Home Film Miłość od Hallmarku smakuje inaczej czyli o tym czym jest komedia romantyczna

Miłość od Hallmarku smakuje inaczej czyli o tym czym jest komedia romantyczna

autor Zwierz
Miłość od Hallmarku smakuje inaczej czyli o tym czym jest komedia romantyczna

Musimy poroz­maw­iać o kome­di­ach roman­ty­cznych. To znaczy, nie musimy, ja muszę, bo się uduszę. Jak wiecie, kome­die roman­ty­czne są moim ulu­bionym gatunkiem fil­mowym. Są też najbardziej niezrozu­mi­anym gatunkiem fil­mowym. Im dłużej się nad tym zas­tanaw­iam tym bardziej widzę, że najwięk­szy prob­lem spraw­ia sama definic­ja gatunku. Te rozważa­nia chodzą za mną od bard­zo daw­na — chy­ba nic ich tak nie roz­palało jak nieszczęs­na kat­e­go­ria “kome­die roman­ty­czne” na dawnym HBO Go, która była przykła­dem na to, że cza­sem w świecie nie ma prostych kat­e­gorii (z resztą dziś w kat­e­gorii kome­dia ‑roman­ty­czne — zna­jdziemy na HBO Max… “Body­guar­da” — film który jak wiemy jest tak kome­diowy, że boki zry­wać). W każdym razie zapraszam was na poszuki­wanie odpowiedzi — czy wystar­czy że pod koniec para cału­je się w deszczu byśmy mieli komedię roman­ty­czną czy to jest coś bardziej skomplikowanego.

 

Czym jest kome­dia romantyczna? 

 

Chci­ało­by się tu zacy­tować słynne zdanie w spraw­ie twardej pornografii, kiedy sędzia stwierdz­ił, że nie umie jej zdefin­iować, ale kiedy ją widzi to wie, że to jest to. Trochę podob­nie bywa z kome­di­a­mi roman­ty­czny­mi — teo­re­ty­cznie moż­na tworzyć definic­je, ale więk­szość z nas idzie po linii — nie umiem dokład­nie spre­cy­zować, ale kiedy oglą­dam komedię roman­ty­czną to wiem, że ją oglą­dam.  Tylko, że aku­rat w prze­ci­wieńst­wie do twardej pornografii takie sposób defin­iowa­nia częs­to prowadzi nas w ślepy zaułek, bo zbyt wiele rzeczy łapie się do tego w sum­ie dość wąskiego gatunku.

 

Pier­wszy sposób zdefin­iowa­nia komedii roman­ty­cznej wychodz­ił­by od tego czym nie jest. Nie jest melo­dra­matem — opowieś­cią z wątkiem roman­ty­cznym, ale opowiedzianą na serio i — co ważne, zwyk­le źle się kończącą. Jeśli zwró­ci­cie uwagę, wszys­tkie najważniejsze opowieś­ci melo­dra­maty­czne mają złe zakończe­nie. Pod tym wzglę­dem słowo „kome­dia” należało­by rozu­mieć w jego pier­wot­nym znacze­niu — nie jako film zabawny czy dow­cip­ny, ale jako his­torię z dobrym zakończe­niem (w prze­ci­wieńst­wie do „tragedii roman­ty­cznej” którą był­by np. „Titan­ic” czy „Anna Karen­i­na”). Takie rozu­mie­nie pozwala nam wrzu­cić do wor­ka „kome­dia roman­ty­cz­na” każdy film z wątkiem roman­sowym, który dobrze się kończy. Pod pewny­mi wzglę­da­mi łapała­by się tu np. „Duma i Uprzedze­nie” — mamy wątek roman­ty­czny, bohaterowie schodzą się na koniec. Bam! Austen napisała komedię roman­ty­czną wszech cza­sów, moż­na się roze­jść do domu.

 

 

Jak sami widzi­cie — z jed­nej strony to podzi­ał spraw­iedli­wy z drugiej — częs­to nieostry. Po pier­wsze — nie każ­da roman­ty­cz­na his­to­ria, która nie kończy się pod koła­mi pociągu jest komedią, po drugie — są kome­die w mniej trady­cyjnym znacze­niu tego słowa (czy­taj: zabawne filmy), które kończą się co najm­niej ambi­wa­lent­nie (np. „Sztu­ka zry­wa­nia” z Jen­nifer Anis­ton). Poza tym ten prosty podzi­ał może nas zaprowadz­ić do przeko­na­nia, że sko­ro kole­jne sezony „Bridger­tonów” kończą się dobrze to jest to kome­dia roman­ty­cz­na. No a prze­cież wiemy, że nie jest.  Nie jest też do koń­ca melo­dra­matem — choć korzys­ta z jego narzędzi (ale też nie wszystkich).

 

Zrób­my więc próbę drugą. Załóżmy, że kome­dia roman­ty­cz­na musi być przede wszys­tkim zabaw­na. To jest prob­lematy­czne, bo coraz mniej jest komedii roman­ty­cznych, które mają wymi­ar czys­to kome­diowy. Prawdę powiedzi­awszy — częś­ciej bywa­ją dow­cip­ne niż rzeczy­wiś­cie zabawne. Kome­dia oznacza­ła­by jed­nak ogól­nie lek­ki ton opowieś­ci, taki który wywołu­je uśmiech na twarzy. Tu oczy­wiś­cie — duże znacze­nie ma nasza oso­bista pref­er­enc­ja i poczu­cie humoru. Gdy­bym miała wymienić kome­die roman­ty­czne pro­dukcji pol­skiej które wydały mi się zabawne — pewnie okaza­ło­by się, że wedle moich kry­ter­iów w Polsce taki film jeszcze nie pow­stał. Z resztą z cza­sem ten nacisk na kome­diowość naprawdę spadł. Więcej — od cza­su kiedy Richard Cur­tis stworzył for­mułę — „Coś zabawnego, coś smut­nego” — jako per­fek­cyjną mieszankę dla komedii roman­ty­cznej — sama zabawność nie może być jedynym wyz­nacznikiem („To właśnie miłość” jest w równym stop­niu dow­cip­na, co smut­na i wzrusza­ją­ca). , więcej — wyda­je się, że obec­ność ele­men­tów kome­diowych nie czyni dobrej komedii roman­ty­cznej, nato­mi­ast ele­ment dra­maty­czny częs­to pod­wyższa jej wartość.

 

 

A co, jeśli kome­dia roman­ty­cz­na nie istnieje?

 

Załóżmy na chwilę, że określe­nie kome­dia nam ciąży i tak naprawdę najważniejszy jest romans. To on decy­du­je o przy­należnoś­ci gatunkowej, o naszym poczu­ciu, że oto wiemy co oglą­damy. Patrząc w ten sposób kluc­zowe było­by wys­tępowanie na pier­wszym planie wątku roman­ty­cznego, który jest domin­u­ją­cy w fab­ule i prowadzi do dobrego zakończenia. Z jed­nej strony — to doskon­ały wybieg — dzię­ki temu w końcu może­my gdzieś zak­wal­i­fikować te wszys­tkie świąteczne filmy z Net­flixa, i wiemy co zro­bić z całym kat­a­lo­giem Hall­marku w tym z pro­dukcją, gdzie rywal­izu­ją ze sobą pro­du­cen­ci oli­wy (serio nadal jestem pod wraże­niem, że skończyły się wszys­tkie inne pro­duk­ty spoży­w­cze). Co praw­da wtedy do kat­e­gorii, którą stworzyliśmy łapie się zarówno „Cztery Wesela i Pogrzeb” jak i „Zmierzch” ale powiedzmy sobie szcz­erze, którzy nie śmi­ał się szcz­erym śmiechem w sce­nie, gdzie Edward mówi Bel­li, że jest wam­pirem a Pat­tin­son ma minę jak­by miał zat­wardze­nie. Szczyt komiz­mu. Ale nie się­ga­jąc po tak proste kwest­ie — czy film „Zagin­ione Mias­to” jest komedią roman­ty­czną? Jest zabawny, jest wątek roman­sowy, ale w sum­ie bliżej temu komedii przy­godowej. Jed­nocześnie — wielu widzów od razu zak­wal­i­fikowało­by bez wacha­nia  do kat­e­gorii komedii roman­ty­cznych “Zan­im się pojaw­iłeś”. Tym­cza­sem film kończy się dobrze jedynie wtedy kiedy uznamy, że czy­jaś śmierć jest dobrym zakończe­niem.  Z punk­tu widzenia wątku roman­ty­cznego — trud­no śmierć ukochanej oso­by uznać, za koniec kome­diowy — nawet jeśli rozu­miemy go w ten staro­mod­ny sposób jako po pros­tu dobre zakończe­nie. Jest to koniec co najwyżej ambi­wa­lent­ny, żeby nie powiedzieć — pod wielo­ma wzglę­da­mi tragiczny.

 

Śmieszny (albo nie) film roman­ty­czny który się dobrze kończy (albo nie)

 

Im dłużej człowiek drąży w definicji komedii roman­ty­cznej tym bardziej wyda­je się, że trud­no cokol­wiek powiedzieć jed­noz­nacznego. Moż­na dojść do wniosku, że komedią roman­ty­czną może być wszys­tko albo nic. Bez sen­su — jak to możli­we, że gatunek filmów który tak dobrze znamy jest jed­nocześnie tak niedookreślony. Jak to jest, że wiemy, że kome­die roman­ty­czne jak najbardziej ist­nieją, ale ilekroć próbu­je­my zawęz­ić definicję to lądu­je­my w świecie mil­iona wyjątków. Moim zdaniem kwes­t­ia pole­ga na tym, że po pier­wsze — rzad­ko granice gatunków fil­mowych czy nawet lit­er­ac­kich są tak ostre, a po drugie — niekiedy zawodzi nas słown­ik gatunków. Zami­ast go rozwi­jać — tak by staw­iać na różnice, próbu­je­my go zawężać tak, że mamy poję­cia sze­rok­ie — ale w sum­ie nic nie znaczące. Doskonale to widać na przykładzie komedii roman­ty­cznych. Wiele filmów które trafi­a­ją do tej kat­e­gorii powin­ny być albo określone jako „romans” (his­to­ria o miłoś­ci), albo jako „film oby­cza­jowy” (his­to­ria zako­rzeniona w inter­akc­jach społecznych, rodzin­nych, odnoszą­ca się do sfery oby­cza­jów i emocji), „kome­dia z wątkiem roman­ty­cznym” (kome­dia, w której ważne jest co innego niż wątek roman­ty­czny, ale on też w niej występuję).

 

 

Rozsz­erza­jąc nasz słown­ik jesteśmy w stanie odróżnić — „Not­ting Hill” od „Świątecznego księ­cia”, „Bridger­tonów” od „Wiele Hała­su o Nic”, „Zagin­ione Mias­to” od „Plan­e­ty Singli”. Nie znaczy to, że każdy podzi­ał będzie per­fek­cyjny, ale dzię­ki niemu rozróżnie­nie jest zde­cy­dowanie prost­sze — i przede wszys­tkim nie dochodzi do sytu­acji w których zas­tanaw­iamy się — dlaczego pro­dukc­je, które są tak bard­zo inne są staw­iane obok siebie, mimo, że trud­no znaleźć pomiędzy nimi jakikol­wiek punkt sty­czny. To jest nieste­ty prob­lem, bo zde­cy­dowanie szy­b­ciej pisze się posty „10 najlep­szych komedii roman­ty­cznych” niż rozważa­nia — „10 filmów, których przy­należność gatunkową ustal­ił arbi­tral­nie autor artykułu”. Z resztą to jest prob­lem wychodzą­cy poza mówie­nie o fil­mach — pojaw­ia się też w mówie­niu o książkach, pły­tach — każdym prze­jaw­ie kul­tu­ry — gdzie zami­ast posz­erzać pewne kat­e­gorie i zas­tanaw­iać się nad gatunkowy­mi różni­ca­mi — swo­bod­nie kreślimy coraz szer­sze koła, bo tak jest łatwiej albo po pros­tu — uzna­je się że podzi­ały kon­fun­du­ją widzów, pod­czas kiedy w isto­cie bard­zo ułatwia­ją sprawę.

 

Hall­mark, Net­flix, Kino

 

Wiem, że nie wszyscy są zwolen­nika­mi podzi­ałów ze wzglę­du na proste rozdzielanie treś­ci. Rozu­miem to, zwłaszcza, że nie wszyscy mają taką manię jaką jest kat­e­go­ry­zowanie wszys­tkiego i wkładanie do osob­nych prze­gródek. Ja to uwiel­bi­am, ale zda­ję sobie sprawę, że to bard­zo osob­nicze. Pro­ponowałabym więc na chwilę ode­jść od samej treś­ci filmów i skupić się na tym gdzie je oglą­damy i kto je wypro­dukował. Parę lat temu w świecie dyskusji fil­mowej pojaw­iło się pytanie — czy film Net­flixa jest czymś innym niż film wdziany w kinie. Dyskus­ja, w której wypowiedzieli się min Steven Spiel­berg czy pośred­nio — fes­ti­w­al w Cannes wydawała się nieco absurdal­na. Czy naprawdę ma sens roz­maw­iać o tym, czy „Roma” Alfon­so Cuarona jest czym innym, bo pojaw­iła się głównie na Net­flix­ie a nie w kinach. O ile w przy­pad­ku wiel­kich dzieł kine­matografii rzeczy­wiś­cie rozważa­nia wyda­ją się poboczne o tyle w przy­pad­ku filmów z gatunku (znów rozu­mi­anego sze­roko) „komedii roman­ty­cznej” już widz­imy różnicę.

 

 

Nawet jeśli nie mamy jakiegoś sze­rok­iego wyk­sz­tałce­nia fil­moz­naw­czego czy specy­ficznej wiedzy to czu­je­my, że pod wzglę­dem wyglą­du, jakoś­ci pro­dukcji, kom­p­likacji sce­nar­iusza — „Willa miłoś­ci” różni się od „Listów do Julii” mimo, że obie pro­dukc­je opowiada­ją o amerykance, która przy­by­wa do Werony i zna­j­du­je miłość. Podob­nie jak jesteśmy bez pudła wskazać dokład­ny schemat, kolorystykę, „vibe” pro­dukcji Hall­marku — nawet jeśli oglą­damy ją poza samą stacją, ale np. na HBO czy Net­flix. To wszys­tko wyni­ka z tego, że te filmy mają jed­nak dużo więcej z tym co kiedyś nazy­wano „filmem telewiz­yjnym”, są krót­sze (rzad­ko przekracza­ją pół­torej godziny) pod wzglę­dem pro­duk­cyjnym uboższe, rzad­ko pojaw­ia­ją się w nich znani z kina aktorzy (a jeśli tak to dawno po szczy­cie swo­jej sławy), częs­to pro­dukc­ja wyda­je się unikać jakichkol­wiek nowa­tors­kich czy niety­powych zabiegów nar­ra­cyjnych — zostaw­ia­jąc nas z czymś co zawsze wyda­je się już znane, nie raz obe­jrzane i przerobione.

Być może w świecie skom­p­likowanych definicji ten trop — co zostało stwor­zone z myślą o dys­try­bucji kinowej, fes­ti­walowej, pod­danej sze­rok­iemu osą­dowi kry­ty­czne­mu a co zostało stwor­zone bardziej jako pro­dukc­ja telewiz­yj­na — która ma nam towarzyszyć pod­czas jedzenia obiadu, czy jako towarzysz wiec­zornej herbaty — jest dużo bardziej pre­cyzyjny niż pró­ba rozdzie­le­nia his­torii jedynie poprzez to o czym opowia­da. Ważniejszy od samej treś­ci opowieś­ci był­by tu więc cel, potenc­jal­ny odbior­ca i skala tego odbioru.

 

 

Czy to jest w ogóle ważne?

 

Pyta­nia czy umiejęt­ność właś­ci­wej klasy­fikacji oglą­danej pro­dukcji w zakre­sie jej gatunkowej przy­należnoś­ci jest waż­na, pojaw­ia się nie raz. Wiele osób uważa, że to wszys­tko trochę nie ma sen­su i niewiele daje odbior­cy. Jak mówiłam — wiele zależy od charak­teru. Nie mniej powiedzi­ałabym, że to szukanie definicji i wyróżnień ma znacze­nie. Przede wszys­tkim pozwala nam porówny­wać rzeczy w sposób ucz­ci­wy — zarówno wobec twór­ców jak i samego gatunku. Jasne, że „Per­fek­cyjne połącze­nie” jed­na z bardziej strawnych roman­ty­cznych pro­dukcji Net­flixa, wypa­da bla­do na tle „Pret­ty Woman”. Pytanie tylko — czy te dwa filmy rzeczy­wiś­cie kiedykol­wiek ze sobą konkurowały? Czy w ogóle powin­ny być staw­iane obok siebie? Moim zdaniem porówny­wanie wszys­tkiego ze wszys­tkim ostate­cznie spraw­ia, że porów­nanie nie ma sen­su i nie jesteśmy w stanie ocenić czegoś real­nie. „Pret­ty Women” spoko­jnie może­my porów­nać z „Pracu­jącą Dziew­czyną” zaś „Per­fek­cyjne połącze­nie” z „Willą miłoś­ci” — zachowu­ją­cy przy tym odpowied­nie pro­por­c­je i real­nie odnosząc się do tego jak bard­zo się ten pro­dukc­je różnią.

 

Jed­nocześnie — nie chodzi jedynie o samą ucz­ci­wość wzglę­dem filmów, ale też o naszą włas­ną wygodę i zrozu­mie­nie na co się pisze­my. Ja uwiel­bi­am kome­die roman­ty­czne, ale dzię­ki temu, że dość dobrze je rozróż­ni­am właśnie w ramach gatunku — wiem dokład­nie na co się piszę włącza­jąc film wypro­dukowany przez Hall­mark a na co się piszę, kiedy oglą­dam coś co miało swo­ją świa­tową pre­mierę w kinach. Mogę też wtedy dos­tosować do tego swo­je oczeki­wa­nia i ocenę. Moja oce­na fil­mu „Last Christ­mas” — pro­dukcji z Emil­ią Clarkę i Emmą Thomp­son będzie surowsza niż oce­na „Świątecznego Zamku”. Obie pro­dukc­je są roman­ty­czne i obie roz­gry­wa­ją się w cza­sie świąt, ale jed­na naw­iązu­je jed­nak do trady­cji bry­tyjs­kich komedii roman­ty­cznych, które mają wysoko postaw­ioną poprzeczkę, dru­ga eksploatu­je schemat świątecznego fil­mu telewiz­yjnego, którego poprzecz­ka jest zaw­ies­zona nisko. Nawet jeśli obiek­ty­wnie „Last Christ­mas” może być lep­szym filmem niż „Świąteczny Zamek” to zawodzi mnie tym, że nie speł­nia moich wyma­gań, a dru­gi — cieszy, bo wpisu­je się ide­al­nie w to czego szukam.

 

 

Gatunek a łatka

 

Na koniec moż­na dojść do wniosku, że z poję­ciem „komedii roman­ty­cznej” jest jeszcze jeden prob­lem. Z niez­nanych powodów — nie jest to najwyżej ceniony gatunek fil­mowy. Nie wiem czy dlat­ego, że jest kierowany głown­ie do kobi­et, czy z ogól­nej nieufnoś­ci wobec dobrych zakończeń, ale tak już jest. Częs­to filmy, które gatunkowo jak najbardziej łapią się pod komedię roman­ty­czną nie są tak określane — głównie dlat­ego, że są „za dobre” na taką kwal­i­fikację. Chy­ba najbardziej odczuwałam to przez lata, kiedy w dyskusji o „Wpływach księży­ca” rzad­ko korzys­tano z określe­nia „kome­dia roman­ty­cz­na”, tak jak­by ten znakomi­ty film był zbyt dobry na to by tak go nazwać. Jed­nocześnie — paradoks pole­ga na tym, że naprawdę dobrych komedii roman­ty­cznych jest niewiele. Rzekłabym, że to jest jeden z najbardziej wyma­ga­ją­cych gatunków jaki ist­nieje — głównie dlat­ego, że po pier­wsze jest sil­nie sfor­mal­i­zowany (widz od razu zna zakończe­nie) po drugie — ilekroć wychodzi za dobrze, to film właś­ci­wie wypa­da z gatunku (ponown­ie przy­chodzi mi na myśl „Porad­nik pozy­ty­wnego myśle­nia” który był omaw­iany bardziej jako dra­mat niż kome­dia roman­ty­cz­na). Pro­duku­je się mnóst­wo filmów roman­ty­cznych — serio dziesiątka­mi, ale dobrych komedii roman­ty­cznych było i jest jak na lekarst­wo. Co świad­czy moim zdaniem o tym jak niesamowicie wyma­ga­ją­cy jest to gatunek.

 

Wieczny kryzys

 

Mniej więcej od lat 90 — czyli od nar­o­dzin współczes­nej komedii roman­ty­cznej (przy­pom­i­nam, że kome­dia roman­ty­cz­na ma niesły­chanie długą his­torię — fil­mowo kwit­nie od lat 30, a w kul­turze — cóż nie ma lep­szego schematu „rom-com” niż niek­tóre kome­die Szek­spi­ra a on też nie był pier­wszy) cią­gle mówi się o kryzysie tego gatunku. Rzeczy­wiś­cie moż­na dojść do wniosku, że częś­ciej dosta­je­my kole­jną pseu­do-kome­diową pro­dukcję telewiz­yjną, niż komedię roman­ty­czną z prawdzi­wego zdarzenia, która stara się zro­bić coś ciekawego w ramach tego gatunku. Choć ponown­ie — jak zaz­naczam w poprzed­nim akapicie — prob­lem pole­ga na tym, że naprawdę dobre kome­die roman­ty­czne zaczy­na się rozważać poza rama­mi tego gatunku. Nie zmienia to fak­tu, że moim zdaniem przy­czy­nia się do tego właśnie ten poję­ciowy misz-masz, nie możność dopre­cy­zowa­nia o czym właś­ci­wie mówimy i częs­to — pom­stowanie na słane kome­die, które w isto­cie np. są fil­ma­mi młodzieżowy­mi. Najwyraźniej świat pory­wów ser­ca jest pełne pułapek.

 

 

Yyy… ale co z tego wynika?

 

No właśnie zbliża­jąc się do koń­ca naszego długiego wywodu moż­na było­by zadać sobie pytanie — czy przy­bliżył on nas jakkol­wiek bardziej do poz­na­nia pre­cyzyjnej definicji komedii roman­ty­cznej, która to poz­woliła­by rozstrzygnąć wszys­tkie wąt­pli­woś­ci? Nieste­ty nie — to kul­tura, nie da się jej ciąć ide­al­nie ostrym nożem. Kto wie, może jest tak, że jeśli para cału­je się w deszczu to jest to kome­dia roman­ty­cz­na, jeśli pro­du­cen­tów nie było stać na deszcz to film Net­flixa, a jeśli zaraz potem prze­jeżdża ją pociąg to melo­dra­mat. A jeśli tam nie ma dziew­czyny, tylko facet śpi to film Christo­phera Nolana.

 

Ps: Jest jeszcze jeden aspekt o którym pewnie wypadało­by poroz­maw­iać — to jak płeć i tożsamość postaci wpły­wa na postrze­ganie fil­mu. Ale wyz­nam wam — że mam zami­ar napisać o tym osob­ny wpis, tylko czekam na pre­mierę fil­mu “Bros”, który ponoć ma nam dać klasy­czną komedię roman­ty­czną w queerowym wyda­niu. Ale ogól­nie obiecu­ję napisać osob­ny post o roman­ty­cznym kinie queer. Także ta het­ero­nor­ma w poś­cie jest jak najbardziej wyborem a nie koniecznością

0 komentarz
3

Powiązane wpisy

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik.

Situs slot terbaru terpercaya

slot hoki terpercaya

game slot online judi bola judi bola online resmi judi bola resmi terpercaya
Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

Kunjungi Situs bandar bola online terpercaya dan terbesar se-Indonesia.

liga228 agen bola terbesar dan terpercaya yang menyediakan transaksi via deposit pulsa tanpa potongan.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik. Daftar Nama Situs Judi Bola Resmi QQCuan
situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online