Home Nagrody/Imprezy I would be lost without my blog czyli zwierza wpis Urodzinowy (z niespodzianką)

I would be lost without my blog czyli zwierza wpis Urodzinowy (z niespodzianką)

autor Zwierz

 

Hej,

 

 

Kiedy zwierz pochwal­ił się czytel­nikom na Face­booku świeżo naby­ta kon­tuzją ręki (wysyłanie 400 maili pod rząd nie jest dobre dla waszych nadgarstków. Wierz­cie mi.) część z nich zapro­ponowała, by zwierz najął kogoś w charak­terze sekre­tarza. Zwierz radośnie posłuchał rady czytel­ników. Po raz pier­wszy więc w his­torii blo­ga czy­tane przez Was słowa nie zostały wys­tukane na klaw­iaturze przez zwierza. Osobą, która dla was się męczy jest całkiem przyz­woity pro­fe­sor. Miejmy nadzieję, że nie będzie narzekał (wiecie co to jest pra­ca niewol­nicza ? — dopisek nieza­leżny*), lecz może staw­iać niespodziewane przecin­ki.

 

 

 

 Dra­maty­cz­na kon­tuz­ja nadgarst­ka (czy jest w lit­er­aturze coś co nazy­wa się “nadgarstkiem blogera” coś jak pię­ta Achille­sa) uniemożli­wiła zwier­zowi napisanie dziś wpisu. Nie mniej zwierza nic nie pow­strzy­ma. Choć trze­ba powiedzieć, że w pier­wot­nym zamierze­niu ten wpis nie był aż tak złośli­wy pod adresem zwierza.

  

 

Może to zresztą dobrze, że próbu­je­my czegoś nowego (nie próbu­j­cie więcej — dopisek nieza­leżny), oto bowiem okazu­je się, ku najwięk­sze­mu zdu­mie­niu Zwierza, ze blog ma już 5 lat i 7 dni. Może­cie się zas­tanaw­iać, drodzy czytel­ni­cy, skąd u Zwierza eks­cen­tryczny pomysł świę­towa­nia urodzin tydzień po fak­cie. Okazu­je się, ze mimo tak młodego wieku (zarówno blo­gowego, jak i poza blo­gowego), zwierz cier­pi na pier­wsze objawy sklerozy (nie pier­wsze — dopisek nieza­leżny). Tak, moi drodzy. Zwierz po pros­tu zapom­ni­ał (kupić chleb też zapom­ni­ał — dopisek nieza­leżny). Przyjmi­jmy więc, ze było to dzi­ałanie zaplanowane i kto wie czy w przyszłym roku zwierz też nie będzie świę­tować urodzin z lekkim opóźnie­niem.

 

 

Oczy­wiś­cie, taka okaz­ja skła­nia zwierza do reflek­sji (mniej reflek­sji, więcej dzi­ałań — dopisek nieza­leżny). Po pier­wsze co na boga (wstaw­ki ateisty­czne od sekre­tar­ki) zwierz zro­bił nie tak ze swoim życiem, że od pię­ciu lat właś­ci­wie codzi­en­nie ma czas napisać blo­ga (bo od matu­ry miga się od wszel­kich czyn­noś­ci domowych — dopisek nieza­leżny). Po drugie nawet zwierz jest lekko zdzi­wiony, ze te pięć lat niekończącej się reflek­sji nad pop­kul­turą nie wycz­er­pało tem­atu (w prze­ci­wieńst­wie do domown­ików — dopisek nieza­leżny). Więcej, zwierz cały czas ma wraże­nie, że jedynie śliz­ga się po powierzch­ni, nawet nie próbu­jąc pod­jąć wielu ważnych tem­atów. Tyle jest jeszcze do napisa­nia, opowiedzenia i zbada­nia. Zwierz jak już się przyz­nawał, ma cza­sem wyrzu­ty sum­ienia, że tak wielu rzeczy nie opisał. Choć może (a może nie — dopisek nieza­leżny) zwierz powinien się cieszyć, że ma zaległoś­ci bo oznacza to, że pytanie “O czym ja dziś napiszę na blogu?” jeszcze dłu­go będzie zna­jdy­wało swo­ją odpowiedź (i ter­ro­ry­zowało niczemu nie win­ną rodz­inę — dopisek nieza­leżny).

 

 

 

 Zwierz od pewnego cza­su tak postrze­ga pop­kul­tur­al­ną rzeczy­wis­tość.

 

 

Chy­ba najważniejszą reflek­s­ja nie ma wiele wspól­nego z pisaniem wpisów. Zwierz sko­rzys­ta tu z ład­nej metafory (wpis urodzi­nowy, wol­no mu). Widzi­cie, kręce­nie filmów jest wysiłkiem kolek­ty­wnym. Wie o tym każdy, kto próbował, choć w przy­bliże­niu policzyć prze­latu­jące przed oczy­ma nazwiska czeka­jąc na scenę po napisach (ależ ludzie mają dzi­wne zaję­cia — dopisek nieza­leżny). Zresztą nawet braci Lumiere było dwóch. Zwierz odnosi wraże­nie, że pisanie blo­ga ma w sobie coś z kręce­nia filmów. Oczy­wiś­cie, sam zwierz pisze, zwierz się pod­pisu­je i zwierz zbiera zaszczy­ty (no dobra, zaszczyt), ale prze­cież już od dość daw­na blog jest wysiłkiem kolek­ty­wnym (cały naród budu­je swo­ją Stolicę — dopisek nieza­leżny. )Nie chodzi nawet o komen­tarze, dyskus­je czy spory (nadal twierdzę, że wszyscy lubią pącz­ki (oczy­wiś­cie, ze lubią — dopisek nieza­leżny). To pyta­nia, polece­nia, prob­le­my, czy zwykły entuz­jazm czytel­ników ( i pod­suwanie pod nos obiadu — dopisek nieza­leżny) spraw­ia, że zwierz, a właś­ci­wie jego blog, jest tym, czym jest. Gdy­by któraś z czytel­niczek nie zapy­tała zwierza, o to, czy widzi­ał Dok­to­ra Who, być może zwierz nigdy nie poz­nał­by słod­kiego smaku abso­lut­nego fan­girl­iz­mu (cóż za pięk­na wiz­ja — dopisek nieza­leżny). Gdy­by nie jed­na z dzi­wnych dyskusji, zwierz nie zaczął­by podświadomie utożsami­ać środy z Bene­dictem Cum­ber­batchem. Kto wie, czy zwierz kiedykol­wiek wpadł­by na sza­lony pomysł Secret San­ta, gdy­by  z polece­nia czytel­ników nie wysłuchał Cab­in Pres­sure (wtedy może nie śmi­ał­by się bez prz­er­wy w miejs­cach pub­licznych — dopisek nieza­leżny).

 

 

Dyk­tu­jąc te słowa (zwierz zawsze chci­ał to napisać, a właś­ci­wie podyk­tować) zwierz jest już men­tal­nie jed­ną nogą w Lon­dynie (drugą w kuch­ni i wyżera racusz­ki — dopisek nieza­leżny), załatwia bile­ty na spek­takl (Szkot!), szu­ka kna­jpy na spotkanie z czytel­nika­mi (Piwo!), nie może się doczekać, aż w końcu zobaczy Żucz­ka ( Żuczek jest rzecz jas­na czytel­niczką zwierza), na zaprosze­nie której naw­iedzi stolicę Wielkiej Bry­tanii ( i da odetch­nąć rodzinie na parę dni, dzię­ki Żuczku — dopisek nieza­leżny). Kto by pomyślał, że wystar­czy zaled­wie pięć lat, około 1825 wpisów (oczy­wiś­cie pom­noże­nie zwierz zle­cił rodzinie, ma prob­le­my z mnoże­niem liczb jed­no­cyfrowych — dopisek nieza­leżny), aby z oso­by, która mówi do siebie , zwierz zmienił się w kogoś, kto nigdy nie ma wystar­cza­ją­co dużo cza­su, by nagadać się ze zna­jomy­mi (zwierz nadal gada do siebie, słowo — dopisek nieza­leżny).

 

 

 Bez was drodzy czytel­ni­cy, zwierz nigdy nie zamieś­cił­by tego gifu. Po pier­wsze nie miał­by dla kogo, po drugie nie wiedzi­ał­by co to gif, po trze­cie nie czer­pał by radoś­ci w naw­iązy­wa­niu do Dok­to­ra who.

 

Czytel­nicz­ka zwierza zapy­tała, jak zwierz ma zami­ar obchodz­ić dziesię­ci­ole­cie blo­ga — zwierz zmierzył surowym okiem swo­je doty­chcza­sowe osiąg­nię­cia i podał jedyną słuszną odpowiedź — poprosi o pod­wyżkę w BBC.

 

 

Ps. Dzisiejszy wpis jest nieco krót­szy (dzię­ki bogu — dopisek nieza­leżny), ponoć nie wol­no przemęczać pro­fe­sorów (to niech zwierz umy­je łazienkę- dopisek nieza­leżny).

 

 * Wszys­tkie dopis­ki nieza­leżne we wpisie pozostaw­iła Ver­dana, podła mat­ka zwierza, której wpis ten zwierz podyk­tował, radu­jąc się jej życ­zli­woś­cią. Przed­w­cześnie.??

 

 

 

Zwierz chci­ał zakończyć zdję­ciem Ver­dany ale z braku takowych zwierz kończy zdję­ciem mop­sa, który ogól­nie jest bard­zo podob­ny do swo­jej właś­ci­ciel­ki.

2 komentarze
0

Powiązane wpisy