Home Książki Austen nie pisała romansów czyli wielki problem z wielką literaturą

Austen nie pisała romansów czyli wielki problem z wielką literaturą

autor Zwierz
Austen nie pisała romansów czyli wielki problem z wielką literaturą

Kiedy trafi­asz na podob­ną roz­mowę nie raz, nie dwa ale kil­ka razy w Internecie to wiedz, że coś się dzieje. A tam gdzie coś się dzieje zwyk­le przy­by­wa Zwierz na białym koniu kul­tur­al­nej opinii. Roz­mowa o której zwierz mówi (i mówił nawet w pod­caś­cie) doty­czy cią­gle tego samego powraca­jącego prob­le­mu. Postrze­ga­nia Jane Austen jako autor­ki roman­sid­eł dla kobi­et. Otóż moi drodzy. Trud­no o więk­szą i smut­niejszą pomyłkę.

Zan­im prze­jdziemy do argu­men­tacji opartej o treść książek zaczni­jmy od argu­men­tu najprost­szego. W his­torii lit­er­atu­ry świa­towej jest zaskaku­ją­co mało kobi­et. Choć pojaw­ia­ją się w naszych lek­tu­rach od starożyt­noś­ci (Safona!) to jed­nak zawsze jest ich mniej niż mężczyzn. Może­my to tłu­maczyć na trzy sposo­by. Pier­wszy – dla niek­tórych zaskaku­ją­co oczy­wisty – brzmi­ał­by – kobi­ety nie umieją pisać tak dobrze jak mężczyźni. Dru­gi – społeczny – mówił­by o tym jak przez wie­ki kobi­ety miały gorszy dostęp do wyk­sz­tałce­nia, nie mogły się zaj­mować pisaniem, i wiele drzwi otwartych dla nich dziś było zamknię­tych. I kiedy w końcu kobi­ety zaczęły móc pisać, albo kiedy kobi­eta pojaw­iała się  w artysty­cznym środowisku (dajmy na to jak Mary Shel­ley) potrafiły stworzyć dzieła które wywarły niezatar­ty wpływ na naszą kul­turę. Na koniec argu­ment trze­ci, o którym cza­sem się zapom­i­na – to co uzna­je­my za klasykę, dzieła najważniejsze zostało przez kogoś wybrane. Praw­da jest taka, że przez wiele lat osoba­mi które miały najwięcej do powiedzenia byli mężczyźni. A oni częs­to po pros­tu albo uważali lit­er­aturę napisaną przez kobi­ety za gorszą, albo nie byli zain­tere­sowani kobiecą per­spek­ty­wą.

 

Jane Austen prze­biła się przez te wszys­tkie bari­ery, by na początku XXI wieku wciąż być uznawaną za autorkę znaczącą. Na tyle znaczącą że dostała swo­je miejsce na ban­kno­cie 10 fun­towym zastępu­jąc tam Karo­la Dar­wina. Jej powieś­ci są czy­tane, ekrani­zowane, prz­er­abi­ane. A jed­nocześnie – niesły­chanie częs­to moż­na usłyszeć, zdzi­wie­nie czy nawet niechęć, wynika­jącą z przeko­na­nia, że oto udało się wywyższyć pon­ad stan autorkę książek roman­ty­cznych. Gdzie najważniejsze jest tylko żeby kobi­eta znalazła męża. Co, jak moż­na przeczy­tać, w sposób oczy­wisty oznacza, że książ­ka jest nie tylko mniej znaczą­ca ale też po pros­tu nud­na. Po co komu w his­torii lit­er­atu­ry roman­sid­ło. Zwłaszcza pisane przez jakąś siedzącą na prow­incji córkę duchownego anglikańskiego, która nie znała za dobrze świa­ta tylko swój mały mikrokos­mos ang­iel­skiej prow­incji. Gdzie tu najważniejsze pyta­nia o ludzką psy­chikę, anal­iza  naszej duszy i wszys­tko to co powin­no zapew­ni­ać miejsce w his­torii lit­er­atu­ry.

 

Zwierz nie będzie przed wami ukry­wał. Kiedy czy­ta takie opinie dochodzi ze smutkiem do wniosku, że nieste­ty Jane Austen jest w pewnym stop­niu ofi­arą swo­jego sukce­su. Otóż bard­zo wiele osób czer­pie infor­ma­c­je odnośnie jej prozy nie z lek­tu­ry książek ale z filmów. Tym­cza­sem ekraniza­c­je, nawet bard­zo ciekawe, boskie, czy rozbite na kil­ka odcinków, rzad­ko potrafią odd­ać całość książ­ki. Zwierz uwiel­bia oglą­dać kole­jne ekraniza­c­je prozy Austen ale jed­nocześnie zda­je sobie sprawę, że tworzą one włas­ny mały mikrokos­mos, który niekoniecznie ma coś wspól­nego z prozą autor­ki. Doskonale pokazu­je to omaw­iana przez Zwierza na Coper­ni­conie, mokra koszu­la pana Dar­cy. Pojaw­ia się ona w kilku ekraniza­c­jach, czy wari­ac­jach na tem­at. Nie ma jej nato­mi­ast w książce. Nieste­ty ludzie zaskaku­ją­co częs­to uważa­ją że jeśli ekraniza­c­ja jest zgod­na z roz­wo­jem akcji w powieś­ci to zasad­nic­zo rzecz biorąc zastępu­je lek­turę. Prob­lem w tym, że ekraniza­c­ja zawsze jest inter­pre­tacją. Co więcej, w przy­pad­ku filmów, inter­pre­tacją nastaw­ioną na zain­try­gowanie i rozbaw­ie­nie widza urod­zonego i wychowanego w konkret­nych cza­sach. Co w przy­pad­ku Austen oznacza przeko­nanie, że w prozie ang­iel­skiej autor­ki zain­tere­su­ją nas ele­men­ty przede wszys­tkim roman­sowe. Dlaczego roman­sowe? Głównie dlat­ego, że w wielu przy­pad­kach za pro­dukc­je ekraniza­cji odpowiada­ją ludzie którzy kieru­ją swo­je his­to­rie do kobi­et. Ist­nieje, przeko­nanie, że kobi­etom zawsze najłatwiej sprzedać romans. Zresztą to zosta­je w wielu czytel­nikom się najszy­b­ciej kojarzy – jakieś kobi­et­ki które biorą ślu­by. Nuda, dla panienek. W filmie zosta­je częs­to z książ­ki prz­ery­wany perypeti­a­mi romans.  A nie to co zade­cy­dowało o jej znacze­niu.

 

O czym bowiem są przede wszys­tkim powieś­ci Austen? Nie moi drodzy, nie o miłoś­ci. Nawet nie o małżeńst­wie. Są o społeczeńst­wie i o rządzą­cy­mi nim prawa­mi. Austen robi coś co w lit­er­aturze zdarza się rzad­ko. Spoglą­da na otacza­jące ją społeczeńst­wo i pokazu­je nam je z dwóch stron. Po pier­wsze – tworzy galer­ię bard­zo zindy­wid­u­al­i­zowanych, niebanal­nych postaci – czy­ta­jąc dziś Austen nie trud­no dostrzec jak wielu autorów czer­pało z jej sposobu opisy­wa­nia ludzi w towarzys­t­wie. Co więcej – bohaterowie Austen, zarówno mężczyźni jak i kobi­ety, naprawdę rzad­ko są ide­al­ni. Wręcz prze­ci­wnie, autor­ka nie ma prob­le­mu z opisaniem ludzi, głupich, nai­wnych, nad­miernie egzal­towanych, czaru­ją­cych, upierdli­wych. Jej bohater­ki rzad­ko są bez skazy – nieza­leż­na Eliz­a­beth Ben­net ma skłon­ność do szy­bkiego oce­ni­a­nia ludzi, Emma kom­plet­nie nie rozu­mie, że naprawdę nie wie co jest dla wszys­t­kich najlep­sze, Katarzy­na z Opact­wa Northang­er to niekiedy niesamowicie egzal­towane dziew­czę, Anne z Per­swazji iry­tu­je tym jak łat­wo pod­da­je się opin­iom innych. Żadne z nich bohater­ki ide­alne. Praw­da jest taka, że nie ma w klasyce lit­er­atu­ry wielu powieś­ci które tak dobrze odd­awały by właśnie zróżni­cow­anie charak­terów w towarzys­t­wie. Co więcej, nie da się czy­ta­jąc Austen nie dostrzec, że była to kobi­eta nie tylko o doskon­ałym zmyśle obserwacji, ale też – nie ukry­wa­jmy – dość złośli­wa. Zwłaszcza, głupi ludzie nie mieli z nią łat­wo.

 

Ale jest też dru­ga strona. Niemal każ­da powieść autor­ki zaw­iera ele­ment kry­ty­ki społecznej. Najczęś­ciej powo­dem nieszczęś­cia są kwest­ie finan­sowe i sprawy doty­czące dziedz­iczenia. W Rozważnej i Roman­ty­cznej ojciec bohaterek nie może im w żaden sposób zag­waran­tować bez­pieczeńst­wa finan­sowego. Umier­a­jąc zostaw­ia je na łasce syna z pier­wszego małżeńst­wa. Jeśli odłożymy na bok patrze­nie przez pryz­mat roman­su, jest to his­to­ria kobi­et które z powodu takiego a nie innego prawa spad­kowego tracą dach nad głową. Zmus­zone do opuszczenia posi­adłoś­ci, w której żyły, doras­tały i do której – z racji swo­jej płci – nie mają żad­nych praw. W Dumie i Uprzedze­niu szał związany z wydawaniem kole­jnych córek za mąż bierze się z podob­ne­go prob­le­mu – jeśli pan­ny Bennnet nie zna­ją sobie mężów – jakichkol­wiek mężów, to stracą dach nad głową. Kiedy na sce­nie pojaw­ia się kosz­marny Pan Collins – który dostanie dom w spad­ku, Austen go wyśmiewa ale jed­nocześnie, pokazu­je jaki to jest dra­mat dla kobi­et w tej sytu­acji – albo wezmą ślub z panem Collinsem który zupełnie nie doras­ta do ich poziomu intelek­tu­al­nego, albo będą i tak zdane na jego łaskę. Więcej — Austen pokazu­je nam kobi­etę, dla której małżeńst­wo nawet z panem Collinsem jest lep­sze niż brak małżeńst­wa. Bo nie jest już taka mło­da, bo miesz­ka z rodzi­ca­mi. Bo innej opcji za bard­zo nie ma, żeby zdobyć nieza­leżność. Z kolei w Emmie bohater­ka za wszelką cenę stara się zmusić swo­ją gorzej urod­zoną przy­jaciółkę do znalezienia sobie męża z wyższych sfer. Nie dostrze­ga jed­nocześnie że dla dziew­czyny z niższej klasy społecznej dużo lep­szym wyborem będzie wybranek bliższy jej kla­sowo. Dobrze wyjść za mąż w opinii Austen to wyjść za mąż nie tylko z miłoś­ci ale też, tak by jakoś dogadać się w kwestii różnic społecznych. Nawet jeśli będzie to oznacza­ło, jak w przy­pad­ku Dumy i Uprzedzenia – że będzie się rzad­ko odwiedza­ło rodz­inę żony (w fil­mach tego nie ma ale książ­ka dość jas­no sugeru­je, że Pan Dar­cy swoich teś­ciów wciąż nie znosił). Z kolei w Per­swaz­jach nie tylko mamy kłopo­ty finan­sowe ale poucze­nie, że ludzie ze środowiska które nas otacza wcale nie muszą mieć racji co do tego co dla nas najlep­sze.

Warto zwró­cić uwagę, że w powieś­ci­ach autor­ki ofi­ara­mi dość opresyjnego sys­te­mu społecznego pada­ją nie tylko kobi­ety. Także mężczyźni częs­to zmuszeni są pode­j­mować decyz­je nie kieru­jąc się sercem ale lękiem przed wydziedz­icze­niem, czy usunię­ciem poza naw­ias rodziny – cho­ci­aż­by dlat­ego, że nie podziela­ją ambicji społecznych swoich rodz­iców. Wystar­czy uważniej przyjrzeć się męskim bohaterom Rozważnej i Roman­ty­cznej by dostrzec, że są oni nie mniej zaplą­tani w kwest­ie społeczne. Z kolei w Dumie i Uprzedze­niu zarówno pan Bin­g­ley jak i Pan Dar­cy nie mogą po pros­tu pod­dać się pory­wowi ser­ca zupełnie zapom­i­na­jąc o kwes­t­i­ach społecznych – baw­ią­ca widzów sce­na oświad­czyn Pana Dar­cy to prze­cież zapis dra­matu fac­eta który nie jest w stanie się odkochać w dziew­czynie, która jest z bard­zo nieod­powied­niej rodziny. I w tam­tych cza­sach niosło to za sobą kon­sek­wenc­je. Takich mniej lub bardziej nieszczęśli­wych facetów – właśnie z powodów kla­sowych czy społecznych jest w powieś­ci­ach Austen więcej.

 

Dla niek­tórych dobre zakończenia w powieś­ci­ach autor­ki to dowód na to, że jej powieś­ci są mniejszej wagi, niż kole­jne dra­maty­czne his­to­rie. Praw­da jest taka, że dobre zakończe­nie takiej his­torii – przeła­ma­nia bari­er społecznych, wcale nie było w ówczes­nej lit­er­aturze oczy­wiste. XIX lit­er­aturze roiło się od trupów kobi­et i mężczyzn których za przekrocze­nie granic swo­jej grupy społecznej czekała kara. Nawet jeśli początkowo mieliśmy do czynienia ze ślubem czy pozornym szczęś­ciem, potem przy­chodz­iła niewidzial­na ręka losu i przy­woły­wała wszys­t­kich do porząd­ku. Fakt, że Austen w swoich powieś­ci­ach pokazu­je, że ludzie raczej powin­ni wybier­ać sobie na part­nerów ludzi których kocha­ją i z który­mi się rozu­mieją – i nie czeka ich za to kara, jest nie banalne, ale nowa­torskie. Jest takim krok­iem w stronę bardziej współczes­nego dobiera­nia part­nerów. Zresztą to zakończe­nie podob­nie jak zawarte w powieś­ci­ach Austen ele­men­ty kry­ty­ki społecznej moż­na czy­tać jako pytanie do ówczes­nych czytel­ników – czy naprawdę będziemy udawać że wszys­tko w naszym społeczeńst­wie jest w porząd­ku? Czy ludzie naprawdę powin­ni być tak uza­leżnieni od kwestii finan­sów i dziedz­iczenia?

 

Uznanie prozy Austen za romanse, czy za lit­er­ac­ki kicz jest o tyle zabawne, że sama autor­ka, w Opactwie Northang­er naśmiewała się z powieś­ci który­mi zaczy­ty­wały się wów­czas dziew­czę­ta. Te wszys­tkie ciemne ponure zam­czys­ka, skrzyp­iące komody, tajne listy, duchy zamor­dowanych żon, chmurni kochankowie. Opact­wo to prze­cież wiel­ka satyra na powieść goty­cką gdzie dziew­czy­na która naczy­tała się za dużo takich książek jest abso­lut­nie pew­na że znalazła w sekre­tarzyku tajne zapis­ki które okazu­ją się rachunkiem z pral­ni. Ta niesły­chanie dow­cip­na (oraz nie ukry­wa­jmy złośli­wa) książ­ka, doskonale pokazu­je, że Austen nie jest jakąś tam starą pan­ną która siedząc na prow­incji snu­je marzenia o ide­al­nych fac­etach, ale inteligent­ną kobi­etą, która uważnie przyglą­da się społecznym mod­om i ma w sobie dość dow­cipu i złośli­woś­ci by je skry­tykować. Zresztą jej uwa­gi są abso­lut­nie pon­ad­cza­sowe i zdaniem zwierza – moż­na je było kil­ka lat temu niemal słowo w słowo prze­nieść na emoc­je młodocianych czytel­niczek Zmierzchu.

 

Bronie­nie Austen jako dobrej autor­ki jest zdaniem zwierza wynikiem dość przykrego zjawiska związanego z per­cepcją lit­er­atu­ry. Otóż, zwierz widzi tu dwie sprawy. Po pier­wsze, nauc­zono nas że waż­na i dobra lit­er­atu­ra jest o sprawach wiel­kich. Ale zdaniem zwierza – zakres spraw wiel­kich wyty­c­zonym przez mężczyzn. Kiedy więc Austen pisze o prob­lemach związanych z losem kobi­et czy z zawar­ciem małżeńst­wa – tak by znaleźć męża dobrego ale jed­nocześnie – dobrego dla nas, to pisze o spraw­ie bła­hej. Dlaczego? Trud­no powiedzieć, dla kobi­ety w Anglii w XIX wieku (na jego początku) małżeńst­wo było sprawą kluc­zową. Deter­mi­nowało jak będzie żyła. Czy będzie żyła. Czy będzie szczęśli­wa. Czy będzie nieszczęśli­wa. Pod­sta­wowe sprawy. Dlaczego uzna­je­my to za głupi i mało znaczą­cy tem­at? Podob­nie zwierz znalazł w różnych uwa­gach narzeka­nia, że w tych książkach mało się dzieje. Ponown­ie – głównie dlat­ego, że opier­a­ją się one na zapisie dnia codzi­en­nego, życia społecznego, pokazy­wa­nia nam przeszłoś­ci z innej per­spek­ty­wy. Książ­ki roz­gry­wa­ją się w cza­sie wojen napoleońs­kich. Austen pozwala nam spo­jrzeć na wydarze­nie his­to­ryczne z niezwykłej per­spek­ty­wy – odd­alonej do pól bitwy per­spek­ty­wy kobi­et dla których woj­na to młodzi ofi­cerowie stacjonu­ją­cy w okol­i­cy. Per­spek­ty­wa ciekawa, bo zwyk­le nieobec­na w nar­racji o przeszłoś­ci. A zmieni­a­ją­ca nasze per­spek­ty­wy.

 

Dru­ga sprawa jest smut­niejsza. Zwierz wciąż ma wraże­nie, że nie umiemy patrzeć na kobi­ety z przeszłoś­ci. Wymagamy od nich bycia kobi­eta­mi współczes­ny­mi albo przy­na­jm­niej, taki­mi które będą się zachowywać tak żeby pod­ważyć stereo­typy płci. U Austen kobi­ety są różne. Niekoniecznie pod­waża­ją jakiekol­wiek stereo­typy, nawet zuch­wała Eliz­a­beth Ben­net zmienia nieco pode­jś­cie do pana Darcy’ego kiedy widzi jego wspani­ałą posi­adłość i wyobraża sobie że mogła­by być jej panią. To nie są kobi­ety które chcą zre­wolucjoni­zować świat, czy być kimś innym. Są częs­to bystre, trochę bezczelne. Austen nie kry­je, że uważa iż umiejęt­noś­ci jakich wyma­ga się od młodych kobi­et bywa­ją bzdurne (zwierz ma wraże­nie że autor­ka nie była fanką gra­nia na klawesynie), ale pokazu­je nam je taki­mi jaki­mi były. I prawdę powiedzi­awszy, wyda­ją się dzię­ki temu dużo bardziej ludzkie niż mod­e­lowe bohater­ki pisane pod tezę. A jed­nocześnie – to nie są koniecznie niewinne dziew­cząt­ka – doskonale widać to we wspom­ni­anej Dumie i Uprzedze­niu gdzie w sum­ie żad­na z sióstr Ben­net nie miała wąt­pli­woś­ci, że ich młod­sza sios­tra która zwiała z pięknym ofi­cerem musi­ała się z nim przes­pać. To sugeru­je nam, że świat w którym żyły te kobi­ety był być może odrobinę inny niż moż­na wnioskować po ich nud­nych codzi­en­nych czyn­noś­ci­ach.

 

Inna sprawa, zwierz znalazł gdzieś zarzut, że naprawdę po co czy­tać o perypeti­ach ludzi którzy nigdy nie musieli pra­cow­ać. Zwierz musi przyz­nać, że trochę go to pytanie wpraw­iło w stu­por. Choć ma ser­duszko na lewo, to jed­nak wypadało­by dostrzec w powieś­ci­ach autor­ki ów dra­mat kobi­et które nawet mając bard­zo mało pieniędzy nie mogą iść do pra­cy. To jest specy­ficz­na sytu­ac­ja – kiedy jest się na tyle dobrze urod­zonym żeby pra­ca – zwłaszcza kobi­et – była abso­lut­nie wyk­luc­zona, a jed­nocześnie na tyle pozbaw­ionym środ­ków do życia, że jest się zdanym na opiekę krewnych. Czy­tanie o takich ludzi­ach, doskonale pokazu­je nam jak skom­p­likowane były w przeszłoś­ci relac­je społeczne. I jak bard­zo nie może­my przekładać współczes­nych norm na his­torię. Prowadzi to do ślepego zauł­ka gdzie mamy pre­ten­sję do bohaterów z przeszłoś­ci, że są bohat­era­mi swoich cza­sów. Co ponown­ie składa­nia do lek­tu­ry – by poz­nać świat który z naszej per­spek­ty­wy może się wydawać zupełnie obcy. Np. prob­lem z tym że jed­na z córek wyjechała gdzieś z ofi­cerem może dziś być błahy. Wtedy oznaczał, że resz­ta córek może nigdy nie znaleźć męża i być skazana na biedę. Te wszys­tkie bła­he i „roman­sowe” prob­le­my w isto­cie były dla ówczes­nej kobi­ety częs­to fun­da­men­talne. Złe zachowanie rodziny na balu mogło zaważyć na jej szan­sie na znalezie­niu lep­szego part­nera i co za tym idzie na lep­sze życie. To był kosz­mar tej społecznej i towarzyskiej klat­ki w jakiej znaleźli się bohaterowie.

 

Powieś­ci Austen wiele osób trak­tu­je jako lit­er­aturę lże­jszą, która pozwala uciec od ter­aźniejs­zoś­ci i zanurzyć się w spoko­jne i cud­owne opowieś­ci z hap­py endem. Jeśli jed­nak przyjrzymy się dokład­niej, to nie ma tam za dużo przestrzeni do uciecz­ki. Zwierz czy­ta­jąc powieś­ci autor­ki dziękował Bogu, że wiele, wiele lat później nie musi się martwić nieucz­ci­wym prawem spad­kowym, wydziedz­icze­niem czy brakiem prawa do dziedz­iczenia kobi­et. Był też szczęśli­wy, że pos­tu­lowane przez Austen pójś­cie za głosem ser­ca – co prze­cież wcale nie było oczy­wiste – stało się ostate­cznie obow­iązu­jącą nor­mą. A jed­nocześnie przykro mu, że takie powieś­ci – wyprzedza­jące swo­je cza­sy w tym jak portre­towały ludzi i życie towarzyskie, pos­tu­lu­ją­ca zmi­any społeczne i kry­tyku­ją­ca to co zas­tała, dla wielu będzie szmirą, roman­sid­łem czy lek­turą dla starych panien. I wiecie dlaczego tak jest? Bo napisała ją kobi­eta i nie napisała o prob­lemach ważnych z punk­tu widzenia mężczyzn. Napisała o tym co ważne z punk­tu widzenia kobi­et. Ówczes­nych kobi­et. To niesamowite jak wiele osób nie umie jej z tego cho­ci­aż­by powodu docenić.

 

Moż­na powieś­ci Jane Austen nie lubić. Mogą nudz­ić, choć zdaniem zwierza bronią się lep­iej niż książ­ki napisane nawet później. Głównie za sprawą języ­ka i swo­body  z jaką zostały napisane. Dobrze zarysowane posta­cie, nawet jeśli zako­rzenione w his­to­rycznych oby­cza­jach, są jed­nak bard­zo współczesne pod wzglę­dem charak­terów. Ale Austen nie jest autorką słabej lit­er­atu­ry. Więcej, nie jest autorką roman­sid­eł. Nie jest na liś­cie najważniejszych lek­tur w his­torii przez przy­padek. Nie jest zabawnym dodatkiem do wielkiej lit­er­atu­ry. Jest autorką wielkiej lit­er­atu­ry. I ter­az trze­ba sobie zadać ucz­ci­we poważne pytanie – czy jej najwięk­szym przewinie­niem nie jest to, że była kobi­etą. Pisała o kobi­etach. Pisała o tym co dla kobi­et ważne. I w tym męskim świecie zupełnie nam nie pasu­je do definicji tego co powin­no być wielką lit­er­aturą. Na całe szczęś­cie, jej pewnie by to nie obchodz­iło. I chy­ba anglików też nie obchodzi. Bo pani w czep­ku wid­nieje na dziesię­ciu fun­tach. Co powin­no star­czyć aku­rat na Dumę i Uprzedze­nie w twardej opraw­ie. Do poczy­ta­nia. Nie oglą­da­nia.

PS: Zwierz nadal jest chory. Więk­szość tek­stu pow­stała już jak­iś czas temu  i leżała na kom­put­erze. Zwierz dodał tylko kil­ka zdań odnosząc się do niedawnych dyskusji.

44 komentarze
0

Powiązane wpisy