Home Ogólnie Jakoś to będzie czyli zwierz o Powiedzmy sobie wszystko

Jakoś to będzie czyli zwierz o Powiedzmy sobie wszystko

autor Zwierz
Jakoś to będzie czyli zwierz o Powiedzmy sobie wszystko

Zwierz zapowiadał i zapowiedzi się trzy­ma. Raz na jak­iś napisać wam o fil­mach które wyszły na DVD zwłaszcza jeśli ominęły ekrany. Tak jest z filmem Powiedzmy sobie wszys­tko (który zwierz dostał od Gala­pa­gos zan­im zdążył go sobie kupić), na który zwierz czekał (i nawet w Pol­s­kich kinach mógł­by się nie doczekać zważy­wszy że tytuł ory­gi­nału brzmi­ał This Is Where I Leave You).

3108 EW JS 01L RGB.JPG

Film zebrał naprawdę dobrą obsadę. Prob­lem w tym że twór­cy nie zawsze wiedzą co z nią zro­bić

Zacząć trze­ba od tego, że film wyko­rzys­tu­je niesły­chanie pop­u­larny — zwłaszcza w amerykańskim kinie oby­cza­jowym — wątek powro­tu do domu związanego z czyjąś śmier­cią. Tu umiera ojciec głównego bohat­era, który chcąc nie chcąc musi wró­cić do rodzin­nego miastecz­ka. Jed­nak podróż okazu­je się nieco dłuższa niż mógł przy­puszczać. Wszys­tko dlat­ego, że jego umier­a­ją­cy ojciec zaży­czył sobie by cała rodz­i­na (bohater i trój­ka jego rodzeńst­wa oraz ich rodziny) odsiedzieli  Szi­wę — sied­miod­niową żydowską żałobę, w cza­sie której nie moż­na pra­cow­ać, gotować i trze­ba po pros­tu siedzieć (wszys­tkim innym zaj­mu­ją się sąsiedzi). Co oznacza, że cała rodz­i­na chcąc nie chcąc jest przez tydzień zamknię­ta pod jed­nym dachem i musi sobie poradz­ić z przeszłoś­cią, przyszłoś­cią i ter­aźniejs­zoś­cią. Oczy­wiś­cie nasi bohaterowie (którzy dość słusznie zauważa­ją że nigdy nie byli wierzą­cy­mi żyda­mi) pod­chodzą do rytu­ału bard­zo umown­ie. I choć pojaw­ia się obow­iązkowa para­da sąsi­adów z wcześniej przy­go­towany­mi posiłka­mi, a rodzeńst­wo posłusznie zosta­je w domu mat­ki, to jed­nak sce­nar­iusz wyma­ga od nich by dostali trochę wol­noś­ci i mogli przez ten tydzień co pewien czas wyr­wać się z domu. Inny­mi słowy chodzi o to by cała rodz­i­na siedzi­ała razem, roz­maw­iała i starała się odbu­dować nad­szarp­nięte więzy.

THIS IS WHERE I LEAVE YOU

To niesamowite jak schematy­czne potrafią być filmy, w których pojaw­ia się motyw powro­tu do rodzin­nego mias­ta

Ten wątek jest tak dobrze znany (podob­nie jak fakt, że nasz bohater przy­jeżdża do domu jako człowiek które­mu właśnie zawal­iło się życie), że zwierz zła­pał się na tym że jeszcze przed rozpoczę­ciem akcji mógł wskazać jakie posta­cie na pewno pojaw­ią się w filmie. Będą więc sąsiedzi z dziecińst­wa czy młodoś­ci — ukochani czy ukochane z który­mi nasi bohaterowie musieli się rozs­tać by zacząć życie z dala od domu. Za każdym z takich zau­roczeń stoi jakaś his­to­ria czy może szansa na życie którego nie było. Jed­nocześnie zawsze w takich fil­mach rodziny są zmus­zone do licznych kon­frontacji i zada­nia sobie pyta­nia co ich tak właś­ci­wie łączy. Pod tym wzglę­dem film nie odb­ie­ga bard­zo od schematu — co nieste­ty od cza­su do cza­su iry­tu­je. To znaczy, zwierz cały czas miał wraże­nie, że on ten film już gdzieś widzi­ał w różnych kawałkach w innych pro­dukc­jach. Zresztą to nie jest wada tylko ‘Powiedzmy sobie o wszys­tkim” — aku­rat ten motyw powro­tu do domu jest już tak wyko­rzys­tany, że należało­by go na chwilę odłożyć na półkę i poczekać kil­ka lat.

ThisIsWhere6-2

Choć pro­dukc­ja ma wady jest całkiem niezła w pokazy­wa­niu więzów między rodzeńst­wem

No dobrze ale wróćmy do fil­mu. Bo paradok­sal­nie — w jego schematy­czność ma pewne plusy. Jakie? Zasad­nic­zo dwa. Po pier­wsze — co rzu­ca się na pier­wszy rzut oka to doskon­ała chemia pomiędzy obsadą. Zwłaszcza  gra­ją­cy główne role Jason Bate­man, Tina Fey i Adam Dri­ver (nieco mniej Corey Stoll jako najs­tarszy brat) rzeczy­wiś­cie zachowu­ją się na ekranie jak prawdzi­we rodzeńst­wo. A właś­ci­wie nie trud­no uwierzyć że bohaterowie są rodzeńst­wem. Jak się to uda­je osiągnąć? Przede wszys­tkim bard­zo widać, że bohaterowie nieco inaczej pod­chodzą do kłót­ni, różni­ca zdań czy nieporozu­mień między sobą a brać­mi czy sios­tra­mi. Nawet najwięk­sza kłót­nia jest tylko jakimś ele­mentem bycia rodzeńst­wem — nie oznacza wielkiego przeło­mu czy nowego rozdzi­ału. Z rodzeńst­wem człowiek kłó­ci się jak­by nieco inaczej. Bo nawet jeśli bard­zo się poróżni to następ­nego dnia brat czy sios­tra nadal będą bratem czy siostrą. Zresztą w przy­pad­ku nieporozu­mień naszych bohaterów trud­no mówić o jakichś fun­da­men­tal­nych różni­cach — raczej o zaw­iedzionych ambic­jach. Inna sprawa to fakt, że bohaterowie się zna­ją. Doskon­ała jest sce­na w której brat grany przez Adama Dri­vera uświadamia swo­jej sporo starszej siostrze (granej przez Tinę Fey) że to ona jest tym matczynym głosem rozsąd­ku w jego głowie, który odzy­wa się ilekroć zachodzi taka potrze­ba. To dobra sce­na — zwłaszcza że jest roze­grana tak po pros­tu — bez spec­jal­nego nadę­cia. Poza tym — by nie zdradzać zbyt wiele — bohaterowie sto­su­ją nieco inne pode­jś­cie do swoich braci i sióstr niż do resz­ty świa­ta. Trud­no tu coś powiedzieć bez spoilerowa­nia ale widać, że mimo różnych doświad­czeń rodz­i­na tworzy tu wspól­ny front. To znaczy może nie jest ide­al­nie ale widać, ze nasi trzy­ma­ją się razem.

THIS IS WHERE I LEAVE YOU

Ciekawe jest to, że w filmie bard­zo śred­nie ele­men­ty kome­diowe miesza­ją się z naprawdę dobry­mi wątka­mi poważniejszy­mi

Ale to nie jedyny plus. Chy­ba najwięk­szym są te momen­ty kiedy film odchodzi (w kilku miejs­cach) od ustalonego wcześniej schematu. Co ciekawe — skrę­ca wtedy z takiego luźnego kina kome­diowo oby­cza­jowego w kierunku całkiem poważnego dra­matu, czy kina społecznego. Jed­nym z najlep­szych wątków w filmie jest ten napisany dla Tiny Fey. Zwierz nie chce zaradzać za wiele (choć jest to tak zagrane że nie trze­ba się bard­zo domyślać) ale spoko­jnie moż­na było­by na jego pod­staw­ie nakrę­cić osob­ną — dobrą pro­dukcję. Ciekawy jest też wątek mat­ki rodzeńst­wa — granej przez Jane Fondę — która co praw­da jest strasznie schematy­cz­na (mat­ka ter­apeut­ka która wrzu­ciła całe życie swoich dzieci, do powieś­ci) ale ma na końcu tak przeu­roczy twist że zwierz oglą­dał dobre parę min­ut fil­mu z uśmiechem na twarzy. Ostate­cznie też wątek głównego bohat­era wcale nie domy­ka się tak ład­nie i pros­to ja zwykły nas do tego przyzwycza­jać podob­ne pro­dukc­je. Bo trze­ba przyz­nać, że jed­ną z najwięk­szych zalet tej his­torii jest fakt, że choć wiele się może przez tydzień zdarzyć, to jed­nak nie da się przez sie­dem dni załatwić wszys­t­kich prob­lemów, podomykać wszys­t­kich spraw i rozwiązać skom­p­likowanych więzów. Nato­mi­ast — jak pociesza film — moż­na sobie przy­pom­nieć, że nie idziemy przez życie zupełnie sami. Zwierz lubi takie prze­lanie które brz­mi raczej ‘wszys­tko się jakoś ułoży” niż “wszys­tko będzie dobrze”. Niby podob­ne ale nie do koń­ca.

Tina Fey Jane Fonda

Tina Fey w poważniejszej pro­dukcji wypadła dobrze a Jane Fon­da naprawdę nie ma za wiele do gra­nia

Przy czym te dobre sce­ny — naprawdę dobre, szczere i wyjęte jak­by z nieco innej poważniejszej nar­racji, przeplata­ją się z zaskaku­ją­co śred­ni­mi dow­ci­pa­mi, czy bard­zo klasy­czny­mi rodzin­ny­mi obrazka­mi (jak np. inte­grac­ja braci, wspom­i­nanie ojca, roz­mowy z siostrą na dachu domu). Oznacza to, że film moż­na zobaczyć ale niekoniecznie wyłapie się w nim to co przy­na­jm­niej zdaniem zwierza — nieco odróż­nia go od więk­szoś­ci tego typu pro­dukcji. Nato­mi­ast dobrze spraw­ili się aktorzy. Jason Bate­man zawsze był doskon­ały w gra­niu sym­pa­ty­cznych facetów którym coś w życiu nie wyszło więc, nie ma ze swo­ją rolą więk­szego prob­le­mu. Adam Dri­ver — którego kari­era jest jed­ną z najszy­b­ciej rozwi­ja­ją­cych się obec­nie w Hol­ly­wood gra właś­ci­wie tą samą postać co wszędzie — nieod­powiedzial­nego, dzi­wnego ale w sum­ie łatwego do pol­u­bi­enia wiecznego chłop­ca. Zwierz który nie przepadał za aktorem (zwłaszcza po Girls) nabrał do niego sym­pa­tii oglą­da­jąc ‘What If” (po pol­sku to chy­ba było Słowo na M) i ter­az dochodzi do wniosku, że to aktor niezły, ale nieco za częs­to obsadzany w podob­nych rolach. Ale jego obec­ność w Gwiezd­nych Woj­nach nagle zaczy­na cieszyć. Naprawdę zaskaku­je Tina Fey — która pojaw­ia się tutaj w poważniejszym reper­tu­arze — zwierz wie, że aktor­ka nie grała wyłącznie w kome­di­ach ale zwierz jakoś tak wyłącznie w kome­di­ach ją widzi­ał. Tu gra poważniej i wychodzi jej to znakomi­cie.  Zwierz bard­zo, bard­zo chęt­nie zobaczył­by ją jeszcze raz w roli zupełnie nie kome­diowej, bo wyda­je się, ze ma do tego predys­pozy­c­je. Co ciekawe — Tina Fey częs­to den­er­wowała zwierza w kome­di­ach więc kto wie, może zwierz hip­ster­sko będzie ją lubił tylko w poważnych pro­dukc­jach. Co nato­mi­ast dzi­wi fakt, że mając w obsadzie Jane Fondę film właś­ci­wie nie robi z niej użytku. Zwierz złożył­by to na bar­ki wieku aktor­ki ale prze­cież widzi­ał ją w News­room. Fon­da potrafi wnieść do fil­mu energię której nie pow­sty­dz­iła­by się połowa o połowę młod­szych aktorek z Hol­ly­wood. Kiedy da się jej odpowied­nią rolę jest charyz­maty­cz­na i niepow­strzy­mana. Tu jed­nak — właś­ci­wie trud­no powiedzieć czy jest to peł­na rola. Tak jasne jest kil­ka zabawnych czy wzrusza­ją­cych scen, ale właś­ci­wie trud­no powiedzieć jaki jest pomysł fil­mow­ców na ta postać. Co jest trochę frus­tru­jące.

leave

Film zda­je się sug­erować, że w życiu szczęśli­we są tylko małe dzieci a potem moż­na być najwyżej nieco mniej nieszczęśli­wym

Sce­nar­iusz do fil­mu pow­stał na bazie książ­ki pod tym samym tytułem i jest zań odpowiedzial­ny ten sam autor. Zwierz jest po sean­sie ciekawy ile z książ­ki nie trafiło do fil­mu (zdaniem zwierza widać gdzie są luki) , zwierz miał cza­sem wraże­nie, że tam z całych wątków została tylko jed­na czy dwie sce­ny. Jed­nocześnie najwięk­szą wadą fil­mu jest to, że nie umie się on zupełnie zde­cy­dować jaki właś­ci­wie chce reprezen­tować gatunek. W jed­nej chwili to dość śred­nia kome­dia, w drugiej film oby­cza­jowy, cza­sem podrzu­ci coś tak kosz­marnie sen­ty­men­tal­nego, że aż się chce poszukać logo Hall­marku na opakowa­niu. Zdaniem zwierza pro­dukcji by nie zaszkodz­iło­by gdy­by twór­cy nie bali się nakrę­cić odrobinę bardziej pesymisty­cznego fil­mu. To powiedzi­awszy — zwierz nie żału­je że go obe­jrzał. Zwierz uwiel­bia pro­dukc­je oby­cza­jowe — nawet te schematy­czne w których zna wszys­t­kich bohaterów. Być może dlat­ego ich zna że obe­jrzał takich filmów dziesiąt­ki i pewnie zobaczy jeszcze drugie tyle. Dlaczego? Zwierza fas­cynu­je ten amerykańs­ki motyw powro­tu do przed­mieś­cia czy małego miastecz­ka w którym bohater się wychował i które pozostaw­ił wyjeżdża­jąc na stu­dia, oczy­wiś­cie pozostaw­ia­jąc za sobą swo­ją liceal­ną miłość i jakieś pomysły na życie. Serio to jest fas­cynu­jące jak bard­zo pop­u­larny to motyw. Zresztą zwierz zawsze lubił fil­mu w których mógł liczyć na znane sobie sytu­acje i moty­wy. Pew­na wtórność w przy­pad­ku takich pro­dukcji jest i plusem i minusem. Z jed­nej strony wiado­mo co będzie dalej, z drugiej — moż­na sobie dopisać kole­jny tytuł do długiej listy filmów które opowiada­ją o tym samym.

This-Is-Where-I-Leave-You

Nie jest to pro­dukc­ja którą trze­ba zobaczyć ale zwierz całkiem lubi takie kino

Dobra to właś­ci­wie tyle. Zwierz nie wie czy powin­niś­cie biec i kupować sobie DVD czy wystar­czy że poczeka­cie aż film będzie leci­ał w telewiz­ji. Jed­no niedzielne popołud­nie z pro­dukcją nie będzie stra­cone, a jeśli nie oglą­da­cie takich pro­dukcji hurtem to może to być nawet przy­jemne przeży­cie. Zwierz takie filmy lubi i choć widzi­ał lep­sze tego nie żału­je. I z tym was pozostawi.

Ps: Podano datę pre­miery 2 sezonu Halt and Catch fire – 31 Maja. Tańczymy i śpiewa­jmy,

Ps2: Pod­cast Zom­bie vs Zwierz ter­az dostęp­ny także na Youtube. Podob­no to ma nam pomóc pod­bić świat i oko­lice.

8 komentarzy
0

Powiązane wpisy