Home Seriale Wyjdźmy z jeziora czyli Duma i Uprzedzenie (na 20 lecie)

Wyjdźmy z jeziora czyli Duma i Uprzedzenie (na 20 lecie)

autor Zwierz
Wyjdźmy z jeziora czyli Duma i Uprzedzenie (na 20 lecie)

Kil­ka tygod­ni temu zwierz zapowiedzi­ał nowy cykl notek w którym będzie pisał o seri­alach BBC sprzed lat. Niek­tórych znanych, innych mniej. Zwierz ma już pewną ustaloną kole­jność i zami­ast zacząć od czegoś nis­zowego postanow­ił zacząć od rzeczy dobrze znanej. Dziś będziemy mówić o Dumie i Uprzedze­niu bo ser­i­al kończy 20 lat zaś książce wczo­raj stuknęły dwie set­ki.

colin-firth-as-mr-darcy-in-pride-and-prejudice-bbc-adaptation-1995-lizzy

Zna­cie ? Tym lep­iej, zawsze moż­na wró­cić i sobie pogadać

Ser­i­al BBC z 1995 roku jest przez niek­tórych trak­towany jako jedy­na ist­nieją­ca wer­s­ja powieś­ci Jane Austen. Nic bardziej myl­nego, poza śred­nio udanym (choć zwierz go lubi) filmem z 2005 roku (ciekawe że lat ma już dziesięć – jak ten czas płynie) mamy jeszcze nie jeden nie dwa ale sześć (!) seri­ali BBC pro­dukowanych kole­jno w 1938, 1952, 1958, 1967 1980. Inny­mi słowy właś­ci­wie nie było dekady w his­torii telewiz­ji kiedy BBC nie ekarni­zowało­by Dumy i Uprzedzenia. Jeśli czu­je­cie że lata 40 to był dzi­wny czas kiedy nie było ekraniza­cji Dumy i Uprzedzenia, to zwierz przy­pom­i­na o rozkosznie kosz­marnym filmie w którym Lau­rence Olivi­er jest Panem Dar­cym. A to jeszcze nie wszys­tko bo prze­cież są też współczesne adap­tac­je przenoszące bohaterów w inne cza­sy czy też od Indii by całość moż­na było nakrę­cić w sty­lu Bol­ly­wood. Nic zresztą dzi­wnego, bo his­to­ria ludzi którzy najpierw się nie lubią a potem się w sobie – wbrew rozsąd­kowi i różni­com społecznym – zakochu­ją jest jed­ną z tych których sły­chać moż­na w kółko.

Pride-and-Prejudice-1995-jane-austen-13601730-1920-1080

Ponieważ wpis miał już 7 stron kiedy zwierz kończył to nie napisał o sios­tra­ch Ben­net ale warto napisać, że zdaniem zwierza doskonale je dobra­no zwłaszcza Lydię

Niem­niej zwierz nie ma zami­aru opisy­wać wam wszys­t­kich ist­nieją­cych adap­tacji tylko skon­cen­trować się na tej z 1995 roku, której pop­u­larność – wyda­je się z per­spek­ty­wy lat dość zaskaku­ją­ca. Zaczni­jmy jed­nak od tego, że niewiele osób zda­je sobie sprawę, że ist­nieje związek pomiędzy Dumą i Uprzedze­niem BBC a House of Cards. Tak dobrze czyta­cie, tym House of Cards które budzi dziś takie emoc­je. Jaki? Otóż sce­narzys­tom bry­tyjskiej wer­sji poli­ty­cznego thrillera i adap­tacji arcy­dzieła lit­er­atu­ry jest ten sam człowiek Adrew Daw­ies. Zresztą potem sce­narzys­ta wyspec­jal­i­zował się w adap­tac­jach telewiz­yjnych znanych powieś­ci – spod jego pióra wyszła ta nowsza telewiz­yj­na adap­tac­ja Rozważnej i Roman­ty­cznej (zdaniem zwierza najlep­sza i najwierniejsza bo np. wer­s­ja Emmy Thomp­son ma poważny błąd tzn. kto by zas­tanaw­iał się nad związkiem z Alanem Rick­manem?!) czy niedawno zre­al­i­zowana ekraniza­c­ja Małej Dor­rit. Trud­no się zresztą dzi­wić, że sce­narzys­ta nie miał więk­szych prob­lemów z dal­szym zatrud­nie­niem sko­ro Duma i Uprzedze­niem okaza­ła się takim prze­bo­jem.

Pride-and-Prejudice--1995--pride-and-prejudice-569249_1024_576

Jed­na z niewielu adap­tacji która niezbyt korzys­tanie przed­staw­ia rodz­iców a nie tylko matkę Eliz­a­beth

No właśnie powie nieje­den scep­ty­czny czytel­nik – dlaczego? Prze­cież zarówno dziś jak i w 1995 roku wszyscy mniej więcej wiedzieli jak to się skończy, zaś ser­i­al nie miał w obsadzie wiel­kich gwiazd. Bo musimy pamię­tać, że Col­in Firth gwiaz­dorem wtedy zde­cy­dowanie nie był, co praw­da zna­j­dował się na długiej i wspom­ni­anej kiedyś przez zwierza liś­cie młodych dobrze zapowiada­ją­cych się aktorów bry­tyjs­kich, ale nikt nie włączył­by seri­alu wyłącznie dla niego. Tym­cza­sem przed telewiz­o­ra­mi siadło co wieczór około 10 mil­ionów anglików a sam pro­gram prze­jął na te kil­ka wiec­zorów około 40 % telewiz­yjnego rynku (czyli bard­zo dużo). Co więcej kiedy pro­gram (który od samego początku zbier­ał fan­tasty­czne recen­z­je) dotarł do USA zaczął się — jak to niekiedy bywa w przy­pad­ku amerykanów, prawdzi­wy szał — sto­warzyszenia wiel­bi­cieli Jane Austen zan­otowały praw­ie 50% wzrost zapisów. To ważne, bo niekiedy moż­na odnieść wraże­nie, że pop­u­larność Dumy i Uprzedzenia w wer­sji z 1995 roku jest wynikiem abso­lut­nego zach­wytu jaki — zwłaszcza nad sceną nurkowa­nia w jeziorze — wyrażała Brid­get Jones w powieś­ci Helen Field­ing. W isto­cie wyda­je się, że choć autor­ka zde­cy­dowanie poży­czyła i z seri­alu i od Austen (zrąb fabuły obu tomów przygód Brid­get Jones to kole­jno Duma i Uprzedze­nie i Per­swaz­je) to jed­nak pisząc o lat­ach 90 w Wielkiej Bry­tanii po pros­tu zachowała w powieś­ci kawałek ówczes­nego sza­łu. Warto zresztą dodać, że Duma i Uprzedze­nie była częś­cią całego cyk­lu pow­sta­ją­cych w lat­ach 90 ekraniza­cji powieś­ci pis­ar­ki (podob­na fala pojaw­iła się w lat­ach dwu­tysięcznych) ale jedynie Duma i Uprzedze­nie zyskały tylu wiel­bi­cieli.

Pride-and-Prejudice--1995--pride-and-prejudice-563091_1024_576

Ser­i­al oglą­da się przy­jem­nie bo też nie przekonu­je nas że ówczes­ny bal to coś więcej niż zatłoc­zony pokój ;)

Oglą­da­jąc po raz kole­jny ser­i­al (nie był to przykry research) zwierz doszedł do wniosku,że zagrało tu kil­ka ele­men­tów. Przede wszys­tkim to ekraniza­c­ja — z racji z tego, że jest mini seri­alem — raczej wier­na. Zwierz zda­je sobie sprawę, że wier­ność ory­gi­nałowi moż­na rozważać na kilku płaszczyz­nach i przed­staw­ie­nie po kolei zdarzeń jest tylko jed­ną — i kto wie czy nie najm­niej ważną z nich. Seri­alowa Duma i Uprzedze­nie kole­jność zdarzeń pozostaw­iała właś­ci­wie niezmi­en­ną z rzad­ka coś dopisu­jąc. Różnice widać już na początku kiedy — najwyraźniej martwiąc się o to jak pokazać his­torię bez obec­noś­ci nar­ra­to­ra — widz­imy Darcego i Bin­g­leya obser­wu­jącego z odd­ali Nether­field. Sce­na nie zmienia wiele, raczej uzu­peł­nia książkową nar­rację, wyz­nacza­jąc his­torii jas­ny początek, a nie wrzu­ca­jąc widza w sam środek wydarzeń. Najwięk­sze zresztą zmi­any doty­czą — co ciekawe — wątku Darcego. Widać że twór­cy chcieli by wid­zowie o nim nie zapom­nieli — dlat­ego pojaw­ia­ją się przebit­ki na to co robi, kiedy teo­re­ty­cznie nie powin­niśmy go widzieć bo jest z dala od Eliz­a­beth na której kon­cen­tru­je się nar­rac­ja. Pod tym wzglę­dem, jest to odstępst­wo zarówno niewielkie (nie ma tych scen aż tak dużo) jak i olbrzymie bo tak naprawdę zmienia nieco per­spek­ty­wę widza. Ser­i­al raczej pokazu­je his­torię dwój­ki bohaterów, niż kładzie nacisk na samą Eliz­a­beth. Inna sprawa to fakt, że twór­cy są bard­zo wierni w odd­awa­niu nie tyle samego wątku głównego, co także pobocznych obserwacji. Seri­alowa Duma i Uprzedze­nie, wraz ze swoi­mi długi­mi sce­na­mi balów i tańców, prze­chowała w sobie sporo trafnych uwag społecznych, o których niekiedy real­iza­torzy seri­ali na pod­staw­ie Austen zapom­i­na­ją. Pod tym wzglę­dem ducha powieś­ci udało się odd­ać ide­al­nie

pnp1_890

Jak zwyk­le w ang­iel­s­kich pro­dukcji — wszyscy wyglą­da­ją na tyle nor­mal­nie, że nie trud­no w his­torię uwierzyć 

Zresztą sko­ro przy tań­cach mowa, to fakt, że pokazu­je się je na ekranie całe — co zdaniem niek­tórych stras­zli­wie roz­cią­ga nar­rację (jed­na z pier­wszych amerykańs­kich recen­zji skarżyła się na te sce­ny) w jak­iś sposób zbliża nas do tych — kochanych przez wielu widzów, pro­dukcji his­to­rycznych BBC gdzie niko­mu się nie spieszy. Trze­ba przyz­nać, że kiedy czy­ta się o ekraniza­cji to w ogóle zaskaku­je — a przy­na­jm­niej budzi podziw, ile wysiłku włożono by na ekranie jak najlepiej odd­ać cza­sy w których dzieje się powieść. Nie chodzi jedynie o wieczne wal­ki z garder­obą BBC (jak wszyscy wiemy, BBC ma mało kostiumów i niewielu aktorów i częs­to wkła­da tych samych aktorów do tych samych kostiumów po kil­ka razy), ale także o wybór odpowied­nich posi­adłoś­ci, fryzur (Jen­nifer Ehle nosi w filmie perukę), mak­i­jażu itp. Oczy­wiś­cie każdy ser­i­al tak robi, ale wyda­je się że w lat­ach 90 takie przyłoże­nie uwa­gi do detalu było nieco mniej pop­u­larne niż dziś. Zresztą na pewno było mniej pop­u­larne we wcześniejszych adap­tac­jach powieś­ci. Dobrym przykła­dem na to, że wysiłek włożony w uwiary­god­nie­nie otoczenia bohaterów nie poszedł na marne jest fakt, że dziś adap­tac­je oglą­da się bez bólu. A kiedy porównu­je się ją z filmem z 2005 to nie sposób nie odnieść wraże­nia, że zre­al­i­zowano ją z dużo więk­szą piec­zołow­itoś­cią. Zwłaszcza wtedy kiedy np. widz­imy stro­je czy fryzury pań które dziś pewnie nie był­by uznane za szczegól­nie twar­zowe ale wtedy za takie uchodz­iły.

Pride-and-Prejudice--1995--pride-and-prejudice-563002_1024_576

Zwier­zowi podobało się od pier­wszego oglą­da­nia że fryzury bohaterek nie są szczegól­nie twar­zowe z dzisiejszego punk­tu widzenia

No dobra ale dobrze zre­al­i­zowanych adap­tacji lit­er­atu­ry BBC wyrzu­ciło mnóst­wo cóż więc takiego było w tej? Zwierz przyz­na szcz­erze, że ma dwie intu­ic­je, które są wza­jem­nie sprzeczne. Ponoć ludzi naprawdę inteligent­nych poz­na­je się po tym, że sami nie są do koń­ca pewni niczego na świecie zwierz przed­stawi wam obie jed­nocześnie nie będąc ich do koń­ca pewnym. Po pier­wsze zdaniem zwierza Duma i Uprzedze­nie z 1995 roku ma najlep­szą Eliz­a­beth Ben­net jaką mieliśmy. I to z kilku powodów. Po pier­wsze Jen­nifer Ehle jest ład­na i dla oka przy­jem­na (przy­na­jm­niej zdaniem zwierza) ale nie jest pię­knoś­cią. Co zgadza się z opisem w książce i nie jest jed­nym z tych strasznych nadużyć jak obsadzanie w roli brzyd­szej siostry Kiery Knigt­ley chy­ba tylko po to by wszys­tkie dziew­czyny na całym świecie poczuły się nagle zbiorowo brzy­d­ki­mi kartofla­mi. Przy czym zwierz pod­kreśla Jen­nifer Ehle nie jest brzy­d­ka tylko nie jest po pros­tu taką oczy­wistą pię­knoś­cią. Dobra ale nie tylko o to chodzi (nawet zwierz nie jest aż tak płyt­ki). Tym co Ehle wniosła do postaci (a właś­ci­wie przeniosła sprawnie z książ­ki do fil­mu) jest jej inteligenc­ja. I to obec­na zawsze, zarówno w dialo­gach jak i pomiędzy nimi, kiedy obser­wu­je otocze­nie i jedynie miną komen­tu­je to co dzieje się wokół niej. W inteligenc­je i zmysł obserwacji bohater­ki naprawdę nie trud­no uwierzyć. Co więcej, równie łat­wo uwierzyć w to, że zda­je ona sobie sprawę, z tego jaka jest jej rodz­i­na. I to bard­zo wcześnie, część adap­tacji ma skłon­ność do pokazy­wa­nia w złym świ­etle tylko Pani Ben­net ale w ekraniza­cji z 1995 i pan Ben­net (ponown­ie zgod­nie z książką) nie wypa­da najlepiej. Przy czym nie jest to też Eliz­a­beth świę­ta (jak cza­sem zda­ją się ją niek­tórzy portre­tować) i sce­na kiedy widzi ona Pem­ber­ley  i jej uczu­cia się zmieni­a­ją pod wpły­wem świado­moś­ci jakie pieniądze wchodzą w grę jest zdaniem zwierza doskonale ode­grana (EDIT: w  sum­ie nie chodzi o pieniądze a o pozy­c­je społeczną. Plus kiedy zwierz pisze zmieni­a­ją się nie ma na myśli pojaw­ienia się uczu­cia do Darcego tylk uświadomie­nie sobie co ten związek naprawdę by dla niej znaczył). Poza tym trze­ba zaz­naczyć, że twór­com udało się coś bard­zo trud­nego — bohater­ka z jed­nej strony jest bard­zo nowoczes­na, z drugiej — nie popełniono błę­du z 2005 roku, kiedy nieco za wiele gestów Eliz­a­beth pasowało do młodej dziew­czyny z XXI wieku ale już nie koniecznie z XIX. Czy moż­na na samej Eliz­a­beth zbu­dować pop­u­larność seri­alu? Nie ale na poczu­ciu że jest to postać nam bliska już tak.

wallpaper-pride-and-prejudice-1995-32121777-1920-1080

 Zdaniem zwierza ten ser­i­al ma najlep­szą możli­wą Eliz­a­beth

No ale jest jeszcze dru­ga hipoteza przeczą­ca pier­wszej. Otóż zdaniem zwierza to jest Duma i Uprzedze­nie Pana Darcego. I to właśnie nie tyle Col­i­na Firtha (o nim za chwileczkę) ale właśnie Darcego. Po pier­wsze pojaw­ia się on właś­ci­wie nawet wtedy kiedy nie powin­no go na ekranie być. Po drugie — o ile przemi­an­ie uczuć Eliz­a­beth wcale aż tak dużo nie poświę­cono o tyle zmi­ana postawy Darcego jest w seri­alu bard­zo dobrze pokazana, poświę­ca się jej wiele uwa­gi i dużo wyraźniej pokazu­je, jak niechęć prze­chodzi w zau­rocze­nie, zakochanie, pożą­danie, miłość (dokład­ną kole­jność moż­na sobie ustaw­ić). Przy czym zdaniem zwierza najlepiej w tym seri­alu pokazano prosty fakt, że Eliz­a­beth się — przede wszys­tkim — Darce­mu bard­zo podo­ba, nieza­leżnie od tego co o jej urodzie mówią inni (ok mini dygres­ja która jest cud­ow­na ale czy wiecie że Anna Chan­cel­lor, gra­ją­ca siostrę Bin­g­leya, jest bezpośred­nio i w bard­zo prostej linii spokrewniona z Austen? OK koniec dygresji). To ważny ele­ment bo choć Pan Dar­cy nie robi nic bardziej sek­su­al­nego poza kąpielą w jeziorze (co ciekawe sce­narzys­ta twierdz­ił, że w ogóle nie chodz­iło mi o taki kon­tekst sce­ny) to jed­nak jest to ekraniza­c­ja w której ten trop myśle­nia — że to też dwo­je ludzi, którzy są dla siebie atrak­cyjni fizy­cznie, jed­nak się w cza­sie oglą­da­nia pojaw­ia. Co z kolei — jeśli weźmiemy pod uwagę, że to wer­s­ja dla współczes­nego widza, ma jed­nak znacze­nie. Co jed­nak jest najlep­sze osiąg­nię­to to bez dopisy­wa­nia do książ­ki scen, jakichś niesły­chanie pod tym wzglę­dem wyraźnych.

Wallpaper-pride-and-prejudice-1995-32121769-1280-720

No nie da się ukryć, że Dar­cy bard­zo zysku­je na tym, że gra go Col­in Firth

No dobra zwierz obiecał napisać o Col­in­ie Firthu i musi przyz­nać, że rzeczy­wiś­cie pochwały jakie posy­pały się potem na głowę akto­ra są w dużej mierze zasłużone. Przede wszys­tkim to naprawdę jest rola dobrze zagrana i to wcale nie na początku — kiedy Firht gra wzniosłego Darcego (zdaniem zwierza jest tu odrobinkę za bard­zo teatral­ny) tylko później kiedy zaczy­na “mięknąć”. Jest w seri­alu jed­na taka sce­na, w której przy­pa­tru­je się przez pokój Eliz­a­beth gdy ta przekła­da nuty jego siostrze (jesteśmy więc już niemalże pod koniec całej skom­p­likowanej his­torii) — ileż w tym spo­jrze­niu ciepła, takiego poczu­cia spełnienia i zwykłej miłoś­ci. Zwierz jest pod abso­lut­nym wraże­niem, że moż­na w jed­nym spo­jrze­niu przekazać tyle infor­ma­cji o tym jak bard­zo zmieniła się postawa bohat­era. W filmie jest zresztą takich scen więcej. Jak cho­ci­aż­by ostat­ni (idio­ty­cznie pominię­ty w filmie) spac­er pary — jed­na z najlep­szych roman­ty­cznych scen w lit­er­aturze — bo zdaniem zwierza doskonale pokazu­ją­cych jak trze­ba wielkie uczu­cia wtłoczyć w codzi­en­ność. I tam też Firth jest doskon­ały, bo z jed­nej strony praw­ie pewny swego z drugiej nie pozwala­ją­cy sobie ani na szczęś­cie ani na tryumf tylko spoko­jnie czeka­ją­cy na swo­ją kolej by wyz­nać uczu­cie. Jakoś tak nor­mal­nie i codzi­en­nie jest w tej ostat­niej sce­nie co sprowadza nas w końcu do tego co gdzieś nam umy­ka, że to prze­cież tylko dwo­je młodych ludzi, którzy zachowali się kil­ka razy głu­pio. No i jest jeszcze sce­na oświad­czyn — abso­lut­nie przepięk­na (zwierz wie, że wraca do fil­mu ale w filmie ponown­ie kom­plet­nie nie trafili z codzi­en­noś­cią całej sytu­acji) gdzie Col­in dał popis jak grać zakochanego ang­iel­skiego gen­tle­m­ana. No właśnie, jeden z niewielu prob­lemów jaki zwierz ma z adap­tacją z 1995 roku to ta że na wiele lat zamknęła zdol­nego akto­ra w tym samym schema­cie ról. Wszyscy chcieli by był jakąś wer­sją Darcego, który jak mówi że kogoś kocha to tak, że niemal nie da się tego odróżnić od zaproszenia na herbatę, który niezręcznie czu­je się w tłu­mie (taka ład­na rzecz jak nieśmi­ałość nie jest uznawana kiedy jest się posażnym gen­tle­manem) i widać że ma wysok­ie poczu­cie włas­nej wartoś­ci. Taką rolę zagrać moż­na raz czy dwa ale dać się zła­pać w pułap­kę takich wys­tępów to niemalże zabić swo­ja kari­erę rolą stan­dar­d­owego angli­ka. Co praw­ie się Firthowi zdarzyło (i może się jeszcze zdarzyć ponown­ie).

246388_1243976733031_full

Chce­cie wred­ną arys­tokraty­czną postać? Koniecznie zadz­woń­cie do Ann Chan­cel­lor, ona zawsze się sprawdzi

Czyż­by przepis był aż tak prosty — wystar­czy dobrze obsadz­ić Pana Darcego i Eliz­a­beth Ben­net — dodać w tle bry­tyjs­kich aktorów którzy zazwyczaj dobrze gra­ją i tyle? Zwierz dodał by jeszcze jed­no. Ser­i­al jest bard­zo dobrze podzielony — do tego stop­nia dobrze, że w his­torii o której wszys­tko wiemy, pozostaw­ia kil­ka razy uczu­cie sus­pen­su i każe się cieszyć że moż­na naty­ch­mi­ast włączyć kole­jny odcinek. To jeden z tych momen­tów kiedy zwierz nawet się cieszy że w 1995 roku miał tylko 8 lat zerowe poję­cie o bry­tyjskiej telewiz­ji i na pewno nie czekał na nic co było na pod­staw­ie książ­ki, której nie czy­tał i w języku którego wów­czas nie znał. Przy czym, zdaniem zwierza mimo pewnych ele­men­tów uwspółcześ­ni­a­ją­cych Dumę i Uprzedze­nie, tak właś­ci­wie wygrało w tej ekraniza­cji zau­fanie Austen, i jej his­torii. Troszkę dopisano, troch ę lin­i­jek nar­ra­to­ra wrzu­cono w dia­log, ale ser­i­al wciąż upar­cie wraca do ulu­bionych tem­atów autor­ki, który­mi wcale nie są romanse, ale obserwac­je ludz­kich typów i zachowań. Co więcej, ser­i­al nie popeł­nia błę­du, który zro­biły np. niedawne Per­swaz­je. Widzi­cie Per­swaz­je to ser­i­al b. dobry w 90 % ale ostat­nia sce­na jest tak wybit­nie współczes­na że niszczy dobre wraże­nie pozostaw­ione przez resztę odcinków. W przy­pad­ku Dumy i Uprzedzenia takiej zmi­any tonu właś­ci­wie nie ma i choć dopis­ki są nieco gorsze od mate­ri­ału wyjś­ciowego to nie kują aż tak w oczy.

Wallpaper-pride-and-prejudice-1995-32121806-1280-720

Trze­ba powoli kończyć, bo wpis się  niebez­piecznie rozras­ta

Jak zwierz pisał adap­tację oglą­da się dziś (a oglą­da ją wiele osób raz na jak­iś czas) zupełnie bez bólu. Jasne dwadzieś­cia pięć lat to kawał cza­su w his­torii telewiz­ji ale ta seri­alowa Duma i Uprzedze­nie starze­je się naprawdę powoli. Na pewno wol­niej niż inne seri­ale zre­al­i­zowane mniej więcej w tym samym cza­sie. Zwierz pamię­ta jak jak­iś czas temu był zaskoc­zony jak np. zes­tarza­ło się Northang­er Abbey zre­al­i­zowane pod koniec lat 80 (chy­ba w 1987 jeśli zwierza pamięć nie myli). Oczy­wiś­cie to jest kil­ka, dość znaczą­cych, lat różni­cy ale kiedy nie tak dawno temu na DVD wydawano cały cykl, to nawet urocze skąd­inąd Per­swaz­je (też z 1995) z Cia­ránem Hind­sem trą­ciły jak­by nieco bardziej myszką. Co oczy­wiś­cie częś­ciowo jest kwest­ią budże­tu, ale chy­ba w więk­szym stop­niu aktorstwa i sce­nar­iusza. Żeby jed­nak na koniec nie było za słod­ko zwierz musi się wam poskarżyć. Otóż tak naprawdę w głowie zwierza ist­nieją tylko trzy naprawdę dobre ekraniza­c­je Austen (takie przy których zwierz nie ma żad­nych daleko idą­cych zas­trzeżeń bo np. nowe Per­swaz­je lubi ale ostat­nia sce­na jed­nak budzi zas­trzeże­nia). To Duma i Uprzedze­nie (z 1997) Emma (z 2009) i Rozważ­na i Roman­ty­cz­na (z 2008). Nato­mi­ast obok nich jest tyle pro­dukcji nieu­danych czy budzą­cych niekiedy prz­er­aże­nie (Mans­field Park z Bil­lie Piper to coś przedzi­wnego), że moż­na się zas­tanow­ić czy przy­pad­kiem pop­u­larność Dumy i Uprzedzenia nie zaszkodz­iła trochę telewiz­yjnym adap­tacjom Austen, prowadząc do zwięk­szenia częs­totli­woś­ci ich pow­stawa­nia. Choć z drugiej strony… wiecie Duma i Uprzedze­nie ma 200 lat. A jak­by ktoś zwier­zowi zech­ci­ał tą his­torię opowiedzieć jeszcze raz to zwierz… zwierz nie miał­by nic prze­ci­wko temu.

Ps: Zwierz postanow­ił zapoz­nać rodz­inę z Gala­van­tem — jeden wieczór = 4 odcin­ki. Bin­go. Wy też tak zrób­cie.

Ps2: Zwierz doskonale wie jaki ser­i­al jest następ­ny w kole­jce, chce je zmieni­ać w określonej kole­jnoś­ci, by było coś z różnych gatunków. Ale jed­nocześnie niko­mu nie powie co dalej więc nawet nie proś­cie

Ps3: Ku swo­je­mu zaskocze­niu zwierz ma sekret który strasznie chci­ał­by już wam wyjaw­ić ale jeszcze nie może. A to fajny sekret jest. Stay Tuned

32 komentarze
1

Powiązane wpisy