Home SerialeHetero hokeje czyli o serialu „Off Campus”

Hetero hokeje czyli o serialu „Off Campus”

autor Zwierz

O tym, że nie ma seksowniejszego sportu niż hokej wielbiciele literatury romantycznej wiedzą już od dawna. Hokejowe romanse opanowały serca i dusze czytelników już dobrych parę lat temu, prowadząc niekiedy do pewnych kontrowersji (gdy okazywało się, że zupełnie prawdziwi gracze stawali się obiektem zupełnie niesportowych emocji). Niewyobrażalny sukces „Gorącej rywalizacji” otworzył drzwi dla kolejnych hokejowych romansów. A każdy kto je produkuje ma cichą nadzieję, że ponownie – lód zapłonie od pasji.

„Off Campus” to propozycja od Pirme Video. Jest to luźna adaptacja cyklu powieści Elle Kennedy, który rozgrywa się na kampusie uniwersyteckim, gdzie historie toczą się wokół uczelnianych romansów, rozgrywek w hokeja i emocjonalnych problemów studentów. Książki wychodziły też w Polsce, a pierwszą z cyklu „Układ” nawet przeczytałam, choć nie ukrywam – pamiętam z niej mgliście kilka scen. Pomysł by połączyć ze sobą wątki z kilku książek wydaje się całkiem niezły, bo romanse Kennedy, miały raczej prostą strukturę, która całego serialu by nie poniosła.

 

Credit: Liane Hentscher/Prime
Copyright: © Amazon Content Services LLC

 

W pierwszym sezonie koncentrujemy się głównie na dwójce bohaterów. Mamy Hannah, studentkę kompozycji, która walczy o stypendium, szukając inspiracji do popowej piosenki, która zapewni jej finansowanie studiów. Na jej drodze staje Garrett Graham, który jest kapitanem drużyny hokejowej. To właśnie oni zawierają ten wspomniany „Układ”. Hannah pomoże Garrettowi nauczyć się do egzaminu z filozofii, który chłopak musi zdać by nadal grać w drużynie, a w zamian Garret uda, że randkuje z Hannah, by wzbudzić zazdrość Josha – popularnego muzyka, który podoba się dziewczynie. Jeśli brzmi to głupio, to najwyraźniej mało czytacie romansów, bo takie udawane związki to niezwykle popularny motyw. Nie trzeba być geniuszem by odkryć, że wkrótce para odkryje, że randkowanie na niby zaczyna się zamieniać w prawdziwą relację. No i cały prosty układ szlag trafi. Przy czym tej fabuły starsza tak na połowę serialu, co wymaga od bohaterów by w kolejnych odcinkach jeszcze bardziej komplikowali swoją relację.

 

To nie jest jedyny wątek, bo w tle obserwujemy min. Allie – przyjaciółkę Hannah, która zrywa z długoletnim chłopakiem i wdaje się w przelotny romans, z popularnym na kampusie podrywaczem, który – co nie powinno nas dziwić, też gra w hokeja. Ogólnie wszyscy naprawdę interesujący faceci, grają w hokeja, są przystojni i mają skomplikowane emocjonalne problemy, wynikające głównie z trudnych relacji z rodzicami. No ale to jeszcze nikogo nie zniechęciło do związku, zwłaszcza, że to nie jest serial dla nastolatków – zdecydowanie kierowany jest do starszej widowni, więc seksu jest dużo i radośnie, a nagość jest jak na seriale amerykańskie dość powszechna – dość powiedzieć, że twórcy poczuli się w obowiązku by w jednym odcinku dać nam montaż penisów. I nie mam nic przeciwko penisom – raczej mam wrażenie, że trafiły do ostatecznej wersji odcinka by podkreślić, że serial jest „odważny”. Jest to jednak odwaga dość konwencjonalna – kto się spodziewa dynamicznego wachlowania się w czasie oglądania szybko odkryje, że serial doskonale trzyma się pewnych ustalonych zasad reprezentowania seksu na ekranie.

 

Credit: Liane Hentscher/Prime
Copyright: © Amazon Content Services LLC

 

Choć osiem odcinków obejrzałam szybko i bez większych problemów, ale pod koniec mam mieszane uczucia. Przede wszystkim – mam wrażenie, że serialowa wersja powieściowych wątków bardzo pokazuje jak wiele tych dramatycznych momentów jest wykreowanych trochę na siłę, żeby bohaterowie nie byli zbyt szczęśliwi zbyt szybko. Co więcej, miałam wrażenie, że niekiedy serialowi trochę brakuje wyważenia. Bardzo, bardzo poważne tematy (jak gwałt czy przemoc w rodzinie) przeplatają się tu z kolejnymi scenami seksu czy takimi dramatami z serialu o nastolatkach w sposób, który czasem budził we mnie poczucie zgrzytu. Nie mówię, że takich wątków nie powinno być, ale miałam wrażenie, że pewne tematy były rozegrane zbyt melodramatycznie. To nawet trudno do końca przyszpilić – po prostu czułam pewien dyskomfort, kiedy z taką łatwością przeskakiwaliśmy między wątkami.

Jednak tym co najbardziej mnie uderzyło przy oglądaniu tego serialu to ilość alkoholu. Nie jestem ideologicznie antyalkoholowa, piję rzadko, ale piję, rozumiem, że może się pojawić w narracji. Ale tu miałam wrażenie nie tylko że bohaterowie non stop piją, ale też, że samo picie alkoholu jest ważne. Hannah nie pija alkoholu na przyjęciach ani w towarzystwie, bo ma za sobą traumatyczne przeżycia. I kluczowe staje się by znalazła swój ulubiony alkoholowy drink. Bohaterowie i bohaterki non stop albo piją, albo są podpici, albo idą na imprezę, gdzie się pije, albo do baru, gdzie się pije. Serio, dawno nie widziałam tyle alkoholu w serialu. I jasne produkcja podkreśla by nie sypiać z ludźmi nietrzeźwymi, ale jednocześnie mam wrażenie, że tam wiele osób podejmuje decyzje po alko. To mnie jakoś poruszyło, bo serio – dawno nie widziałam by alkohol w serialu był tak wszechobecny (poza historiami, które są jednoznacznie skupione na piciu). I ja wiem, że studenci piją, ale mam też poczucie, że zupełnie brakuje refleksji nad tym jak bardzo takie seriale normalizują chlanie przy każdej okazji.

 

Credit: Liane Hentscher/Prime
Copyright: © Amazon Content Services LLC

 

Jednym ze zdań jakie można było usłyszeć po pierwszym sezonie „Gorącej rywalizacji” było stwierdzenie, że widz niczego się nie nauczy o samym hokeju i jest to piękne. „Off Campus” bardzo się stara nas przekonać, że hokej – nawet na poziomie uniwersyteckim jest piękny i ważny, że powinno nam zależeć na zwycięstwie drużyny. To wprowadza do serialu takie bardzo klasyczne i bardzo schematyczne elementy narracji typowej dla filmów sportowych. Przyznam – nieco się męczyłam na tych scenach, głównie dlatego, że trudno się emocjonalnie zaangażować w schematyczne przedstawienie rozgrywek studenckiego hokeja. Mam poczucie, że twórcy nie byli w stanie porzucić wizji, że jednak nie o krążek na lodzie chodzi widzom takich produkcji.

Nie można zarzucić „Off campus”, że powstało w odpowiedzi na sukces „Gorącej rywalizacji” bo decyzja o stworzeniu serialu zapadała jeszcze przed premierą kanadyjskiego serialu. Na pewno jednak unosi się na tej samej fali nowej romantycznej narracji. Nie chodzi tylko o tego nieszczęsnego hokeja, ale o dużo odważniejsze i bardziej bezpośrednie podejście do seksu i koncentrowanie się bardziej na pożądaniu niż romansie. Ponownie – to są te narracje, gdzie seks prowadzi do miłości a nie miłość do seksu. Trzeba jednak przyznać, że pod względem konstrukcji dramaturgicznej „Gorąc Rywalizacja” wygrywa – bo stawia bohaterów w klasycznej sytuacji romansu niemożliwego, co pozbawia scenarzystów konieczności fabrykowania dodatkowych przeszkód i dram po drodze. Także w przedstawieniu seksu, kanadyjski serial wygrywa, bo robi to jednak odważniej – nie tyle wizualnie co emocjonalnie. Co zresztą chyba najbardziej poruszyło widzów.

 

Credit: Liane Hentscher/Prime
Copyright: © Amazon Content Services LLC

 

„Off campus” dostał już zamówienie na drugi sezon i jeszcze pewnie trochę czasu spędzimy z pięknymi młodymi ludźmi w skomplikowanych relacjach romantyczno- erotycznych. Ale czy serial stanie się takim fenomenem na jaki liczy pewnie Prime Video? Mam podejrzenie, że niekoniecznie. Jest tu więcej hokeja, ale chyba nie hokej rozpalał zmysły. Chyba to nie o te łyżwy chodziło.

Powiązane wpisy