Home Film Spodnie utracone, papryka odnaleziona czyli czego będzie mi żal po “Nowym Obliczu Greya”

Spodnie utracone, papryka odnaleziona czyli czego będzie mi żal po “Nowym Obliczu Greya”

autor Zwierz
Spodnie utracone, papryka odnaleziona czyli czego będzie mi żal po “Nowym Obliczu Greya”

Nie będę ukry­wać – czu­ję w ser­cu odrobinę nos­tal­gii, odrobinę rodzącej się tęs­kno­ty. Musi­cie zrozu­mieć Zwierza oglą­da­jąc Nowe oblicze Greya, zrozu­mi­ał że być może już nigdy w życiu nie zobaczy czegoś co tak bard­zo uda­je film jed­nocześnie nie mając fabuły, postaci i napię­cia. Oglą­da­jąc kole­jne sce­ny myślałam z czym będę się żeg­nać. I tak właśnie mam dla was – zapewne zaw­ier­a­ją­cy jakieś spoil­ery do dom­nie­manej fabuły wpis, w którym żeg­nam się ze wszys­tki­mi nieza­pom­ni­any­mi ele­men­ta­mi pro­dukcji.

Będzie mi żal sce­ny ślubu na którym jest całe mnóst­wo postaci które powin­nam kojarzyć, ale nie kojarzę bo były tak bard­zo w tle w poprzed­nich dwóch częś­ci­ach, że nie mam do koń­ca poję­cia kim są. Nie w każdym filmie dru­go­planowe posta­cie pojaw­ia­ją się na tak krótko by po trzech fil­mach nie było sposobu by je spamię­tać.

Będę tęsknić za sce­na­mi taki­mi jak ta w której Anas­ta­sia zaw­ieziona pod samolot pyta „Czy to twój” bo to  takie słod­kie, że dziew­czy­na, której facet ma jacht, helikopter i awionetkę jest zaskoc­zona tym, że ma pry­wat­ny samolot.

Będzie mi żal tego długiego pozbaw­ionego dialogów mon­tażu z podróży poślub­nej Chris­tiana i Anast­sii, który wyglą­da trochę jak coś na co poszedł cały budżet na pro­mocję fran­cuskiej turysty­ki a trochę jak rekla­ma per­fum. Wśród akty­wnoś­ci – zwiedzanie Wer­salu, bie­ganie w deszczu, oraz moje ukochane – jaz­da na row­erkach. Bo cóż innego moż­na robić we Francji.

Będę budz­ić się w nocy zas­tanaw­ia­jąc czy ktoś kupił w końcu ten jacht który rekla­mu­ją od dwóch odcinków fil­mu. W poprzed­nim Chris­t­ian na nim żeglował, w tym okrąża go na skuterze wod­nym. Naby­w­co – pośpiesz się zan­im fani fil­mowej serii zrzucą się na to prawdzi­we cudo (tylko ter­az w przece­nie).

 

Gdzie jest budżet na pro­mocję turysty­czną Francji pyta­cie… Tu jest! W tym najbardziej ory­gi­nal­nym uję­ciu Paryża!

Będę się uśmiechać na myśl o tych wszys­t­kich sce­nach które naw­iązu­ją do wątków z książ­ki ale ponieważ nikt nigdy nie zaj­mował się za bard­zo rozwi­janiem wątków z książ­ki to zupełnie nie mają sen­su. Jak sce­na w której Chris­t­ian zapla­ta (bard­zo nieu­dol­nie) włosy Anas­tazji w warkocz a ona go pyta „Dlaczego to robisz” a on nie ma żad­nej odpowiedzi, film nie ma żad­nej odpowiedzi i tylko ci najwięk­si fani – którzy doczy­tali co jest w trzec­im tomie Greya na Wikipedii wiedzą o co właś­ci­wie chodzi.

Będzie mnie wzruszać sce­na w której nasza bohater­ka decy­du­je się na to że zro­bi mężowi stek na kolac­je i przy okazji – w cza­sie podawa­nia posiłku rozpocznie roz­mowę o tym czy chcą mieć kiedyś dzieci. Dla Zwierza połączanie w jed­nej sce­nie steków i roz­mowy o dziecku to wynik ukończenia „wyższej szkoły kon­wer­sacji imienia Han­ni­bala Lectera”.

Będę bard­zo tęsknić za sceną w której Anas­ta­sia dowiadu­je się, że pod jej nieobec­ność dostała awans na sze­fową dzi­ału fikcji w wydawnictwie. I za tą kole­jną sceną w której jej kochany mąż tłu­maczy, że ten awans nie ma nic wspól­nego z fak­tem, że jest ter­az żoną właś­ci­ciela wydawnict­wa – bo jest coś wzrusza­jącego w wiz­ji że to naprawdę mogła­by być praw­da, a nie his­to­ria o dziew­czynie która przyszła na staż jako asys­ten­t­ka po czym naty­ch­mi­ast awan­sowała bo przy­pad­kiem jest w związku małżeńskim z najpotężniejszym człowiekiem w Seat­tle (cóż za mało imponu­ją­cy tytuł).

 

Naprawdę niech ktoś kupi ten jacht — wtedy nie trze­ba go już będzie reklam­ować w każdej kole­jnej częś­ci

 

Będę czuła że coś jest w moim życiu nie tak bo mój mąż – nigdy nie wpadł do mojej pra­cy, prz­ery­wa­jąc spotkanie biz­ne­sowe tylko dlat­ego, że nie zmieniłam w mailu nazwiska  na nowe. Do dziś tego nie zro­biłam (miałam więcej cza­su niż Anas­ta­sia) a mąż nawet przez chwilę nie wbiegł do mego gabi­ne­tu jak Chris­t­ian.  Moje życie to kłamst­wo.

Będę cza­sem zupełnie bez powodu wzdy­chać przy­pom­i­na­jąc sobie scenę z panią architekt podry­wa­jącą bezczel­nie Chris­tiana Greya na pro­jekt eko­log­icznego domu, który będzie bardziej prestiżowy niż stary opuszc­zony budynek w środ­ku lasu. Na całe szczęś­cie Anas­ta­sia przy­pom­ni jej gdzie jest miejsce pań architekt. Z dala od prze­dramienia Chris­ta­iana Greya (czy wiecie że jeśli jakaś kobi­eta dotknie prze­dramienia waszego męża to znaczy, że go właś­ci­wie praw­ie uwiodła).

Będzie mi żal pełnych napię­cia scen poś­cigów, które ujawnią że Anas­ta­sia Steele (och Grey – popraw­ię zan­im Chris­t­ian wpad­nie na mnie nakrzy­czeć) minęła się z powołaniem i w isto­cie jest uznanym kierow­cą raj­dowym, który w trak­cie poś­cigu nie traci ner­wów a nawet się uśmiecha. Podob­nie jak Jamie Dor­nan gra­ją­cy Chris­tiana. Tak jak­by wszyscy w tym krótkim momen­cie zdali sobie sprawę jak bard­zo to nie ma sen­su.

 

 

Jeśli prag­ną państ­wo skutecznej uciecz­ki w cza­sie nieu­dol­nych poś­cigów oraz wygod­nego miejs­ca do upraw­nia sek­su na przed­nim siedze­niu to państ­wo Grey bard­zo pole­ca­ją Audi.

Będę się cza­sem niespodzian­ie uśmiechać sama do siebie na myśl, o tym, że ostat­nia część ponoć eroty­cznej try­logii gdzie wyuz­dany seks roz­pala policz­ki dziew­cząt i przekierowu­je krew do lędźwi widzów zwiera scenę pory­w­czego sek­su w zaparkowanym samo­chodzie, gdzie zbliże­nie part­nerów trwa nie całą min­utę. Najwyraźniej ktoś czy­tał statysty­ki doty­czące śred­niej dłu­goś­ci sto­sunku sek­su­al­nego w Europie i postanow­ił zro­bić coś by wszyscy poczuli się lep­iej ze swoim życiem sek­su­al­nym.

Będę myśleć ciepło o pro­du­cen­tach nowych Audi którzy ewident­nie zapła­cili za scenę poś­cigu samo­chodowego głównie po to by zareklam­ować swój samochód. Zwierz jest przeko­nany, że jeśli ktokol­wiek będzie go kiedyś ści­gał a on sam poczu­je, że powinien zostać kierow­cą raj­dowym to tylko w Audi. Plus samochód ewident­nie ma też wystar­cza­ją­co dużo miejs­ca by upraw­iać seks na przed­nim siedze­niu więc w sum­ie wszys­tko co najważniejsze w przy­pad­ku zakupu samo­chodów już nam zaprezen­towano.

Będę tęsknić za człowiekiem który napisał scenę przyci­na­nia włosów Chris­tiana głównie dlat­ego, że w następ­nej sce­nie widz­imy wyraźnie, że jego fryzu­ra się nie zmieniła ale po co się prze­j­mować taki­mi prob­le­ma­mi. Inna sprawa — Zwierz jest pod wraże­niem skom­p­likowanej pozy w jakiej Anas­taz­ja myje swe­mu mężowi włosy. Jak­by włoże­nie głowy pod prysznic było za trudne. Zresztą co Zwierz mówi — w tych sce­nach głównie kon­cen­tru­je się na głębok­iej zaz­droś­ci jaką budzi w nim fakt, że Chris­t­ian ma w swoim aparta­men­cie i wan­nę i prysznic.

Film uświadomił Zwier­zowi, że jeśli od lip­ca jego mąż nie wparował do miejs­ca pra­cy Zwierza żąda­jąc zmi­any maila na taki który odpowia­da nowe­mu nazwisku, to w jego związku coś jest naprawdę nie tak.

 

Będę cza­sem śmi­ać się na myśl że jest w tym filmie jed­na zabaw­na sce­na w której zły człowiek zosta­je obezwład­niony przez dziel­nych ochro­niarzy (pan ochro­niarz jest nieco bardziej przys­to­jny od Chris­tiana co jest dekon­cen­tru­jące) ale nieste­ty – nie mają oni kaj­danek. Na całe szczęś­cia Anas­ta­sia pamię­ta że ona i jej mąż mają włas­ny zapas. To jest naprawdę zabaw­na sce­na.

Będę tęsknić za tym wyczeki­waniem aż w sce­nach wyuz­danego sek­su pokażą mi coś więcej niż tylko pier­si Dako­ty John­son. Są to bard­zo ładne pier­si ale naprawdę – mam wraże­nie, że jak­by Zwierz chci­ał popa­trzeć na biust to pochylił­by głowę i popa­trzał na włas­ny. Nato­mi­ast jeśli chodzi o te wyuz­dane chę­doże­nie to przez te lata Zwierz poczuł jak­iś związek z prawą łopatką Jamiego Dor­nana – którą w tych sce­nach najczęś­ciej widać. Choć, uwa­ga – po lat­ach wyczeki­wa­nia i napię­cia – nad­szedł ten moment kiedy twór­cy postanow­ili porzu­cić wszelkie granice przyz­woitoś­ci i pokazać nam nie pół, nie jeden ale DWA, tak DWA poślad­ki Jamiego Dor­nana na raz. Porusza­jące!

Będę się uśmiechać wspom­i­na­jąc scenę w której Dako­ta John­son prze­suwa pal­cem po table­cie gdzie ewident­nie powinien prze­suwać się artykuł ale ponieważ coś nawal­iło to wciąż jest dokład­nie ten sam obrazek. Co każe pode­jrze­wać że tym razem Apple nie zapłaciło za prod­uct place­ment. A jed­nocześnie – będę z rozrzewnie­niem myśleć o tej fir­mie która zapłaciła za reklamę swo­jego tele­fonu. O jego zale­tach dowiemy się od szan­tażysty który powie nam dokład­nie jaki tele­fon ma aparat fotograficzny. To dokład­nie robią szan­tażyś­ci kiedy dzwonią z cud­zego tele­fonu. Przede wszys­tkim recen­zu­ją go dla swo­jego rozmów­cy.

 

To jak te spod­nie się trzy­ma­ją, albo co ważniejsze — do których częś­ci ciała akto­ra są przyk­le­jone, pozostanie jed­ną z najwięk­szych i najbardziej pasjonu­ją­cych tajem­nic kine­matografii. Zaś pojaw­ie­nie się tych sek­sownych spod­ni zawsze budzi w Zwierzu jed­no prag­nie­nie, prag­nie­nie żeby Chris­t­ian je pod­ciągnął. Na całe szczęś­cie to już nasze ostat­nie spotkanie.

Będzie mi smut­no, że już nigdy więcej nie przyjdzie mi zas­tanaw­iać się jakim cud­em spod­nie Chris­tiana zawsze trzy­ma­ją się tak nisko nie spada­jąc przy każdym ruchu. To jed­na z najwięk­szych zagadek wszechświa­ta, zaraz po tym – ile cza­su Anas­ta­sia właś­ci­wie spędza w pra­cy bo spraw­ia wraże­nie jak­by tylko z niej wychodz­iła w poś­piechu.

Będę cza­sem ze smutkiem myśleć, że już nie dowiem się jakie jeszcze przymio­ty ciała i ducha ma niesamow­ity Chris­t­ian Grey, bo w tej trze­ciej częś­ci okaza­ło się, że nie tylko gra na fortepi­anie (niechże ktoś kupi fortepi­an od tej firmy co się tak rekla­mu­je) ale też śpiewa rzewne ser­e­nady. Zwierz nie wiedzi­ał, że Grey śpiewa rzewne ser­e­nady, gdy­by wiedzi­ał trak­tował­by go poważniej. Z drugiej strony – film udowod­nił, że Chris­t­ian a właś­ci­wie Jamie Dor­nan nie umie dyskret­nie mru­gać. Co uczyniło z niego ciekawszą postać. Taką bliższą życia.

Będę zawsze uśmiechać się na myśl, że w tym filmie jest sce­na w której Chris­t­ian Grey otwiera lodówkę po czym deklaru­je, że szukał żony. Wiemy, że „Woman in the fridge” to pop­u­larny trop ale to nie znaczy, że każ­da ukochana wylą­du­je zawsze w lodów­ce.

 

Zwierz chci­ał­by was poin­for­mować, że wbrew temu co zapowia­da trail­er, Grey nie daje niko­mu po pysku w noc­nym klu­bie co czyni całą tą sek­wenc­je zupełnie pozbaw­ioną jakiegokol­wiek dra­maty­cznego sen­su. Z drugiej strony — to moż­na powiedzieć o każdym filmie z tej serii.

Będę myśleć sobie z pewnym współczu­ciem o aktorze którego wybra­no do roli Jose – tego odpowied­ni­ka Jaco­ba w 50 Twarzach Greya, który ostate­cznie jest tak zmar­gin­al­i­zowany że ma w filmie jed­ną lin­ijkę tek­stu i trochę gra w szachy. A facet pewnie był przeko­nany, że już nigdy nie będzie anon­i­mowy na uli­cy.

Będę wspom­i­nać niekiedy z rozrzewnie­niem te wszys­tkie dramy w filmie, które rozwiązu­ją się w kil­ka min­ut czyniąc całe przeży­cie fil­mowe dość dzi­wnym, bo jakże się zaan­gażować sko­ro – w sum­ie nic się nie dzieje, a roman­ty­czne oświad­czyny wiążą na wieczność dwie posta­cie, których imion Zwierz nie jest pewien bo pojaw­iły się na ekranie na zaled­wie kil­ka min­ut przez ostat­nie kil­ka lat.  Co więcej są to zaręczyny w klu­bie noc­nym co jest chy­ba naj­gorszym miejscem w którym moż­na się komuś oświad­czać. W każdym razie Zwierz życzy im wszys­tkiego dobrego i jak najm­niejszej iloś­ci adap­tacji fil­mowych ich nud­nego życia.

Będę zawsze tęsknić za wątka­mi w których dwudziestoparo­let­nia akty­w­na sek­su­al­nie kobi­eta jest w total­nym szoku, że zaszła w ciąże, zwłaszcza po tym jak odkładała przez tygod­nie wiz­ytę  ginekolo­ga. Ponown­ie – to taki powiew real­iz­mu w tej reklamie samo­chodów, fortepi­anów i mebli.

 

Tak wyglą­da mina dwudziestoparo­let­niej dziew­czyny która dowiedzi­ała się że od sek­su moż­na zajść w ciążę.

Będę sobie wspom­i­nać co pewien czas, że choć nie jestem równie wspani­ała jak Anas­ta­sia Steele (Jezu GREY! Szy­bko zan­im Chris­t­ian się dowie) to jed­nak opanowałam nieco lep­szy sposób nakłada­nia ubrań w których jed­nak wysok­ie buty zakładam już po założe­niu sukien­ki. Nie mniej ten film zaw­ier­ał już DRUGĄ w życiu Zwierza scenę dra­maty­cznego zakłada­nia rajstop. Moje życie jest ter­az pełniejsze.

Będę już zawsze wzdy­chać na myśl, że pewnie w żad­nym innym filmie bohater­ka szuka­jąc pieniędzy na okup nie sięg­nie po pros­tu po książeczkę czekową z szu­fla­dy męża i po jego skórzaną tor­bę (no w rękę 5 mil­ionów dolarów nie weźmie). Tak właśnie wyglą­da­ją dra­maty­czne decyz­je finan­sowe w świecie wiel­kich pieniędzy.

Będzie mi trochę żal tego strasznie prze­biegłego, złego zło­la, chytrze­jszego niż wszyscy źli chytrusi, sprawniejszego niż najsprawniejsi ochro­niarze, bardziej prze­biegłego niż najbardziej knu­jące szu­je, który zosta­je zneu­tral­i­zowany mniej więcej w dwie min­u­ty – głównie dlat­ego, że nie docenił tego jak bard­zo Chris­t­ian Grey stalku­je swo­ją żonę. Plus – będę tęsknić za filmem, który jest tak niezain­tere­sowany swo­ją fabułą, że nawet zapom­ni­ał zbu­dować jakiegokol­wiek napię­cia. To miłe, kiedy nikt nie próbu­je udawać, że chodzi o cokol­wiek innego niż sprzedaż biletów na Walen­tyn­ki.

 

Kiedy jesteś przechytrym złolem ale film nie ma na ciebie cza­su więc nawet nie dosta­jesz swo­jego mono­logu w którym tłu­maczysz dokład­nie wszys­tkie swo­je motywac­je. RUDE!

 

Będę do koń­ca życia pod wraże­niem, że twór­cy fil­mu zde­cy­dowali się zakończyć wątek trud­nych relacji Chris­tiana z jego bio­log­iczną matką, co jest odważnym pomysłem biorąc pod uwagę, że nigdy go tak naprawdę nie zaczęli i nie prze­j­mowali się by dać mi jakikol­wiek środek. Nato­mi­ast warto też zaz­naczyć, że w sce­nie w której Chris­t­ian stoi nad grobem swej mat­ki mamy do czynienia z najbardziej sztucznym pesymisty­cznym deszczem jaki Zwierz widzi­ał w kinie od lat.

Będę z rozrzewnie­niem wspom­i­nać kogoś kto uznał, że najlepiej pod sam koniec fil­mu pokazać nam mon­taż roman­ty­cznych scen z poprzed­nich sezonów, jak­by nagle przeła­mu­jąc czwartą ścianę i przy­pom­i­na­jąc, że tak wszyscy wiemy, że tu nie powin­no być jakiejkol­wiek fabuły, ale prze­cież wszyscy chce­my raz jeszcze na odchodne zobaczyć jak Jamie Dro­nan ćwiczy na równoważni.

Będę łkać na myśl, że ten film kończy się sceną jak z reklamy ubez­pieczeń na życie.

 

Jeśli myśli­cie że zobaczy­cie w filmie jak Jamie Dor­nan wynurza się jak syren­ka z mors­kich fal to nieste­ty — to uję­cie wycię­to z fil­mu.

Za tym wszys­tkim będę tęsknić w każde kole­jne Walen­tyn­ki każdego kole­jnego roku – aż ktoś stworzy ser­ię równie pozbaw­ioną postaci, fabuły i sen­su. Będę zamykać oczy i widzieć wszys­tkie te pozbaw­ione sen­su i chemii momen­ty i myśleć, że już nigdy nie będzie tak zakłopotanego swoim udzi­ałem w jakimkol­wiek filmie człowieka ja Jamie Dor­nan. Są jed­nak rzeczy za który­mi nie będę tęsknić.

Nie będę tęsknić za sceną w której Chris­t­ian Grey zabra­nia swo­jej żonie zdjąć góry od stani­ka – na plaży gdzie wszys­tkie kobi­ety opala­ją się top­less, bo to sce­na która dość jas­no sugeru­je, że on ma jakiekol­wiek pra­wo o tym odgórnie decy­dować.

Nie będę tęsknić za wszys­tki­mi sce­na­mi w których Chris­t­ian obsesyjnie kon­trolu­je swo­ją młodą żonę a ona uzna­je to za sym­pa­ty­czne. A jej zna­jo­mi słysząc, że jeśli nie wró­ci do domu od razu po pra­cy (jak kazał mąż) to będzie miała prob­le­my, stwierdzą że „Jesteś taka zamęż­na” i stwierdzą że jej to bard­zo pasu­je. Bo nikt w związku nie powinien się niepokoić co będzie jeśli nie wykona pole­ceń drugiej strony.

 

A ter­az pan prze­niesie panią przez próg i wszys­tko co doty­chczas było­by bard­zo niepoko­jące będzie roman­ty­czne bo państ­wo są już małżeńst­wem.

 

Nie będę tęsknić za całym wątkiem męża złego na żonę, o to, że zaszła w ciążę. Opakowany w roman­ty­czny pakunek dojrze­wa­nia do ojcost­wa. Bo jeśli pier­wszą reakcją fac­eta jest nakrzy­czeć na swo­ją part­nerkę że go zdradz­iła i będzie miała w życiu kogoś kogo kocha bardziej od niego, to nie jest to roman­ty­czne, ani niedo­jrza­łe tylko zwycza­je niebez­pieczne.

Nie będę tęsknić za tymi wszys­tki­mi momen­ta­mi w których przekonu­je się nas że małżonkowie powin­ni ukry­wać przed sobą mnóst­wo infor­ma­cji bo prze­cież – robią to wszys­tko dla dobra tej drugiej strony. Bo jasne- każdy ma pra­wo do swoich sekretów, ale jeśli dru­ga strona nic nam nie mówi i ma niemal wyłącznie sekre­ty to nie jest to roman­ty­czne i niepoko­jące.

Nie będę w końcu tęsknić za takim dzi­wnym ukła­dem w którym  bohaterowie nawet po ślu­bie nie do koń­ca rozu­mieją, że powin­ni ze sobą roz­maw­iać, czy coś wspól­nie usta­lać. To jeden a z naj­gorszych cech nar­racji o miłoś­ci i związkach – dla stworzenia dra­matyz­mu sce­narzyś­ci tworzą świat w którym ludzie ze sobą nie roz­maw­ia­ją. Tworząc tym samym iluzję, że tak powin­no być – wymi­ana infor­ma­cji jest tylko opcjon­al­na.

Wyuz­dane chę­doże­nie, wyuz­danym chę­doże­niem a ślub musi być! W grzechu żyć nie wypa­da.

 

W tej mieszaninie żalu i iry­tacji jest też – nie ukry­wa­jmy – odrobi­na tajem­ni­cy. Otóż muszę wam zdradz­ić, że w filmie są nie tylko sce­ny z których nic nie wyni­ka (w sum­ie moż­na powiedzieć że z żad­nej sce­ny w żad­nym filmie nie wyni­ka nic wielkiego) ale też – nie ma w nim scen które nam zapowiadano w trail­erze. Tak moi drodzy – Chris­t­ian Grey nie wynurza się z wody niczym dziew­czy­na Bon­da, nie daje niko­mu po pysku w klu­bie niczym sam Bond i choć spo­ty­ka się z bohaterką graną przez Kim Basinger, to samej aktor­ki w filmie niema. Nieobec­ność tych scen budzi w Zwierzu spory niepokój, że może było więcej Greya a Zwierz go nie widzi­ał, To oznacza tylko jed­no. Kiedy tęs­kno­ta już na zawsze roz­er­wie duszę Zwierza trze­ba będzie sięgnąć po spec­jalne rozsz­er­zone wydanie DVD.

Nasza epope­ja z 50 twarza­mi Greya dobiegła koń­ca. Filmy nie zre­wolucjoni­zowały tego jak się w kinie pokazu­je seks. Mimo, że miały nas wszys­t­kich poruszyć swo­ją odwagą, ostate­cznie okaza­ły się cud­own­ie kon­wencjon­alne. Miały w sobie czar reklamy mebli, napię­cie reklamy per­fum i zdję­cia jak z reklamy jachtów. Utwierdz­iły nas w przeko­na­niu, że tal­ent aktors­ki Jamiego Dor­nana jest wprost pro­por­cjon­al­ny do dłu­goś­ci jego brody i że Dako­ta John­son wyglą­da fenom­e­nal­nie w suk­ni­ach bez pleców i z leją­cym się dekoltem. Wiemy też, że filmy wcale nie potrze­bu­ją sce­nar­iusza by mieć kon­tynu­acje a także, że jeśli krę­cisz ekraniza­cję pier­wszego tomu pop­u­larnej (ale słabej) powieś­ci, to zan­im dojdziesz do tomu trze­ciego to cała powieść niko­go nie intere­su­je a jej ekraniza­c­ja jeszcze mniej. Co więcej wiemy, że po ang­iel­sku mamy tytuł “50 Shades Freed” ponieważ na skutek wyka­sowa­nia wielu wątków trud­no powiedzieć od czego uwal­nia się nasz bohater, przyjmi­jmy, że chodzi o uwol­nie­nie bied­nego Dor­nana. Bieg­nij więc wol­ny Irland­czyku, możesz ter­az mówić ze swoim nat­u­ral­nym akcen­tem, zapuś­cić brodę i wybrać dla siebie jaka rolę w której będziesz budz­ił zau­fanie — jak zabój­ca kobi­et w Belfaś­cie.  Na sam koniec – może się okazać, że kręcąc bard­zo słabe, niepoko­jące w swoim przed­staw­ia­n­iu miłoś­ci roman­ty­cznej filmy znacznie przy­czyn­i­cie się do wzros­tu pop­u­larnoś­ci złośli­wych blogerów fil­mowych. Biorąc to pod uwagę – nie krępu­j­cie się i nakręć­cie to wszys­tko jeszcze raz tym razem z per­spek­ty­wy Greya roz­maw­ia­jącego ze swoim penisem. Obiecu­ję, że obe­jrzę.

 

Dzię­ki dro­giemu, cyk­lowi fil­mowe­mu naresz­cie mamy zupełną pewność w jakim dekol­cie jest najlepiej Dako­cie John­son. Nasza mis­ja skońc­zona!

 

NA KONIEC jeszcze jed­na waż­na uwa­ga — w recen­zji drugiej częś­ci perypetii Greya i braku sce­nar­iusza zas­tanaw­iałam się co stało się z inten­sy­wnie kro­joną czer­woną papryką. Chy­ba się odnalazła w finałowym — bard­zo czer­wonym daniu które przy­pala Grey. Ta najwięk­sza tajem­ni­ca jed­nak została wyjaśniona.

Ps: Już jutro live Czy­tu-Czy­tu a w nim roz­maw­iamy o Cin­der  — powieś­ci dla młodzieży która bierze moty­wy z klasy­cznych baśni ale opowia­da je w zupełnie nowy sposób. Zaczy­namy o 19:00 na YT na kanale Pod­słuchane.

17 komentarzy
0

Powiązane wpisy