Home Seriale Z tej samej materii co sny czyli “Sandman” od Netflixa

Z tej samej materii co sny czyli “Sandman” od Netflixa

autor Zwierz
Z tej samej materii co sny czyli “Sandman” od Netflixa

Gdy­bym miała zliczyć wszys­tkie nagłów­ki twierdzące, że „Sand­man” nie nada­je się do ekraniza­cji, pewnie nigdy więcej nie napisałabym wpisu, bo byłabym zaję­ta czy­taniem nagłówków. Praw­da jest taka, że istot­nie — pewne aspek­ty słyn­nej powieś­ci graficznej ze sce­nar­iuszem Neila Gaimana do ekraniza­cji się nie nada­ją. Inne przenoszą się na ekran całkiem sprawnie, ku dużej uciesze widzów. Czego dowodzi najnowsza ekraniza­c­ja od „Net­flixa”.

 

Wpis nie zaw­iera spoilerów.

 

Kogokol­wiek ominął fenomen „Sand­mana” winien wiedzieć, że jest to his­to­ria, której głównym bohaterem jest Mor­feusz, król krainy snów. W cza­sie I wojny świa­towej zosta­je on por­wany przez okul­tys­tów, którzy trzy­ma­ją go uwięzionego aż do lat osiemdziesią­tych (czyli do współczes­noś­ci, bo w lat­ach osiemdziesią­tych pow­stała powieść graficz­na). Kiedy uda­je mu się uwol­nić musi odzyskać swo­ją siłę i odbu­dować swo­je królest­wo, a także zła­pać nies­forne sny i kosz­mary które go porzu­ciły. Brz­mi pros­to i moż­na powiedzieć — nie za bard­zo ory­gi­nal­nie. Prob­lem w tym, że takie streszcze­nie omi­ja naturę opowieś­ci Gaimana, która nie jest spójną, lin­ear­na, a sam Sand­man niekoniecznie pojaw­ia się na jej pier­wszym planie. Jakiekol­wiek streszcze­nie fabuły nie jest w stanie odd­ać cho­ci­aż­by fak­tu, że w pier­wszych kilku­nas­tu zeszy­tach his­torii moż­na było odnieść wraże­nie, że autor zaczął ją co najm­niej trzy razy od nowa.

 

The Sand­man. Gwen­do­line Christie as Lucifer Morn­ingstar in episode 104 of The Sand­man. Cr. Lau­rence Cendrowicz/Netflix © 2022

Jak z takiego, prze­myślanego, ale też charak­terysty­cznego dla świa­ta komik­su, sposobu nar­racji zro­bić dobrą adap­tację? Twór­cy seri­alu zde­cy­dowali się na dwie pozornie sprzeczne strate­gie. Z jed­nej strony — w wielu momen­tach dosta­je­my abso­lut­ną wier­ność komik­sowi — od ustaw­ienia kadru po dialo­gi, z drugiej — jest to opowieść bez porów­na­nia bardziej zdyscy­plinowana niż komiks Gaimana. Kosztem pewnej tajem­nic­zoś­ci dodano tu nieco więcej struk­tu­ry, moty­wów i jas­no przed­staw­ionych wyjaśnień. Wszys­tko po to by widz z jed­nej strony czuł, że oglą­da coś wiernego ory­gi­nałowi z drugiej — nie zas­tanaw­iał się dłu­go kto jest kim i jaka jest jego rola w całej opowieś­ci. Wciąż jed­nak — oglą­da­jąc ser­i­al moż­na dojść do wniosku, że w zaled­wie dziesię­ciu odcinkach mamy dwie niemal nie pow­iązane ze sobą his­to­rie — tą początkową — w której Sand­man poszuku­je swoich rozsianych po świecie arte­fak­tów, i jej luźną kon­tynu­ację, gdy wład­ca krainy snów poszuku­je swoich zbiegłych kosz­marów. Ta struk­tu­ra jest bard­zo wier­na komisowe­mu ory­gi­nałowi choć pewnie część widzów zas­tanowi się czemu ser­i­al jak­by zaczy­nał się od nowa w dwóch trzecich.

 

Jeśli ktoś tak jak ja powtórzył sobie komiks tuż przed obe­jrze­niem ekraniza­cji z przy­jem­noś­cią wyłapie wszys­tkie momen­ty, w których twór­cy byli abso­lut­nie wierni — przekłada­jąc na język fil­mu zarówno konkretne sce­ny, jak i łatwy do rozpoz­na­nia, nieco egzal­towany miejs­ca­mi, styl dialogów i opowieś­ci Gaimana. Moż­na dojść do wniosku, że twór­cy doskonale zdawali sobie sprawę z jaki­mi odbio­ra­mi będą mieli do czynienia — taki­mi, którzy przeko­nani, że opowieść nie sprawdzi się w seri­alu, siedzieli niemal z notat­nikiem by zaz­naczyć wszys­tkie odstępst­wa i nieś­cisłoś­ci. Dla nich może to być seans trud­ny, bo tam, gdzie jest to możli­we pro­dukc­ja trzy­ma się komik­sowego kadru z niemal religi­jną dokład­noś­cią. Co niekiedy jest zde­cy­dowanie na plus, niekiedy — może być dzi­wne dla widza, który niekoniecznie zna komiks. Mam jed­nak wraże­nie, że w przy­pad­ku tej pro­dukcji — to czytel­ni­ka i wiel­bi­ciela powieś­ci graficznej postaw­iono na pier­wszym planie. Cały czas mam wraże­nie, że adap­tac­ja ma zach­wycać tych którzy komiksy zna­ją, nawet jeśli oznacza to, że będzie trud­niejsza dla tych którzy ory­gi­nału nie czytali.

 

The Sand­man. David Thewlis as John Dee in episode 105 of The Sand­man. Cr. Liam Daniel/Netflix © 2022

 

Pewien miks wier­noś­ci i kreaty­wnoś­ci zas­tosowany przez twór­ców nie budzi u mnie zas­trzeżeń. Mam wraże­nie, że rzeczy­wiś­cie — moż­na było­by sce­nar­iusze „Sand­mana” pokazy­wać jako przykład — jak znaleźć ide­al­ną równowagę pomiędzy trzy­maniem się tek­stu wyjś­ciowego, a dos­tosowaniem go do takiego medi­um jakim jest ser­i­al telewiz­yjny. Z resztą tu na mar­gin­e­sie uwa­ga — jakie to szczęś­cie, że „Sand­man” przeleżał jako pomysł na półce wystar­cza­ją­co dłu­go, by ostate­cznie dostać adap­tac­je telewiz­yjną a nie fil­mową. Nie wyobrażam sobie, ile mate­ri­ału wyjś­ciowego trze­ba było­by poświę­cić by zmieś­cić choć część fabuły w filmie. Jed­nak nie da się ukryć — opowieś­ci w odcinkach najlepiej sprawdza­ją się w … odcinkach.

 

Wspom­ni­ałam, że nie wszys­tko da się przełożyć na język fil­mu. Mimo, że twór­cy starali się jak mogli — wyko­rzys­tu­jąc najróżniejsze tech­ni­ki jed­na rzecz oczy­wiś­cie pozosta­je poza ich zasięgiem — specy­ficzny graficzny styl „Sand­mana” i nas­trój jaki dzię­ki temu budu­je. Jeśli zajrzy­cie do pier­wszych tomów komik­su zauważy­cie, że nie są one narysowane w kon­wencjon­al­nie „ład­ny” sposób. To nie jest gład­ka kres­ka, prosty kadr, dokład­nie narysowana każ­da postać. Wiele dzieje się tu w cie­niu, niedopowiedze­niu, zamier­zonej niedokład­noś­ci.  Zwłaszcza styl, w którym pier­wsze tomy komik­su rysował Sam Kieth wpły­wa­ją na  odbiór his­torii. Od pier­wszej strony czuć w tym wszys­tkim jak­iś mrok, powagę, ale też — coś co jest nie z tego świa­ta. To jest jeden z tych ele­men­tów adap­tacji komik­sów które nieste­ty — nie zawsze są do przełoże­nia na język fil­mu (moż­na oczy­wiś­cie iść drogą np. „300” i starać się to zro­bić za wszelką cenę, ale niekoniecznie to znaczy, że taka adap­tac­ja jest najlep­sza). W moim odczu­ciu — prob­le­mem tego Net­flixowego „Sand­mana” bywa to, że jest zbyt… ład­ny. Jas­ny, oczy­wisty, poukładany, zdyscy­plinowany wiz­ual­nie. Oglą­damy częs­to to samo co mamy w komik­sie, ale niekoniecznie wywołu­je to te same emocje.

 

The Sand­man. Kir­by How­ell-Bap­tiste as Death in episode 106 of The Sand­man. Cr. Lau­rence Cendrowicz/Netflix © 2022

 

Najbardziej poczułam to, w chwalonym niezwyk­le, pią­tym odcinku serii. Żeby było jasne — roz­gry­wa­ją­ca się w jed­nym miejs­cu, strasz­na i psy­chodelicz­na his­to­ria, grupy ludzi — została odd­ana na ekranie bard­zo dobrze. Zarówno aktorsko, jak i biorąc pod uwagę to jak konkretne kadry próbowano przełożyć na język fil­mu. I choć to jest dobry odcinek, to nie budzi tych samych emocji co ten sam zeszyt komik­sowy. Tamten odreal­niony sposób nar­racji, bard­zo korzys­ta z pewnego niedopowiedzenia możli­wego w komik­sowym kadrze a niekoniecznie dającego się przełożyć na bardziej konkret­ny język fil­mu. Ponown­ie — to są oso­biste odczu­cia (każdy inaczej przeży­wa różne dzieła kul­tu­ry) ale dla mnie to właśnie ten bard­zo dobrze zre­al­i­zowany odcinek najlepiej udowad­nia, że pewnych rzeczy rzeczy­wiś­cie nie da się zekrani­zować — nawet jeśli jest się bard­zo wiernym w odt­warza­niu treści.

Przy czym to nie znaczy, że „Sand­man” jako ser­i­al jest pro­jek­tem nieu­danym. Wręcz prze­ci­wnie — każdy wiel­bi­ciel komik­su winien się mod­lić tylko o takie prob­le­my z adap­tacją. To jest niezwyk­le spraw­na pro­dukc­ja, którą oglą­da się z najwięk­szą przy­jem­noś­cią. Z całą pewnoś­cią poma­ga fan­tasty­cz­na obsa­da. Ktoś pub­licznie zas­tanaw­iał się czy twór­cy zaprzedali duszę dia­błu tak doskonale dobier­a­jąc aktorów do ich ról i trze­ba przyz­nać, nie jest to pytanie bez­za­sadne. Tom Stur­ridge jako Sand­man powinien dostać nagrodę za zain­spirowanie całego nowego pokole­nia dzieci­aków do noszenia długich czarnych płaszczy i niewys­taw­ia­nia nigdy pyszczy­dła na słońce. Ale tak na serio, to Stur­ridge doskonale bal­an­su­je pomiędzy takim nieco zagu­bionym emo dzieci­akiem, a istotą nie z tego świa­ta, która wszys­tko widzi inaczej. Jest w nim coś nieziem­skiego i to ide­al­nie zgry­wa się z jego bohaterem.

 

The Sand­man. Boyd Hol­brook as The Corinthi­an in episode 108 of The Sand­man. Cr. Liam Daniel/Netflix © 2022

 

Fan­tasty­czne są postaci pojaw­ia­jące się tylko (jak na razie) gościn­nie. Gwen­do­line Christie została stwor­zona by grać Lucyfera — zwłaszcza w tym wyda­niu w jakim poz­na­je­my go w „Sand­manie”. Dzię­ki Bogom Tom Ellis nie powtórzył swo­jego Lucyfera z seri­alu, bo zupełnie by tu nie pasował. Mason Alexan­der Park gra najlep­sze Pożą­danie jakie moż­na było sobie wymarzyć (tu ktoś ewident­nie pod­pisał dłu­gi pakt z dia­błem). Kir­by How­ell-Bap­tiste jest taką Śmier­cią jaką spoko­jnie chci­ało­by się wziąć za rękę i pójść gdziekol­wiek poprowadzi. Boyd Hol­brook jest tak dobry do roli Koryntczy­ka, że człowiek się zas­tanaw­ia czy go spec­jal­nie do tej roli nie wymyślono. A to tylko początek listy, bo właś­ci­wie nie ma tu obsad­owo żad­nych błędów. Do tego — twór­cy dość słusznie dos­zli do wniosku, że nie ma się co za bard­zo przy­wiązy­wać do płci czy koloru skóry postaci, bo w świecie tej opowieś­ci nie jest to abso­lut­nie kluczowe.

 

Pod wielo­ma wzglę­da­mi „Sand­man” to niesamowicie udany ser­i­al. Taki, który zad­owoli fanów, nie alienu­je aż tak bard­zo nieza­z­na­jomionych z komik­sem widzów, i ofer­u­je coś innego — ostate­cznie tak fan­tasty­cznej nieoczy­wis­tej his­torii Net­flix dawno nie miał w swo­jej ofer­cie. Jed­nocześnie — jeśli coś moż­na było­by adap­tacji zarzu­cić, to fakt, że nigdy nie będzie tym co ory­gi­nał. Dziełem, które coś zaburza, wprowadza nowego, jest tak inne, że aż pocią­ga­jące, kul­tur­owe i przeło­mowe. Te wszys­tkie przymiotni­ki wciąż doty­czą „Sand­mana” komik­sowego, ale raczej nigdy nie będą doty­czyły adap­tacji, która jest od swo­jego pier­wow­zoru jed­nak grzeczniejsza, i która choć pode­j­mu­je ryzyko — nigdy nie wychodzi poza pewne seri­alowe sta­tus quo. To dobry ser­i­al, miło się go oglą­da, fan­tasty­cznie łapie się naw­iąza­nia, podzi­wia się grę aktorską. Ale to nie jest pro­dukc­ja przeło­mowa, to nie są wro­ta przez które dziesiąt­ki młodych (oraz tych nieco starszych) ludzi weszło do świa­ta komik­su. „Sand­man” to ser­i­al jeden z wielu, czego na pewno nie dało się powiedzieć o jego pierwowzorze.

 

The Sand­man. Tom Stur­ridge as Dream in episode 104 of The Sand­man. Cr. Lau­rence Cendrowicz/Netflix © 2022

 

Czy da się zekrani­zować „Sand­mana”? To co się dało Net­flix przełożył na ekran chy­ba najlepiej jak się dało. To czego się zekrani­zować nie da — zostało na kar­tach komik­su i nijak się nie przełożyć na język fil­mu. Czy to źle? Niekoniecznie — ostate­cznie taka jest natu­ra adap­tacji z jed­nego medi­um na drugie — coś prze­chodzi, coś zosta­je. Dla mnie „Sand­man” jest jed­nak doskon­ałym przykła­dem, jak moż­na stworzyć adap­tację bard­zo wierną, a jed­nocześnie — w moim odbiorze — zupełnie inną duchem. Ser­i­al Net­flixa to jest „Sand­man” i zupełnie nie jest „Sand­man”. No ale na całe szczęś­cie, sprawdza się to co zawsze pow­tarzam. Adap­tac­je nie zabier­a­ją nam żad­nego dzieła, tylko doda­ją jego nową inter­pre­tację i nowy wymi­ar. Więc bierze­cie i ciesz­cie się tym wszyscy. Na sean­sie na pewno nie przyśniecie. A to prze­cież najważniejsze.

0 komentarz
12

Powiązane wpisy

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik.

Situs slot terbaru terpercaya

slot hoki terpercaya

game slot online
Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

Kunjungi Situs bandar bola online terpercaya dan terbesar se-Indonesia.

liga228 agen bola terbesar dan terpercaya yang menyediakan transaksi via deposit pulsa tanpa potongan.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik. Daftar Nama Situs Judi Bola Resmi QQCuan
situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online