy ale zarazem boją się włas­nego pomysłu i wyco­fu­ją się zeń zan­im ktokol­wiek zdąży poczuć zagroże­nie. Zresztą powiedzmy sobie szcz­erze – czy na jakimkol­wiek widzu mogą zro­bić wraże­nie wydarzenia roz­gry­wa­jące się w jakimś dzi­wnym nie ist­nieją­cym państ­wie europy wschod­niej (komu­nizm nadal ewident­nie tam ist­nieje, ogól­nie jest bied­nie i zwierz jako mieszkaniec kra­ju z Europy bardziej na wschód poczuł się niesły­chanie znużony) sko­ro w poprzed­niej częś­ci nasi bohaterowie bili się z kos­mi­ta­mi na środ­ku Man­hat­tanu? Gdy­by jeszcze miejsce czy ludzie z tego miejs­ca mieli jakąś osobowość. Ale nie – szare budyn­ki, szary tłum służą­cy tylko temu by nasi bohaterowie zori­en­towali się pod koniec fil­mu, że być może przed akcją należy ewakuować cywili (biorąc pod uwagę jak dłu­go dzi­ała­ją jest to myśl dość póź­na). Wszys­tko pozbaw­ione koniecznej dra­maturgii, dopraw­ione niebez­piecznie dużą dawką pato­su (w stanie czystym) spraw­ia, że jeszcze wyraźniej niż zazwyczaj dostrzegamy wady fil­mu super bohaterskiego.

Marvel's Avengers: Age Of Ultron..Thor (Chris Hemsworth), Steve Rogers/Captain America (Chris Evans), Clint Barton/Hawkeye (Jeremy Renner), Tony Stark/Iron Man (Robert Downey Jr.) and James "Rhodey" Rhodes/War Machine (Don Cheadle)..Ph: Film Frame..?Marvel 2015

To jest dzi­wne jak bard­zo nie wychodzą w tym filmie sce­ny pomiędzy super bohat­era­mi. Wcześniej lekkie i dow­cip­ne tu wyda­ją się być przedzi­wnie wymuszone

No ale nie o samego Ultrona ma prze­cież chodz­ić ale o kluc­zową dla nar­racji grupę super bohaterów. Grupę trud­ną bo prze­cież nie pasu­jącą do siebie – bohaterowie mimo, że wszys­t­kich łączą wspólne akc­je mają zupełnie inne motywac­je i schematy dzi­ała­nia. Stark jest nieza­leżny, Ban­ner niechęt­ny, Kap­i­tan ide­al­isty­czny, Wdowa i Hawk­eye pro­fesjon­al­ni a Thor tak naprawdę zupełnie ludzki­mi sprawa­mi nie zain­tere­sowany – przy­pad­kowy nieco obroń­ca zie­mi. Tym co było fajne w jedynce to z jed­nej strony – pokazanie jak bard­zo intenc­je i motywac­je bohaterów różnią się od siebie a po drugie gra – z miłym każde­mu wiel­bi­cielowi takiego kina pomysłem jak wyglą­da­ją relac­je z super bohaterów po pra­cy. I tu pojaw­ia się prob­lem – Whel­don nie jest nam w stanie zaofer­ować żad­nego nowego sen­sownego pomysłu na oba wąt­ki. Kole­jne kłót­nie super bohaterów brzmią jak zdar­ta pły­ta przy czym – akc­ja ułożona jest tak, że właś­ci­wie nie ma cza­su by przysiąść i zas­tanow­ić się dłużej nad tym czy w ogóle współpra­ca jest możli­wa. Widać że uni­w­er­sum szyku­je się do Civ­il War ale prawdę powiedzi­awszy – kon­flikt Kap­i­tana i Iron Mana jest tak napisany że nie wyglą­da fas­cynu­ją­co. A właś­ci­wie trud­no dokład­nie go zrozu­mieć o tyle, że tworzą go krótkie urwane dialo­gi a w filmie kończy niczym nie uza­sad­nione zachowanie Iron Mana. Z kolei kiedy twór­cy stara­ją się przeskoczyć na wąt­ki oby­cza­jowe pojaw­ia się prob­lem z ich umo­cow­aniem w relac­jach i tym co wiemy o bohat­er­ach. Zresztą powiedzmy sobie szcz­erze, nawet dow­cip­ne dialo­gi wypada­ją dość płasko. Jak­by na siłę stara­no się nas przekon­ać że każ­da wymi­ana zdań jest tu śmiesz­na. Nie jest. Zaś wciskanie wid­zom do gardła kole­jnych żartów naprawdę nie sprawi, że będą dobre. Wielu próbowało. To naprawdę nie działa.

Captain-America-Thor_612x380 Zwierz cały film miał wraże­nie że Chris Evans i Chris Hemsworth są znudzeni filmem i nie za bard­zo zain­tere­sowani produkcją

Teo­re­ty­cznie film ma nam pokazać jak nasi super bohaterowie się zmie­nili ale nieste­ty tu także pojaw­ia się prob­lem. Choć od poprzed­nich częś­ci minęło trochę cza­su i bohaterom coś się przy­darzyło, to zwierz cały czas odnosił wraże­nie, jak­by reżyser poprzed­nich filmów Mar­vela nie oglą­dał. Albo robił to bard­zo nieuważnie. Jedynym bohaterem którego poz­na­je­my naprawdę lep­iej jest Hawk­eye. Ale on w sum­ie zosta­je sprowad­zony do dość łza­wego wątku, który ma wid­zowi za każdym razem przy­pom­i­nać, że to jest trud­na i niebez­piecz­na pra­ca (a do tego jak Hawk­eye słuszne zauważa – cza­sem zupełnie bez sen­su). I to właś­ci­wie tyle – zwierz nie wie czy Chris Hemws­worth nie miał cza­su czy wszys­tkie ciekawsze zdarze­nie z życia Tho­ra postanowiono zostaw­ić na Ran­garok ale w tym filmie jego postać jest iry­tu­ją­co pozbaw­iona osobowoś­ci. Thor pojaw­ia się i zni­ka wtedy kiedy sce­narzyś­cie jest wygod­nie a jego „side Quest” jest pięknym przykła­dem jak nie należy pisać fil­mowych wątków. Nie wiado­mo o co chodzi i jeszcze jest nud­no. Czarna Wdowa i Bruce Ban­ner powin­ni mieć ciekawy wątek ale (o czym za chwilę) wychodzi bla­do i stras­zli­wie niewiary­god­nie. Także dlat­ego, że aktorzy (o nich też za chwilę) wyda­ją się grać wbrew dość wyraźne­mu brakowi chemii. Z kolei w przy­pad­ku Tonego Star­ka ktoś powinien posadz­ić Jos­sa Whe­do­na przed telewiz­orem i pokazać mu poprzed­nie dwa filmy o Iron Manie bo wyda­je się że prze­gapił ewolucję postaci jaka w nich zaszła. Nadal pisze Tonego jak­byśmy byli przy pier­wszym odcinku. Co praw­da sce­narzys­ta próbu­je grać lęka­mi bohat­era ale zupełnie mu to nie wychodzi i co więcej zachowu­je się tak jak­by naprawdę nie widzi­ał Iron Mana 3 (np. nie opowia­da nam jak Tony wpadł na część swoich pomysłów).

Inhumans_67966 To nawet nie chodzi o to, że posta­cie są źle zagrane — są zagrane śred­nio. Ale chodzi o to, że zostały napisane tak że nie za bard­zo zwierza obchodz­iło co się z nimi dzieje.

Kry­tykom filmów o super bohat­er­ach zarzu­ca się, ze czepi­a­ją się szczegółów związanych z nar­racją zami­ast spo­jrzeć głę­biej. To praw­da. Ale właśnie na tym pole­ga prob­lem z Avenger­sa­mi. Nie ma głę­biej. Wymiotło wszelkie nawet naj­drob­niejsze śla­dy głę­biej. Jasne w pier­wszych Avanger­sach też nie było szczegól­nie głęboko, ale po pier­wsze — nar­rac­ja była poprowad­zona na tyle spójnie że łatwiej było mach­ną ręką, po drugie- mniej było stra­conych szans na to by powiedzieć coś rozsąd­nego. Rodzeńst­wo Max­i­moff – które w komik­sach nie tylko jest ciekawsze ale ma przede wszys­tkim zde­cy­dowanie ciekawsze pochodze­nie, tu zosta­je dwójką zagu­bionych dzieci­aków które ori­en­tu­ją się że robią źle. Wszelkie kwest­ie ich zdol­noś­ci zosta­ją gład­ko wyjaśnione a wąt­pli­woś­ci, prob­le­my czy cokol­wiek co by mogło sug­erować głę­bie zamiecione pod dywan. A prze­cież są one doskon­ałym przykła­dem na to, że nie ma lep­szego sposobu na zniszcze­nie świa­ta niż go ratowanie i że nie wszys­tko zostanie zapom­ni­ane i odpuszc­zone tylko dlat­ego że chce­my o tym zapom­nieć. Zwierz nie każe robić wielkiej psy­choanal­izy ale cokol­wiek — np. prawdzi­wa kon­frontac­ja rodzeńst­wa ze Starkiem bard­zo by się przy­dała. Podob­nie jak wątek zniszczeń które niesie za sobą dzi­ałal­ność Avenger­sów (które właś­ci­wie powin­ny stać się kluc­zowym rozwinię­tym tem­atem fil­mu) czy w końcu wiz­ja bronienia ludzi za wszelką cenę (nawet pozbaw­ienia ich wol­noś­ci). Film jest abso­lut­nie płas­ki co jest wielkim zawo­dem po tym jak Kap­i­tan Amery­ka 2 pokazał że jed­nak nie ma obow­iązku wyprać film z wszelkiego mate­ri­ału komen­tu­jącego rzeczy­wis­tość (zresztą Age of Ultron dość bru­tal­nie rozpraw­ia się z bard­zo ciekawy­mi wątka­mi z tamtego fil­mu. Co zwierza zdzi­wiło — tyle cza­su poświę­cić tej pieprzonej Hydrze by potem potrak­tować wątek gorzej niż po macosze­mu. Bez sza­cunku dla widza). Do tego nieste­ty – nie udało się w najm­niejszym nawet stop­niu zamaskować kosz­marnie pate­ty­cznego tomu opowieś­ci. Dialo­gi są złe. Naprawdę bard­zo niedo­bre są i nawet rzu­cany to tu to tam żart nie jest w stanie tego zamaskować. Dodatkowo real­iza­cyjnie film się­ga po środ­ki proste żeby nie powiedzieć prostack­ie czy prymi­ty­wne. Ileż razy moż­na pokazy­wać coś w zwol­nionym tem­pie, wyciszać krzyk czy robić scenę snu, która pow­tarza wszys­tkie naj­gorsze schematy scen snów. Zwierz jest zaw­iedziony bo tym co naprawdę trzy­mało pier­wszych Avanger­sów była niesły­chanie spraw­na reży­se­ria. Tu jej zabrakło i całość spraw­ia wraże­nie jak­by ktoś nieu­dol­nie skle­jał ze sobą sce­ny nie będąc do koń­ca pewnym co chce osiągnąć, ale żyjąc nadzieją że za dwa wybuchy nikt się nie zori­en­tu­je. Przy czym część scen spraw­iała wraże­nie jak­by film pod­dano jakimś stras­zli­wym cię­ciom i reżyser trzy­mał kciu­ki, że nikt się nie zori­en­tu­je, że dana sce­na nie pasuje.

avengers-age-of-ultron-trailer-screengrab-13-chris-hemsworth-chris-evans To czego nie dało się w tym filmie zatus­zować to olbrzymia, niekiedy przypraw­ia­ją­ca nieco o mdłoś­ci ilość pato­su — nawet nie rozład­owanego dobrym poczu­ciem humoru

Co ciekawe sia­da w tym zamiesza­niu aktorstwo. Jasne aktorzy dostali bard­zo śred­ni mate­ri­ał do gra­nia ale mało kto się broni. Jere­my Ren­ner spoko­jnie gra swo­je i jakoś uda­je mu się urok­iem oso­bistym nadro­bić bra­ki w kon­strukcji swo­jej postaci, Robert Downey Jr. mówi każde zdanie tym samym tonem i zda­je się grać na autopi­locie. Zwierz ma wraże­nie że RDJ jest już trochę Iron Manem znud­zony – w każdym razie sce­ny które powin­ny nieść ładunek emocjon­al­ny grane są dokład­nie tak samo jak te kome­diowe. O dzi­wo nie dzi­ała­ją też sce­ny między nim a Ruf­fa­lo – które w pier­wszej częś­ci budz­iły w zwierzu (i nie tylko) entuz­jazm. Tam czuło się, że widzi się dwóch sza­lonych naukow­ców, tu musi zapewnie­nie o tym paść z ekranu. Dwa razy. Co by widzi na pewno rozu­mi­ał istotę ich relacji. Zwierza nieco zdzi­wił Chris Hemsworth który potrafił grać Tho­ra z niesamow­itym urok­iem a tu wyda­je się nieco zagu­biony. Może był zaję­ty jakimś innym pro­jek­tem w cza­sie kręce­nia Avenger­sów? Mark Ruf­fa­lo i Scar­lett Johans­son mają nato­mi­ast prob­lem bo sce­nar­iusz wyraźnie mówi że mają się ku sobie a w ich grze wszys­tko mówi że się ku sobie nie mają. Widz czu­je się wręcz jakoś dzi­wnie zażenowany myślą o tym, że coś między nimi może się zdarzyć. Przy czym zwierz nie jest sza­loną fanką paringu Czarna Wdowa –Hawk­eye ale tam przy­na­jm­niej była wyczuwal­na i widocz­na gołym okiem chemia między aktora­mi. Zwierz się zas­tanaw­ia czy jed­nak nie jest to po częś­ci wina fak­tu, że Ruf­fa­lo jest o 17 lat starszy od Scar­lett co bard­zo na ekranie czuć. Co do nowych nabytków – Paul Bet­tany ma całkiem znośną rolę i nawet budzą­cy w zwierzu anty­patię Aaron Tylor-John­son sobie radzi (choć nie jest to najlep­szy Quick­sil­ver jakiego widzieliśmy.) ale już Elis­a­beth Olsen jest marną Scar­let Witch. Choć trze­ba przyz­nać, że to po pros­tu nija­ka postać (w wyda­niu fil­mowym). A właś­ci­wie iry­tu­ją­co schematy­cz­na (musi się bać, musi łkać i musi krzy­czeć) No i nieste­ty – jeśli chce się żeby aktorzy grali rodzeńst­wo to niech wcześniej nie gra­ją małżeńst­wa. Bo nieste­ty więcej między nimi uczuć takich hmm… budzą­cych wraże­nie roman­ty­cznych niż brater­sko – siostrzanych. Nato­mi­ast Chris Evans jest … zwier­zowi trud­no cokol­wiek powiedzieć. Zwierz ma wraże­nie, że Evans który obiecał że zagra do koń­ca swo­jego kon­trak­tu w Mar­velu i ani chwili więcej jest po pros­tu znud­zony. Oczy­wiś­cie nadal uśmiecha się uroc­zo i pręży muskuły ale zwierz nie wie dlaczego wszyscy mieli­by się go słuchać. Plus serio aktor zaczął przy­pom­i­nać Dori­to. Dzi­wi też obec­ność w filmie Serk­isa, zwierz zaczy­na się zas­tanaw­iać czy aktor nie gra w specy­ficzne „zbierz je wszys­tkie” staw­ia­jąc sobie za zadanie pojaw­ie­nie się w każdej więk­szej fil­mowej serii jaka goś­ci na ekranach.

082c950c-8ef0-436a-8659-6a23913a3aed

Tak Czarna Wdowa jest w tym filmie jest źle napisana. Nie jakoś strasznie ale po pros­tu źle

Zwierz doczy­tał kry­ty­czne uwa­gi pod adresem kon­strukcji Czarnej Wdowy i jej miejs­ca w filmie. No i nieste­ty zwierz musi przyz­nać, że nie są bezpod­stawne. Ten frag­ment dia­logu którego kry­ty­cy najbardziej się czepi­a­ją aż prosi się o taką, nieko­rzyst­ną dla sce­narzysty inter­pre­tację. A jest to inter­pre­tac­ja kosz­mar­na. Zła. Ogól­nie zwierz rozu­mie, że wystar­czy wykazać się dobrą wolą by przeczy­tać ten dia­log inaczej. Ale dobry sce­nar­iusz powinien być tak napisany by widz nie musi­ał uspraw­iedli­wiać sce­narzysty. Dia­log jest fatal­nie napisany zaś w ogóle kwes­t­ia jaką się tu pod­nosi jest trochę jak pięść do nosa i w ogóle powin­na raz na zawsze zostać wykreślona jako ważny ele­ment kon­strukcji postaci kobiecej. Zwierz miał w ogóle wraże­nie że jej roz­mowa z Ban­nerem prze­b­ie­ga tak jak­by on jej zupełnie nie znał i zakładał, że sko­ro jest kobi­etą to na pewno ma dość trady­cyjną wiz­ję swo­jej przyszłoś­ci. Serio jak­by przepraszał Czarną Wdowę że nie będzie mogła chodz­ić w swoich ukochanych sukienkach w kwiat­ki. Ale już wcześniej ten wątek trag­icznie szwanku­je kiedy właś­ci­wie sugeru­je się nam że Wdowa intere­su­je się Ban­nerem bo to taki uroczy “nerd” czy “dork” wśród mięś­ni­aków. Serio — jesteśmy w filmie gdzie to ten móz­gowiec wygry­wa ład­ną dziew­czynę?  Zresztą trochę nie do koń­ca wiado­mo dlaczego sce­narzys­ta chcąc poświę­cić tyle miejs­ca Czarnej Wdowie robi to tak niepo­rad­nie. Nasza super agen­t­ka jawi się jako kobi­eta która jeśli kogoś aktu­al­nie nie mor­du­je ma w głowie tylko jed­no. Zwierz czuł się trochę zażenowany sposobem prowadzenia tej postaci. A także tym że mając w filmie już dwie posta­cie żeńskie sce­narzys­ta żad­nej z nich nie poprowadz­ił ciekaw­ie. Zwierz nie uważa by każdy rant pod adresem sce­narzysty był słuszny ale rzeczy­wiś­cie tu kom­plet­nie się pogu­bił. Nie znaczy to, że jest wred­nym i paskud­nym mizoginem. Znaczy to, że napisał zły scenariusz.

avengers-aou-teaser-40

Zwierz musi powiedzieć że film był tak chao­ty­czny że nie ma sen­su szukać dzi­ur. Film jest jed­ną wielką dziurą.

 Zwierz czuł się pisząc tą recen­zję (a właś­ci­wie uwa­gi) jak Tewie Mleczarz. Naprawdę siedzi­ał i starał się przy każdym ele­men­cie znaleźć to słynne “z drugiej strony”. Ktoś się prze­cież na filmie dobrze baw­ił, komuś się podobało, ktoś wybiera się po raz dru­gi. Zwierz nie oce­nia, może jesteś­cie tym ktosiem. Ale dla zwierza w pewnym momen­cie nie było już drugiej strony. Zwierz powie szcz­erze, że ten chaos jakim jest Age of Ultron naprawdę zabo­lał.  Zabo­lał nie tylko dlat­ego, że obok siedzi­ała koleżan­ka dla której był to pier­wszy film super bohater­s­ki. Zabo­lał przede wszys­tkim dlat­ego, że była to pro­dukc­ja która w najm­niejszym stop­niu nie broni się jako film. Nie jako film super bohater­s­ki, nie jako film rozry­wkowy. Age of Ultron jest po pros­tu słabym filmem. Nud­nym, chao­ty­cznym, pate­ty­cznym ze śred­ni­mi dialoga­mi, rozwiąza­ni­a­mi deus ex machi­na (wyko­rzys­tany­mi kilkukrot­nie co jest pewnym niech­lub­nym osiąg­nię­ciem) i bez lekkoś­ci gwaran­tu­jącej to, że na bezsen­sowne rozwiąza­nia nie zwrócimy uwa­gi. Wiz­ual­nie jest tam schemat nad schema­cie od płaczą­cych dzieci i matek po staruszków o lasce. Co zresztą den­er­wu­je jeszcze w inny sposób bo ten nieśmiertel­ny schemat mat­ki woła­jącej do syna jest już w kine­matografii zjed­zony, straw­iony i powinien być wyrzu­cony, Baw­ić mają dialo­gi, które nie baw­ią, wzruszać sce­ny które budzą zażenowanie. Całość nudzi i właś­ci­wie spraw­ia wraże­nie jak­by była potrzeb­na tylko po to by krę­cić dalej. Jeszcze dalej, jeszcze więcej, jeszcze bardziej eksplorować wszechświat Mar­vela. Tym­cza­sem może warto na chwilkę się zatrzy­mać, prze­grupować siły, niekoniecznie snuć plany do 2019 tylko nakrę­cić coś porząd­nego w 2015. Na przykład Dare­dev­ila. Którego szcz­erze polecam.

Ps: Tytuł to naw­iązanie – a jakże – do Hob­bita gdzie Turiel pyta „Dlaczego to tak boli” zaś Thran­duil odpowie „Because it was Real”

Ps2: Nadal kocham Mar­vela i czekam na Ant Mana ale jak­by… powiedzmy to szcz­erze, jak­by mniej. Przy czym naprawdę, komen­tu­jąc  pamię­ta­j­cie — nie jest zdaniem zwierza mówić wam czy film się wam miał podobać czy nie tylko napisanie tego co sam o nim myśli. Jeśli wam się podobało to zwierz w sum­ie zaz­droś­ci. Sam bard­zo chci­ał­by się na tym filmie dobrze baw­ić. Tylko że jego zdaniem się nie da.

104 komentarze
0

Powiązane wpisy

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik.

Situs slot terbaru terpercaya

slot hoki terpercaya

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

Kunjungi Situs bandar bola online terpercaya dan terbesar se-Indonesia.

liga228 agen bola terbesar dan terpercaya yang menyediakan transaksi via deposit pulsa tanpa potongan.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik. Daftar Nama Situs Judi Bola Resmi QQCuan
situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online