Home Nagrody/Imprezy Zwierzowy Dzień Życzliwości Internetowej czyli spróbujmy być mili :)

Zwierzowy Dzień Życzliwości Internetowej czyli spróbujmy być mili :)

autor Zwierz

 

Hej

 

 

Siedzę sobie wiec­zorem w domu i staram się znaleźć jak najwięcej przykładów do wpisu dla was o Down­ton Abbey. Przetrząsam tum­blr gdy nagle nad małą kop­ertką pojaw­ia się znaczek, że mam jed­ną wiado­mość. Klikam, dziew­czy­na, której nie znam pisze że lubi moje kon­to na tum­blr i że będzie ter­az je czy­tać. Uśmiecham się do siebie, jest pier­wsza w nocy, jestem kosz­marnie zmęc­zona i nie chce mi się iść do pra­cy następ­nego dnia ale mimo wszys­tko jakoś mi lep­iej na duszy. Ktoś w Internecie był dla mnie miły. Nie zdarzyło mi się to po raz pier­wszy, czytel­ni­cy zwierza to niesły­chanie sym­pa­ty­czni ludzie, którzy od cza­su do cza­su piszą zwier­zowi niesamowicie miłe rzeczy (doda­jąc do tego jeszcze bard­zo częs­to przeprosiny, że zawraca­ją zwier­zowi głowę).

 

 

  A to pier­wszy przykład, że bycie życ­zli­wym nie jest trudne. Zwierz pod wieczór w niedzielę napisał do swoich czytel­ników czy pomogą mu zro­bić jak­iś ład­ny obrazek na początek wpisu. Odezwało się kil­ka osób, które zech­ci­ały pomóc zwier­zowi. Ten Ban­nerek w nat­u­ral­nych kolorach zwierza zro­biła zdol­na i faj­na Maja Lulek, co ją to zwierz rekla­mu­je, lubi i ogól­nie strasznie się cieszy, że inter­ne­towo spotkał.


 

No właśnie, bycie niemiłym dla innych ludzi w Internecie jest tak powszechne, że ma włas­ną nazwę i silne miejsce w naszej kul­turze. Hej­towanie stało się niemalże, stylem życia, niek­tórzy dum­nie odnoszą się tym tytułem, inni uważa­ją, że miły Inter­net to Inter­net cen­zurowany, nud­ny i pełen hipokryzji. Tylko w byciu niemiłym widzą wyz­wole­nie. Zwierz nie jest głupi. Hej­towa­nia w Internecie nic nie pow­strzy­ma. Jak pokazu­ją kole­jne ser­wisy, ani pozbaw­ie­nie ludzi anon­i­mowoś­ci, ani szukanie kon­sek­wencji prawnych nie pow­strzy­ma ludzi przed byciem dla siebie nie miły­mi. Zresztą nie ukry­wa­jmy, nawet jeśli chce­my być poko­jowy­mi użytkown­ika­mi Inter­ne­tu najczęś­ciej wda­je­my się w pełne emocji i pasji dyskus­je kiedy coś się nam nie podo­ba lub się z czymś nie zgadza­my a nie wtedy kiedy się nad czymś zach­wycamy czy chce­my kogoś pochwal­ić. Tak jesteśmy skon­struowani. Tego się nie zmieni.  Nawet zwierz częś­ciej się­ga po klaw­iaturę kiedy się z kimś nie zgadza niż wtedy kiedy się zgadza.

 

Zwierz pro­ponu­je więc wam akcję, na którą wpadł kiedy zas­tanaw­iał się co musi­ało­by się stać by Inter­net był jak­iś odrobinę sym­pa­ty­czniejszy. Zwierz prag­nie was zachę­cić Dziś do udzi­ału w Dniu Inter­ne­towej Życ­zli­woś­ci Zwierza. Na czym miał­by on pole­gać? Zasady są niesły­chanie proste, bo bycie miłym jest w sum­ie bard­zo proste. Zwierz zachę­ca was byś­cie dziś napisali do swo­jego ulu­bionego blogera, że go lubi­cie,  wysłali wiado­mość komuś z waszych zna­jomych na face­booku, że lubi­cie jego wypowiedzi, czy że po pros­tu lubi­cie go mieć w zna­jomych, napisali do oso­by, której obraz­ki lubi­cie oglą­dać na Deviantar­cie, że jest super utal­en­towana, pochwalili swo­jego ulu­bionego auto­ra na fan fic­tion net, napisali do kogoś obcego na tum­blr, że wkle­ja fan­tasty­czne obraz­ki, zostaw­ili miły komen­tarz, napisali fajnego maila do tej oso­by, która wyda­je się wam do rzeczy, wspom­nieli o kimś w sym­pa­ty­cznym tweedzie ( albo tweecie ;).

 

 

 


 

Nie chodzi o ilość. Może­cie zro­bić to tylko raz, może­cie zalać Inter­net miły­mi wiado­moś­ci­a­mi,  może­cie się zwier­zowi pochwal­ić, może­cie to zro­bić cichaczem. Sami może­cie wybrać sposób nawet taki, którego zwierz tu nie wymienił. Nie wszyscy maja wystar­cza­ją­co dużo odwa­gi by tak zaczepi­ać i chwal­ić obcych ludzi. Ale prze­cież nie ma się czego wsty­dz­ić, ludzie kry­tyku­ją­cy innych nigdy nie mają oporów, potrafią napisać bard­zo późno w nocy albo o poranku. Ludzie próbu­ją­cy edukować inter­ne­towo zwierza w zakre­sie ortografii naprawdę nigdy nie śpią, nigdy nie zas­tanaw­ia­ją się nad tym jak dobrze zwierza i jego prob­le­my zna­ją. Sko­ro oni się nie wsty­dzą i nie pow­strzy­mu­ją to tym bardziej człowiek sym­pa­ty­cznie i życ­zli­wie nastaw­iony nie powinien się bać czy mieć oporów. Wysyła­jąc komuś miłą wiado­mość niko­go nie narażamy na nieprzy­jem­noś­ci. Nie zna zwierz niko­go kto był­by wściekły odbier­a­jąc sym­pa­ty­czną wiado­mość. Zwłaszcza jeśli jest twór­ca. Twór­cy uwiel­bi­a­ją pochwały, nawet jeśli powiadomienia o nich budzą ich w środ­ku nocy:)

 

 

Widzi­cie słowo życ­zli­wy dziś więcej osób kojarzy chy­ba z pod­pisem pod donosikiem niż z postawą życiową. Tym­cza­sem dla zwierza to słowo klucz. Są na świecie ludzie stworzeni do hero­iz­mu i rzeczy wiel­kich. Do siedzenia przy łóżkach umier­a­ją­cych, ratowa­nia ciężko chorych, bra­nia pod opiekę bied­nych, bez­dom­nych i niepo­rad­nych. Są ci którzy zaj­mu­ją się niepełnosprawny­mi, poświę­ca­ją swój czas na opiekę nad zanied­bany­mi dzieć­mi, czy budowanie studni w dale­kich kra­jach. Zwierz nie jest stwor­zony do wiel­kich rzeczy. Nigdy nie był, nie ma w nim tyle deter­mi­nacji, tyle poświęce­nia, tyle dobra. Ale zwierz głęboko wierzy, naprawdę wierzy, że świat moż­na nie tyle zmieni­ać co troszkę popraw­iać. I właśnie za narzędzie tego popraw­ia­nia świa­ta zwierz uzna­je wza­jem­ną życ­zli­wość. To prosty pomysł, który opiera się na prostej real­iza­cji. Dlaczego zwierz ogranicza się tylko do Inter­ne­tu? Bo wie, że po pier­wsze — namówie­nie was do powszech­nej życ­zli­woś­ci wobec świa­ta zewnętrznego wykracza poza jego bloger­skie obow­iąz­ki i możli­woś­ci. Po drugie dlat­ego, że ma wraże­nie że właśnie tej cechy Inter­ne­towi strasznie braku­je. Inter­net jest wspani­ały, cud­owny, wsze­chobec­ny ale nie jest życ­zli­wy.

 

 

 


 

Dobra może­cie zapy­tać a co zwierz będzie z tego miał? Zwierz musi powiedzieć, że tego ele­men­tu nie prze­myślał, wychodzi mu, że jeśli akc­ja się choć trochę rozpowszech­ni (choć zwierz nie ma poję­cia jak to mon­i­torować) to będzie miał straszną fra­jdę. Być może powinien was poprosić, że jeśli taka inter­akc­ja okaza­ła się miła (albo jeśli sami pamięta­cie z przeszłoś­ci taką miłą życ­zli­wą inter­ne­tową inter­akcję) to dacie znać. Albo tu albo na stron­ie face­bookowego wydarzenia, które zwierz utworzy. Pomysł może jest trochę nai­wny zwierz nie przeczy ale przyszło mu do głowy, że Secret San­ta też było sza­lone i impul­sy­wne a wyszło super. To co będziemy dziś dla kogoś życ­zli­wi? W końcu wios­na. A poza tym, kto by nie chci­ał popraw­ić komuś humoru w poniedzi­ałek? No chodź­cie, co nam szkodzi :)


 

 A za ten fan­do­mowy obrazek jest odpowiedzial­na Kasia, która wykaza­ła się a jakże wielką życ­zli­woś­cią i po nocach zwier­zowi taki ład­ny banerek rysowała 

 


Ps: Dla wszys­t­kich, którzy mają wąt­pli­woś­ci, za zwierzem nikt nie stoi, no chy­ba, że mops wpa­tr­zony w kon­sumowany przez zwierza sernik.

 

 

Ps2:  Zwierz wie że ist­nieje między­nar­o­dowy dzień życ­zli­woś­ci i pozdrowień ale po pier­wsze jest w listopadzie (a zwierz nie dotr­wa), po drugie ten dzień życ­zli­woś­ci ogranicza się do Inter­ne­tu więc zwierz go sobie zagar­nia :)??

0 komentarz
0

Powiązane wpisy