Home Ogólnie Ani rewolucja ani rewelacja czyli zwierz o Supermodelce Plus Size

Ani rewolucja ani rewelacja czyli zwierz o Supermodelce Plus Size

autor Zwierz
Ani rewolucja ani rewelacja czyli zwierz o Supermodelce Plus Size

Dziś zwierz będzie opowiadał o tym jak oglą­dał pro­gram rozry­wkowy w pol­skiej telewiz­ji. Tak moi drodzy to ten czas kiedy jesień się zbliża debi­u­tu­ją ramów­ki pro­gramów i nad­chodzi czas na to by zwierz przy­pom­ni­ał sobie dlaczego dokon­ał kul­tur­al­nej telewiz­yjnej emi­gracji na zachód. Tym razem zwierza do ekranu przy­ciągnął pro­gram – Super­mod­el­ka Plus Size.

Jak może wiecie lub nie wiecie zwierz do najm­niejszych i najwęższych istot nie należy – stąd zawsze uważnie przyglą­da się temu jak oso­by o więk­szych rozmi­arach są prezen­towane  w medi­ach, kine­matografii itp. Zwierza fas­cynu­je jak bard­zo prob­lematy­cz­na jest w naszej kul­turze waga. Pokazanie oso­by grub­szej, czy wręcz grubej może wzbudz­ić kon­trow­er­sje dużo więk­sze niż dowol­na ilość prze­mo­cy i nagoś­ci. Co więcej oso­by grube w naszej kul­turze mają wyz­nac­zone pewne bard­zo konkretne miejsce. Mogą być albo śmieszne, albo sfrus­trowane, albo trag­iczne. Przy czym ist­nieje taki sposób myśle­nia o zachowa­niu osób otyłych które każde ich zachowanie wiąże z wagą. Inny­mi słowy – gru­by dow­cip­ny bohater tuszu­je humorem brak pewnoś­ci siebie wynika­ją­cy z tuszy, sfrus­trowana bohater­ka próbowała już wszys­t­kich diet i nadal nie kocha samej siebie na końcu mamy dziew­czynę czy fac­eta który zaja­da traumę, prob­le­my itp. W naszej kul­turze waga częs­to bywa trak­towana nie tyle jak część wyglą­du ale bardziej jak cecha charak­teru. Kiedy opisze­my bohat­era – on jest dow­cip­ny, trochę sprośny i gru­by to wymien­imy trzy cechy po których naty­ch­mi­ast ziden­ty­fiku­je się pewien typ fik­cyjnej postaci. Bo tusza jest tu wyz­nacznikiem tego jak się ów charak­ter ksz­tał­tu­je.

 

Zwierz zda­je sobie sprawę, że pewnie dla wielu osób w społeczeńst­wie pol­skim więk­sze dziew­czyny w kostiu­mach kąpielowych oznacza­ją od razu jak­iś koniec cza­sów i dyk­taturę wiel­kich rozmi­arów. Tym­cza­sem to jest a.) nie jest takie straszne b.) nie jest AŻ TAK rewolucyjne

Swoistą odpowiedz­ią na takie bard­zo jasne potrak­towanie wagi w pewnych – najczęś­ciej negaty­wnych kat­e­go­ri­ach – jest ruch „body positvi­ty”. Dziś roz­cią­ga się ona na wszys­tkie mniej lub bardziej zakom­plek­sione  czy raczej niekochane ciała w społeczeńst­wie, ale rzeczy­wiś­cie początkowo był moc­no związany z tym jak postrze­gana i prezen­towana jest nad­wa­ga. Założe­niem „body pos­i­tiv­i­ty” (jed­nym z licznych) jest zmi­ana per­spek­ty­wy. Zami­ast najpierw staw­iać na zmi­anę, a potem na miłość do samej siebie czy swo­jego ciała, body positvi­ty pro­ponu­je – a co jeśli zami­ast czekać z miłoś­cią do samej siebie aż się odchudzisz, nie zacząć już ter­az. Ta zami­ana – wbrew temu co niek­tórzy myślą – nie oznacza braku chę­ci do zmi­any, raczej wychodzi z słusznego założe­nia, że dban­ie o ciało które się lubi jest prost­sze niż dban­ie o ciało którego się nien­aw­idzi. Zresztą jest to też przeko­nanie, że sytu­ac­ja w której mamy negaty­wne uczu­cia wzglę­dem włas­nego ciała jest na tyle trud­na i obciąża­ją­ca, że zmi­ana postawy wzglę­dem samego siebie jest równie kluc­zowa co ewen­tu­alne zrzuce­nie kilo­gramów. Co w sum­ie jest całkiem log­iczne. Łatwiej coś robić kiedy jesteśmy napędzani przez pozy­ty­wne uczu­cia niż przez negaty­wne.  I tak w rozu­mie­niu body positvi­ty jeśli dziew­czy­na (lub facet) pol­u­bi samą siebie, poczu­je się ze sobą dobrze, to jeśli zde­cy­du­je się iść na siłown­ię, to po pros­tu prze­bierze się w prze­bier­al­ni i ruszy na bieżnię, pew­na czy pewien siebie. Jeśli zaś będzie żyła w ciągłym przeko­na­niu, że jest paskud­na i obrzy­dli­wa, to będzie jej dużo trud­niej się prze­brać w pub­licznej prze­bier­al­ni, zacząć ćwiczyć przy szczu­ple­jszych osobach – w ogóle wyjść z zamkniętego kręgu nien­aw­iś­ci do samej siebie.

 

 

Plus Size to poję­cie które oznacza więk­szy rozmi­ar. Tylko i aż tyle. Patrząc na to zdję­cie bard­zo ład­nie widać, że plus size wcale nie jest równoz­naczne z otyłoś­cią.

Body positvi­ty budzi w wielu ludzi­ach lęk. Głównie dlat­ego, że jest postrze­gane jako zła­manie pewnej zasady – zasady która mówi, że nad­wa­ga, czy jakakol­wiek inne odstępst­wo od normy urody powin­no budz­ić dyskom­fort. Jesteśmy inni więc powin­niśmy się z tym czuć źle. Jeśli nie budzi, to zdaniem częś­ci osób, zni­ka pod­sta­wowy argu­ment za zmi­aną. Sko­ro ci nie przeszkadza, dlaczego miałabyś coś zmieni­ać. Stąd tylko krok od przeko­na­nia, że mówimy o „pro­mocji otyłoś­ci”. Prob­lem w tym, że po pier­wsze – body positvi­ty częs­to doty­ka kobi­et z który­mi wszys­tko jest w porząd­ku i abso­lut­nie nie powin­ny zmieni­ać, ale wychowały się w środowisku które wmówiło im że mają prob­lem (ręka do góry kto nie ma żad­nego idio­ty­cznego kom­plek­su doty­czącego wyglą­du). Po drugie – co już zwierz tłu­maczył – dyskom­fort, wstyd, niechęć do samego siebie – to motywac­je negaty­wne, które równie dobrze mogą kogoś popch­nąć do dzi­ała­nia ale równie częs­to mogą doprowadz­ić do zała­ma­nia i depresji. Trochę jak sytu­ac­ja kiedy nauczy­ciel na początku roku staw­ia wszys­tkim jedyn­ki i do koń­ca roku trze­ba się popraw­iać żeby zdać. Dla niek­tórych to motywac­ja, dla niek­tórych – potwierdze­nie, że nie ma sen­su się starać. Są też tacy którym jeśli postaw­isz na początku roku szóstkę będą przez cały rok pra­cow­ać jak sza­leni byle­by tylko ją utrzy­mać. Tak więc body positvi­ty, poza tym że po pros­tu ułatwia życie, bierze pod uwagę, że nie wszyscy jesteśmy moty­wowani przez te same mech­a­nizmy.

 

Zwierz nie będzie ukry­wał — uważa że wszys­tkie kobi­ety które przyszły do pro­gra­mu są bard­zo odważne. To jed­nak wciąż jest trochę tak, że w Polsce oczeku­je się że więk­sze kobi­ety będą się ukry­wać

No dobrze a co to ma wszys­tko do Super­mod­el­ki Plus Size? Otóż w Polsce jesteśmy w takim dzi­wnym momen­cie kiedy już poję­cia z zachodu do nas dotarły ale niekoniecznie korzys­tamy z nich poprawnie. Pro­gram nie jest częś­cią ruchu body positvi­ty, wciąż lan­su­je bard­zo jas­no ustalone kanony urody. Bohater­ki pro­gra­mu są oczy­wiś­cie więk­sze od dziew­czyn które zwyk­le widz­imy w pro­gra­mach o mod­elkach ale na tym różnice się kończą. To nadal bard­zo wysok­ie, dłu­gono­gie, młode, śliczne dziew­czyny z dużym biustem i wcię­ciem w talii. Ich waga może szokować ludzi, którzy mają dość wąskie spo­jrze­nie na świat, nie mniej pod wzglę­dem tego jak kobi­eta ma wyglą­dać żeby być atrak­cyj­na pro­gram niewiele zmienia. Raczej potwierdza coś co się częs­to pow­tarza w pro­gramie – że przy pewnych pro­por­c­jach ciała kobi­ety są atrak­cyjne nieza­leżnie od wielkoś­ci. Przy czym nie ma się co dzi­wić czy den­er­wować – Super­mod­el­ka plus size musi speł­ni­ać pewne stan­dardy. Głównie dlat­ego, że obow­iązu­ją ją wciąż stan­dardy mod­elin­gu. A te są bard­zo wyśrubowane. Plus Size wbrew opinii wielu osób nie oznacza grubych kobi­et tylko kobi­ety noszące rozmi­ar więk­szy niż te prezen­towane na wyb­ie­gach. Nawet dziew­czy­na noszą­ca 40 może być plus size, co nie czyni jej grubą. W przy­pad­ku wyso­kich dziew­czyn które noszą ciuchy w rozmi­arach 42, to plus size oznacza, że nie są bard­zo szczupłe ale nie czyni z nich też kobi­et bard­zo grubych a nawet otyłych. Plus size znaczy ni mniej ni więcej kobi­etę więk­szą niż bard­zo mały rozmi­ar mod­el­ki na wybiegu. Wciąż jed­nak powin­na mieć ona odpowied­nie pro­por­c­je, najlepiej płas­ki brzuch i długie nogi. Bo jest mod­elką.

 

Jeśli chodzi o sposób mówienia, tworze­nie przy­jaznej atmos­fery i pro­fesjon­al­izm to na zwierzu najwięk­sze wraże­nie zro­biła Macad­e­mi­an Girl. Trochę jak­by z innej baj­ki.

Plus size to fajny ruch, ale nie tak rewolucyjny jak mogło­by się wydawać. To raczej przeko­nanie, że więk­si ludzie potrze­bu­ją więk­szych ciuchów. Ale to bycie więk­szym też jest zła­pane w pewne  ramy. Tzn. bohater­ki pro­gra­mu mogą ważyć więcej niż zwykła dziew­czy­na, ale muszą też być atrak­cyjne, młode itp. Rewoluc­ja jest tu więc ogranic­zona. Albo inaczej – z punk­tu widzenia Pol­s­ki, to wiel­ka rewoluc­ja ale z punk­tu widzenia tego gdzie jest świat oraz cały ruch body positvi­ty – w sum­ie nie tak bard­zo. Zwłaszcza, że praw­da jest taka iż pro­gram pokazu­je nam, że atrak­cyjne kobi­ety są atrak­cyjne. Z punk­tu widzenia bard­zo wielu kobi­et które mają rozmi­ar powyżej 40 ale nie mają per­fek­cyjnego wcię­cia w talii, długich nóg, ślicznej buzi itp. niewiele to zmienia. Prawdę powiedzi­awszy ideał pięk­na kre­owany przez Super­mod­elkę Plus Size jest dla mnie równie nieosią­gal­ny co ten kre­owany przez Top Mod­el.  Przy czym to nie jest wada pro­gra­mu, tylko raczej pró­ba osadzenia go w konkret­nej nar­racji o ciele w kul­turze. To nie jest pro­gram który przekonu­je, że grube jest piękne. To raczej pro­gram który przekonu­je, że pięk­na, pro­por­cjon­al­na kobi­eta nie traci swo­jej urody nawet jeśli ma więcej kilo­gramów niż mod­el­ka. Przesłanie dobre choć z body positvi­ty ma to mniej wspól­nego niż mogło­by się wydawać.

 

Ciekawe jest to, że w przy­pad­ku Top Mod­el częs­to omaw­iano wyczu­cie mody uczest­niczek. Tu ten wątek jak­by zupel­nie porzu­cono. Trochę jak­by od więk­szej dzi­w­czyny nie moż­na było więcej wyma­gać.

Tyle tytułem wstępu i osadzenia pro­gra­mu w sze­rokim nur­cie mówienia o nad­wadze w kul­turze. Zwierz spotkał się z opini­a­mi że nic mu się nie podo­ba. Tu jed­nak musi zauważyć, że skłon­ność do osadza­nia zjawisk kul­tur­owych w ich kon­tekś­cie nie jest z natu­ry tym co zwierz robi. Moż­na wszys­tko nazwać przeło­mowym i cieszyć się z każdego pro­gra­mu który pokazu­je kobi­ety w rozmi­arze więk­szym niż 36, ale moż­na też pobaw­ić się w anal­izę jak to wszys­tko wyglą­da w szer­szym kon­tekś­cie. Zwierz nie widzi w tym nic złego, czy negaty­wnego. Po pros­tu skłon­ność do anal­i­zowa­nia zjawisk kul­tur­owych nie opuszcza zwierza nigdy.

 

Jeśli szukać prob­lemów pro­gra­mu to zde­cy­dowanie skłon­ność do psy­chonal­izy uczest­niczek na poczeka­niu jest jed­nym z najbardziej den­er­wu­ją­cych ele­men­tów.

A ter­az o samym pro­gramie. Otóż spodobał się on zwier­zowi dużo bardziej niż przy­puszcza­łam. Pier­wszy odcinek był castingiem mod­elek, więc raczej trud­no oce­ni­ać po nim cały pro­gram. Zwierz oglą­dał całość z pewnym rozbaw­ie­niem, bo cały ten cast­ing dzi­ał się w parku niedaleko zwierza. Wiecie to dzi­wne kiedy telewiz­ja przy­jeżdża tak blisko. Co się zwier­zowi podobało? Przede wszys­tkim atmos­fera pro­gra­mu. Dało się wyczuć, że wszyscy chcieli być tak­towni i chy­ba czuło się, że pro­du­cen­ci pro­gra­mu trochę się boją że jeśli nie będzie bard­zo pozy­ty­wnie to pro­dukc­ja może stać się dość nieprzy­jem­na. Było więc miło, nawet bardziej niż w trady­cyjnych pro­gra­mach tego typu. Co się aku­rat zwier­zowi podobało, bo ponown­ie – nieza­leżnie od wcześniejszych uwag zwierza, jesteśmy w Polsce a tu jeszcze nie oswo­jono się ani z plus size ani w ogóle z pod­sta­wowym sza­cunkiem do osób grub­szych. Dru­ga rzecz która się zwier­zowi podobała to mężczyźni w tym pro­gramie. Bard­zo wiele wybranych i odrzu­conych kobi­et przy­jechało z chłopaka­mi. Pokazanie pub­licznie że więk­sza dziew­czy­na jak najbardziej może mieć kocha­jącego, wspier­a­jącego fac­eta to bard­zo pożytecz­na społecznie rzecz. Zresztą także dlat­ego podobał się zwier­zowi bard­zo w pro­gramie Rafał Maślak. Dla niezori­en­towanych – to mod­el i zwycięz­ca (nie najnowszy) konkur­su na mis­tera pol­s­ki. Otóż zadaniem Maśla­ka w tym pro­gramie jest flir­towanie z dziew­czy­na­mi, oraz ogóle dostar­czanie takiego rados­nego zach­wytu i pozy­ty­wnego przesła­nia. Ponown­ie zwierz uważa to za niesły­chanie ważne- społecznie. Pokazanie, że atrak­cyjny facet jak najbardziej może być zain­tere­sowany więk­szą dziew­czyną, jest ważne nie tylko dla kobi­et (które częs­to uza­leż­ni­a­ją całe powodze­nie u mężczyzn od wagi) ale też dla facetów (bądź co bądź taka opresyj­na kul­tura doty­czą­ca wagi pod­powia­da face­tom, że jeśli podo­ba im się więk­sza kobi­eta – w domyśle nieatrak­cyj­na- to coś z nimi nie tak). Inna sprawa, że Maślak spraw­ia naprawdę sym­pa­ty­czne wraże­nie.

 

Wciąż nie zapom­i­na­jmy, że pro­gram nie tyle szu­ka dużych dziew­czyn, co więk­szych, ład­nych, młodych, wyso­kich dziew­czyn.

Co się zwier­zowi nie podobało? Przede wszys­tkim psy­choanal­iza na poczeka­niu w wyko­na­niu Ewy Minge. Zwierz nien­aw­idzi kiedy ktoś przeprowadza anal­izę cud­zej psy­chi­ki po dwóch min­u­tach roz­mowy, a Minge robiła to nag­min­nie. Zresztą utwierdza­jąc przy okazji szkodli­we stereo­typy np. wciąż pow­tarza­jąc dziew­czynom że tylko uda­ją pewność siebie. Najbardziej den­er­wu­ją­cym momentem była chwila kiedy do pro­gra­mu przyszła dużo więk­sza dziew­czy­na (już właśnie przeła­mu­ją­ca ten schemat – więk­szego ale ide­al­nie pro­por­cjon­al­nego ciała). Zwier­zowi nie przeszkadza, że nie została przyję­ta (ponown­ie – chodzi prze­cież o wybór mod­el­ki) ale kiedy pro­jek­tan­t­ka zaczęła ją przekony­wać, że to niemożli­we by czuła się lep­iej ważąc dwadzieś­cia kilo więcej coś w zwierzu załkało. Tak jak­by psy­chiczne samopoczu­cie musi­ało zawsze być związane z utratą wagi. Tym­cza­sem nie ukry­wa­jmy – moż­na się lep­iej poczuć we włas­nym ciele jak jest więk­sze.  To nie jest aż takie jed­noz­naczne spręże­nie. Podob­nie jak – konieczne w takich pro­gra­mach dodawa­nia trag­icznej his­torii (a właś­ci­wie wycią­ganie) – jak­by musi­ała tu zajść jakaś obow­iązkowa korelac­ja. Waga, odrzuce­nie, trage­dia – wszys­tko razem ma jak­iś sens. Bycie grub­szym, szczęśli­wym i nieo­drzu­conym trochę nie pasu­je do wspom­ni­anego wcześniej kul­tur­owego schematu. Choć należy zauważyć, że dodawa­nia dramy do takich pro­gramów zdarza się coraz częś­ciej – dobrym przykła­dem są wszys­tkie pro­gramy tal­ent show gdzie wszyscy dobrzy wykon­aw­cy mają za sobą trau­maty­czne prze­jś­cia.

 

Na tle innych jury pro­gramów rozry­wkowych, to nie jest takie złe. Choć zwirz przyz­na że trochę się boi twarzy Ewy Minge to niekiedy jej uwa­gi są bard­zo sym­pa­ty­czne i takie zdroworozsąd­kowe.

 

Zresztą co do wagi mod­elek i ich wyglą­du. Ze dwa razy w pro­gramie powtór­zono, że mod­el­ki muszą ćwiczyć i dobrze się odży­wiać. Ich zdaniem jako jurorów jest wybranie kobi­et zdrowych. Zwierz rozu­mie, że pro­gram uchy­la się w ten sposób od tego strasznego hasła doty­czącego „pro­mowa­nia otyłoś­ci”, ale jed­nocześnie – to dobrze pokazu­je jakie ramy bycia więk­szą nakła­da ten pro­gram na uczest­nicz­ki. Mogą być więk­sze pod warunk­iem że udowod­nią, że to w sum­ie nie jest ich wina. To właśnie dobrze pokazu­je, jak ten pro­gram nie zmienia jakoś bard­zo rewolucyjnie pode­jś­cia do ciała kobi­ety. Ale ponown­ie – to wciąż jest pro­gram gdzie gru­pa ludzi oce­nia przede wszys­tkim czy kobi­eta jest ład­na – więc jak­by nie ma się co wiel­kich rewolucji spodziewać (podob­nie jak chy­ba nikt się nie spodziewał niczego niesamowicie rewolucyjnego po Top Mod­el). Zwierz jest ciekaw jak zostanie to pociąg­nięte – bo w sum­ie to jest trochę tak, że pokazy­wanie grub­szych osób w kon­tekś­cie ćwiczenia i odchudza­nia już mamy od daw­na w telewiz­ji i niekoniecznie jest to jakieś bard­zo rewolucyjne.

 

Najm­niejszą sym­pa­tię wzbudz­iła w zwierzu Ewa Zakrzews­ka. Trud­no powiedzieć dlczego, chy­ba dlat­ego, że zwierz miał wraże­nie jak­by najbardziej sprzedawała w tym pro­gramie siebie.

Zwierz był zaskoc­zony tym, że w sum­ie pro­gram oglą­dało mu się miło. Pol­u­bił uczest­nicz­ki, które – co zawsze pod­kreśla –podzi­wia, bo rzeczy­wiś­cie trze­ba w Polsce mieć mnóst­wo odwa­gi by wziąć udzi­ał w czymkol­wiek co ma „plus size” w tytule. Zresztą dziew­czyny w więk­szoś­ci przy­pad­ków robiły naprawdę miłe wraże­nie i zwierz nie zdzi­wił­by się gdy­by cieszyły się pop­u­larnoś­cią dłu­go po zakończe­niu pro­gra­mu. Nato­mi­ast jed­na rzecz zwier­zowi strasznie przeszkadza­ła i nie miała nic wspól­nego z tym kto ile ważył. Język jakim posługi­wały się uczest­nicz­ki i prowadzą­cy. To było pół­torej godziny męczenia, dręczenia i katowa­nia języ­ka pol­skiego. Wszys­tko tam było źle – nie takie związ­ki fraze­o­log­iczne, dzi­w­na gra­maty­ka, słowa wyko­rzysty­wane niekoniecznie w ich właś­ci­wym znacze­niu. Do tego jeszcze wymowa, która w wielu przy­pad­kach była bard­zo trud­na do zrozu­mienia i niekoniecznie chodzi o uczest­nicz­ki (ani też juro­ra z Aus­trii, który rzecz jas­na mówił gorzej ale to dla niego dru­gi język). Zwierz przyz­na szcz­erze był trochę prz­er­ażony, bo dawno nie spotkał się z takim bała­ganem językowym. Być może to już nor­ma gdzie poza bańką zwierza ale było przykro słuchać.  Tu zresztą zwierz musi zauważyć, że najład­niej w całym pro­gramie mówiła bloger­ka czyli Macad­e­mi­an Girl. Widać było, że jed­nak pisanie i udzielanie się w medi­ach spraw­ia, że ma się lep­sze słown­ict­wo i dykcję. Inna sprawa – jej wys­tęp w pro­gramie zwierz oce­nia bard­zo pozy­ty­wnie. Jest miła, kom­pe­tent­na i przy­na­jm­niej z per­spek­ty­wy zwierza spraw­ia wraże­nie oso­by, przy której naprawdę nie należy się wsty­dz­ić bo znalezie­nie odpowied­niego stro­ju nie jest kwest­ią wagi ale dobrego oka i odpowied­niego fasonu.

 

Oczy­wiś­cie ter­az wszys­tkie uczest­nicz­ki prze­jdą meta­mor­fozy. I to będzie ciekawe. Choć aku­rat fryz­jer się zwier­zowi w pro­gramie sposobał. Ponown­ie — jak wielu uczest­ników pro­gra­mu spraw­iał przy­jemne wraże­nie

Zwierz nie ma złudzeń, że po tym pier­wszym odcinku zaraz zacznie się część właś­ci­wa pro­gra­mu. Czyli pewnie dostaniemy więcej dra­matów, pod­szczypy­wa­nia się i wszys­t­kich tych niezbęd­nych ele­men­tów real­i­ty show tego typu. Ostate­cznie jed­nak zwierz jest miło zaskoc­zony. Dostał pro­gram rzeczy­wiś­cie mało rewolucyjny, ale tak­towny i przy­jazny. I być może rzeczy­wiś­cie pomoże jakiejś dziew­czynie zrozu­mieć, że nie ma sen­su się zadręczać swo­ją wagą. I choć na sze­rokim tle to wciąż pró­ba znalezienia cała ide­al­nego ale więk­szego, to nie ukry­wa­jmy – jesteśmy tak daleko w tyle, że ten niewiel­ki krok jest całkiem „plus size”

Ps: Jeśli chcesz użyć w komen­tarzu kwestii „pro­mowanie otyłoś­ci” to nie uży­waj. Zwierz wiele toleru­je ale jest grani­ca cier­pli­woś­ci w kory­gowa­niu ludzi którym wyda­je się, że obec­ność kobi­et o rozmi­arze więk­szym od 40 pro­mu­je otyłość. Żeby nie było, że zwierz nie ostrze­gał.

51 komentarzy
0

Powiązane wpisy