Home Film Zbrodnie podmiejskie czyli “W jak Morderstwo”

Zbrodnie podmiejskie czyli “W jak Morderstwo”

autor Zwierz
Zbrodnie podmiejskie czyli “W jak Morderstwo”

Wybrała się na pol­s­ki film do kina, na pol­s­ki rozry­wkowy film do kina i nie byłam zażenowana !– gdy­byśmy byli na Pudelku taki właśnie tytuł miał­by ten wpis. I był­by caps lock­iem. A zobaczyłam „W jak Morder­st­wo” – film który nie jest porusza­ją­cym dra­matem, ani głupią komedią roman­ty­czną tylko zupełnie zwykłą sym­pa­ty­czną lekką his­torią detektywistyczną.

Akc­ja fil­mu roz­gry­wa się w Pod­kowie Leśnej. Mag­da – gospo­dyni domowa, która nie jest jakoś wybit­nie szczęśli­wa w związku ze swoim pedan­ty­cznym mężem, wychodzi wiec­zorem na spac­er. I zna­j­du­je zwło­ki. Więk­szość osób pewnie by krzyknęło i odwró­ciło się na pię­cie, ale Mag­da ma w sobie detek­ty­wisty­czną żyłkę. Jej opanowanie i zaan­gażowanie w sprawę przewyższa nawet to Komis­arza Jac­ka Siko­ry które­mu przy­dzielono sprawę. Zresztą Mag­da i Jacek zna­ją się od cza­sów szkol­nych i mają mało służbowe relac­je. Wszys­tko zaś zaczy­na się kom­p­likować kiedy okazu­je się, że denat­ka miała na szyi wisiorek z literką „W” dokład­nie taki sam jak Weroni­ka – zagin­iona przed laty najlep­sza przy­jaciół­ka Magdy.

 

Zdję­cie: Next Film

 

Od razu powiem, że po filmie bard­zo, bard­zo widać jego książkowy rodowód – byłam niemal w stanie wyczuć, gdzie kończyły się kole­jne rozdzi­ały, a zbie­gi okolicznoś­ci, które pozwalały Magdzie prowadz­ić swo­je śledzt­wo czy zbier­ać kole­jne infor­ma­c­je były bard­zo typowe dla takiego lekkiego krymi­nału z obow­iązkowy­mi wątka­mi oby­cza­jowy­mi. Zresztą sama zagad­ka nie jest raczej jakoś szczegól­nie wybit­na i kto się naczy­tał w życiu Agaty Christie ten wie, kto kogo i za co dużo wcześniej niż sami bohaterowie. Ale też jest coś przy­jem­nego w nar­racji która się jakoś wybit­nie nie spieszy i daje sobie i wid­zom czas by całą zagad­kę skom­p­likować i rozwikłać.

 

Czemu więc byłam miło zaskoc­zona? Bo Pol­skie kome­die krymi­nalne, mają skłon­ność do ser­wowa­nia wid­zom his­torii żenu­ją­cych ani nie ciekawych krymi­nal­nie ani oby­cza­jowo. Co więcej – mało który film w Polsce potrafi uch­wycić ten taki nas­trój kina rozry­wkowego środ­ka – takiego które nie jest ani kopi­owaną z zachodu komedią roman­ty­czną, ani Patrykiem Vegą ani czymś co ma być zabawne a pozostaw­ia w człowieku poczu­cie głębok­iej żenady. Nie jest to też film z ambic­ja­mi – wręcz prze­ci­wnie styl­isty­cznie bliżej mu do tego co się w pol­s­kich fil­mach rozry­wkowych kocha – jest pięknie, uroc­zo, pod­miejsko i oczy­wiś­cie jest póź­na wios­na kiedy słońce w Polsce jest najpiękniejsze.

 

Zdję­cie: Next Film

 

Pewnie – wielu może to nie zagrać, ale ja w kinie poczułam się nagle tak sym­pa­ty­cznie kom­for­towo. Żar­ty nie były gru­bi­ańskie. Aktorzy i aktor­ki grali – co więcej tak, że udało im się sprzedać nam nieco więcej niż jest w sce­nar­iuszu.  Anna Smołowik w głównej roli fan­tasty­cznie pokaza­ła i entuz­jazm swo­jej bohater­ki i melan­cholię i zmęcze­nie w związku gdzie wypal­iło się uczu­cie. Jak rzad­ko w przy­pad­ku pol­s­kich filmów pomyślałam pod koniec – chci­ałabym zobaczyć Magdę w następ­nej pro­dukcji. Doma­gała też zagrał ład­nie – komis­arza, który niby jest fajtłapą i człowiekiem, być może nie nada­ją­cym się do tej robo­ty, ale jed­nak w kluc­zowych momen­tach – odpowied­nio kom­pe­tent­nym i opanowanym. Nawet Piotr Adam­czyk, który parę lat temu przes­tał grać w fil­mach i zaczął się w nich tylko pojaw­iać dał tu odrobinę czegoś więcej w roli.

 

Być może moja wyso­ka oce­na tego fil­mu bierze się też stąd że oto w Pol­skiej pro­dukcji udało się w końcu coś za czym tak tęsknię. Otóż udało się nie iść w dociśnię­cie i dosłowność w kwes­t­i­ach emocji bohaterów. Od pier­wszych scen widać że Mag­da i Jacek trochę się ku sobie mają. Takie drob­ne gesty między nimi pojaw­ia­ją się przez cały film. Pojaw­ia się też potenc­jal­ny dru­gi kandy­dat do zła­manego ser­ca Magdy przys­to­jny wetery­narz, na widok którego nasza bohater­ka automaty­cznie się czer­wieni. I widzi­cie – nie jeden pol­s­ki film, chci­ał­by tu docis­nąć, iść w jakieś wyz­na­nia, konkre­ty, kopie amerykańs­kich scen w deszczu. A tu nie – twór­cy pozwala­ją wid­zowi na to by dopowiedzi­ał sobie sam, by te emoc­je między bohat­era­mi po pros­tu były, by w tych czułych ges­tach wszys­tko się wyrażało. Miałam ochotę wstać i uścis­nąć dłoń reży­serowi, bo naprawdę tylko o to mi chodz­iło od lat – by twór­cy te rzeczy pokazy­wali a nie koniecznie umieszcza­li je w dłu­gaśnych dialo­gach czy nie daj boże koślawych monologach.

 

Zdję­cie: Next Film

 

Nie jest „W jak Morder­st­wo” pro­dukcją wybit­ną, ale wiecie co – ja się naprawdę dobrze baw­iłam. Chci­ałam wiedzieć czy dobrze obstaw­iłam potenc­jal­nego spraw­cę, chci­ałam by bohater­ka została ze mną dłużej i szukała kole­jnych tropów, chci­ałam w końcu by znalazła szczęś­cie i wys­taw­iła mężowi wal­iz­ki za drzwi. W więk­szoś­ci filmów pol­s­kich typu rozry­wkowego abso­lut­nie mnie nie obchodzi co stanie się z bohat­era­mi więc to olbrzy­mi plus. Oczy­wiś­cie – mogłabym się przy­czepić tem­pa (troszkę za bard­zo jak z odcin­ka seri­alu), czy stwierdz­ić, że kil­ka postaci było zarysowanych trochę zbyt grubą kreską (z drugiej strony czy tak nie jest w każdym klasy­cznym krymi­nale) czy nie wszys­tkie żar­ty rzeczy­wiś­cie spełniły swo­ją rolę. No ale właśnie – zwyk­le takim uwag­om u mnie towarzyszy jakaś daleko idą­ca frus­trac­ja, a tym­cza­sem – tu miałam poczu­cie, że po pros­tu oglą­dam niezły film. Nic wybit­nego ale ze zrozu­mie­niem zasad gatunku, którego real­iza­cji pod­jął się reżyser. W Polsce gdzie kino gatunkowe nie ma łat­wo, to jest trochę na wagę zło­ta jak ktoś wie, że krę­ci film krymi­nal­ny i rozu­mie jak to się robi.

Zaskoczę was może ale ja tam widzę potenc­jał serii fil­mowej. Nie wszys­tkie wąt­ki są zamknięte na amen, Mag­da głów­na bohater­ka abso­lut­nie nada­je się by być naszą lokalną pan­ną Marple, a Pod­kowa Leś­na to zde­cy­dowanie miejsce które może się stać naszym lokalnym odpowied­nikiem tego jed­nego bry­tyjskiego miastecz­ka w którym popeł­ni­ane są wszys­tkie zbrod­nie. Co więcej – myślę, że było­by to miłe a po dziesię­ciu lat­ach zro­bimy cross over z Ojcem Mateuszem. Ale tak serio – jest tam kil­ka rzeczy, które spoko­jnie moż­na pod­ciągnąć i tylko szko­da, że film wchodzi w takiej chwili, że pewnie przepadnie.

 

Zdję­cie: Next Film

 

No i tyle – kiedy zas­tanaw­iałam się czy kiedykol­wiek napiszę pozy­ty­wną recen­zję pol­skiego kina rozry­wkowego na blogu, to wyz­nam szcz­erze – nie spodziewałam się, że wkrad­nie się tu taka zupełnie niewin­na krymi­nal­na kome­dia. A jed­nak. To będzie mój taki film, do którego zresztą pewnie będę wracać w zimie, żeby przy­pom­nieć sobie, że w Polsce bywa ciepło i że słońce prześwieca przez zielone liś­cie. Lubię mieć taki arse­nał filmów, bo ja pamię­tam, że to co ter­az jest za oknem będzie nie do wyobraże­nia sobie w listopadzie.  Tak więc powiem wam szcz­erze – idź­cie do kina na miły film. Kine­matografii nie odkry­je­cie ale będzie wam jakoś miło, a czy nie o to też chodzi?

Ps: Jest to też film nie posi­ada­ją­cy kosz­marnego, nachal­nego obow­iązkowego w ostat­nich lat­ach prod­uct place­ment. Być może coś się tam w tle rekla­mu­je ale właśnie — w TLE (nie wiem, może fakt że może­my rozpoz­nać markę samo­chodu którym jeździ bohater­ka moż­na by za jakieś lokowanie pro­duk­tu uznać). Nawet nie wiecie jaka to ulga kiedy się na pier­wszym planie nie wala papierek od Princessy czy pudełko po jedze­niu z Pyszne albo kar­ta od Cink­cia­rza. Kto wie może dlat­ego kil­ka oczek wyżej ten film oce­ni­am. Wiecie jak­bym film oglą­dała a nie wypeł­ni­acz treś­ci reklamowych.

0 komentarz
4

Powiązane wpisy

situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online