Home Brytyjskie Julian Fellowes uwodzi Amerykę czyli co widzowie z USA widzą w Downton Abbey

Julian Fellowes uwodzi Amerykę czyli co widzowie z USA widzą w Downton Abbey

autor Zwierz

 

Hej

 

 

Jak częs­to dosta­je­cie zna­ki od sił wyższych? Zapewne niezbyt częs­to, w sum­ie zwierz nigdy nie potknął się o gore­ją­cy krzak i nikt nigdy nie do niego nie prze­maw­iał zza chmury więc nie może się uznać za osobę stan­dar­d­owo wybraną przez siły wyższe. Ale cza­sem kiedy zwierz chce o czymś napisać i nie może się zde­cy­dować czeka na jak­iś znak. I proszę o to wczo­raj w cza­sie nadra­bi­a­nia zaległych odcinków seri­ali, znak się pojaw­ił i to tak wyraźny, że nie sposób go zig­norować. Oto w odcinku How I Met Your Moth­er w wątku dru­go­planowym Marschall, którego żona właśnie rzu­ciła się w wir pra­cy musi się pow­strzymy­wać od oglą­da­nia kole­jnych odcinków bry­tyjskiego seri­alu “Wood­wor­thy Manor”? o sfer­ach wyższych i służ­bie. Był­by wytrzy­mał w przyrzecze­niu gdy­by nie kom­plet­nie opę­tany nową pro­dukcją Ted, który kusi go  by zła­mał dane żonie przyrzecze­nie. Choć ser­i­al ma inny tytuł to jed­nak nie ma wąt­pli­woś­ci — sce­narzyś­ci żar­tu­ją z Down­ton Abbey, seri­alu, którego kari­era w Stanach a właś­ci­wie w amerykańskiej pop­kul­turze będzie przed­miotem dzisiejszego wpisu.

 

 

 

 Kiedy zwierz zobaczył już w drugim seri­alu właś­ci­wie bezpośred­nie naw­iązanie do DA zrozu­mi­ał, że będzie sobie wyrzu­cał jeśli o tym nie napisze.

 

 

Zaczni­jmy od krótkiej deklaracji (serio musi zwierz przes­tać zaczy­nać dru­gi akapit każdego wpisu od słowa zaczni­jmy). Zwierz zakochał się w pier­wszym sezonie DA (zwierz noto­rycznie korzys­ta ze skró­tu bo zawsze robi literówkę w nazwie), dru­gi oglą­dał z wielkim zaciekaw­ie­niem ale koło trze­ciego coś zaczęło się psuć. Obec­nie zwierz ma do seri­alu spory dys­tans i jest skłon­ny dostrze­gać w nim więcej wad niż zalet, zwłaszcza, że sce­narzys­ta ewident­nie poczuł wia­tr w żaglach i zde­cy­dował się na kil­ka niedorzecznych rozwiązań. Ogól­nie więc zwierz jakoś wyzbył się uczu­cia wzglę­dem seri­alu, choć oczy­wiś­cie nadal go oglą­da i chęt­nie komen­tu­je o czym świad­czyć może cho­ci­aż­by fakt ilu wpisów odczekało się DA na blogu zwierza. co więcej, rozglą­da­jąc się wokół siebie zwierz widzi podob­ną postawę — sporo osób to oglą­da ale początkowy zach­wyt jakoś powoli zmienia się w taką skłon­ność do kry­ty­ki czegoś co lubimy stąd chce­my by było lep­sze. Jeśli zwierz już słyszy jakieś abso­lutne zach­wyty to najczęś­ciej pada­ją one z ust tych widzów, któż nie oglą­da­ją seri­ali na co dzień i zdaniem zwierza zach­wyca­ją się nie tyle DA co radoś­cią oglą­da­nia seri­alu.

 

 

 

 Zwierz powinien koniecznie zauważyć, że wedle sce­narzys­tów ser­i­al mówią­cych o DA, jest to ser­i­al wysoce uza­leż­ni­a­ją­cy, który ludzie oglą­da­ją wręcz mani­akalnie.


Tym­cza­sem w Stanach Down­ton Abbey stało się bard­zo specy­ficznym hitem. Wyświ­et­la je telewiz­ja PBS, której, jak się niekiedy żar­tu­je nikt nie oglą­da. PBS to może nie taka ich TVP Kul­tura ale nasza jedyn­ka — coś bliskiego państ­wowe­mu nadaw­cy gdzie jest sporo pro­gramów eduka­cyjnych i nud­nych filmów, których nikt nie chce oglą­dać. Zwłaszcza, że na przykład takie Down­ton Abbey poprzedza tu wstęp, zupełnie jak kiedyś w naszej serii “W Starym Kinie”, do oglą­da­nia seri­alu zachę­ca na PBS Lau­ra Lin­ney. No i oczy­wiś­cie są tam ang­iel­skie seri­ale — te same o które my się tu zabi­jamy. Pokazanie czegoś na PBS oznacza najczęś­ciej, że choć pro­gram dostanie amerykańską syn­dyka­cie (tak się mówi?) to raczej nie będzie miał tłu­mu widzów. W przy­pad­ku DA okaza­ło się jed­nak, że jest zupełnie inaczej. Amerykanie pokochali ten bry­tyjs­ki ser­i­al chy­ba moc­niej niż jakakol­wiek inna nac­ja włącza­jąc w to Bry­tyjczyków. Ser­i­al został obsy­pa­ny Emmys zaś w telewiz­ji zaroiło się od par­o­dii i naw­iązań.

 

 

 

 Mała dziew­czyn­ka, która chci­ała się na Hal­lowen przes­tać za postać z Down­ton została pouc­zona, że może lep­iej dla włas­nego dobra prze­brać się za Tay­lor Swift. Zwierz jest ciekawy jak się ten odcinek skończył (zwierz nie oglą­da New Nor­mal)


 

Zwierz jest pewien, że nie policzył wszys­t­kich ale może wymienić kil­ka — Jim­my Fal­lon prowadzą­cy włas­ny Talk Show nakrę­cił kilku odcinkową par­o­dię pod tytułem Down­ton Sixbey gdzie odgry­wał oczy­wiś­cie odpowied­nio przepisane frag­men­ty intry­gi, do seri­alu naw­iązano w ostat­nim odcinku Suits, w jed­nym z odcinków New Girl, w Com­mu­ni­ty pojaw­iło Cougar­ton Abbey, zgod­nie z zasadą, że nie mówi się w tym seri­alu o prawdzi­wych pro­dukc­jach tylko o pro­dukc­jach alter­naty­wnych (Inspek­tor Space­time zami­ast Dok­to­ra Who), Dow­ton Abbey oglą­da­ją bohaterowie Chuc­ka, 30 Rock, Mod­ern Fam­i­ly, nie bezpośred­nio odnosi się do niego Shel­don gdy nie pozwala swo­jej asys­ten­cie usiąść przy jed­nym stole ze swoi­mi kolega­mi, bohaterowie The Office właś­ci­wie stwierdza­ją, że życie jest jak Down­ton Abbey. W innym Sit­comie New Nor­mal, dziew­czyn­ka zafas­cynowana DA chce się na Hal­lowen prze­brać za jed­ną z postaci. Znana strona Inter­ne­towa Col­lage Humor połączyła rap w sty­lu Fresh Prince ze streszcze­niem fabuły DA. Zresztą z Down­ton Abbey nabi­jano się też w SN;.  Nawet Uli­ca Sezamkowa wypro­dukowała włas­na par­o­dię seri­alu.

 

 

 

 

 

 Com­mu­ni­ty jak zwyk­le żar­tu­je najin­teligent­niej być może zda­jąc sobie sprawę, że odcin­ki są dla widzów, którzy w dużo więk­szym stop­niu karmią się bry­tyjski­mi pro­dukc­ja­mi.

 

 

Jak sami widzi­cie Down­ton Abbey tak moc­no wpisało się w najnowszą amerykańską kul­turę, że niek­tórzy sce­narzyś­ci nawet nie muszą wymieni­ać tytułu seri­alu (w The Big Bang The­o­ry Shel­don naw­iązu­je jedynie do tego czego nauczył się z bry­tyjs­kich seri­ali na PBS, w HIMYM i Com­mu­ni­ty mamy zupełnie inne tytuły). Co więcej mniej więcej we wszys­t­kich seri­alach DA pojaw­ia się w tym samym kon­tekś­cie — po pier­wsze jako coś wcią­ga­jącego ale w pewnym stop­niu lamer­skiego (z braku lep­szego słowa) — spec­jal­nie na pier­wszy plan wysuwa się żar­ty z czynienia konkur­su na najpiękniejsze kwiaty tem­atem odcin­ka, czy znacze­nie ułoże­nia sztućców w cza­sie kolacji. Po drugie DA jawi się jako pro­dukc­ja wybit­nie bry­tyjs­ka. Zwierz nie chce być wred­ny ale odnosi wraże­nie, że sce­narzyś­ci podob­nie jak część widzów sugeru­ją, że niek­tórzy biorą ser­i­al nie tylko śmiertel­nie poważnie, ale także uważa­ją, że zaw­iera sporo prawdy o współczes­nej Anglii.

 

 

 

 Zwierz nie jest pewien czy to dobrze, że tak częs­to przed­miotem żar­tu jest zaan­gażowanie się mężczyzny w oglą­danie dra­matu kostiu­mowego — od razu czyni to taką sytu­ację w jak­iś sposób niezwykłą i śmieszną.


 

W sum­ie chy­ba nie trud­no się dzi­wić, Amerykanie mają do anglików dość specy­ficzny sto­sunek. Część darzy ich niechę­cią, część jest przeko­nana, że w Anglii nikt nie rusza się z domu bez mel­oni­ka, a część darzy kraj ogrom­ną miłoś­cią. Miłość ta wyda­je się brać między inny­mi z podzi­wu jaki w mieszkań­cach pier­wszej demokracji świa­ta budzą sym­bole dawnego sys­te­mu społecznego. Nikt nie wiel­bi tak królowej bry­tyjskiej jak gru­pa amerykańs­kich zagorza­łych fanów, na nikim dłu­ga his­to­ria, posi­adłoś­ci i tytuły nie robią takiego wraże­nia jak na tych, którzy wychowali się w kra­ju gdzie takiego sys­te­mu nigdy nie było. Wyda­je się, że paradok­sal­nie (bo jeśli zamierze­nie to byl to prze­jaw abso­lut­nego geniuszu) Fel­lowes stworzył ide­al­ny ser­i­al o Anglii dla amerykanów. A właś­ci­wie ide­al­nie wpa­sowu­ją­cy się w stereo­ty­powy obraz Anglii i Anglików rozpowszech­niony wśród mieszkańców byłej kolonii. Łącząc powiedzmy sobie szcz­erze wąt­ki miejs­ca­mi rodem z telenow­eli z glam­ourem min­ionej epo­ki i doda­jąc wred­ną acz kochaną przez wszys­t­kich bohaterkę Mag­gie Smith uzyskał dokład­nie taki obraz Anglii jakiego prag­nie całkiem spo­ra część Amery­ki. Nie należy też zapom­i­nać, że prze­zornie  dodał postać amerykańską (żona pana domu) co z całą pewnoś­cią spodobało się wid­zom za wielką wodą.

 

 

 

 

Zwierz wie, że wszyscy kocha­ją postać Mag­gie Smith ale ma wraże­nie, że Amerykanie jak­by odrobinę bardziej.

 

 

Co więcej, wyda­je się, że Stany to jeden z niewielu regionów na świecie gdzie oglą­da się ser­i­al w stanie czystym. My Europe­jczy­cy mamy skłon­ność do oglą­da­nia seri­ali o państ­wu i służ­bie zawsze ze sporą dozą nieufnoś­ci. Niesłuchanie szla­chet­ny Lord Grantham każe się nam zas­tanaw­iać nad tym czy przy­pad­kiem ktoś nie próbu­je nam sprzedać wiz­ji w której arys­tokrac­ja jest dobra, opiekuńcza a pan domu nigdy przenigdy nie roman­su­je ze służbą. Nieufność wobec dawnych podzi­ałów kla­sowych, które choć w więk­szoś­ci kra­jów są znacznie nad­krus­zone (albo inaczej — rozpisane wedle innych wyz­naczników niż w połowie zeszłego stule­cia) wciąż każe nam oglą­dać takie seri­ale zas­tanaw­ia­jąc się nad tym czy przy­pad­kiem nie opowiada­ją alter­naty­wnej wyide­al­i­zowanej wer­sji his­torii. Co więcej np. w Polsce per­spek­ty­wa his­to­rycz­na wyda­je się jeszcze inna poprzez inne spo­jrze­nie na wydarzenia w Europie — nasza I woj­na i ang­iel­s­ka I woj­na to jed­nak wydarzenia zupełnie inne, podob­nie jak inaczej spoglą­damy na dwudziestole­cie. Prawdę powiedzi­awszy poziom kłót­ni o his­torię przy DA wychodzi najczęś­ciej od pytań czy w danym roku ist­ni­ały elek­tryczne loków­ki czy nie. Tym­cza­sem dla Amerykanów, całość choć teo­re­ty­cznie kul­tur­owo bliska, wyda­je się być też kul­tur­owo niezwyk­le dale­ka. Choć ser­i­al rozpoczy­na doskonale znane im zatonię­cie Titan­i­ca to jed­nak zwierz zas­tanaw­ia się jak wiele wiedzy o I wojnie świa­towej czer­pali wid­zowie z II sezonu DA.  Zwierz odnosi wraże­nie, że Amery­ka zach­wyca się DA mniej więcej tak jak my zach­wycamy się Mad Men. Zwierz, który o przemi­anach w USA wie tylko z książek uwiel­bia wystyl­i­zowany, zapewne dale­ki od rzeczy­wis­toś­ci, piękny i his­to­ryc­zo-oby­cza­jowy ser­i­al, który jest tak amerykańs­ki jak tylko być może. Amerykanie oglą­da­ją DA zapewne podob­nie odbier­a­jąc wyide­al­i­zowaną wiz­ję Europe­jskiej przeszłoś­ci.

 

 

 Sce­narzyś­ci HIMYM sugeru­ją, że bez herbaty i ciasteczek nie powin­no się nawet pod­chodz­ić do emisji pro­gra­mu.

 

Oczy­wiś­cie zwierz wie, że jego czytel­ni­cy — zwolen­ni­cy tezy, że nie ma więk­szego wro­ga rozważań nad uogól­nie­nie, mogą skar­cić zwierza za tak proste for­mułowanie wniosków. Zwierz się zgadza, zapewne jest całe mnóst­wo widzów DA z USA, którzy oglą­da­ją ser­i­al podob­nie jak my wyłącznie dla czys­tej zabawy oglą­da­nia seri­alu oby­cza­jowego osad­zonego w przeszłoś­ci i ist­nieje całe mnóst­wo Europe­jczyków, którzy mają  małe poję­cie o tym jak się ma fabuła  seri­alu do rzeczy­wis­toś­ci his­to­rycznej, oraz nie rozpoz­na­ją wielu wydarzeń his­to­rycznych (zwierz wie, że atak hisz­pan­ki z koń­ca II sezonu wielu amerykanów przyjęło ze sporym zaskocze­niem, ale pewnie też u nas sporo osób zapom­ni­ało o tej choro­bie i jej trag­icznym żni­wie). Z drugiej jed­nak strony zwierz musi przyz­nać, że oparł swo­je obserwac­je na takiej krótkiej anal­izie scen. Ot we wspom­ni­anych Suits. Znany prawnik nie chce wejść do cud­zego gabi­ne­tu bo nie został zapowiedziany. Czeka więc na kory­tarzu aż zjawi się ktoś kto albo go wpuś­ci albo zapowie. Młody amerykańs­ki prawnik naty­ch­mi­ast pyta go czy oglą­dał Down­ton Abbey (starszy prawnik jest anglikiem) bo to zachowanie jest zupełnie sprzeczne z jego wiz­ją tego jak człowiek się zachowu­je. Tym­cza­sem wyda­je się, że u nas takiego angli­ka zde­cy­dowanie łatwiej zrozu­mieć. Zresztą właśnie w tych przy­tykach do zachowa­nia zwierz dostrze­ga najwięcej syg­nałów, że część amerykanów jest gotowa utożsami­ać maniery Anglii z początku XX wieku z dzisiejszą zde­cy­dowanie daleką od tego stereo­ty­pu Wielką Bry­tanią.

 

 

 Zdaniem zwierza kiedy do par­o­dii dochodzi już nawet na Uli­cy Sezamkowej to mamy do czynienia z prawdzi­wym fenomen­em.

 

Kole­j­na rzecz, która zwró­ciła uwagę, zwierza to fakt, że właś­ci­wie we wszys­t­kich praw­ie naw­iąza­ni­ach mamy do czynienia z zestaw­ie­niem, które ma rozśmieszyć widza — mężczyzną zafas­cynowanym DA. Zwierz nigdzie nie spotkał się z tak ostrym przeko­naniem, że ang­iel­skie kostiu­mowe dra­maty są pro­dukc­ja­mi wyłącznie dla kobi­et (zwierz ma wraże­nie, że u nas jed­nak wid­ow­n­ia jest zde­cy­dowanie bardziej zróżni­cow­ana) jak właśnie w amerykańskiej telewiz­ji. Stąd właśnie oglą­da­ją­cy ser­i­al mężczyźni mają mieć taki potenc­jał kome­diowy. Czyż nie ma na świecie nic zabawniejszego niż oglą­dać fac­eta, który godz­i­na­mi może oglą­dać ser­i­al o edwar­diańskiej Anglii. No po pros­tu boki zry­wać. Dobra zwierz nie chce być złośli­wy ale ma wraże­nie, że to jest taki strasznie łatwy stereo­ty­powy humor, który wciska wszys­t­kich w ramy — dla kobi­et, dla mężczyzn, fajne, głupie, nudne z założe­nia itp. Zwierz, który ogól­nie  otwarty jest na wszys­tko strasznie utwierdza­nia takich stereo­typów nie lubi. Niek­tórzy mogą powiedzieć, że zwierz te sce­ny źle inter­pre­tu­je, i że chodzi właśnie o pokazanie, że każdy może się wciągnąć w taki ser­i­al, ale zwierz ma dzi­wne wraże­nie, że taka inter­pre­tac­ja to raczej pozo­ry. Ted nigdy  nie będzie tak cool jak Bar­ney, który nie może wytrzy­mać nawet kilku min­ut seri­alu.

 

 

 Down­ton Sixbey, kilku odcinkowa par­o­dia autorstwa  Jim­mego Fal­lona to chy­ba najbardziej rozbu­dowana i najlepiej obsad­zona par­o­dia seri­alu jaka ist­nieje. Ważne że naśmiewa się nie tylko z treś­ci ale i z formy nar­racji.

 

Nie zmienia to jed­nak fak­tu, że DA rzeczy­wiś­cie stało się w US fenomen­em na skalę zde­cy­dowanie więk­szą niż kiedykol­wiek miało szan­sę w Europie. Może to i dobrze, w sum­ie gorsze pro­dukc­je zysku­ją pop­u­larność, co praw­da wid­zowie amerykańs­cy, którzy oglą­da­ją z jakimś strasznym opóźnie­niem chy­ba jeszcze nie widzieli odcin­ka świątecznego *(przy­na­jm­niej ofic­jal­nie) więc wszys­tko się jeszcze może zmienić, ale przy­na­jm­niej jak na razie ser­i­al odcis­nął swo­je niezwyk­le silne pięt­no jak na zagraniczną pro­dukcję. Zwier­zowi przyszło jeszcze do głowy, że to jed­na z niewielu ang­iel­s­kich pro­dukcji, której amerykanie nawet nie mogą próbować zro­bić remake (co prze­cież uwiel­bi­a­ją). Tym samym USA skazane jest n Down­ton Abbey pod kierown­ictwem Fel­lowe­sa. I chy­ba nie ma im czego zaz­droś­cić  biorąc pod uwagę jak bez­duszny jest to sce­narzys­ta.

 


 Zwierz musi iść dziś (w niedzielę!) do pra­cy w związku z tym poz­wolił sobie na mały gif. 


Ps: Wszys­tkie opinie w tym wpisie nie są jakim­iś udowod­niony­mi naukowo fak­ta­mi, jedynie pop­kul­tur­al­ną obserwacją zwierza. Stąd rzecz jas­na zwierz nie może wam udowod­nić, że jakakol­wiek część jego dywa­gacji jest prawdzi­wa. Zwierz to pisze bo cza­sem ma wraże­nie, że część czytel­ników uważa, że zwierz jest 100% pewny tego co pisze. Tym­cza­sem mimo obec­noś­ci zdań głównie twierdzą­cych, zwierz się przede wszys­tkim zas­tanaw­ia. Zawsze.

 

 

Ps2: Zwierz pisał na fb ale wam też się poskarży, chci­ał iść na Jac­ka pogrom­cę Olbrzymów — głównie dlat­ego, że to film Singera tego od X‑menów. Ale nieste­ty w kinach nie ma wer­sji z napisa­mi. Jest tylko dub­bing. I tak nie obe­jrzę fil­mu w kinie. Jeśli ktoś się pytał czego się boję w dub­bin­gu to właśnie tego, że które­goś dnia jakiegoś fil­mu po pros­tu w kinie nie będzie się dało obe­jrzeć (dla zwierza obec­ność dub­bin­gu oznacza praw­ie zerową przy­jem­ność z oglą­da­nia fil­mu)??

 

A poza tym zwierz wpadł na szczwany plan wyko­rzys­ta­nia swo­jej bloger­skiej wszech­mo­cy (he, he) i przy­go­towu­je cichaczem akcję dla czytel­ników (pomysł włas­ny w cza­sie mycia zębów zrod­zony)

0 komentarz
0

Powiązane wpisy