Home Seriale Za rok w Dallas o tej samej porze czyli o drugim sezonie “Umbrella Academy”

Za rok w Dallas o tej samej porze czyli o drugim sezonie “Umbrella Academy”

autor Zwierz
Za rok w Dallas o tej samej porze czyli o drugim sezonie “Umbrella Academy”

Nie ukry­wam, że od pewnego cza­su widzę u siebie coraz więk­szy prob­lem z sys­te­mem dys­try­bucji seri­ali przez Net­flix. Nie, nie jestem jed­ną z tych osób, które cały czas narzeka­ją na brak cza­su na oglą­danie seri­ali – raczej z tych, które przy emisji kole­jnego sezonu ori­en­tu­ją się, że od poprzed­niego sezonu minął pon­ad rok i nie tylko nie pamię­ta­ją, co właś­ci­wie się dokład­nie wydarzyło wcześniej. Co więcej nie czu­ją już tej głębok­iej emocjon­al­nej więzi jaka rodzi się w cza­sie oglą­da­nia całego sezonu za jed­nym posiedze­niem. I tak są zbyt leni­we by nadro­bić pier­wszy sezon tylko po to, by lep­iej zrozu­mieć fabułę sezonu drugiego. Takie myśli naszły mnie, kiedy pochła­ni­ałam dru­gi sezon „Umbrel­la Acad­e­my”.

 

THE UMBRELLA ACADEMY EMMY RAVER-LAMPMAN as ALLISON HARGREEVES in episode 206 of THE UMBRELLA ACADEMY Cr. CHRISTOS KALOHORIDIS/NETFLIX © 2020

 

 

Dru­gi sezon „Umbrel­la Acad­e­my” zaczy­na się dokład­nie w momen­cie, w którym skończył się poprzed­ni. Nasi bohaterowie umyka­jąc przez apokalip­ty­czny­mi kon­sek­wenc­ja­mi wydarzeń, które sami puś­cili w ruch (przy­nam­niej częś­ciowo), skaczą w cza­sie i lądu­ją w lat­ach sześćdziesią­tych. Sce­narzyś­ci słusznie założyli, że tym, co najbardziej intere­su­je nas w dys­funkcyjnym rodzeńst­wie, to przyglą­danie się jak różne są ich oso­biste ścież­ki życiowe od tego, co mogli­by osiągnąć razem. I tak ponown­ie rodzeńst­wo zosta­je rozdzielone – tym razem rozsiane na przestrzeni kilku lat i miesię­cy w lat­ach sześćdziesią­tych w Dal­las. Nie będzie pewnie dla niko­go kto zna his­torię i amerykańską pop­kul­turę zaskocze­niem, że wydarze­niem, które sprawi, że wszyscy zna­jdą się ponown­ie w tym samym miejs­cu będzie wyry­ta w pamię­ci Amery­ki data zamachu na Kennedy’ego.

 

Dru­gi sezon roz­gry­wa się na trzech płaszczyz­nach. Z jed­nej strony mamy rozrzu­cone rodzeńst­wo które próbu­je się odnaleźć w nowych-starych cza­sach i robi to w sposób niesły­chanie spójny z ich charak­terem. Niko­go chy­ba nie zaskaku­je, że Luther wylą­dował na ringu bok­ser­skim, Klaus założył typową hip­pisowską sek­tę (prowad­zoną do oświece­nia cytata­mi z wielu piosenek), a Vanya wylą­dowała u zupełnie nie pode­jrze­wa­jącej niczego rodziny, gdzie jest najspoko­jniejszą, najbardziej nierzu­ca­jącą się w oczy dziew­czyną na świecie (do cza­su). Jed­nocześnie na decyz­je życiowe naszego rodzeńst­wa wpły­wa ich zna­jo­mość his­torii – Luther trzy­ma się blisko gang­stera, który zabił morder­cę Kennedy’ego, Diego ze swoim kom­plek­sem super­bo­hat­era stara się całe­mu zama­chowi zapo­biec, zaś Alli­son stała się jed­ną z dzi­ałaczek na rzecz praw oby­wa­tel­s­kich – w pełni świadomą co ma się po kolei wydarzyć i jakie akc­je przyniosą sukces. Ta adap­tac­ja rodzeńst­wa do specy­ficznych cza­sów jest moim zdaniem jed­nym z naj­ciekawszych wątków całej his­torii – dobrze eksploatu­ją­cym ich charak­tery, sposo­by dzi­ała­nia, ale też traumy.

 

THE UMBRELLA ACADEMY (L to R) TOM HOPPER as LUTHER HARGREEVES and AIDAN GALLAGHER as NUMBER FIVE in episode 209 of THE UMBRELLA ACADEMY Cr. CHRISTOS KALOHORIDIS/NETFLIX © 2020

 

Dru­gi wątek doty­czy oczy­wiś­cie skaka­nia w cza­sie i jego kon­sek­wencji. To jest ciekawe, bo choć jest to pod pewnym wzglę­da­mi wątek naj­ciekawszy – a już cały pomysł Komisji kon­trolu­jącej to, co się dzieje w różnych lini­ach cza­sowych przy­pom­i­na trochę pomysł Wesa Ander­sona na Strażni­ka Cza­su. Uwiel­bi­am to jak bard­zo prz­erysowany jest ten wątek i jak wiele pomysłów ma taki komik­sowy pos­mak świa­ta, w którym wol­no wszys­tko. Jed­nocześnie jed­nak nie ukry­wam – powoli sta­ję się tym starym zgre­dem nieco zmęc­zonym podróżowaniem w cza­sie. Inna sprawa w tym wątku jest najbardziej iry­tu­ją­cy błąd sce­nar­ius­zowy, jaki moż­na popełnić. Otóż jeden z bohaterów dosta­je w sce­nar­iuszu dość wcześnie radę, która jest tak podana i tak wyróżniona, że właś­ci­wie od tego momen­tu wiemy, jaka będzie puen­ta his­torii. Nie lubię tego, bo jed­nak takie infor­ma­c­je trze­ba wpleść w sce­nar­iusz w taki sposób, by widz nie siedzi­ał z zegarkiem czeka­jąc, kiedy już bohater zas­to­su­je się do udzielonej mu rady, bo się ser­i­al kończy.

 

Ostat­nia płaszczyz­na to ta która jest dla widzów – zwłaszcza tych którzy zain­west­owali w relac­je między bohat­era­mi w pier­wszym sezonie – naj­ciekawsza. To relac­je pomiędzy rodzeńst­wem i pró­ba odpowiedzi na pytanie – czy mogą się oni jeszcze dogadać po wszys­tkim, co przeżyli razem i osob­no. Przyz­nam, że ten sezon przynosi kil­ka doskon­ałych scen, eksploru­ją­cych dalej relac­je pomiędzy Har­greevesa­mi. Oczy­wiś­cie wszyscy chy­ba najbardziej płakali na wątku Bena – który dostał bard­zo dobre rozwinię­cie i zakończe­nie swo­jej postaci. Zwłaszcza pokazanie jego związku nie tylko z Klausem wyda­je się doskon­ałym dodatkiem. Bard­zo podobały mi się wszys­tkie sce­ny między Piątką a Lutherem – nie tylko ciekawe, ale też świet­nie zagrane (serio czy wszyscy może­my wnieść krótką mod­l­itwę do bogów castin­gu, w podz­ięce za to, że udało się znaleźć ide­al­nego akto­ra do roli Piąt­ki?). Podobało mi się też, że ser­i­al nie drąży dalej za bard­zo relacji pomiędzy Alli­son a Lutherem, bo było­by to odgry­wanie jeszcze raz wątku, w którym niewiele da się dodać. Na koniec niesły­chanie cieszy mnie fakt, że w tym sezonie Vaniya nie jest już tylko smut­ną postacią z boku, ale naprawdę ma szan­sę stać się siostrą resz­ty bohaterów.

 

THE UMBRELLA ACADEMY ELLEN PAGE as VANYA HARGREEVES in episode 206 of THE UMBRELLA ACADEMY Cr. CHRISTOS KALOHORIDIS/NETFLIX © 2020

 

Twór­cy seri­alu doskonale czu­ją co zadzi­ałało w pier­wszym sezonie. Wciąż mamy więc odpowied­nią dawkę humoru, sce­ny wspól­nego tań­ca i dużo muzy­ki. Oso­biś­cie nie ukry­wam – w pewnym momen­cie byłam trochę zmęc­zona akcją i wolałabym jeszcze więcej scen pomiędzy rodzeńst­wem – zwłaszcza, że ser­i­al trochę się roz­pa­da na dwie połowy (w pewnym momen­cie już wszyscy są rozstaw­ieni we właś­ci­wym miejs­cu i trze­ba z tym ruszyć) i mam wraże­nie, że tak w środ­ku ma dwa nieco słab­sze odcin­ki. Mam też poczu­cie, że trochę za dużo w tym wszys­tkim takiego typowego dla seri­ali o podróżach w cza­sie – odkłada­nia spraw na później, żeby było o czym robić kole­jny sezon. Nie zawsze z korzyś­cią dla roz­wo­ju bohaterów i też niekiedy ku iry­tacji widza, który jak ja, nie cier­pi przedłuża­nia i mnoże­nia tajem­nic.

 

Ostate­cznie jed­nak nie ukry­wa­jmy – nie jest przy­pad­kiem, że „Umbrel­la Acad­e­my” jest jed­nym z najbardziej lubianych seri­ali na Net­flik­sie. To jest taka pro­dukc­ja, która nie ma dużej konkurencji (dla mnie najbliżej jest chy­ba „Doom Patrol”, ale tu jest chy­ba nieco bardziej sza­le­nie i niekiedy bardziej mrocznie) – to ekraniza­c­ja komik­su, ale dzię­ki temu, że nie roz­gry­wa się w żad­nych z komik­sowych uni­w­er­sów, może sobie poz­wolić na dużo więcej. Ma w sobie olbrzy­mi potenc­jał do pochła­ni­a­nia wszys­t­kich odcinków na raz, ale jed­nocześnie – fakt, że pojaw­ia się rzad­ko nie pozwala się zmęczyć mate­ri­ałem. Ser­i­al daje sporo satys­fakcji, kiedy się go oglą­da, a pozostałe kilka­naś­cie miesię­cy może­my anal­i­zować jego poszczególne aspek­ty.  Na przykład ja mam poczu­cie, że ten sezon jest dużo mniej skon­cen­trowany na mocach bohaterów, a dużo bardziej na ich gotowoś­ci do dzi­ała­nia. Po jed­nej sce­nie – na samym początku, która przy­pom­i­na nam co mogą zro­bić bohaterowie, potem wracamy do ich nad­przy­rod­zonych możli­woś­ci sto­sunkowo rzad­ko (no może poza skakaniem w cza­sie). Co jest o tyle ciekawe, bo układ tych mocy i możli­woś­ci uleg­nie zmi­an­ie w kole­jnym sezonie.

 

THE UMBRELLA ACADEMY ROBERT SHEEHAN as KLAUS HARGREEVES in episode 203 of THE UMBRELLA ACADEMY Cr. CHRISTOS KALOHORIDIS/NETFLIX © 2020

 

Jak pisałam na początku jestem powoli zmęc­zona sposobem dys­try­bucji seri­ali przez Net­flik­sa. Najbardziej tym, że na trze­ci sezon Umbrel­la Acad­e­my będę musi­ała pewnie czekać kilka­naś­cie miesię­cy. Skąd ja niby mam znaleźć w sobie taką siłę? Ja na pewno nie mam super mocy.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy