Home Film Zwierz się powtarza czyli ponownie o nadmiarze informacji zasadniczo zbędnych

Zwierz się powtarza czyli ponownie o nadmiarze informacji zasadniczo zbędnych

autor Zwierz

 ?

Hej

 

 

Zwierz za namową rodziny (zwłaszcza swo­jej mat­ki, której zwierz słucha trochę ze stra­chu trochę z miłoś­ci, ale bardziej ze stra­chu) zwierz postanow­ił zro­bić coś co od daw­na chodz­iło mu po głowie. Jak wiecie, o czym zwierz wielokrot­nie wspom­i­nał, na samym początku blog ten nie zaw­ier­ał wiel­kich wpisów, ale krótkie reflek­sje na kil­ka — kilka­naś­cie zdań — założe­nie było takie (jak się z tego dziś zwierz śmieje) że sko­ro to blog to wpisy będzie się pisało szy­bko, tak z doskoku bardziej w formie, krótkiej nie zobow­iązu­jącej reflek­sji. Jak się okaza­ło krótkie niezobow­iązu­jące reflek­sje nie leżą w charak­terze zwierza (nawet sta­tusy na face­booku w wyko­na­niu zwierza mają skłon­ność do rozras­ta­nia się nad­miernie). Zwier­zowi nie skończyły się tem­aty (jak moż­na było­by dojść do wniosku), wręcz prze­ci­wnie zawsze jest coś o czym moż­na napisać. Po pros­tu zwier­zowi trochę, żal nie wracać do kwestii. Zwłaszcza, że cza­sem ma wraże­nie, że wypowiedzi­ał się już w jakiejś kwestii na blogu a potem kiedy chce ją przy­wołać ori­en­tu­je się, że zapamię­tana przez zwierza dłu­ga wypowiedź to ze dwa zda­nia. Dobra zwierz nie będzie się dłużej tłu­maczył bo tylko win­ny się tak wylewnie tłu­maczy.

 

 

 Ponieważ tem­at jest trud­ny do zilus­trowa­nia zwierz zde­cy­dował się na zabieg pod tytułem “Zdję­cia od cza­py”. Dziś zdję­cia z okre­su Beat­le­manii, na których widać, że dzisiejsi fani i ich sza­leństw ato naprawdę nic nowego. Ter­az dwie kwest­ie — po pier­wsze — zwierz nie chce byś­cie pomyśleli, że zwierz uważa fanów Beat­lesów za sza­leńców — nie uważa, po drugie  — choć na zdję­ci­ach są wyłącznie dziew­czyny, zwierz nie ogranicza sza­lonego fanowa­nia wyłącznie do kobi­et. Ale zdję­cia mu się spodobały i jakoś tak trochę pasu­ją. Oczy­wiś­cie mogły­by doty­czyć każdego innego artysty (to znaczy nie mogły­by bo Beat­le­si byli tylko jed­ni)


 

 Zwierz postanow­ił zacząć od tem­atu może i banal­nego ale zwierz zawsze żałował, że nie poświę­cił mu trochę więcej cza­su bo odnosi się do jed­nego z najpowszech­niejszych prob­lemów pop­kul­tu­ry. Aby się tym zająć zwierz cofa się do 12. 06.2009 roku (zwierz wszys­tkim, którzy czy­ta­ją dawne wpisy przy­pom­i­na, że kiedyś były to myśli z głowy a nie bard­zo prze­myślane tek­sty),  kiedy to zwierz zas­tanaw­iał się gdzie leży grani­ca tego co tak właś­ci­wie chce­my i powin­niśmy wiedzieć o aktorach. Dziś jeszcze bardziej niż wtedy zwierz jest świadom, że nie trze­ba jakiegoś wielkiego wysiłku by stwierdz­ić, że o ludzi­ach gra­ją­cych w fil­mach czy seri­alach może­my się dowiedzieć bard­zo wiele (choć mniej niż się to pozornie wyda­je). Przy czym od razu należy zaz­naczyć, że dowiadu­je­my się na kilku poziomach, i niekoniecznie spójnie. Pier­wszym to ofic­jal­ny pro­fil gwiazdy, który rozsyła się po gaze­tach, dzi­en­nikarzach i innych ludzi­ach, nie jest to szczegól­nie pasjonu­ją­cy zbiór infor­ma­cji ale taki bazowy. Część z tych infor­ma­cji trafia na strony inter­ne­towe takie jak Wikipedia czy Imdb ale paradok­sal­nie najm­niej ludzi intere­su­ją. Dru­ga sprawa to infor­ma­c­je jakie może­my “wyciągnąć” oglą­da­jąc wywiady z aktora­mi. Wywiady dzielą się ponown­ie na trzy kat­e­gorie — spec­jalne gdzie nasz aktor niczego nie rekla­mu­je więc może poroz­maw­iać o sobie i swoich opini­ach czy prze­myśle­ni­ach ((bard­zo rzad­ko się zdarza­ją ale są częs­to fas­cynu­jące do oglą­da­nia)), sztam­powe pro­mo­cyjne w talk show — gdzie cza­sem aktor powie coś ciekawego ale najczęś­ciej odpowia­da na dość banalne pyta­nia, na końcu mamy  wywiady z tzw. press jun­ket kiedy aktor roz­maw­ia w ciągu jed­nego dnia, z 50 czy nawet więcej dzi­en­nikarza­mi po dwie trzy min­u­ty odpowiada­jąc set­ki razy na te same pyta­nia . Tu może­my ocenić jedynie jego zdol­noś­ci aktorskie udawa­nia, że słyszy pytanie po raz pier­wszy (zwierz ma w głowie olbrzy­mi wpis o press jun­ket stąd nie będzie się ter­az roz­wodz­ił). Kole­jny poziom to twit­ter i inne por­tale społecznoś­ciowe na których aktorzy prze­cież są dostar­cza­jąc nam teo­re­ty­cznie infor­ma­c­je z pier­wszej ręki, o ile oczy­wiś­cie nie mają całej grupy spec­jal­istów zaj­mu­ją­cych się by na face­booku czy twit­terze nie wylą­dowało żadne kom­pro­mi­tu­jące zdję­cie czy sta­tus. Ostat­ni w tym ciągu infor­ma­cji są paparazzi, którzy robią zdję­cia aktorom wyłącznie wtedy kiedy zaj­mu­ją się oni rzecza­mi nieciekawy­mi jak wyprowadzanie psów i robi­e­nie zakupów (zwierz odnosi wraże­nie, że wszyscy w Hol­ly­wood mają puste lodów­ki i cią­gle chodzą po zakupy). A to prze­cież to jest dopiero początek, nie tak dawno temu zwierz którego czytel­ni­cy są rozsiani po całym świecie dostawał infor­ma­c­je niemalże z pier­wszej ręki odnośnie charak­teru jed­nego z lubianych przez siebie aktorów. Jak wiado­mo między dwójką ludzi na świecie (a przy­na­jm­niej na jed­nym kon­ty­nen­cie) wystar­czy sześć osób (tak twierdzą).

 

 

 

 


 

Jak sami widzi­cie źródeł infor­ma­cji jest mnóst­wo. Od marnych zdjęć ludzi z siatka­mi po zdję­cia które aktorzy robią włas­nym posiłkom. Pytanie jest jed­nak zasad­nicze. Po co nam to? Oczy­wiś­cie, samo spotkanie ze szczegóła­mi życia codzi­en­nego akto­ra raczej nie zmieni naszego postrze­ga­nia jego gry aktorskiej. Prob­lem pojaw­ia się przy rzeczach zasad­niczych. Ktoś ma pię­cioro dzieci i żonę, w filmie gra podrywacza, ktoś jest byłym mężem aktor­ki która gra jego żonę, ktoś jest prawdzi­wym synem akto­ra, który gra jego ojca, para która jest zakochana na ekranie rozwiodła się trzy miesiące po pre­mierze, facet który gra miłego i sym­pa­ty­cznego fac­eta po godz­i­nach wypowia­da się za zniesie­niem ograniczeń w sto­sunku do noszenia broni, aktor­ka, która gra ide­al­ną panią domu ostat­nie miesiące spędz­iła w klin­ice odwykowej. Z jed­nej strony — cza­sem pozwala nam to docenić kun­szt aktors­ki (powiedzmy sobie szcz­erze jeśli wiesz że amant schodzi z planu i wraca do żony i dzieci to wiesz, że to co robi na ekranie jest grą), cza­sem sporo tłu­maczy (zwierz cza­sem oglą­da­jąc film ma wraże­nie, że coś jest w powi­etrzu a potem szy­bko okazu­je się że np. oglą­dał na ekranie rodz­inę), cza­sem pozwala nam to bard­zo dokład­nie powiedzieć czyich filmów nie chce­my oglą­dać (zwierz na przykład nie oglą­da już nowych filmów Mela Gib­sona, dla zasady, jakoś to przeży­je). Jed­nak z drugiej strony — był to argu­ment pod­nos­zony przez zwierza poprzed­nim razem kiedy pisał na ten tem­at — iluz­ja fil­mowa jest bard­zo łat­wa do naruszenia. Zwierz zori­en­tował się, że od pewnego cza­su  raczej na ekranie nie oglą­damy ludzi tylko aktorów. Przy czym zwierz prag­nie zaz­naczyć, że to nie jest zjawisko nowe tylko uległo pogłę­bi­e­niu. To znaczy nawet nie chodzi o to, że mamy prob­le­my z odd­zie­le­niem akto­ra od bohat­era (zwierz już o tym pisał) ale o fakt, że świat który oglą­damy zasied­lany jest w więk­szoś­ci przez ludzi o których mamy bard­zo wiele infor­ma­cji. Co oznacza, że bard­zo trud­no trak­tować ich jak osobę zupełnie nam nie znaną, w jak­iś sposób nie uwikłaną w fak­ty ze swo­jego pry­wat­nego życia. Zwierz zwró­cił uwagę, na jeden — dość symp­to­maty­czny zdaniem zwierza fakt — że nie pamię­ta imion bard­zo wielu bohaterów fil­mowych — nie potrze­bu­je ich sko­ro na ekranie jest facet, którego imię zwierz już prze­cież zna.

 

 

 


 

Ostat­nim razem zwierz kon­sta­tował, że nieza­leżnie od tego jak bard­zo będziemy narzekać na nasze zbyt­nie poin­for­mowanie (którego chy­ba nie moż­na już pow­strzy­mać nieza­leżnie od tego czy nam się to podo­ba czy nie) to nie da się go cofnąć. Co więcej będziemy chy­ba wiedzieć co raz więcej — należy zwró­cić uwagę, że kon­ta na twit­terze stały się dziś niemal obow­iązkowym ele­mentem ofic­jal­nego “paki­etu gwiazdy”, choć w przy­pad­ku więk­szoś­ci gwiazd prowadzą je zdol­ni PR owcy to nie dłu­go pres­ja by prowadz­iły je same gwiazdy może być co raz więk­sza. A co będzie dalej? trud­no powiedzieć — wyma­gania w sto­sunku do aktorów i ich dostęp­noś­ci są co raz więk­sze. Choć zna­jąc zasady pop­kul­tu­ry — może być zupełnie inaczej i nagle niespodziewanie wrócimy do cza­sów, kiedy stu­dio dyk­towało nie tylko jaki biogram dostanie się do mediów ale także jakie zdję­cia ujrzą światło dzi­enne.

 

 


 

Jed­nak to co zwierza w całej tej naszej fas­cy­nacji najbardziej bawi, to fakt, że nadal mimo tylu różnych źródeł infor­ma­cji nadal o ludzi­ach gra­ją­cych w fil­mach czy seri­alach właś­ci­wie nic nie wiemy. Więcej, są to zupełnie obcy ludzie, którzy nawet jeśli wyda­ją się nam blis­cy (po pewnej iloś­ci infor­ma­cji człowiek zaczy­na powoli tracić uczu­cie odległoś­ci) tak naprawdę zawsze będą należeć do zupełnie innego świa­ta. Niby brz­mi to zupełnie log­icznie, ale jed­nak robimy wszys­tko by przekon­ać się, że jest inaczej. Przy czym zwierz nie ma wąt­pli­woś­ci, że taka nasza fas­cy­nac­ja, tylko częś­ciowo wyni­ka z zain­tere­sowa­nia aktorem czy jego dziełem. Praw­da jest taka, że jeśli spo­jrzymy na zjawisko szerzej zawsze okazu­je się, że nasze zain­tere­sowanie aktora­mi nic nie ma wspól­nego z wykony­wanym przez nich zawo­dem (to znaczy z jego tech­nicz­na stroną)- po pros­tu potrze­bu­je­my kogoś o kim moż­na plotkować i wymieni­ać się infor­ma­c­ja­mi. W chwili w której mamy co raz mniej wspól­nych zna­jomych czy sąsi­adów do obgady­wa­nia zastępu­je­my ich aktora­mi lub też w niek­tórych przy­pad­kach bohat­era­mi fik­cyjny­mi (ponoć o bohat­er­ach telenow­eli ludzie plotku­ją tak samo jak zwyk­li o swoich sąsi­adach).

 

 

 


 

Przy czym żeby było jasne — zwierz niko­go nie potępia za jego fas­cy­nac­je i zain­tere­sowa­nia. Po pier­wsze zwierz naprawdę nie należy do grupy prag­nącej rzu­cać w kogokol­wiek kamie­niem. Po drugie — w sum­ie nie ma w tym abso­lut­nie nic złego, jest to dość nat­u­ral­na część pop­kul­tu­ry. Czego najlep­szym dowo­dem jest fakt, że zawsze jej towarzyszyła.  Nie mniej patrząc na film jako sztukę zwierz nie jest w stanie nie dostrzec zagrożeń takiej sytu­acji w której o aktorach wie się wszys­tko (oczy­wiś­cie przez wszys­tko zwierz rozu­mie ten zakres infor­ma­cji jaki jest dostęp­ny bez koniecznego zaw­iera­nia zna­jo­moś­ci z daną osobą). Do tego, zwierz widzi jak częs­to — posi­adanie infor­ma­cji fałszy­wych lub nie sprawd­zonych (bard­zo niewiele osób wery­fiku­je infor­ma­c­je znalezione w prasie, nieco więcej osób robi to z newsa­mi sieciowy­mi ale nadal za mało), spraw­ia, że ktoś inaczej spoglą­da na akto­ra (aktorkę) i jego wys­tęp. Choć być może właśnie wtedy mamy okazję poz­nać jaka jest naprawdę siła fil­mowej iluzji, kiedy widząc coś o aktorach daje­my się uwieść ich bohaterom i może­my dostrzec jak bard­zo nie mają nic wspól­nego z ich ofic­jal­nym wiz­erunk­iem. Tak czy inaczej zwierz jest ciekawy co o tym sądzi­cie bo sam nie ma żad­nego zde­cy­dowanego zda­nia, ani nawet nie wie gdzie powin­na leżeć grani­ca (poza oczy­wiś­cie granicą czys­tej przyz­woitoś­ci choć i tu są pewne dyskus­je). Co zdaniem zwierza świad­czy, że tem­at jest odrobine bardziej skom­p­likowany niż się wyda­je i warto było do niego wró­cić.

 

 

 

 


Zwierz ma nadzieję, że tem­aty do których będzie chci­ał wracać (koniec powraca­nia wyz­nacza­ją not­ki, które już się nie domyka­ją — zwierz uzna­je to za początek swo­jego prawdzi­wego blo­ga) nadal okażą się intere­su­jące. Ten nie dość, że zwierz pod­jął po raz pier­wszy cztery lata temu to jeszcze — niech to będzie dla was infor­ma­cją szoku­jącą, zro­bił to pisząc w pier­wszej oso­bie, co najlepiej świad­czy o jego zwier­zowej niedo­jrza­łoś­ci. Zwierz oczy­wiś­cie nie ma zami­aru przepisy­wać swo­jego blo­ga od początku, ale cza­sem warto do czegoś wró­cić. Zwłaszcza, że w cza­sie jed­nej z niedawnych rozmów pop­kul­tur­al­nych zwierz zori­en­tował się, że fakt, że pisał o czymś na blogu nie znaczy, że nie ma potrze­by powtórzenia i usys­tem­aty­zowa­nia jakiejś wiedzy jeszcze raz. Zwierz zawsze lubił to robić więc nawet się cieszy.

 

Ps: Zwierz  cały czas pisząc miał wraże­nie, że się pow­tarza ale potem przy­pom­ni­ał sobie, że taki był pomysł na ten tekst.

 

Ps2: Zwierz wie, że część z was już widzi­ała Star Tre­ka, na każdego spoileru­jącego zostanie nałożona kląt­wa. 

0 komentarz
0

Powiązane wpisy