Home Seriale Mordercze baletki czyli złośliwa recenzja serialu “Tiny Pretty Things”

Mordercze baletki czyli złośliwa recenzja serialu “Tiny Pretty Things”

autor Zwierz
Mordercze baletki czyli złośliwa recenzja serialu “Tiny Pretty Things”

Kil­ka dni temu pisałam wam o książce „Thiny Pret­ty Things” a dziś chci­ałabym wam napisać o seri­alu. Od razu zaz­naczę, że obe­jrza­łam całość jed­nym tchem ale… no nie będę udawać, że mam o tej pro­dukcji dobre zdanie. Będę się więc trochę wyzłośli­wiać. Może nawet więcej niż trochę. Chy­ba głównie dlat­ego, że poziom dramy w porów­na­niu do książ­ki jest tak absurdal­ny, że trud­no to oga­r­nąć umysłem – wiecie w książce zaczy­na się od wypad­ku na treningu a tu ktoś zrzu­ca dziew­czynę z dachu budynku. DROBNA RÓŻNICA.  Jeśli chodzi o poziom wier­noś­ci ory­gi­nałowi to jest ten ser­i­al tak blis­ki książce jak streszcze­nie “Pana Tadeusza” poczynione przez ucz­nia odpy­ty­wanego przy tabl­i­cy. Niek­tóre imiona się zgadza­ją. Post może zaw­ier­ać spoilery.

 

Cała his­to­ria dzieje się w szkole bale­towej która jest niezwyk­le wyma­ga­ją­ca. Do wyma­gań szkoły należy przede wszys­tkim znosze­nie fak­tu, że nie tyle jest tam nieprzy­jem­nie ale po pros­tu czys­to pato­log­icznie. Dyrek­tor­ka szkoły syp­ia i z jed­nym z nas­to­let­nich uczniów (ser­i­al jakoś nie spraw­ia wraże­nia jak­by to był prob­lem) jak i z głównym chore­ografem, którego też kiedyś dawno uwiodła – pode­jrze­wam, że jak był uczniem. Sam chore­ograf no może nie syp­ia  z uczen­ni­ca­mi ale nie znaczy, że nie trak­tu­je ich tak karykat­u­ral­nie źle, że nawet w Polsce dor­wała­by go inspekc­ja pra­cy a wiemy, że to graniczy niemal z cud­em. Jed­nak te drob­ne naduży­cia są niczym w porów­na­niu z tym, że prestiżowa szkoła bale­towa właś­ci­wie stręczy swo­je uczen­nice bogatym spon­sorom bale­tu i jakoś nikt nie uważa żeby to było aż tak bard­zo nie tak. Co więcej kiedy cała sprawa wychodzi na jaw to szkoła bale­towa nie zosta­je zamknię­ta na cztery spusty. Więcej – uczniowie zbier­a­ją się razem by jej bronić. Bo prze­cież gwał­ty i molestowanie to jed­no a możli­wość zatańczenia w pre­ten­sjon­al­nym bale­cie fac­eta który wyży­wa się na tancerza to zupełnie co innego.

 

TINY PRETTY THINGS (L to R) KYLIE JEFFERSON as NEVEAH and TORY TROWBRIDGE as DELIA in episode 1 of TINY PRETTY THINGS. Cr. SOPHIE GIRAUD/NETFLIX © 2020

No ale wróćmy do ciężkiego życia – jest ono ciężkie dla uczniów którzy przede wszys­tkim próbu­ją się rozez­nać w swoich emoc­jach. Co potrafi być prob­lematy­czne ponieważ połowa obsady to niemal iden­ty­cznie wyglą­da­ją­cy bruneci, którzy syp­i­a­ją ze skom­p­likowaną kom­bi­nacją osób płci obo­j­ga co prowadzi do tego, że nawet ja już nie wiem kto ma z kim romans. Na całe szczęś­cie każe zła­mane serce moż­na napraw­ić idąc na dach budynku i tańcząc tam w rytm swoich emocji. Serio mam wraże­nie, że Chica­go najwięk­szym prob­le­mem może być fakt, że na każdym dachu jest jak­iś młody tancerz czy tancer­ka wyraża­ją­cy swo­je emoc­je w tańcu. Ciekawe czy przeszkadza­ją tym super bohaterom którzy na dachu siedzą i spoglą­da­ją na mias­to. To musi być też kłopotli­we dla służb miejskich.

A właśnie przy okazji służb. W cały  Chica­go jest tylko jed­na polic­jan­t­ka. Co więcej polic­jan­t­ka która zde­cy­dowanie nie powin­na prowadz­ić śledzt­wa bo najwyraźniej nikt jej nigdy nie poin­for­mował jak wyglą­da­ją pro­ce­dury. Zwłaszcza w przy­pad­ku spraw gdzie przesłuchu­je się czy aresz­tu­je oso­by niepełno­let­nie. Nie mniej tym co naprawdę mnie intrygu­je to fakt, że ta polic­jan­t­ka z wydzi­ału zabójstw odpowia­da także np. za niegroźny wypadek dro­gowy które­mu ule­ga­ją bohater­ki. Co ona niby tam robi w tym Chica­go? Wszys­tko? Czy oni nie mają tam drogów­ki? Czy jest jak Bat­man i obser­wu­je całe mias­to i ilekroć cokol­wiek się zdarzy to wyrusza prowadz­ić swo­je niepo­radne dochodze­nie?  To by tłu­maczyło dlaczego wszys­tko odby­wa się z takim min­i­mal­nym poszanowaniem zasad prowadzenia śledztwa.

 

TINY PRETTY THINGS (L‑R) JESS SALGUEIRO as ISABEL and CASIMERE JOLLETTE as BETTE WHITLAW in episode 7 of TINY PRETTY THINGS. Cr. SOPHIE GIRAUD/NETFLIX © 2020

 

No ale nie traćmy z oczu głównego tem­atu seri­alu jakim jest seks wszys­t­kich ze wszys­tkim. Nie to znaczy sor­ry balet. To znaczy seks wszys­t­kich ze wszys­tki­mi prze­tykany baletem. Ja nie mam nic do sek­su w seri­alach, ten jest bard­zo równoś­ciowy – bo tyle co się męs­kich poślad­ków naoglą­dałam w tym seri­alu to od cza­su mojego nadra­bi­a­nia kina europe­jskiego nie widzi­ałam. Prob­lem w tym, że ja już cza­sem się gubię dlaczego w danym momen­cie ktoś z kimś syp­ia. A jeszcze bardziej się gubię dlaczego tych sek­sów jest więcej niż tań­ca. Zresztą o tańcu w tym seri­alu się strasznie dużo mówi (zawsze mrocznie i na najwyższym C) ale jak przy­chodzi co do czego to praw­ie nikt nie tańczy. To już więcej jest w tej pro­dukcji mniej lub bardziej udanych prób odurzenia kogoś narko­tyka­mi (jak się okazu­je do leków i narko­tyków dostęp dla uczniów szkół bale­towych jest mega prosty) niż wys­tępów tanecznych. Te zresztą wyraźnie opier­a­ją się na przeko­na­niu, że niko­go naprawdę nie intere­su­je balet klasyczny.

 

Musi­cie jed­nak pamię­tać że to prawdzi­wy ser­i­al o bale­cie. Po czym to poz­na­je­my. Jed­nej z bohaterek schodzi paznok­ieć z dużego pal­ca u stopy. To już trze­cia pro­dukc­ja o bale­cie w której widzę taką scenę co skła­nia mnie do myśle­nia, że jest to sce­na równie waż­na jak poje­dynek na pięś­ci w filmie o bok­ser­ach. Ja wiem, że balet potrafi owocow­ać kon­tuz­ja­mi ale bardziej mam wraże­nie, że reży­serzy kocha­ją pokazy­wać mi jakieś posini­ac­zone i pocz­er­ni­ałe palce stóp żeby mnie przekon­ać, że balet to straszny wysiłek. Bo wiecie sama bym się nie domyśliła, że to może być trudne tak tańczyć. Plus mimo tych wszys­t­kich tren­ingów i kon­tuzji dzieci­a­ki mają mnóst­wo siły by impre­zować i bić się w ciem­nych ale­jkach. Zresztą nawet nie wiecie jaki­mi nin­ja­mi są uczniowie szkół bale­towych. Wiecie taki tren­ing mieszany.

 

TINY PRETTY THINGS (L‑R) DANIELA NORMAN as JUNE PARK and MICHAEL HSU ROSEN as NABIL LIMYADI in episode 8 of TINY PRETTY THINGS. Cr. SOPHIE GIRAUD/NETFLIX © 2020

 

Intrygu­je mnie też fakt, że najwyraźniej w Chica­go nie ma ograniczeń spoży­wa­nia alko­holu dla niepełno­let­nich ponieważ wszyscy tam non stop piją. I to nie tylko że wiecie wybier­a­ją się do baru cichaczem z podro­bionym dowo­dem oso­bistym, ale po pros­tu ilekroć nadarza się okaz­ja ktoś im dole­wa wina. Rodzin­na kolac­ja? Winko. Spotkanie ze spon­so­ra­mi szkoły? Szam­pan. Wieczór po pre­mierze? Alko na bankiecie. NIKT w tym seri­alu nie zwraca uwa­gi na to, że to są nas­to­lat­ki w wieku w którym nie powin­no się tyle pić w ogóle pra­wo zakazu­je. Ogól­nie to jest niesamowicie ciekawe, że w seri­alach – od cza­su „Plotkary” nikt właś­ci­wie nie zada­je pyta­nia – dlaczego wszyscy poda­ją niepełno­let­nim dzieci­akom alko­hol jak­by to był soczek. Serio to mnie frus­tru­je – nie dlat­ego, że mam jakąś kos­miczną wiz­ję, że dzieci­a­ki nie piją ale dlat­ego, że to tworzy jakąś alter­naty­wną rzeczy­wis­tość gdzie jest oczy­wiste że nas­to­latek wszędzie dostanie alkohol.

 

Ogól­nie jeśli szuka­cie seri­alu gdzie prag­nie­nie dramy zastępu­je wszys­tko inne to naprawdę znaleźliś­cie dobry ser­i­al. Z książką on naprawdę nie ma za wiele wspól­nego – nawet więk­szość postaci nazy­wa się inaczej – ale za to wszyscy wyraża­ją swo­je emoc­je tańcem bo jak wiado­mo to jest jedyny sposób wyraża­nia emocji. Do tego trochę tam jest bale­tu ale nie klasy­cznego bo prze­cież któż by chci­ał oglą­dać balet klasy­czny w takich seri­alach. Jest też trochę wątków które właś­ci­wie należało­by zak­wal­i­fikować jako bard­zo niepoko­jące – są głównie związane z sek­sem, i zaw­ier­a­ją takie pereł­ki jak stręcze­nie, brak zgody, seks z nielet­ni­mi, brak zgody po raz kole­jny, ogól­nie – dużo rzeczy związanych z sek­sem które nie są szczegól­nie spoko. Jedyne co jest równoś­ciowe to fakt że dotyka­ją uczniów obu płci.

 

TINY PRETTY THINGS (L‑R) BAYARDO DE MURGUIA as RAMON COSTA, BRENNAN CLOST as SHANE MCRAE, and CASIMERE JOLLETTE as BETTE WHITLAW in episode 3 of TINY PRETTY THINGS. Cr. SOPHIE GIRAUD/NETFLIX © 2020

 

I tam praw­ie na pewno jest jakaś fabuła, to znaczy tak mi się wyda­je po objerze­niu wszys­t­kich odcinków ale jed­nocześnie cały czas miałam wraże­nie że z racji nad­mi­aru dra­maturgii tak naprawdę nie ma żad­nej fabuły. Są tylko sce­ny w których ludzie na siebie krzy­czą, ewen­tu­al­nie sce­ny w których ludzie ze sobą syp­i­a­ją lub sce­ny w których ludzie krzy­czą na oso­by z który­mi będą zaraz syp­i­ać lub syp­i­a­ją z ludź­mi którzy przed chwilą na nich krzy­czeli. A i na początku i końcu odcin­ka jest udu­chowione paplanie o bale­cie, które jest tak wzniosłe, że zaczy­nam pode­jrze­wać że podob­ne monolo­gi moż­na było­by ułożyć o piecze­niu cias­ta „Piecze­nie cias­ta to odwieczny bal­ans, pomiędzy wol­noś­cią, a zasada­mi, chcesz wyraz­ić siebie, ale jeśli ode­jdziesz za bard­zo od przepisu to możesz polec. Każde cias­to to wal­ka między trady­cją a twoim indy­wid­u­al­nym środ­kiem wyrazu”.

Ogól­nie ja nawet rozu­miem, że udra­maty­zowane seri­ale o nas­to­latkach się sprzeda­ją ale ten jest już komicznie przeszarżowany. Już pomi­jam, że ta szkoła bale­towa to total­na patolo­gia, to na dodatek wszyscy bohaterowie są nie mili – głów­na bohater­ka jest w sum­ie na wszys­t­kich non stop wściekła – cza­sem trud­no powiedzieć dlaczego. Choć w sum­ie może należało­by przyjąć do wiado­moś­ci, że ta szkoła po pros­tu stoi na jakimś starym cmen­tarzu bo wszys­tkim bohaterom śnią się takie creepy sny (serio co odcinek to gorzej), że albo tam się jak­iś gaz ulat­nia bo ktoś  nie dokrę­cił albo szkoła jest naw­ied­zona. To jest chy­ba jedyne rozwiązanie. W takim razie czekam na crossover z Sabriną. Wtedy może całość zaczęła­by mieć jak­iś sens. Mógł­by też wpaść Han­ni­bal i ich wszys­t­kich zjeść.

 

Cały ser­i­al obe­jrza­łam w jeden dzień i nic mi nie zrobicie.

 

0 komentarz
3

Powiązane wpisy