Home Ogólnie Do kina po schodkach czyli niepełnosprawny wybiera się na seans.

Do kina po schodkach czyli niepełnosprawny wybiera się na seans.

autor Zwierz
Do kina po schodkach czyli niepełnosprawny wybiera się na seans.

Zamaw­iam bilet na stron­ie inter­ne­towej. Sprawdzam miejs­ca na sali. Szukam tych w ostat­nim rzędzie, po środ­ku. Moje ulu­bione. Potem tylko zapisu­je sobie gdzieś godz­inę i czekam na seans. Nie muszę się zas­tanaw­iać, myśleć czy dzwonić. Mam ten luk­sus. Nie jestem niepełnospraw­na. Gdy­bym była wyjś­cie do kina mogło­by wyglą­dać zupełnie inaczej.

Zaczni­jmy od plusów. Wiele zmienia się na lep­sze. Widzę to w swoim otocze­niu i widzę to po tym jak moi czytel­ni­cy odpowiedzieli na pytanie doty­czące udo­god­nień dla niepełnosprawnych w ich lokalnych kinach w całej Polsce. Kiedyś w „moim” Cin­e­ma City w Arkadii wszys­tko niby było dos­tosowane poza kilko­ma schod­ka­mi odd­ziela­ją­cy­mi kasy od kina. Jak­iś czas temu w cza­sie remon­tu kina zain­stalowano tam spec­jal­ny pod­nośnik dla wózków. To jed­na  z tych dobrych zmi­an. Czy­ta­jąc relac­je czytel­ników moż­na było dostrzec jak wiele zmieniło się w ciągu ostat­nich lat. Nor­mą sta­ją się pod­sta­wowe udo­god­nienia – są wydzielone miejs­ca dla wózków na salach kinowych, pojaw­ia­ją się windy, toale­ty dla niepełnosprawnych, pra­cown­i­cy kin częs­to poma­ga­ją kiedy pojawi się oso­ba która nie może inaczej się dostać na salę. To już nie jest świat w którym oso­ba na wózku – zwłaszcza w dużym mieś­cie – może tylko pomarzyć o wiz­y­cie w kinie.

 

Miejs­ca dla niepełnosprawnych na salach kinowych stały się nor­mą. Co nie oznacza, że zawsze są to dobre miejs­ca. Najczęś­ciej to pier­wszy rząd.

 

Tyle zmi­an pozy­ty­wnych. Gorzej – że wciąż jest ich za mało. Słucha­jąc opowieś­ci moich zna­jomych i czytel­ników udało mi się skat­a­l­o­gować  kil­ka najważniejszych prob­lemów jakie pojaw­ia­ją się pod­czas wiz­y­ty oso­by niepełnosprawnej ruchowo w cza­sie wyprawy do kina:

Miejs­ca tylko w pier­wszym rzędzie – to jest prob­lem bard­zo wielu kin które mają udo­god­nienia dla niepełnosprawnych. Ponieważ w Polsce w salach kinowych mamy przede wszys­tkim schody, prowadzące do wyższych rzędów to dla osób na wózku pozosta­je miejsce w rzędzie pier­wszym. Co oczy­wiś­cie – jak wszyscy wiemy – jest prob­lematy­czne. Dlaczego? Po pier­wsze – czy zna­cie kogoś kto z włas­nej woli siedzi w pier­wszym rzędzie  w kinie? Konieczność wysok­iego zadziera­nia głowy i trud­noś­ci z obję­ciem wzrok­iem całego ekranu są prob­le­mem nawet przy spoko­jnych fil­mach, ale już przy pro­dukc­jach kina akcji czy fil­mach 3D to kosz­mar. Do tego oczy­wiś­cie dochodzi fakt, że jeśli oso­ba na wózku chce się wybrać ze zna­jomy­mi to może się okazać że będzie siedzieć sama (chy­ba że zna­jo­mi są na tyle fajni i sprawni że pomogą prze­nieść kolegę czy koleżankę na miejsce wyżej). W przy­pad­ku więk­szoś­ci kin przepisy zabra­ni­a­ją postaw­ienia wóz­ka na schodach albo zwraca­ją uwagę, że to niebez­pieczne i moż­na to zro­bić tylko na własne ryzyko. Przy czym warto dodać że np. sieć kin Helios rekom­pen­su­je tą niewygodę – nie pobier­a­jąc opłaty za bile­ty od osób na wózkach. Z kolei w warsza­wskim kinie Atlantic nie tylko oso­ba na wózku nic nie płaci ale opiekun płaci tylko połowę.

 

W 2015 roku pod Kinoteką odbył się hap­pen­ing osób na wózkach które zwracały uwagę na to jak bard­zo to pop­u­larne Warsza­wskie kino nie jest przys­tosowane do osób na wózkach (podob­nie jak inne insty­tuc­je kul­tu­ry mieszczące się w Pałacu Kul­tu­ry). fot. Eweli­na Wój­cik

 

Nie wszys­tkie sale są dostęp­ne – częs­to zdarza się że kino ma dos­tosowane sale – ale dostęp do nich jest już utrud­niony. We wspom­ni­anym warsza­wskim Atlanticu dostęp­ne dla osób na wózkach są sale na parterze ale już do sal na piętrze prowadzą schody. Schody prowadzą też na salę w kinie Wisła czy Luna, ruchome schody łączą trzy poziomy Mul­ti­k­i­na w Zło­tych Tarasach. Oczy­wiś­cie schody pojaw­ia­ją się w wielu kinach (częś­ciej tych w starszych budynkach – jak w Kinotece czy w Kinie pod Barana­mi w Krakowie) ale chodzi nam tu o sytu­acje kiedy widz musi bard­zo dokład­nie wiedzieć w której sali jest film – bo jed­na jest dos­tosowana a inna nie. Cza­sem te sale do których nie ma dostępu są np. mniejsze i wyświ­et­la­ją nieco inny reper­tu­ar niż duża dostęp­na sala na parterze. A prze­cież nie chodzi tylko o to by iść do kina ale o to by pójść do kina na film który chci­ało się zobaczyć.

 

Kocham Kino Atlantic całym sercem ale nie da się ukryć że dla oso­by niepełnosprawnej te schody są dużą przeszkodą (zdję­cie ze strony kina)

 

Brak infor­ma­cji  — jeśli wejdziecie na stronę Cin­e­ma City dowiecie się że kino jest przys­tosowane dla osób niepełnosprawnych, podob­na infor­ma­c­ja pojawi się na stron­ie Mul­ti­k­i­na. Czy to wystar­czy? Niekoniecznie. Więk­szość osób niepełnosprawnych dzwoni do kina pyta­jąc pra­cown­ików czy wózek nie będzie prob­le­mem, gdzie zna­jdzie się dos­tosowane dla nich miejsce, czy do Sali nie prowadzą żadne schod­ki. Cza­sem otrzy­ma­ją odpowied­nią infor­ma­cję, cza­sem nie. Cza­sem po przy­jeździe do kina okaże się, że mimo zapewnień pani kas­jer­s­ki pra­cown­i­cy kina nie umieją pomóc. Cza­sem oso­ba udziela­ją­ca infor­ma­cji się pomyli, albo nie zna dobrze pro­ce­dur. Cza­sem wjazd na salę wyma­ga pod­jecha­nia od innej strony. Cza­sem niby wszys­tko pięknie ale drzwi są za wąskie, albo nachyle­nie pod­jaz­du za wysok­ie,  Te wszys­tkie infor­ma­c­je, oso­ba niepełnospraw­na albo jej rodz­i­na musi zdobyć sama – niekoniecznie będąc pewną czy infor­ma­c­ja będzie poprawnie udzielona. O ile łatwiej było­by wszys­tkim gdy­by kina zami­ast ograniczać się do jed­nego zda­nia podały dokład­ną infor­ma­cję na stron­ie. Wtedy nie było­by zas­tanaw­ia­nia się, loterii, koniecznoś­ci dzwonienia. Dobra infor­ma­c­ja to pod­stawa ułatwia­nia życia wszys­tkim – klien­tom, którzy wiedzą czego mogą się spodziewać i wyma­gać i pra­cown­ikom – którzy mogą odesłać widzów do tych infor­ma­cji. Zwłaszcza że częs­to okazu­je się, ze na jakąś pozornie niedostęp­ną salę prowadzi taj­na win­da, która moż­na jechać tylko po wcześniejszym skon­sul­towa­niu się z obsługą, albo że na salę prowadzą schody ale moż­na wjechać wejś­ciem. To wszys­tko lep­iej wiedzieć przed seansem i zde­cy­dowanie powin­no być na stron­ie.

 

Na stron­ie cza­sem trud­no znaleźć dobrze podane dokładne infor­ma­c­je co oznacza dos­tosowanie do potrzeb osób niepełnosprawnych (zde­cy­dowanie lep­iej radzi sobie pod tym wzglę­dem Cin­e­ma City)

 

Obsłu­ga nie zawsze wie co zro­bić – to naw­iązanie do poprzed­niego prob­le­mu. Zdarza się, że w tym ciągu przy­go­towań do wyprawy do kina zaw­iedzie obsłu­ga. Ktoś nie pomyśli, ktoś nie posi­a­da wystar­cza­jącej wiedzy, czy możli­woś­ci. Nie jestem pra­cown­ikiem kina – i nie wiem czy pra­cown­i­cy prze­chodzą szkole­nia i jak częs­to, ale widać że kiedy pojaw­ia się niety­powy prob­lem – doty­czą­cy oso­by z prob­le­ma­mi to zdarza się, że nie ma wypra­cow­anych dobrych sposobów postępowa­nia, wyuc­zonych mech­a­nizmów itp. Tym­cza­sem widz przy­chodzą­cy do kina nigdy nie powinien być dla obsłu­gi prob­le­mem. Przy czym, jak widać z relacji tym co dodatkowo frus­tru­je widzów na wózkach czy o kulach jest ta total­na lote­ria. Cza­sem trafi się ktoś kto naprawdę pomoże a cza­sem – pani­ka i brak pomysłu jak pomóc.

 

Choć coraz częś­ciej obsłu­ga wie co zro­bić kiedy do kina przy­chodzi oso­ba niepełnospraw­na to jed­nak wciąż to czy pra­cown­i­cy kina na pewno będą wiedzieli co zro­bić, jest trochę loter­ią

 

 

Kino jest dos­tosowane, budynek – niekoniecznie – cza­sem roz­maw­ia­jąc o dos­tosowa­niu kina dla potrzeb niepełnosprawnych sku­pi­amy się na samych salach kinowych. Warto jed­nak pamię­tać, że to tylko część prob­le­mu. Cza­sem do kina prowadzi kil­ka schod­ków czy nawet spory próg. Zdarza się, że braku­je na nim jakiejkol­wiek pochyl­ni. Prob­le­mem są też kina umieszc­zone w cen­tra­ch hand­lowych gdzie cza­sem np. win­da dochodzi tylko do pier­wszego poziomu kina, albo konieczne jest prze­jś­cie przez park­ing. Parkin­gi to zresztą też prob­lem – bo cóż z tego, że kino jest doskonale dopa­sowane jak najbliższy park­ing jest daleko i braku­je na nim odpowied­nich miejsc do parkowa­nia dla niepełnosprawnych czy też wind pomiędzy pozioma­mi parkingu. Oczy­wiś­cie moż­na powiedzieć, że to już nie jurys­dykc­ja kina, ale w sum­ie – warto myśleć o tym otocze­niu, bo prze­cież jeśli widz będzie musi­ał bie­gać po wielopoziomowym parkingu gdzie są wąskie schody to do tego kina po pros­tu nie trafi.

 

Mul­ti­ki­no na Ursyn­owie jest przys­tosowane do osób niepełnosprawnych. Ale już park­ing obok — niekoniecznie.

 

Niepełnosprawność ruchowa to nie tylko wózek – część kin ma pomysły na to jak dos­tosować się do osób które jeżdżą na wózkach ale nie myśli o tych porusza­ją­cych się przy pomo­cy balkoni­ka czy kul. Te oso­by mają prob­lem ze schoda­mi na salach kinowych – są płask­ie  i nie ma żad­nego pod­par­cia – mnie samej oso­bie sprawnej fizy­cznie zdarza­ło się tracić na nich równowagę gdy się spieszyłam. Do tego nie zawsze jest gdzie położyć kule – zwłaszcza w tych kinach gdzie jest bard­zo mało miejs­ca między rzę­da­mi. O balkonik moż­na zapom­nieć. To są rzeczy o których warto pamię­tać bo oso­ba niepełnospraw­na nie porusza się tylko na wózku a jed­nocześnie – potrze­bu­je na Sali miejs­ca na którym mogła­by się poczuć kom­for­towo – wiedząc gdzie są jej kule, balkonik, mając odpowied­nio dużo miejs­ca by wygod­nie usiąść – niekoniecznie pros­to – bo nie dla wszys­t­kich jest to możli­we a przede wszys­tkim wygodne. Każdy kto ma nieco dłuższe nogi (To nie ja!) zna dyskom­fort siedzenia z noga­mi pod brodą w kinie z cias­no ułożony­mi rzę­da­mi. Dla oso­by z prob­le­ma­mi z poruszaniem się może to być jeszcze więk­szy prob­lem, odwraca­ją­cy uwagę od sean­su. Warto też zaz­naczyć, że nawet oso­by siedzące na wózku cza­sem chcą się prze­siąść na fotel kinowy – co niekoniecznie jest proste jeśli fotele krań­cowe nie są do tego przy­go­towane ( a pomyśl­cie że dla wielu osób była­by to możli­wość nie tylko poczu­cia się tak samo jak inni wid­zowie ale też siada­nia bez trudu w wyższych rzę­dach).

 

Warto pamię­tać że oso­by niepełnosprawne to nie tylko te dwie oso­by a wózku które mogą zająć miejsce w pier­wszym rzędzie. To także oso­by porusza­jące się np. o kulach

 

Miejsce dobre, ale cena… — jak pisałam w wielu kinach oso­by niepełnosprawne wchodzą za dar­mo a ich opiekunowie mają tańsze bile­ty. Jed­nak zdarza­ją się sytu­acje które budzą co najm­niej zdzi­wie­nie. Np. w Mul­ti­kinie Wola Park miejs­ca które są dostęp­ne dla osób niepełnosprawnych znalazły się w stre­fie VIP. To nowy pomysł sieci kin która wprowadz­iła takie bile­ty na najlep­sze miejs­ca na Sali kinowej (są tam też wygod­niejsze i więk­sze fotele). Choć wedle reg­u­laminu Mul­ti­k­i­na opiekun oso­by niepełnosprawnej może prze­by­wać na sali za dar­mo (ale tylko w przy­pad­ku niepełnosprawnoś­ci która uniemożli­wia samodzielne poruszanie się oso­by po tere­nie kina), to już sam widz musi zapłacić. I tak niepełnosprawni wid­zowie tego właśnie kina są zmuszeni do wykupi­enia bile­tu w stre­fie VIP. A jeśli chce iść ze zna­jomy­mi to wszyscy muszą zapłacić więcej. Zwierz dowiedzi­ał się o tym ze strony Mamy Pre­cla – 11 let­niego chłop­ca porusza­jącego się na wózku inwalidzkim, który po zakończe­niu roku chci­ał iść do swo­jego „Zwykłego” kina na Trans­form­er­sy. Pójdzie do innego, ale trze­ba trzy­mać kciu­ki by w nowym kinie wszys­tko się udało, bo dla Pre­cla wyjś­cie z domu to niełat­wa sprawa.

 

A co jeśli które­goś dnia jedyne miejsce na którym możesz usiąść nagle stanie się miejscem w stre­fie VIP? (na zdję­ciu sala z kina w Kaliszu — czyli nie ta o której mowa w tekś­cie)

 

Sala tak, resz­ta już niekoniecznie – niek­tóre kina pozwala­ją wejść oso­bie niepełnosprawnej tyl­ny­mi drzwia­mi, tajem­ną windą itp. Niekiedy wejś­cie na salę nie jest prob­le­mem ale już dostanie się do przys­tosowanej toale­ty – wyma­ga albo poko­na­nia więk­szej odległoś­ci, a cza­sem jest niemożli­we, czy utrud­nione. Jed­nak nie tylko o toale­ty chodzi.  Takie połow­iczne dos­tosowanie obiek­tu (gdzie widz niepełnosprawny nie może sko­rzys­tać z głównego wejś­cia) oznacza to jed­nak, że taki widz może obe­jrzeć film ale nie kupi już pop­cor­nu czy żelek, nie weźmie sobie zim­nego napo­ju. Moż­na to zba­gatelizować, ale warto zdawać sobie sprawę, że częś­ciowe udo­god­nienia rozróż­ni­a­ją widzów na tych którzy mogą w pełni korzys­tać z tego co ofer­u­je kino i na tych, którzy są klien­ta­mi trochę drugiej kat­e­gorii. A to nie oznacza pełnego dos­tosowa­nia kina do potrzeb osób niepełnosprawnych.

 

Jasne nie każdy musi kupić pop­corn i żel­ki. Ale nie było­by miło przyjść do kina i mieć takie same możli­woś­ci, jak inni goś­cie

 

Wciąż są kina niedostęp­ne – na koniec warto przy­pom­nieć, że wciąż są kina po pros­tu niedostęp­ne. Mają schody przed wejś­ciem, schody na sale, wysok­ie pro­gi i żad­nych udo­god­nień na salach. Częs­to (choć nie zawsze!) są to kina w mniejszych miejs­cowoś­ci­ach – tam gdzie widz nie może trza­s­nąć drzwia­mi i po pros­tu iść gdzie indziej – jest skazany na to by prze­jeżdżać obok tego jed­nego kina w mieś­cie. Zresztą w dużych mias­tach prob­le­my z niedos­tosowaniem częs­to mają kina mniejsze – studyjne, w których grany jest ambit­niejszy reper­tu­ar. Cza­sem zdarza się że to jedyne kino w mieś­cie jest na zamku czy w zabytkowym budynku i o udo­god­nieni­ach nie ma mowy. Takie kina są i wciąż jest ich w Polsce dużo. Przy czym warto dodać, że choć piszę dziś tylko o kinach to może to doty­czyć wszys­t­kich insty­tucji kul­tu­ry – teatrów, sal kon­cer­towych czy muzeów.

 

Wśród pozy­ty­wnych przykładów należy podać kino Muza w Lubinie gdzie z windy wychodzi się w środ­ku sali gdzie są miejs­ca dla osób niepełnosprawnych. Moż­na? Moż­na

 

Opisane tu prob­le­my pokazu­ją, że jesteśmy gdzieś w połowie dro­gi. Więk­szość kin już wie, że ele­men­ty przys­tosowu­jące budynek do niepełnosprawnych są niezbędne, ale wciąż myśli się o oso­bie z niepełnosprawnoś­cią ruchową jako o widzu trochę drugiej kat­e­gorii. Może płacić mniej lub nawet nic nie płacić, ale niekoniecznie będzie miał szanse bez prob­le­mu obe­jrzeć każdy ofer­owany przez kino film w kom­for­towych warunk­ach. Pozostaw­ie­nie dla osób na wózkach miejsc w pier­wszym rzędzie to właśnie taki bolesny półśrodek. Niby moż­na się do kina wybrać ale niekoniecznie będzie to przy­jem­ny i łatwy seans. A o dobrym miejs­cu na wid­owni moż­na tylko pomarzyć. Podob­nie jak ze wszys­tki­mi tajnym win­da­mi o których trze­ba wiedzieć wcześniej czy zdawaniem się na pomoc obsłu­gi, która może będzie przeszkolona a może nie – to wszys­tko czyni z oso­by niepełnosprawnej w kinie widza może nie tyle drugiej kat­e­gorii co na pewno widza niepewnego, do samego koń­ca nie mającego pewnoś­ci czy uda się dostać na seans, czy po drodze zna­jdzie się toale­ta czy będzie miejsce z którego dobrze widać.

 

Jak opowiadano zwier­zowi — do Kina pod Barana­mi wejść z osobą niepełnosprawną ruchowo nie jest łat­wo.

 

Patrząc na to jak wyglą­da­ją udo­god­nienia dla niepełnosprawnych w kinach moż­na dojść do wniosku, ze doskonale odbi­ja się tu myśle­nie o udo­god­nieni­ach dla osób z różny­mi prob­le­ma­mi w przestrzeni pub­licznej. Cza­sem ogranicza­my się do myśle­nia „Ej coś zro­bil­iśmy, nie moż­na od nas za wiele wyma­gać” albo „Nie no ja rozu­miem, że do urzę­du powinien być pod­jazd ale to zabytkowy budynek” itp. Inny­mi słowy wciąż nie myślimy o osobach niepełnosprawnych jako o takich które mają pełne, równe pra­wo do korzys­ta­nia z tego samego co my – także na tych samych zasadach. Nikt z nas nie chci­ał­by być odesłany do tyl­nego wejś­cia, zmus­zony do dzwonienia gdzieś i dopy­ty­wa­nia się kil­ka razy o pomoc, pod­czas kiedy inni robią to bezprob­le­mowo. Nikt nie chci­ał­by za każdym razem się zas­tanaw­iać czy na pewno w tym tygod­niu win­da dzi­ała, czy obsłu­ga nie spaniku­je itp. Nikt nie chci­ał­by się znaleźć w sytu­acji gdy pomiędzy parkingiem a cud­own­ie dos­tosowanym kinem są trzy pię­tra schodów. No i na pewno nikt nie chci­ał­by być zmus­zony do płace­nia więcej za jakąś usługę tylko dlat­ego, że np. jedyne dos­tosowane miejs­ca znalazły się w sferze  VIP. Jasne – osób niepełnosprawnych jest mniej niż sprawnych. Ale po pier­wsze – to nie jest argu­ment. Po drugie – jest ich zde­cy­dowanie więcej niż się wyda­je, ale nie zawsze ich widz­imy (bo np. zrezyg­nowali z wychodzenia na mias­to) no i po trze­cie – dos­tosowanie przestrzeni do oso­by mającej prob­lem z poruszaniem się to nie myśle­nie o „innych” ale także myśle­nie o sobie. Każdy z nas może być w sytu­acji w której nie będzie sprawny. Dba­jąc o odpowied­nie dos­tosowanie przestrzeni do osób niepełnosprawnych dbamy po pros­tu o interes wszys­t­kich oby­wa­teli.

 

 

Dostęp do insty­tucji kul­tu­ry dla osób niepełnosprawnych, to nie życ­zli­wość czy fan­aberia — to interes wspól­ny by każdy oby­wa­tel mógł korzys­tać z przestrzeni pub­licznej na równych prawach.

 

Dobra co moż­na zro­bić? Przede wszys­tkim zwracać uwagę. Na początku – samemu – dostrze­gać pro­gi, schody, ruchome schody, niedostęp­ne miejs­ca, idio­ty­czne rozwiąza­nia architek­ton­iczne. Po drugie moż­na o nie pytać, dowiady­wać się, pisać listy i maile, wywier­ać presję, ganić. Po trze­cie – moż­na wywier­ać presję na kina by zamieszcza­ły na swo­jej stron­ie dokładne infor­ma­c­je dla osób niepełnosprawnych. Każ­da strona inter­ne­towa wytrzy­ma obec­ność dodatkowej zakład­ki gdzie dokład­nie jest napisane czego oso­ba niepełnospraw­na może się spodziewać. Napisanie takiego krótkiego aka­pitu, pod­sunię­cie odpowied­niego numeru tele­fonu, wyjaśnie­nie pro­ce­dur – czy to naprawdę było­by takie trudne? Nie wyda­je mi się. Zwłaszcza że cza­sem niesamowite jest to jak kino potrafi schować infor­ma­cję np. odnośnie tego jak wyglą­da­ją opłaty w przy­pad­ku opieku­na oso­by niepełnosprawnej (och to prze­cież 20 punkt reg­u­laminu którego nikt nie czy­ta!). Przy czym ważne jest też by mówić i pisać – o tym co się samemu przeżyło, zaob­ser­wowało, widzi­ało. Znam wiele osób, które nie boją się napisać skar­gi, pub­licznie wskazać prob­le­mu. Ale wciąż jest wiele osób przyzwycza­jonych, że nie może być dobrze. Albo zad­owolonych że są już jakiekol­wiek usprawnienia.  Jed­nocześnie chci­ałabym zaz­naczyć, że nie chce skończyć tylko na tym poś­cie. Może uda się zro­bić jakąś akcję (nie samodziel­nie bo nie jestem dzi­ałaczem społecznym, ale mam już odpowied­ni kon­takt), albo przy­na­jm­niej wró­cić do tem­atu, by te dwa miejs­ca zostaw­ione w pier­wszym rzędzie nie były końcem udo­god­nień.

 

Kino jest dla wszys­t­kich. To jed­no ze zdań które uważam za pod­sta­wowe. Każdy powinien móc pójść na Trans­form­er­sy, usiąść w rzędzie z którego moż­na spróbować oga­r­nąć wzrok­iem wal­ki robot­ów i jedząc pop­corn płakać nad stanem amerykańskiego kina. Póki wszyscy nie będziemy mieli takiej możli­woś­ci – powin­niśmy płakać głównie nad włas­nym losem.

Jeśli macie jakieś własne kinowe doświad­czenia i obserwac­je to może­cie się nimi podzielić w komen­tarzach. Zawsze dobrze zbier­ać takie his­to­rie, cho­ci­aż­by żeby uczulić innych widzów, że częs­to wyprawa do kina może być dużo trud­niejsza niż się wyda­je.

Ps: Chci­ałabym podz­iękować wszys­tkim czytel­nikom, pra­cown­ikom kina i osobom niepełnosprawnym które podzieliły się swoi­mi his­to­ri­a­mi dzię­ki czemu mogłam napisać ten wpis.

Ps2: Jak­by co – nie uważam by kina były szczegól­nie dos­tosowane do osób z inny­mi prob­le­ma­mi. Pisałam już o tym jaki prob­lem mają w Pol­s­kich kinach oso­by niedosłyszące

Ps3: Są strony które zaj­mu­ją się zbieraniem infor­ma­cji odnośnie dostęp­noś­ci obiek­tów dla osób niepełnosprawnych – Warsza­wa, Toruń i Wrocław mają swój niepełnosprawnik.pl. To doskon­ały pomysł  ale ponown­ie – doty­czy głównie dużych miast i nieste­ty lista jest niepeł­na.

33 komentarze
0

Powiązane wpisy