Home Tak sobie myślęNie składaj obietnic których nie jesteś w stanie dotrzymać czyli co mówi do mnie mój mąż (edycja siódma)

Nie składaj obietnic których nie jesteś w stanie dotrzymać czyli co mówi do mnie mój mąż (edycja siódma)

autor Zwierz

 

Raz do roku, dokładnie w dzień mojej rocznicy ślubu, zbieram w jednym miejscu wszelkie życiowe (i nie tylko mądrości) jakimi mój mąż podzielił się ze mną w roku ubiegłym. Uważam, że nie ma lepszego zobrazowania natury naszego związku, który oparty jest na zaufaniu, sucharach i gramatykach martwych języków. Od razu zaznaczam, że ów spis jest czyniony za zgodną męża mego i jest on go w pełni świadom.

 

 

 

Ja: Mateusz dotknęła cię dzisiejsza awaria Microsoftu?

Mateusz: Nie, nie jestem samolotem.

***

Mateusz (nagle): A w ogóle to „O Fortuna” z Carminy Burany to ja znam na pamięć.

 

Po czym zaczął recytować.

 

W autobusie

 

***

Ja: Tu jest bardzo ciepło, zwłaszcza jak się wychodzi z zewnątrz

Mateusz (tonem narratora filmów przyrodniczych): Katarzyna od zawsze intrygowała i konfundowała topologów.

***

 

Pakujemy się do Torunia

Mateusz: To jest środek na kleszcze to ja spakuje.

Ja: Jakie kleszcze mają nas dopaść w Toruniu?

Mateusz: Jak to jakie? Toruńskie!

 

***

 

Jakby ktoś pytał jesteśmy już w trzecim dniu anegdotek Mateusza o teologu Orygenesie i jego uczniach.

Wszystko dlatego, że na pytanie „Czy opowiadałem ci o Orygenesie?” nieopatrznie odpowiedziałam „Nie”

 

***

 

Wracam z balu, opowiadam, jak było, pokazuje zdjęcia, opisuje emocje.

Ja: A ty co robiłeś jak mnie nie było?

Mateusz: Kotki pomogły mi znaleźć zgniłą cebulę w kuchni.

Och jak szybko powracamy do codzienności. A jeszcze nie ma północy.

***

 

 

Ja: Chciałabym sobie kupić wiklinową torebkę

Mateusz: Wiklinowa torebka… to jakiś slang na koszyk?

***

 

 

Ja: Mateuszu rzuć okiem na mój tekst czy dobry.

Mateusz: Zaczyna redagować tekst

Ja: Nie, nie redaguj po prostu przeczytaj. Wyłącz tryb redaktor!

Mateusz (grobowym głosem): nie da się wyłączyć trybu redaktor.

***

 

 

Pokazuję Mateuszowi jak ładnie umyłam prysznic, kiedy go nie było i kiedy unikałam przerabiania przypisów.

Mateusz: O tak, bardzo pięknie, widzę prysznic w stylu harvardzkim.

***

 

Normalna rozmowa, nagle Mateusz cytuje Białoszewskiego

Ja: Mateusz, nie możesz nagle w rozmowie bez wyjaśnienia cytować Białoszewskiego

Mateusz: Jesteśmy w Warszawie to wyjaśnia cytowanie Białoszewskiego samo przez się.

***

 

 

Ja: O, pająk, może pokaż go Shubi będzie mogła sobie upolować.

Mateusz: Nie, niech łazi, pająki są gorzkie.

Mam tyle pytań…

 

***

 

Ja: Jestem zła.

Mateusz: przesuwa powoli batonik w moją stronę po stole.

Chciałabym, żeby to była stereotypowa anegdotka ale serio w 9/10 przypadków kiedy jestem naprawdę zła to w istocie jestem głodna.

***

 

Widzę bardzo dziwne rzeczy, które przegląda Mateusz na komputerze

Ja: Mateuszu, co ty przeglądasz?

Mateusz: Oglądam obsydianową broń

Ja:…

Mateusz: Być może myślę o imperium azteckim

***

 

 

Mateusz: Muszę sobie zapisać, kiedy mam lekarza

Ja (pewna siebie): Nie musisz, pamiętam, 24 stycznia

Mateusz: Dokładnie to 28 lutego

 

Ja i kalendarz. Trudna relacja

***

 

Mateusz (przechodząc przez pokój) „Manichejczycy byli extra virgin”

Zero kontekstu, zero wyjaśnienia.

***

 

Mateusz pokazuje mi jakieś zdjęcie

Ja: Dlaczego pokazujesz mi spleśniały ser?

Mateusz: Kasia to jest zdjęcie księżyca Jowisza.

***

 

 

Ja: Mateusz jak myślisz jak mam się jutro ubrać ?

Mateusz: Ładnie

Ja: Ale jak, będę prowadzić rozmowę na festiwalu literackim

Mateusz: A to bardzo ładnie.

Ja: Problem w tym, że festiwal jest w Krakowie

Mateusz: No to nie za ładnie.

***

 

Mateusz (tuż przed odkręceniem kaloryfera); No skąd miałem wiedzieć, że chcesz ciepełko, myślałem, że odpowiada ci zimnełko.

***

 

Mateusz : Ty masz do mnie pretensje ze mówię do Shubi więcej niż do ciebie, ale musisz zrozumieć kiedy my rozmawiamy to ty mówisz dużo więcej, a ja słucham. Po prostu przyjmuje role kota

***

 

Składamy razem zestaw LEGO

Ja: Ciekawe co autor instrukcji miał na myśli

 

Mateusz: Nie ważne co autor miał na myśli. Autor umarł.

 

Nie składajcie LEGO z językoznawcą.

 

***

 

 

Ja: Po zajęciach ze studentami poszłam na kawę.

 

Mateusz: Jak się czujesz z tym, że przepiłaś wszystko co zarobiłaś?

 

***

 

 

Ja: Mateusz jak zrobisz mi kawę wysłucham wszystkiego co masz mi do powiedzenia o D&D

 

Mateusz: Nie składaj obietnic których nie jesteś w stanie dotrzymać.

 

***

 

 

Mateusz: Mamy pociąg o czwartej trzydzieści siedem. A nie przepraszam niepoprawnie przeczytałem o czwartej kurwa trzydzieści siedem.

 

***

Mateusz poinformował mnie, że ma już prezenty dla całej mojej rodziny, poza mną.

Kiedy go spytałam, jak się to stało odparł „Twoje rozbudowanej osobowości nie da się zamknąć w jednym prezencie”

Potem przyznał, że zapomniał.

 

***

Mateusz wyczytał kiedyś, że jak chcesz pokazać kotkowi, że go kochasz to powinieneś do niego wolno mrugać. W związku z tym co pewien czas wolno mruga do Shubi.

Ostatnio jednak zauważyłam, że czasem odwraca się do mnie i też wolno mruga.

Ale spoko nauczył się jakiejś zasady wyrażenia emocji, po co różnicować ludzi i koty. Wiadomo o co chodzi.

 

No i tak minął nam kolejny rok. Tym razem nie zjadły nas kleszcze, koty wymuszają na nas spacery, bo nie umiemy im powiedzieć nie. Wiem dużo więcej o Orygenesie niż kiedykolwiek chciałam, prawie złożyliśmy Optimusa Prime z LEGO, ale nie skończyliśmy, bo okazało się, że zgubiliśmy wszystkie opony. Mateusz ujawnił mi w tym roku, że zna słowa do „Piratów z Penzance” co oznacza, że odblokował się nowy musical, który Mateusz zna na pamięć, ale mi nie powiedział. Nadal nie umiem dobrze spać, jak wyjeżdżam, chyba że zabieram Mateusza ze sobą. I tak to bywa.

Powiązane wpisy