Home Film Nic nie widzę, nic nie słyszę czyli zwierz o najlepszych obsadach filmowych, które nas omiają

Nic nie widzę, nic nie słyszę czyli zwierz o najlepszych obsadach filmowych, które nas omiają

autor Zwierz

Hej

Zwierz chci­ał­by się odnieść dziś do prob­le­mu, nad którym myśli od dość daw­na, ale dopiero wczo­raj (jak na życze­nie) przy­pom­ni­ało mu się, jak duży jest to prob­lem. O co może chodz­ić zwier­zowi? Ponown­ie o kwest­ie dub­bin­gu. Sekund­kę, powiecie, zwierz pisał o dub­bin­gu już kil­ka razy, za każdym razem dochodzą do wniosku, że nic nie psu­je mu tak radoś­ci oglą­da­nia jak dub­bing fil­mu aktorskiego (serio zwierz wie, że są mil­iony różnych argu­men­tów, dla których moż­na dub­bin­gować Tho­ra, 2 ale nie zmieni to fak­tu, ze zwierz nie jest w stanie takiego fil­mu oglą­dać i uważa, że nic się nie stanie znacznej częś­ci wid­owni jak sobie poczy­ta napisy). Ale dziś będzie o dub­bin­gu filmów, które jak najbardziej mają pra­wo i nawet powin­ny być dub­bin­gowane. Czyli o fil­mach ani­mowanych.

George Clooney i Bill Mur­ray z posta­ci­a­mi, które zagrali w Fan­tasty­cznym Panu Lisie. Ktokol­wiek widzi­ał obsady współczes­nych filmów ani­mowanych wie, że dziś głos pod ani­mację pod­kłada­ją wszyscy nieza­leżnie od sta­tusu w Hol­ly­wood.

Zaczni­jmy od tego, że od dobrych dwóch, jeśli nie trzech dekad (a nawet nieco dłużej, zwierz posługu­je się tu paskud­ną wiedzą, którą kiedyś posi­adł, ale nie sprawdz­ił czy na pewno jest prawdzi­wa. To dla tych, którzy zna­ją się na his­torii ani­macji lep­iej od zwierza) pojaw­ił się trend by do dub­bin­gowa­nia postaci w fil­mach ani­mowanych wyna­j­mować znanych aktorów. Ponoć prawdzi­wym przełomem był tu Ala­dyn gdzie wys­tęp Robi­na Williamsa, jako Dżi­na całkowicie zde­ter­mi­nował sposób odbiera­nia postaci – Williams zagrał Dżi­na dokład­nie z tą samą niesamow­itą energią, z jaką gra wszys­tkie swo­je kome­diowe role. Bez jego gło­su Dżin nie był­by nawet w połowie tak zabawny. Nie znaczy to, że wcześniej nie zatrud­ni­ano znanych aktorów do pod­kłada­nia gło­su, ale wyda­je się, że właśnie w okoli­cach Ala­dy­na wszyscy zrozu­mieli, że wys­tęp akto­ra pod­kłada­jącego głos abso­lut­nie może być równorzęd­ny z wys­tępem we włas­nej oso­bie przed kamerą, (co ciekawe Williams nie chci­ał­by wyko­rzysty­wano jego osobę przy pro­mocji, ponieważ równo miesiąc po Ala­dynie pre­mierę miał jego inny film). Choć już wcześniej sławy pojaw­iały się na pre­mier­ach filmów ani­mowanych, w których wys­tępowały, właś­ci­wie dopiero od lat 90 zaczęły się na pre­mier­ach pojaw­iać hurtem.

Oglą­da­jąc video z nagra­nia głosów aktorów do Piratów zwierz  widzi­ał, że więk­szośc aktorów tak naprawdę gra całym ciałem swo­je role przed mikro­fonem, bo jak inaczej wczuć się w postać.

Kiedy tylko zori­en­towano się jak doskonale na pro­mocję, ale także, na jakość fil­mu wpły­wa obec­ność znanych aktorów, obsady filmów ani­mowanych stały się niekiedy zde­cy­dowanie lep­sze niż pełnome­trażowych (aktorzy biorąc zde­cy­dowanie mniej pieniędzy za pod­kładanie gło­su, więc moż­na zatrud­nić ekipę marzeń).  Chce­cie wiec­zorem obe­jrzeć film z Jere­mym Iron­sem – włącz­cie Króla Lwa i zobacz­cie jak zły może być Skaza, zas­tanaw­ia­cie się, jaki jest film z Bra­dem Pit­tem i Michelle Pfeif­fer? Oczy­wiś­cie Sind­ba­da Żeglarz (a gra tam prze­cież jeszcze Jospeh Fiennes, będą­cy na liś­cie zwierza aktorów, z który­mi zwierz oglą­da wszys­tko). Na planie, jakiego fil­mu spotkali się po raz pier­wszy Hugh Jack­man i Nicole Kid­man? Aus­tralia? Wolne żar­ty – wcześniej obo­je grali w Hap­py Feet, co więcej obo­je grali rodz­iców Eli­jah Woo­da, (który na planie mógł się spotkać z samym Elron­dem czyli Hugo Weav­ingiem, który pod­kładał głos pod starego ping­wina). A film gdzie Meryl Streep grała razem z Georgem Clooneyem i Bille Mur­rayem? Oczy­wiś­cie Fan­tasty­czny Pan Lis. Ostat­nia pro­dukc­ja, w której pojaw­ili się razem Jude Law, Chris Pine i Hugh Jack­man? Strażni­cy Marzeń gdzie wszyscy trzej pod­kładali głos (i nie tylko oni).  A dla anglofilów – pro­dukc­ja, w której wys­tąpił Mar­tin Free­man, David Ten­nant i Hugh Grat? Pirates. Band of Mis­fits – prze­cu­d­owny bry­tyjs­ki film ani­mowany (a pojaw­ia się tez tam Rus­sel Tovey znany fanom BBC). Z kolei Meri­da to po pros­tu rozkosz dla fana szkoc­kich aktorów – glosy (oprócz królowej mówiącej głosem Emmy Thomp­son) pod­kładali min. Kel­ly Mac­don­ald, Bil­ly Con­nol­ly, Kevin McK­idd czy Craig Fer­gu­son. A to prze­cież tylko kil­ka przy­wołanych z pamię­ci przykładu. Dziś patrząc na listę aktorów każdej więk­szej pro­dukcji ani­mowanej moż­na dojść do wniosku, że obec­nie nie ma lep­iej i ciekaw­iej obsad­zonych filmów w fab­ryce snów. Głos pod ani­mowane posta­cie pod­kłada­ją wszyscy – nieza­leżnie od wieku, stażu i iloś­ci nagród na półce.  Nawet, jeśli film nie trafił w poczet najbardziej znanych i ukochanych wciąż może mieć doskon­ałą obsadę – dobrym przykła­dem są Robo­ty, do których głos pod­kładali min. Ewan McGre­gor, Robin Williams czy Halle Berry. A to tylko kil­ka przykładów obsad filmów ani­mowanych – obec­nie praw­ie każ­da pro­dukc­ja wyglą­da jak marze­nie speca od cast­ingów.

Któż by mógł przy­puszczać, że taka obsa­da i pom­pa (zdję­cie z Cannes) mogą wiązać sie z pre­mierą fil­mu ani­mowanego (w tym przy­pad­ku kole­j­na odsłona Mada­gaskaru)

Chy­ba najlep­szym przykła­dem wyko­rzysty­wa­nia pod­kłada­ją­cych głos gwiazd do pro­mocji fil­mu są dwie pro­dukc­je Dream­works – Shrek i Mada­gaskar. W przy­pad­ku Shre­ka najważniejszy okazał się pod­kłada­ją­cy głos pod Osła Eddie Mur­phy. Mur­phy, który jakoś wciąż nie jest w stanie nakrę­cić równie dobrego fil­mu, co w lat­ach 80 (jego wyciecz­ka w stronę kina dra­maty­cznego zakończyła się na obraże­niu się za brak Oscara za Dream­girls zaś jego pro­dukc­je kome­diowo-rodzinne są coraz gorsze – zwierz wie, co mówi – widzi­ał 1000 słów) odzyskał sławę pod­kłada­jąc głos pod wygadanego osła. Co więcej – okaza­ło się, że Osioł ogól­nie dzi­ała cuda. Jak stwierdz­ił Sthur – wiele się w życiu spodziewał, ale nie, ze jego najbardziej rozpoz­nawal­ną rolą będzie Osioł – oraz, że zaprowadzi go do Cannes gdzie Dream­works zaprosił pod­kłada­ją­cych głos chy­ba pod drugą część fil­mu, z różnych kra­jów. Z kolei w przy­pad­ku Mada­gaskaru Widać było, że akc­ja pro­mo­cyj­na była bard­zo nastaw­iona na aktorów gra­ją­cych główne role – wszędzie pokazy­wano ich razem tak, ze ter­az jak zwierz myśli o David Schwim­merze to od razu widzi Żyrafę (no dobra najpierw Rossa z Przy­jaciół a potem żyrafę). Zresztą ten sys­tem bard­zo się przyjął – zwierz widzi­ał ostat­nio całe mnóst­wo wywiadów ze Stevem Carellem, który pod­kła­da głos pod Gru w Jak ukraść Księżyc 2.

Dla wielu młodych widzów ta dwój­ka to zawsze będzie Mark i Sul­ly z Pot­worów i Spół­ki.

Zresztą dziś pod­kładanie gło­su pod posta­cie sta­je się zadaniem, co raz bardziej wyma­ga­ją­cym. Co praw­da nie jest to jeszcze motion cap­ture, ale co raz częś­ciej dopa­sowu­je się mimikę postaci do mimi­ki aktorów pod­kłada­ją­cych głos, (co jed­nak znacznie wpły­wa na odbiór ani­mowanego bohat­era) a niekiedy każe im się właś­ci­wie ode­grać film. Tak zro­bił Wes Ander­son nagry­wa­jąc głosy do Fan­tasty­cznego Pana Lisa. Zabrał aktorską śmi­etankę na far­mę i kazał im ode­grać właś­ci­wie wszys­tkie sce­ny na świeżym powi­etrzu tam gdzie roz­gry­wały się w filmie. Z kolei, kiedy krę­cono Ran­go pod­kłada­ją­cy pod głos pod jaszczurkę John­ny Depp musi­ał wykon­ać całkiem sporo ruchów, na których opar­to ruchy bohat­era. Nic, więc dzi­wnego, że dziś, kiedy uzu­peł­nia się fil­mo­grafię aktorów, których wszys­tkie filmy chce­my obe­jrzeć, koniecznie uwzględ­nimy w nich filmy ani­mowane. Co więcej – jest całkiem sporo aktorów, którzy podob­nie jak Eddie Mur­phy mogli­by uznać swój wys­tęp w filmie ani­mowanym za najbardziej znany (przy­na­jm­niej w ostat­nich lat­ach) swój wys­tęp przed kam­era­mi. Zwierz jest abso­lut­nie przeko­nany, ze żaden z fil­mowych czy telewiz­yjnych wys­tępów Ellen Degeneres (pop­u­larnej amerykańskiej prezen­ter­ki telewiz­yjnej) nie zaro­bił tyle co „Gdzie jest Nemo”. Zaś młode pokole­nia, które nie pamię­ta­ją lat 90 kojarzą Toma Han­ksa przede wszys­tkim z roli Chudego w Toy Sto­ry czy Bil­lego Crys­ta­la z roli Mike’a w Pot­worach i Spółce. Dziś trud­no znaleźć znanych aktorów, którzy nie uży­czyli gło­su ani­mowanym posta­ciom. Zwłaszcza, że to doskon­ały sposób by dorzu­cić jeszcze jeden film do swo­jej fil­mo­grafii nie tracąc kilku miesię­cy w jakimś zim­nym miejs­cu czy wisząc na sznurku na zielonym tle.

Dziś nagry­wanie gło­su to dopiero początek, w przy­pad­ku Ran­go John­ny Deep musi­ał się jeszcze nachodz­ić, nagestyku­lować i nagrać.

No dobra tyle fak­tów. Ter­az czas prze­jść do tem­atu właś­ci­wego. Dokład­nie wczo­raj pojaw­iła się w sieci infor­ma­c­ja, że w filmie o Ping­winach z Mada­gaskaru glos pod jed­nego z bohaterów pod­kładać będzie nikt inny jak nasz dro­gi Bene­dict Cum­ber­batch, (co jest słuszne, bo to aktor stwor­zony do pod­kłada­nia gło­su pod wszys­tko, pod co trze­ba pod­kładać głos). Zwierz się ucieszył, bo uwiel­bia ping­winy z Mada­gaskaru, lubi głos Bene­dic­ta – no po pros­tu więcej nie moż­na chcieć. Ale wtedy właśnie zwierz zdał sobie sprawę, że prze­cież nikt nie pokaże filmy w Polsce w wer­sji ory­gi­nal­nej. Zostanie on przetłu­mac­zony zdub­bin­gowany i tyle będzie spotka­nia zwierza z ulu­bionym głosem w wer­sji ani­mowanej. TO znaczy sprawa nie jest zupełnie prze­grana – wystar­czy tylko trzy do pię­ciu miesię­cy i film trafi na pół­ki z DVD i wtedy będzie sobie moż­na kupić wyłączyć dub­bing i obe­jrzeć. Zwierz robił tak już w kilku przy­pad­kach – kupił sobie i Piratów i Gni­jącą Pan­nę Młodą (tam glos pod bied­nego młodzień­ca pod­kładał John­ny Depp zaś pod jego martwą ukochaną Hele­na Bon­ham Carter, co raczej niko­go nie powin­no dzi­wić), cały czas zas­tanaw­ia się czy nie zro­bić tego samego ze Strażnika­mi Marzeń, bo prze­cież obsa­da jest tam jak marze­nie.

Strażni­cy Marzeń mieli praw­dopodob­nie najbardziej atrak­cyjną obsadę, która nie pojaw­iła się w filmie. Szko­da.

I tu pojaw­ia się pytanie, czy nie opła­cało­by się jed­ną na dziesięć kopii filmów ani­mowanych pozostaw­ić z ory­gi­nal­nym dub­bingiem. Zwłaszcza, że dziś wid­zowie są, co raz bardziej świado­mi, kto pod­kła­da głos pod ory­gi­nalne posta­cie, zaś pro­du­cen­ci rekla­mu­ją nowe ani­mac­je korzys­ta­jąc przede wszys­tkim z aktorów, którzy pod­kłada­ją głos pod posta­cie.  Poza tym nie ukry­wa­jmy – dziś na filmy ani­mowane chodzą ludzie zupełnie dorośli i co więcej częs­to czeka­ją na nie z dużo więk­szym napię­ciem niż na filmy aktorskie. Sko­ro, więc zaczę­to pod­kładać glos pod filmy aktorskie (zwierz nie wie, dlaczego go tak to den­er­wu­je, ale den­er­wu­je) to może dla równowa­gi moż­na było­by od cza­su do cza­su pozbaw­ić pol­skiego dub­bin­gu filmy rysunkowe. Poza tym paradok­sal­nie – poza możli­woś­cią wysłucha­nia gry znanych aktorów moż­na też porów­nać dwie wer­sje – pol­ską i anglo­języ­czną. Co ciekawe najczęś­ciej okazu­je się, że wer­s­ja Pol­s­ka jest paradok­sal­nie dużo lep­sza (w przy­pad­ku Shre­ka nasz Osioł jest bez porów­na­nia bardziej zabawny od amerykańskiego, także Tan­gled zwier­zowi zde­cy­dowanie bardziej w wer­sji pol­skiej) albo zupełnie inna. Przy czym dopiero niedawno w Polsce zapanowała moda by głos pod posta­cie pod­kładały sławy. Tylko nieste­ty u nas obok aktorów, (którzy potrafią się doskonale pod­kładać głos) pojaw­ił się u nas zwyczaj pod­kłada­nia gło­su przed cele­bry­tów – chwilowe gwiazd­ki, niekoniecznie posi­ada­jące odpowied­nie umiejęt­noś­ci by stworzyć jakąkol­wiek kreację aktorską. Zwierza to trochę den­er­wu­je, bo zaw­iera sug­estię, że głos może pod­kładać każdy a tym­cza­sem jest to zadanie aktorskie jak każde inne. I wyma­ga odpowied­nich umiejęt­noś­ci. Poza tym zwierz ma wraże­nie, że mamy paradok­sal­nie za mało aktorów – cią­gle w kreskówkach słyszy się te same głosy (czy tylko zwierz ma wraże­nie, ze pod wszys­tko głos pod­kła­da Sten­ka?).

Nawet pro­dukc­je które niekniecznie odniosły sukces mają obec­nie wspani­ałą obsadę głosową.

Oczy­wiś­cie zwierz nie ma złudzeń, że raczej nikt nie zde­cy­du­je się wprowadzenia filmów ani­mowanych w wer­sji obco­języ­cznej, (przy czym uwa­ga – zwierz mówi wyłącznie o poje­dynczych kopi­ach, takich do pokazy­wa­nia koło dwudzi­estej, kiedy nie chodzi się na film z dzieć­mi albo tylko z wypoży­c­zony­mi by mieć pretekst do uda­nia się na film ani­mowany do kina). Ale trochę szko­da. Bo jed­nak coś tracimy – filmy, które oglą­damy są jed­nak zupełnie inne niż te, które nakrę­cono. Zwierz wie, ze to marze­nie ściętej głowy, ale ma takie wraże­nie, ze wcale nie był­by to seanse roz­gry­wane przy pustych salach.  W każdym razie zwierz chci­ał­by od cza­su do cza­su usłyszeć te wszys­tkie gwiazdy, które tak strasznie mu rekla­mu­ją film, w których potem ich zupełnie nie ma.

Ps: Ktoś pytał zwierza o nowy sezon Suits – zwierz oglą­da, ale ma wraże­nie, że ser­i­al nie może jakoś zła­pać swo­jego ryt­mu — jest dobrze i zabawnie i emocjon­al­nie, ale nie tak jak w poprzed­nich sezonach. Może to minus oglą­da­nia seri­alu odcinek po odcinku zami­ast za jed­nym zamachem.

38 komentarzy
0

Powiązane wpisy