Home Seriale Fantazja o fantazji czyli o “Sex/Life”

Fantazja o fantazji czyli o “Sex/Life”

autor Zwierz
Fantazja o fantazji czyli o “Sex/Life”

Od kilku lat wid­mo sek­su­al­noś­ci krąży nad pop­kul­turą. Więcej – jest to wid­mo kobiecej sek­su­al­noś­ci. Oto po lat­ach sprzedawa­nia kobi­etom głównie roman­sów, gdzie on i ona lądowali na ślub­nym kobier­cu, ludzie pode­j­mu­ją­cy decyzję odkryli, że być może kobi­ety nie marzą jedynie o białej sukni i dziecię­ciu w ramionach, ale niek­tóre z nich lubią też seks i co było dla wszys­t­kich szok­iem i niesamow­itym wstrząsem. I chy­ba właśnie z tego wstrzą­su pow­stał ser­i­al taki jak „Sex/Life”

 

Bohater­ka Sex/Life, Bil­lie, pozornie ma wszys­tko. Dwójkę małych dzieci, przys­to­jnego męża bankiera (ale takiego ety­cznego bankiera – najwyraźniej ktoś zori­en­tował się, że aby się dos­tosować do współczes­nej wid­owni facet nie tylko ma mieć kasę ale też inwest­ować ją w lecze­nie raka), domek na przed­mieś­ci­ach. Prob­le­mem Bil­lie jest jed­nak to, że mimo tak fan­tasty­cznego życia, wciąż tęskni. Za czym? Za swoim byłym chłopakiem Bra­dem i całym wspani­ałym sek­sem jaki upraw­iali w najróżniejszych miejs­cach Nowego Jorku. A ponieważ Bil­lie odczuwa potrze­bę prze­la­nia swoich emocji na papi­er to prowadzi kom­put­erowy pamięt­nik, gdzie ze szczegóła­mi opisu­je gdzież to z Bra­dem sek­su nie upraw­iała. I być może wszys­tko było­by w porząd­ku (kto wie może była­by z tego kari­era w lit­er­aturze kobiecej) gdy­by nie fakt, że całość przeczy­tał Coop­er – ów ide­al­ny mąż, który – co było do przewidzenia – poczuł się odrobinkę zaniepokojony.

 

SEX/LIFE (L to R) MIKE VOGEL as COOPER CONNELLY in episode 105 of SEX/LIFE Cr. COURTESY OF NETFLIX © 2021

 

Jak sami może­cie się domyślać – ser­i­al pow­stał głównie po to by móc zaser­wować wid­owni (biorąc pod uwagę ilość ujęć na męskie poślad­ki – głównie kobiecej) dużo eroty­cznych scen z w oświ­etle­niu god­nym samego hitu Pol­satu… tfu Net­flixa czyli „365 dni”. Zresztą mam wraże­nie, że ta seria jest w jak­iś sposób przy­należ­na do tego samego tren­du – robi­enia rzeczy, które nie są pornografią tylko raczej taką dość mdłą erotyką, która jed­nak może kogoś o rumie­niec przypraw­ić (czy­ta­j­cie: widać kobiece pier­si co w amerykańskim kinie jest naprawdę przekrocze­niem wszel­kich granic). To znaczy wiecie- może moja decyz­ja by oglą­dać ser­i­al w pociągu nie jest da wszys­t­kich oczy­wista ale z drugiej strony – to ma w sobie mniej więcej taki obraz sek­su jaki cza­sem spo­ty­ka się w rekla­mach per­fum – wszyscy są mega piękni, mega gład­cy, i ilekroć zaczy­na­ją się pieprzyć, zaczy­na grać muzy­ka (bo jak wiado­mo tak się kom­ponu­je sound­trac­ki do takiego filmu).

 

Sama his­to­ria ma fabuły mniej więcej na jeden film ale jest roz­ciąg­nię­ta na osiem odcinków. Co znaczy, że każdy odcinek musi nas przeprowadz­ić plus minus przez te same sta­dia emocjon­alne. Bohater­ka wspom­i­na jak to miło było z Bra­dem co kochankiem był wspani­ałym, bohater­ka próbu­je przekon­ać siebie i męża że wszys­tko spoko, mąż się frus­tru­je, bohater­ka go przeprasza, wszys­tko w porząd­ku, bohater­ka wspom­i­na jak to miło było być z Bra­dem. Przy czym tak już na mar­gin­e­sie – całkiem sporo wątków w tym seri­alu próbu­je nas przekon­ać, że w sum­ie nasza bohater­ka jest tu poszkodowana – bo została wciśnię­ta w życie na przed­mieś­ci­ach pod­czas gdy chci­ała więcej. Więcej w jej przy­pad­ku oznacza życie w mieś­cie, dok­torat z psy­chologii (czy mówiłam wam, że nasza Bil­lie jest genial­ną psy­cholożką? Cóż tego się nie spodziewal­iś­cie w tym seri­alu, gdzie wszyscy mają psy­cho­log­iczną głębię rozwielit­ki) i tego Bra­da co by się z nią kochał na każdej powierzch­ni płask­iej. Ogól­nie nie mam nic prze­ci­wko temu by pod­dawać pod wąt­pli­wość mod­el życia na przed­mieś­ci­ach, ale od pier­wszego odcin­ka nie mogłam się pozbyć wraże­nia, że gdy­by ta sama his­to­ria została opowiedziana z punk­tu widzenia mężczyzny to dostal­ibyśmy dość paskud­nego typa, który tylko marzy żeby zdradz­ić żonę bo ta nie chce z nim syp­i­ać tak jak kiedyś.

 

SEX/LIFE (L to R) ADAM DEMOS as BRAD SIMON in episode 101 of SEX/LIFE Cr. AMANDA MATLOVICH/NETFLIX © 2021

 

No właśnie – ser­i­al chy­ba zda­je sobie sprawę, z tego, że zapędz­ił się w skom­p­likowany układ. Jeśli nasza Bil­lie porzu­ci męża i zwieje z Aus­tral­i­jczykiem (jasne, że sek­sowny Brad jest Aus­tral­i­jczykiem) to dostaniemy ser­i­al o tym, że kobi­ety lecą na dobry seks i nic ich nie obchodzi dziecię i mąż. Jeśli zostanie z Coop­erem to dostaniemy pochwałę życia na sub­ur­biach i pod­kreśle­nie, że kobi­eta w sum­ie powin­na swo­je potrze­by ograniczyć. Ponieważ ser­i­al staw­ia wszys­tko na ostrzu noża a nikt z nikim naprawdę nie roz­maw­ia, to przez osiem odcinków kręcimy się w kółko tej kwestii z prz­er­wą na nagie poślad­ki i obnażone biusty – serio jak­by ktoś się bard­zo, bard­zo starał, żeby dodać jak­iś społeczny komen­tarz do his­torii, której emocjon­al­nie bliżej odcinkom „Dynas­tii” niż dram­atom rodzin­nym. Zresztą, żeby było jasne – na naszych bohaterów co chwilę czeka­ją inne oso­by, które są nimi wielce zain­tere­sowane, co nie dzi­wi – bo ogól­nie przeży­wamy życiowe dra­maty bard­zo atrak­cyjnych osób. Inna sprawa — muszę tu napisać — niesamowicie w seri­alu widać wpływ “50 Twarzy Greya” — nie chodzi o sce­ny sek­su ale o to cholernie nosze­nie tak nisko spod­ni przez facetów, że człowiek w każdej seksy sce­nie ma ochotę i port­ki pociągnąć. W sum­ie jedyne co jest real­isty­cznej w tym seri­alu to, że bab­ka przez cały ser­i­al ma jed­ną koszulę nocną.

 

Co zresztą też jest ciekawe – już zupełnie na mar­gin­e­sie – ser­i­al pokazu­je Bra­da jako tego ide­al­nego bad boya, zaś Coopera jako nieco nud­nego i zbyt grzecznego ojca domu, z którym żad­nych sza­lonych sek­sów nie będzie. Oczy­wiś­cie ponieważ to świat fan­tasty­czny obaj panowie są przys­to­jni, młodzi i chy­ba spędza­ją całe swo­je dnie na rzeź­bi­e­niu musku­latu­ry. Najwięk­sza różni­ca pomiędzy nimi to taka, że bad boy ma tą swo­ją grzy­wkę do odgar­ni­a­nia z nad czoła, a nud­ny pan banki­er nie. Przy czym określe­nie „nud­ny” przy face­cie, który jest gotów zabrać żonę na seks par­ty jest dość ciekaw­ie użyte, ale nie przy­wiązu­jmy się do szczegółów. Tym co mnie bardziej intrygu­je to jak wysok­ie wyma­gania ten ser­i­al staw­ia mężczyznom – moż­na dojść do wniosku, że żaden ich nie jest w stanie spełnić. I choć trochę na tym „niewystar­cza­ją­cym” charak­terze opiera się cały dra­mat, to gdy­bym była facetem popadłabym w głębok­ie kom­pleksy. Wyglą­da bowiem na to, że trze­ba być kilko­ma osoba­mi na raz a i tak może się okazać, że ex jed­nak wnikli­wiej czy­tał Kamasutrę.

 

SEX/LIFE (L to R) MIKE VOGEL as COOPER CONNELLY and SARAH SHAHI as BILLIE CONNELLY in episode 102 of SEX/LIFE Cr. SOPHIE GIRAUD/NETFLIX © 2021

 

Nie ukry­wam, że ser­i­al w pewnym stop­niu mnie zafas­cynował. Głównie tym, że cały dra­mat tej opowieś­ci zasadza się na tym, że bohater­ka po pier­wsze lubi upraw­iać seks a po drugie chci­ała­by w życiu czegoś więcej – przez więcej rozu­miemy impre­zowanie i wol­ność. Inny­mi słowy dosta­je­my klasy­czny męs­ki dra­mat o kryzysie wieku śred­niego tylko na bohaterkę. Ponown­ie – sam pomysł mógł­by się wybronić, gdy­by nie zatopi­e­nie go w lekkiej erotyce spod znaku czegoś w sty­lu „50 Twarzy Greya”. Emocjon­al­ny wydźwięk opowieś­ci zosta­je sprowad­zony do opery myd­lanej, społeczny – do złych ludzi zaprasza­ją­cych dobrych mieszkańców sub­ur­bii na sex par­ty (a potem rozsiewa­ją­cych brzy­d­kie plot­ki), zaś eroty­czny – do pro­duk­tu reklam­owego środ­ków na depilację całego ciała. Dosta­je­my więc coś co moim zdaniem – miało zaspokoić sek­su­alne marzenia kobi­et, jed­nocześnie niesamowicie infantyl­izu­jąc to jak owe marzenia mogły­by wyglą­dać. Paradok­sal­nie choć to ser­i­al dla kobi­et i stwor­zony przez kobi­etę cały czas miałam wraże­nie, jak­bym oglą­dała „Jak pan X wyobraża sobie sek­su­alne fan­tazji pani z przed­mieść”. Żeby było jasne wielu kobi­etom się ten ser­i­al spodo­ba, ale jest w nim coś co nazwałabym – fan­tazją o fan­tazji. Próbą zgad­nię­cia co tak właś­ci­wie się tym nieodgad­nionym kobi­etom roi w głowach, kiedy mówią, że chci­ał­by czegoś więcej niż tylko dziec­ka i domu na przedmieściu.

 

Sex/Life” chci­ało­by chy­ba być czymś co zrewidu­je pomysł komedii roman­ty­cznej – że po ślu­bie czeka bohaterów szczęś­cie po wsze cza­sy. Tu impre­zowa dziew­czy­na tęskni za swo­ją przeszłoś­cią. Prob­lem w tym, że w chwili w której ser­i­al mógł­by się z czymś rozliczyć wpy­cha bohaterkę w kole­jny schemat nar­racji rodem z melo­dra­matu czy taniego roman­su – gdzie nie szukanie siebie oznacza – wybranie z którym facetem woli się syp­i­ać. Najważniejszym decyzjom jakie pode­j­mu­je bohater­ka zmęc­zona macierzyńst­wem – decyzjom, które nie mając z fac­eta­mi nic wspól­nego, ser­i­al poświę­ca momen­cik by wró­cić do kluc­zowego w życiu każdej kobi­ety wątku – czy syp­i­ać z mężem czy z bad boyem z przeszłoś­ci.  I tak zat­acza­my kółko – nieza­leżnie od tego co ser­i­al próbu­je opowiedzieć w swo­jej rozs­marowanej na zbyt wiele odcinków fab­ule to wraca do prostego pyta­nia – który mężczyz­na lep­iej określi jaką kobi­etą chcesz być. No zupełnie jak z torebkami…

 

SEX/LIFE (L to R) SARAH SHAHI as BILLIE CONNELLY in episode 101 of SEX/LIFE Cr. AMANDA MATLOVICH/NETFLIX © 2021

 

Ps: Ser­i­al kończy się tak, że moż­na ewen­tu­al­nie zro­bić sezon dru­gi. Wyz­nam szcz­erze – jeśli pow­stanie obe­jrzę go dla czys­tej fas­cy­nacji – jak dłu­go moż­na mię­tolić trzy zda­nia w kółko i udawać że chodzi o coś więcej niż pokazy­wanie cyck­ów (do których nic nie mam).

0 komentarz
5

Powiązane wpisy

situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online