Home Ogólnie Trzy dziewczyny czyli o czym myśli zwierz w Dzień Kobiet

Trzy dziewczyny czyli o czym myśli zwierz w Dzień Kobiet

autor Zwierz

 ?

Hej

 

 

Zwierz chci­ał napisać sto­sunkowo prosty wpis na dzień kobi­et ale okaza­ło się, że kiedy zaczy­na się robić research nic nie jest proste. Zaczni­jmy więc od tego, że zwierz widzi prob­lem. Prob­lem, który dla niko­go nie jest nowoś­cią ani wielkim odkryciem, a ma swo­je źródło w zupełnie różnym trak­towa­niu przez kul­turę pop­u­larną kobi­et i mężczyzn. I tym razem zwier­zowi nie chodzi o sposób przed­staw­ia­nia obu płci w wyt­worach kul­tu­ry pop­u­larnej ale o pode­jś­cie do piosenkarek czy aktorek, które na pier­wszy rzut oka różni się od tego w jaki sposób pochodzi się do mężczyzn wykonu­ją­cych te same zawody. To żadne odkrycie — ist­nie­nie pod­wójnych stan­dard­ów to jed­na z pier­wszych zasad, na której opiera się nie tylko świat kul­tu­ry pop­u­larnej o ile nie świat ogól­nie. Cza­sem są to stan­dardy krzy­wdzące kobi­ety, cza­sem mężczyzn, choć aku­rat w kul­turze pop­u­larnej bardziej obry­wa się dziew­czynom (przy­na­jm­niej zwierz tak to widzi). No właśnie — zwierz chci­ał­by dziś — korzys­ta­jąc z kilku przy­pad­ków, zas­tanow­ić się nad skom­p­likowanym prob­le­mem pewnych przy­czyn niechę­ci do niek­tórych młodych aktorek i piosenkarek. Zwierz nie chce się sku­pi­ać na całej kul­turze pop­u­larnej bo jest to prob­lem zde­cy­dowanie zbyt sze­ro­ki. Wybrał więc trzy przykłady, które jak się wyda­je pomogą naświ­etlić prob­lem. Ponoć w sprawach ważnych nie należy być let­nim tylko gorą­cym, ale w przy­toc­zonych przez zwierza przy­pad­kach (spec­jal­nie tak dobranych), prob­lem po której stron­ie się opowiedzieć ( o ile w ogóle) wyda­je się dość skom­p­likowany. Zwierz ma swo­je zdanie na każdy tem­at (które ogól­nie jest najbliższe niechę­ci wobec niechę­ci) ale chci­ał­by pokazać przede wszys­tkim argu­men­ty obu stron. Zwierz wie, że to wstęp pokręt­ny, ale chy­ba kiedy prze­jdziemy do przykładów sprawa nieco się roz­jaśni.

 

 

 Zwierz w sum­ie nie wie czy jego post jest o pod­wójnych stan­dar­d­ach czy raczej o pewnej skom­p­likowanej sieci pow­iązań pomiędzy pod­wójny­mi stan­dar­d­a­mi, łącze­niem życia pry­wat­nego i zawodowego i ogól­nym prob­le­mem z postrze­ganiem kobi­et w pop­kul­turze.


 

Zaczni­jmy od Tay­lor Swift. Kiedy zwierz pier­wszy raz sprawdzał opinie o piosenkarce w sieci — a było to jak­iś czas temu (zwierz sprawdza co tam w sieci piszczy w sposób dość przy­pad­kowy) opinia o piosenkarce coun­try nie odb­ie­gała od normy. Mil­iony kupowały jej pły­ty, media nazy­wały ją typową amerykańską dziew­czyną, a w tle pom­stowali wiel­bi­ciele muzy­ki, dla których mieszan­ka con­try i popu była czymś równie atrak­cyjnym co zup­ka chińs­ka dla wiel­bi­ciela dobrej kuch­ni.  Co praw­da o dziew­czynie zro­biło się głośno gdy  Kanye West, stwierdz­ił że nie umy­wa się ona do Bey­once ale ogól­nie raczej opinie o niej nie odb­ie­gały od normy. Zwierz przes­tał się wów­czas intere­sować Tay­lor Swift  (czemuż miał­by się intere­sować) i tylko cza­sem docier­ały do niego infor­ma­c­je, że z kimś ją widziano, z kimś się spo­ty­ka itd. W sum­ie nic co odb­ie­gało­by od pewnej śred­niej. Dopiero niedawno zwierz zori­en­tował się, że w chwili kiedy patrzył w inną stronę Amery­ka  znien­aw­idz­iła Tay­lor. Cóż uczyniła dziew­czy­na? Wyda­je się, że popełniła trzy grzechy główne zapew­ni­a­jąc sobie jakąś zma­sowaną nien­aw­iść z bard­zo różnych stron. Przede wszys­tkim Swift nigdy nie ukry­wała, że natch­nie­niem dla jej piosenek są jej nie udane związ­ki. Póki mając kilka­naś­cie lat śpiewała o mało znanych liceal­is­tach wszys­tko wydawało się być w porząd­ku, wszak wielu,  jeśli nie wszyscy twór­cy tak robią i nikt jakoś ich za to nie nien­aw­idzi. Prob­lem pojaw­ił się wtedy kiedy zaczęła się spo­tykać z całkiem sławny­mi i łatwy­mi do ziden­ty­fikowa­nia fac­eta­mi jak np. Jake Gyl­len­haal. Nagle okaza­ło się, że dziew­czy­na zde­cy­dowanie zbyt częs­to zmienia facetów,  zbyt głośno o tym mówi i ewident­nie robi ze swo­jego życia pry­wat­nego szop­kę.

 

 

 Tum­blr, który zwyk­le rzu­ca się na każdy prze­jaw dyskrymi­nacji tym razem przyłączył się radośnie do  do  grupy, która wyśmiewa rand­kowe zwycza­je Tay­lor. Z kolei jej reakc­ja na w sum­ie dość niewin­ny żart na Zło­tych Globach spotkała się z niesły­chanym potępi­e­niem — gdy Tay­lor stwierdz­iła, że kobi­ety nie powin­ny się naśmiewać z kobi­et, tłumy które widzą w jej piosenkach potwierdze­nie sek­sis­tows­kich schematów, dostały wspani­ały pretekst by po raz kole­jny skry­tykować Tay­lor.


 Teo­re­ty­cznie takie postaw­ie­nie sprawy powin­no jej zjed­nać te środowiska, które maja powyżej uszu osądza­nia kobi­et iloś­cią mężczyzn z jaki­mi się umaw­ia­ją. Zwłaszcza młodych kobi­et, których każ­da rand­ka czy dwu­miesięczny związek jest pil­nie śled­zony przez media. Prob­lem w tym, że Tay­lor nie budzi sym­pa­tii także środowisk wyczu­lonych na nierówne trak­towanie kobi­et. Jak się okazu­je poza narzekaniem na własne życie pry­watne Tay­lor w swoich tek­stach nie cofa się przed niezbyt miłym opisy­waniem dziew­czyn, które odbiły jej facetów. Wiele osób zaz­nacza, że sto­su­jąc taką dychotomię, w której autor­ka jawi się jako niewinne dziew­czę zaś ta, która fac­eta odbi­ja jako wred­na zołza, wkła­da dziew­czynom do głowy niebez­pieczny podzi­ał świa­ta. Do tego Tay­lor zapy­tana w  wywiadzie o kwest­ie fem­i­niz­mu, opowiedzi­ała dość wymi­ja­ją­co, nie składa­jąc żad­nych deklaracji , co dodatkowo wzbudz­iło falę niechę­ci. Przy tym wszys­tkim jej pły­ty kupu­ją mil­iony ludzi na całym świecie, a zwierz który jakoś jej piosenek nie słucha musi przyz­nać, że nie raz słyszał je w tle jakiego seri­alu. Co praw­da środowisko muzy­czne narze­ka na obsypy­wanie jej nagro­da­mi, ale dziew­czy­na raczej nie jest win­na temu, że jej je przyz­na­ją. Zwierz musi przyz­nać, że sytu­ac­ja Tay­lor Swift go fas­cynu­je. Z jed­nej strony wyda­je się, że stała się ofi­arą (oczy­wiś­cie słowo to należy rozu­mieć w dość lekkim znacze­niu) sys­te­mu,  w którym dziew­czy­na win­na mieć — nieza­leżnie od charak­teru czy potrzeb jak najm­niej związków by nie być postrze­gana jako puszczal­s­ka. Z drugiej strony sama ten świat współt­worzy. jest też pytanie czy z ofic­jal­ną niechę­cią z powodu treś­ci swoich piosenek naw­iązu­ją­cych do życia pry­wat­nego spo­tyka­ją się mężczyźni i czy ktokol­wiek przepy­tu­je rapera śpiewa­jącego sek­sis­towskie tek­sty na okoliczność jego postawy wobec fem­i­niz­mu.  Zwierz nie uważa, że nie należy o to piosenkarek pytać (zwłaszcza, że co raz więcej z nich mówi rzeczy bard­zo rozsądne) ale pozosta­je pytanie jak należy się zachować gdy dziew­czy­na nie odpowia­da tak jak­byśmy chcieli.  Jeśli Swift — być może z mar­ketingowego punk­tu widzenia (w końcu śpiewa dość kon­ser­waty­wne coun­try) nie chce składać jas­nych deklaracji, to czy powin­na z tego powodu być nielu­biana? Czy ma obow­iązek deklaracji jako oso­ba trak­towana jako wzór?  A może jako wzór powin­na być potę­pi­ona za brak chę­ci do składa­nia jakichkol­wiek deklaracji?

 

 

 Spo­ra część słuchaczy czu­je się poważnie zaniepoko­jona gdy z naręcza­mi Gram­my przechadza się dziew­czy­na, która zdaniem wielu śpiewa o bard­zo stereo­ty­powej i kon­ser­waty­wnej wiz­ji świa­ta, oraz za żadne skar­by nie chce się przyz­nać do fem­i­niz­mu.


 

No właśnie sko­ro przy wzor­cach jesteśmy to czas pomówić o drugiej prob­lematy­cznej bohater­ce wpisu czyli Rihan­nie. Jak wszyscy wiedzą kil­ka lat temu Chris Brown pobił Rihan­nę. O dzi­wo nie zakończyło to raz na zawsze kari­ery Chrisa Brow­na, nato­mi­ast uczyniło z Rihan­ny dość dobry przykład na to, że prze­moc wobec kobi­et nie wybiera i może pojaw­ić się w każdej klasie i grupie społecznej. Poobi­jana Rihan­na stała się więc — chy­ba nieco bez swo­jej woli,  przykła­dem do czego może prowadz­ić toksy­czny związek. Współczu­cie wobec piosenkar­ki, która obok wred­nego chłopa­ka ma też wred­nego ojca okaza­ło się raczej powszechne i trwało dłu­go. Na tyle dłu­go, że Rihan­na zdążyła się pogodz­ić z Chrisem Brownem i zacząć ponown­ie pokazy­wać się z nim w miejs­cach pub­licznych, zapew­ni­a­jąc, że to miły i sym­pa­ty­czny facet, które­mu już się podob­ne wybry­ki nie zdarza­ją. Praw­da jest taka, że nikt nie wie dokład­nie jak jest. Nikt z komen­tu­ją­cych nie zna Chrisa Brow­na oso­biś­cie, podob­nie jak nie zna oso­biś­cie Rihan­ny. Co praw­da, cała sytu­ac­ja wyglą­da jak żyw­cem wyję­ta z opisów funkcjonowa­nia prze­mo­cy w związku, ale szczegóły znane są nie tym osobom, które komen­tu­ją. Nie zmienia to jed­nak fak­tu, że decyz­ja Rihan­ny by pojaw­ić się z Chrisem pub­licznie spotkała się z całą masą komen­tarzy.

 

 

 O tym jak szy­bko może się zmienić tem­per­atu­ra uczuć przekon­ał się każdy Inter­nau­ta który śledz­ił reakcję sieci na zdję­cie Rihan­ny z Chrisem Brownem na gali roz­da­nia Gram­my. Moż­na było odnieść wraże­nie, że fakt iż Rihan­na tuli się do Brow­na budzi więk­sze oburze­nie niż fakt, że trzy lata temu została przez niego pobi­ta.

 

Miejsce współczu­cia zajęło połącze­nie niechę­ci z zawo­dem. Część użytkown­ików Inter­ne­tu uznało po pros­tu, że Rihan­na jest głu­pia wraca­jąc do fac­eta, który ją pobił. Część wydawała się zaw­iedziona tym, że dziew­czy­na, która mogła stać się  ambasadorem wal­ki z prze­mocą wobec kobi­et, zde­cy­dowała się postąpić w sposób, tak charak­terysty­czny dla wielu kobi­et, które sta­ją się ofi­ara­mi prze­mo­cy. Oczy­wiś­cie, sprawa jest skom­p­likowana, bo pub­licznie rozstrzy­ga się o tym jak ktoś ma prowadz­ić swo­je życie oraz wyroku­je się czy decyz­je są słuszne czy nie słuszne biorąc raczej pod uwagę dobro pub­liczne niż pry­watne.  Zwierz jed­nak musi przyz­nać, że  najbardziej intrygu­je go fakt, jak wiele miejs­ca poświę­ca się np. spraw­ie, że Rihan­na przyprowadz­iła Chrisa Brow­na na Gram­my, a nie temu, że Chris mimo, że jest powszech­nie wiado­mo, że pobił dziew­czynę na te Gram­my w ogóle zaprosze­nie dostał. Choć tu też pojaw­ia się pytanie — jak powin­no się mieć pry­watne wybacze­nie do pub­licznego. Czy jeśli Rihan­na wybaczyła Brownowi, to czy nadal mamy być oburzeni? Zdaniem zwierza tak ale jed­nak sprawa z zupełnie prostej stała się skom­p­likowana. Wyda­je się bowiem, że całkiem spo­ra gru­pa osób jest gotowa uznać, że Rihan­na daje tak zły przykład wraca­jąc do fac­eta, który ją pobił, że jest nie mniej win­na niż sam spraw­ca czynu.

 

 

 No właśnie, czy w tym wszys­tkim nie gubi się gdzieś pytanie — co z kari­erą fac­eta, który Rihan­nę pobił? Z tego co zwierz wie, pły­ta sprzeda­je się dobrze i jest nagradzana, a widoczne na zdję­ci­ach nakle­j­ki to już sprawka nieza­leżnych dzi­ałaczy, którzy postanow­ili podrzu­cić na okład­kę jeszcze jed­no ostrzeże­nie.

 


A sko­ro przy skom­p­likowa­niu spraw jesteśmy to czas na Kris­ten Stew­art. Może­my spoko­jnie powiedzieć, że świat nie cier­pi Kris­ten Stew­art. Sam zwierz uważa, że aktor­ka ma aktorskie zdol­noś­ci bliskie drew­ni­anej desce ale do niej jako do oso­by nie ma aż tak wiele, dziew­czy­na gra całe życie, nie potrafi się uśmiechać i brak jej uroku Jen­nifer Lawrence który pozwala jej wybrnąć z drob­nych wpadek. Nie mniej prawdzi­wa nien­aw­iść wobec Kris­ten Stew­art nie ma nic wspól­nego z jej tal­en­tem aktorskim. Niechęć do Stew­art bierze się przede wszys­tkim stąd, że zami­ast żyć na zawsze z dobrym i kochanym Robertem Pat­tin­sonem na planie fil­mu o Królewnie i Owcy wdała się w romans z reży­serem. Co praw­da z całego roman­su pub­li­ka ujrza­ła jed­no zdję­cie na którym para się przy­tu­la, ale Stew­art została zmus­zona do pub­licznych przeprosin. Co więcej, niechęć do Stew­art rozlała się sze­rokim stru­mie­niem gdy okaza­ło się, że pan reżyser nie tylko roman­sował z gwiazd­ką ale i zdradz­ił przy tym żonę i matkę jego dwój­ki dzieci. Ponieważ reżyser, to tylko reżyser, raczej nie odbiło się to negaty­wnie na jego kari­erę, zaś Stew­art została pub­licznie potę­pi­ona za rozbi­janie małżeńst­wa — wszak z roman­sowanie z żonatym to prze­jaw skra­jnej nielo­jal­noś­ci wobec innej kobi­ety. Co praw­da kiedy zwierz ostat­nio sprawdzał, do tan­ga trze­ba było dwo­j­ga ale jakoś reży­sera nikt nie rozlicza z wpad­ki zaś Stew­art raczej na pewno straciła rolę Śnież­ki w planowanym sequelu.  Choć zwierz jako widz się cieszy (Stew­art była kosz­marną Śnieżką ) to jako kon­sument kul­tu­ry pop­u­larnej jest dość zaniepoko­jony. Czy następ­nym krok­iem jaki nas czeka będą takie — chy­ba jed­nak wyreży­serowane — pub­liczne pokazy jak w Japonii, gdzie mło­da piosenkar­ka przyła­pana z chłopakiem (kon­trakt zakazał ich posi­ada­nia) zgoliła włosy i pub­licznie przeprasza­ła za swo­je zachowanie. Co ciekawe wyda­je się, że Kris­ten straciła najbardziej na tym, że romans okazał się romansem. Trochę przy­wołu­jąc casus Jen­nifer Aniston/Angeliny Jolie. Anis­ton była bied­na bo Joile odbiła jej Bra­da Pit­ta ale Jolie przes­tała być zołzą w opinii pub­licznej bo urodz­iło Pit­towi dzieci, których nie chci­ała Anis­ton. Tak więc obie wyszły w oczach opinii pub­licznej na zero. Co ciekawe Pitt w tych roz­gry­wkach zupełnie się nie liczył, jak­by był jakimś bytem bez­wol­nym. No ale to inna sprawa.

 

 

   Zwierz może się myli ale w przy­pad­ku Kris­ten sprawa jest najprost­sza. Nawet jeśli potępia się ją za romans z żonatym facetem to jed­nak kon­sek­wenc­je jakie ponosi zawodowo są abso­lut­nie od cza­py, nie mówiąc już o drob­nym fak­cie, że nikt nawet nie wie do jakiego stop­nia jej związek z Pat­tin­sonem był zabiegiem reklam­owym. Tak więc ponown­ie nikt nic nie wie

 

Wszys­tkie trzy dziew­czyny ( zwierz pisze tak bo Stew­art urodz­iła się w lat­ach 90 jakoś śmiesznie niedawno) stały się  w mniejszym lub więk­szym stop­niu przed­miotem nie tylko niechę­ci ale i żartów. Filmik wyśmiewa­ją­cy Kris­ten Stew­art i jej romans stal się hitem Inter­ne­tu, życie uczu­ciowe Tay­lor Swift złośli­wie (choć  należy zaz­naczyć, że delikat­nie złośli­wie) komen­towała Tina Fey i Amy Poehler na gali Zło­tych Globów, na tegorocznych Oscarach padł zupełnie nie śmieszny i raczej nies­maczny żart doty­czą­cy Rihan­ny i Chrisa Brow­na. Zwierz nie może się oprzeć wraże­niu, że żad­nej z tych spraw by nie było gdy­byśmy mieli do czynienia z mężczyzną. Facet, który cią­gle zmienia kobi­ety i pisze o tym w swoich piosenkach — pasu­je ide­al­nie do naszej wiz­ji umęc­zonego poe­ty, mężczyz­na pobity przez kobi­etę wraca do niej — pomi­ja­jąc fakt, że częś­ci nie przy­chodzi to nawet do głowy, sporo uznało­by to za całkiem roman­ty­czne, facet zdradza dziew­czynę z aktorką poz­naną na planie? Czy to przy­pad­kiem nie jest początek połowy doniesień o romansach w Hol­ly­wood. Niby takie proste a jed­nak człowieka zawsze zaskaku­je jak przewidy­wal­nie dzi­ała ten mech­a­nizm. Oczy­wiś­cie, zwierz nie mówi, że face­tom się nie obry­wa od opinii pub­licznej i mediów, bo się obry­wa. Zwierz ma po pros­tu wraże­nie, że po pier­wsze — za dużo więk­sze przewinienia, po drugie, że nie od wszys­t­kich na raz. Choć może, zwierz też tu robi jakieś złe założe­nia. Spon­sorem tej not­ki jest słowo “Nie wiem” więc musi­cie przyjąć, że zwierz może gdzieś po drodze wychodz­ić z myl­nych założeń (ale jest skłon­ny do dyskusji).

 

 

 Być może zwierz nie ma się czym emocjonować i obok takich spraw należy prze­chodz­ić może nie obo­jęt­nie ale bez emocji, przyj­mu­jąc, że póki co są po pros­tu wpisane w cały ten sys­tem i mamy ważniejsze rzeczy do robo­ty, niż je roztrząsać. 

 

Trze­ba zaz­naczyć, co zwierz starał się może lep­iej lub gorzej wytłu­maczyć, nie mamy tu złych i dobrych — przed­staw­ione tu kobi­ety w jak­iś sposób same biorą udzi­ał w tworze­niu kul­tu­ry która tak strasznie się do nich odnosi.  Być może gdy­by Swift śpiewała inne piosen­ki, jej czytel­nicz­ki lep­iej oce­ni­ały­by Stew­art, być może gdy­by Zmierzch w którym gra Stew­art nie pokazy­wał sini­aków jako prze­jawu pasji (co praw­da wam­pirzej) to kto wie, może młode dziew­czyny inaczej spoglą­dał­by na pobi­cie Rihan­ny. Zwierz nie chce tworzyć prostego łańcucha przy­czynowo skutkowego, nato­mi­ast zde­cy­dowanie widzi że coś jest poważnie nie tak. A już zupełnie nie tak wyda­je się, że we wszys­t­kich tych sprawach o wyrażanych głośno i namięt­nie sym­pa­ti­ach i anty­pa­ti­ach nie decy­du­je abso­lut­nie nic związanego z tal­en­tem. Zwierz nie cier­pi aktorstwa Stew­art, Rihan­na śpiewa dla niego wszys­tkie piosen­ki na tą sama nutę, a Tay­lor Swift jest bez wyrazu. Tylko kiedy wpisze się w wyszuki­warkę powody dla których ludzie nie cier­pią tych kobi­et, to argu­men­ty doty­czące ich tal­en­tu pojaw­ia­ją się na samym końcu. I może tu czai się prob­lem.

 

 

 Tak może­my spoko­jnie uznać, że te trzy mag­iczne słowa rządzą dzisiejszym wpisem. Ogól­nie zdaniem zwierza za mało się ich uży­wa.

 

Zwierz nie jest do koń­ca pewien czy jego wywód ma sens. Może tak jak w amerykańs­kich fil­mach powinien stanąć i powiedzieć głośno o co mu chodzi. A chodzi mu o to, że jest źle. Jest źle tak dłu­go jak dłu­go z fak­tu bycia kobi­etą będzie wynikało inne trak­towanie przez opinię pub­liczną. Jest źle tak dłu­go jak dłu­go korzys­ta­jąc z ury­wków fak­tów jakie mamy na tem­at czy­je­goś życia pry­wat­nego for­mułu­je­my ostre, wyrażone w intrenecie zdanie na tem­at tej oso­by. Jest źle póki zwierz będzie umi­ał bez trudu podać takie przykłady doty­czące aktorek i piosenkarek, i będzie musi­ał się musi­ał poważnie zas­tanaw­iać by znaleźć takie przykłady doty­czące facetów. Ale jest też źle, kiedy wyz­nacza­my osobom pub­licznym konkretne role i pięt­nu­je­my je gdy nie speł­ni­a­ją naszych oczeki­wań. Ogól­nie więc zwierz ma wraże­nie, że coś jest prz­er­aźli­wie nie tak. Ale nagorzej gdy rzeczy okazu­ją się dla nas czarno białe gdy są odrobinę bardziej skom­p­likowane. I o tym w dniu kobi­et warto pomyśleć.

 

 

 

 Zwier­zowi się chy­ba popełnił wpis lekko fem­i­nisty­czny (przy­na­jm­niej w założe­niu). A prze­cież obiecy­wał że już nie będzie. Najwyraźniej są rzeczy sil­niejsze od zwierza. A i zwierz ma nadzieję, że rozu­miecie, że nie wyśmiewa się tym zdję­ciem ze stereo­ty­pu tylko po pros­tu to jest strasznie fajne zdję­cie bard­zo fajnego ang­iel­skiego akto­ra, którego to zdję­cia żal było­by zwier­zowi nie zamieś­cić (przyp­is dla tych którzy nie żyją men­tal­nie w UK)

 

Ps1: A tak przy okazji pod­wójnych stan­dard­ów — w tym roku MTV Movie Awards ma kat­e­gorię najlep­szy wys­tęp bez koszuli — oczy­wiś­cie obe­j­mu­jącą wyłącznie mężczyzn. Zwierz najpierw się uśmi­ał i zagłosował ale ter­az się zas­tanaw­ia — no bo jak­by nie patrzeć — trochę to jest sek­sis­towskie. A może już zwierz zupełnie stracił poczu­cie równowa­gi. 

 

Ps2: A ter­az coś z zupełnie innej becz­ki na face­booku Paragon z Podróży zaprasza do znakomitej akcji , gdzie chorej dziew­czynie nie wysyła się bard­zo kul­tur­alne wspar­cie czyli książ­ki. Jeśli prze­gapil­iś­cie face­bookową wiado­mość to pod TYM linkiem zna­jdziecie wszys­tkie szczegóły.  Zwierz uwiel­bia dawać ludziom książ­ki, i pode­jrze­wa że nie jest osamot­niony wśród swoich czytel­ników.

 

0 komentarz
0

Powiązane wpisy