Home Ogólnie Parę osób, mały czas” czyli 6 krótkich gier planszowych dla kilku osób

Parę osób, mały czas” czyli 6 krótkich gier planszowych dla kilku osób

autor Zwierz
“Parę osób, mały czas” czyli 6 krótkich gier planszowych dla kilku osób

Dawno już Zwierz nie pisał o grach plan­szowych a tym­cza­sem na nigdy nie kończą­cym się stosiku gier przy­było kil­ka nowych tytułów. Tym razem Zwierz doszedł do wniosku, że zapro­ponu­je wam kil­ka tytułów które będą zadawać kłam pop­u­larne­mu przeko­na­niu, że do gra­nia w gry plan­szowe potrzeb­ne jest mnóst­wo cza­su i jeszcze więcej osób. Tym­cza­sem jest całkiem sym­pa­ty­cz­na gru­pa gier które nie zabiorą wam więcej niż godziny (1,5 jeśli wszyscy gracze bard­zo się upier­a­ją by nie grać zbyt szy­bko) i do niek­tórych potrze­ba tylko dwóch osób.

Patch­work – to chy­ba jed­na z ulu­bionych małych gier zwierza. Potrze­ba do niej tylko dwóch osób. Cała zabawa pole­ga na dobiera­niu kole­jnych ele­men­tów do naszej patch­workowej kołder­ki którą szy­je­my. Wyda­je się proste i pozbaw­ione agresji? Gdzież tam. Ponieważ nie chce­cie mieć w kocyku dzi­ur, a na dodatek prag­niecie by ładne się składał i miał mnóst­wo wysoko punk­towanych guz­iczków to zasadza­cie się na konkretne kawał­ki. Kawał­ki które może wam bezczel­nie pode­brać dru­ga oso­ba. Zabawy jest sporo a gra wcale się nie nudzi bo z każdą roz­gry­wką obiecu­je­my sobie, że następ­nym razem nikt nie pozbawi nas najlep­szych ele­men­tów i kocykowej chwały. Jed­nocześnie gra dość ład­nie pokazu­je jak właś­ci­wie dzi­ała­ją pewne zasady geometrii i dlaczego cza­sem opła­ca się szyć kocyk od środ­ka a nie z boku. Cud­owne jest to, że w grę bard­zo szy­bko nauczy­cie się grać (nawet jeśli nie macie żad­nego doświad­czenia w plan­szówkach) i nie będziecie mogli przes­tać.

pic2270442

Agri­co­la: Chłopi i ich zwierzyniec – Uwe Rosen­berg (także autor wcześniej wspom­ni­anego Patch­wor­ka) poza tworze­niem gier musi być właś­ci­cielem tar­taku. Jak inaczej wyjaśnić fakt, że gra olbrzy­mi napis „Mnóst­wo drew­na” jako zachę­ca­jącą reklamę. Praw­da jest jed­nak taka, że jak w każdej „rol­niczej” grze auto­ra w środ­ku jest całe mnóst­wo drew­na, drew­ni­ane płot­ki, owiecz­ki, krów­ki, świn­ki, koni­ki. Zabawa nie jest bard­zo skom­p­likowana – pole­ga na hodowa­niu zwierząt. Prob­lem pojaw­ia się wtedy kiedy two­je zwierzę­ta przes­ta­ją się mieś­cić na twoich włoś­ci­ach. Aby zwierząt­ka nam nie uciekały musimy się grodz­ić (umiejęt­nie) i staw­iać nowe budyn­ki albo ulep­szać te ist­niejące. Gra jest bard­zo przy­jem­na choć być może nie należy inwest­ować tylko w owce bo są takie słod­kie. Przez­nac­zona dla dwóch osób zaj­mu­je tak pół godziny  i co ważne raczej nie budzi ochoty zamor­dowa­nia kogoś kto właśnie pode­brał nam owcę. Do tego to dobry wstęp do kole­jnych gier Rosen­ber­ga gdzie… uwa­ga,  uwa­ga jest jeszcze więcej drew­na (taka Kaw­er­na waży chy­ba tonę).

Agricola21

Szeryf z Not­ting­ham –  co praw­da grać moż­na już od trzech osób ale najz­abawniej gra się kiedy mamy czworo, pię­cioro przy­jaciół. Gra jest prze­cu­d­ow­na bo w dużym stop­niu zależy od zaan­gażowa­nia graczy. Oto jesteśmy hand­larza­mi jadą­cy­mi na targ w Not­ting­ham. Próbu­je­my przewieść swo­je towary – może­my wwieść do pię­ciu towarów w sak­wie. Przy wjeździe do mias­ta deklaru­je­my szery­fowi co tak właś­ci­wie wwoz­imy – kur­cza­ki, chleb, jabł­ka czy ser. Brz­mi pros­to? Otóż widzi­cie zabawa pole­ga na tym, że sko­ro już wjeżdża­cie na targ to chce­cie np. przewieść trochę kon­tra­bandy albo np. udać że wcale nie zauważyliś­cie, że pomiędzy waszy­mi jabłka­mi zaplą­tała się kura i boch­enek chle­ba. Zabawa pole­ga więc na tym, że hand­larz coś deklaru­je a szeryf zas­tanaw­ia się czy jed­nak nie dokon­ać kon­troli. A ponieważ nie wiado­mo czy hand­larz mówi prawdę (jeśli mówi Szeryf traci) to negoc­jac­je bywa­ją bard­zo zabawne zwłaszcza że Szeryf to dobry przed­staw­iciel władzy i moż­na go przekupy­wać. Zabawy jest w tym mnóst­wo (każdy zawod­nik wciela się po kolei w Szery­fa) zwłaszcza jeśli współ­gracze naprawdę się wczu­ją i grzecznie przekonu­ją wszys­t­kich że to abso­lut­nie nie możli­we, ze ich chleb gracze,  ktoś właśnie odgry­wa­ją­cy Szery­fa tłu­maczy, że nie wierzy w lokalną branżę serowarską. Gra jest o tyle zabaw­na że w zależnoś­ci od graczy prze­b­ie­ga zupełnie inaczej więc nie sposób się znudz­ić. A do tego jest bard­zo ład­na.

pic2074737

CV – ostat­nio jed­na z ulu­bionych gier zwierza, wydana w poważniejszej serii gier Granny, przez­nac­zona dla dorosłych graczy. Na czym zabawa pole­ga? Otóż kom­ple­tu­je­my swo­je CV rzu­ca­jąc kostka­mi (na których wypada­ją odpowied­nie sym­bole) i kupu­jąc za nie kole­jne ele­men­ty naszego CV – może to być zawód, może to być wyk­sz­tałce­nie, rzecz którą się posi­a­da czy oso­ba którą się zna. Każdy ele­ment dodany do CV spraw­ia że może­my kupować coraz droższe kar­ty. Kar­ty podzielone są na trzy tal­ie związane z eta­pa­mi życia człowieka więc najpierw mamy w ręku kil­ka kart dar­mowych (które odpowiada­ją za nasze wspom­nienia z dziecińst­wa, całą grę zaczy­na oso­ba która wylo­su­je row­er, bo jak wiado­mo row­er to lep­szy start w życiu) potem powoli prze­bi­jamy się przez staże i stu­dia i tanie przed­mio­ty by na emery­turze cieszyć się posi­adłoś­cią, rejsem dookoła świa­ta i inny­mi cud­owny­mi przeży­ci­a­mi. Gra jest dow­cip­na więc np. posi­adanie dziec­ka daje sporo szczęś­cia ale odbiera nam pieniądze, posi­adanie bliźniąt to mnóst­wo szczęś­cia  i mało kasy. Zabawa jest naprawdę przed­nia (gra ma rozsz­erze­nie pod tytułem Plot­ki, które spraw­ia że rozry­wka jest jeszcze ciekawsza) zwłaszcza jak uda­je się skończyć jako bloger, który podróżu­je dookoła świa­ta J (a jest to możli­we). Do tego np. moż­na zdobyć kartę Dok­torat zde­cy­dowanie szy­b­ciej i łatwiej niż daje napisanie dok­toratu (choć nie przynosi to pieniędzy).

1393848943687-1999051750-jpg-gallery.big-iext24818663

Cvi­liza­c­je – ponown­ie gra z serii pro­dukcji dla dorosłych Granny. Tym razem baw­imy się nie tyle w układanie życio­ry­su jed­nej oso­by co całego plemienia czy społecznoś­ci. Wszyscy gracze mają w ręku te same osiem kart wykłada­ją je w tym samym momen­cie (infor­ma­cją w dół) i w tym samym momen­cie je odsła­ni­amy. Kar­ty dzi­ała­ją tak, że w zależnoś­ci ile osób na raz je wyłoży mogą nam dawać więcej albo mniej surow­ców. Ponieważ kart jest ogranic­zona ilość to nie tylko chodzi o to by samemu kom­bi­nować ale też zas­tanow­ić się jak kom­bin­u­ją inni. Po co nam surow­ce? Może­my za nie kupować kole­jne osiąg­nię­cia naszej cywiliza­cji od koła po egoizm (tak to też może­my dopisać do naszej cywiliza­cji). Wśród osiąg­nięć pojaw­ia­ją się też takie rzeczy jak Oswo­je­nie psa czy monoteizm. Fajnie ilus­trowane dają mnóst­wo radochy. Ostate­cznie najważniejsze jest by mieć pod koniec więcej punk­tów zad­owole­nia niż inni. Gra nie jest za dłu­ga ale za to daje mnóst­wo przy­jem­noś­ci. Co praw­da nie należy w nią grać zaraz po tym jak zagral­iśmy w CV (zobaczymy sporo podobieństw) ale zwierz bard­zo ją lubi. A cała roz­gry­wka trwa około 45 min­ut.

0000613_cvlizacje

7 Cud­ów Świa­ta. Poje­dynek – Sie­dem cud­ów świa­ta to jed­na z ukochanych gier zwierza ale wyma­ga dużo miejs­ca, wielu dodatków i kilko­r­ga graczy by naprawdę dobrze dzi­ałać (moż­na teo­re­ty­cznie baw­ić się tak że gramy na dwie oso­by ale wychodzi coś bard­zo losowego). Dlat­ego zwierz z radoś­cią przyjął pojaw­ie­nie się na pol­skim rynku wer­sji dla dwóch osób. Zasady są nieco inne niż w roz­gry­w­ce dla kilku osób ale jeśli gral­iś­cie w duże sie­dem cud­ów to zrozu­mie­nie zasad zajmie wam zde­cy­dowanie mniej cza­su. Zwyciężyć moż­na jak zwyk­le naukowo albo cywilnie lub ewen­tu­al­nie mil­i­tarnie. Nadal budu­je­my cudy co jest nieco łatwiejsze niż w przy­pad­ku ory­gi­nal­nych 7 cud­ów. Teo­re­ty­cznie mogła­by to być zupełnie inna gra ale to, że jest pow­iązana ze znaną este­tyką bard­zo poma­ga. To taka gra tylko na dwie oso­by ale poza całkiem sym­pa­ty­czną i krótką rozry­wką ma jeszcze plus w postaci bard­zo poręcznego pudeł­ka.

7_cud_w_wiata_pojedynek_screeny_001

Jedyny prob­lem jaki zwierz ma z tymi gra­mi to fakt, że rzeczy­wiś­cie nie należą do bard­zo tanich.  Ceny waha­ją się od pięćdziesię­ciu do dziewięćdziesię­ciu czy nawet stu zło­tych, sporo zależy od tego gdzie kupu­je­cie i czy aku­rat nie ma pro­mocji.  Z drugiej strony, gry plan­szowe nie są wydatkiem jed­no­ra­zowym, i naprawdę wielokrot­nie potem będziecie się cieszyć z poje­dynczego wydatku, zwłaszcza, że może poza CV i Cvi­liza­cją pozostałe moż­na spakować i zabrać na wakac­je, co zawsze jest dobrym pomysłem zwłaszcza jeśli wyjeżdża­cie gdzieś w Pol­skę gdzie praw­ie na pewno będzie padać. Jed­nocześnie jeśli nigdy nie gral­iś­cie w gry plan­szowe to żaden z tych tytułów nie jest szczegól­nie skom­p­likowany, więc bard­zo łat­wo poz­nać zasady, nie trwa też za dłu­go samo rozkładanie gry. Inny­mi słowy same zale­ty. Oczy­wiś­cie to nie są wszys­tkie małe czy pakowane gry jakie da się dostać na pol­skim rynku. Zwierz opisał tylko te które sam posi­a­da i w nie grał.

Ps: Zwierz chęt­nie dowie się jakie małe gry wy też macie i jeśli macie coś do polece­nia.

Ps2: Zabaw­na rzecz, zwierz nie jest jakoś wybit­nie przy­wiązany do Gry o Tron ale trochę mu żal że się sezon powoli kończy. To taki dobry ser­i­al do umi­la­nia sobie poniedzi­ałku.

 

19 komentarzy
0

Powiązane wpisy