Home Komiksy Kłoptliwe obrazki czyli co myśleć o Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela

Kłoptliwe obrazki czyli co myśleć o Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela

autor Zwierz

 ?

Hej

 

 

Ostat­nio sza­cow­na mat­ka zwierza zarzu­ciła mu, że z blo­ga pop­kul­tur­al­nego zwierz trochę za bard­zo stał się fil­mowy. Słusz­na to uwa­ga, bo choć zwierz filmy kocha to jed­nak zakłada­jąc blo­ga, prag­nął pisać o wszys­tkim a nie tylko o tym co leci w kinie. Na całe szczęś­cie raz na jak­iś czas tem­at pojaw­ia się jak na zamówie­nie by zachować odpowied­nio zróżni­cow­aną tem­atykę blo­ga. Zna­cie sytu­ację w której pojaw­ia się na rynku coś co z jed­nej strony wyda­je się ide­alne, niemal przy­go­towane  zmyślą o was ale po głęb­szym zas­tanowie­niu okazu­je się być pomysłem śred­nio trafionym? Być może takie sytu­acje nie zdarza­ją się częs­to, ale zwierz od kilku miesię­cy ma do czynienia dokład­nie z takim prob­le­mem. Co go powodu­je ? Wydawana przez wydawnict­wo Hahette kolekc­ja komik­sów Mar­vela. Pozornie brz­mi jak spełnie­nie najwięk­szych marzeń zwierza, jed­nak po bliższej obserwacji budzi w zwierzu więcej wąt­pli­woś­ci niż entuz­jaz­mu. I może ter­az od razu uwa­ga koniecz­na — zwierz uwiel­bia komiksy ale nie jest znaw­cą. To znaczy nie jest aż tak strasznie na bieżą­co jak mniema­ją niek­tórzy i nie czy­tał abso­lut­nie wszys­tkiego co było do przeczy­ta­nia. Opinia zwierza jest więc opinią oso­by, która z jed­nej strony ma jed­nak coś na półce z drugiej nie prowadzi dłu­go w noc dyskusji nad konkret­ny­mi komik­sa­mi, ich bohat­era­mi czy splą­tany­mi his­to­ri­a­mi. Zwierz myśli, że ma pode­jś­cie do komik­sów takie jak więk­szość osób, która lubi chodz­ić do kina ale nie kwal­i­fiku­je się jeszcze jako kino­ma­ni­a­cy. Zwierz czu­je się w obow­iązku to zaz­naczyć, bo wie że po sieci krąży dużo opinii komik­sowych ekspertów, które nie zawsze pokry­wa­ją się z pry­wat­ną opinią zwierza.

 

 

 

 Jeśli człowiek ma szczęś­cie i cier­pli­wość z boku ułożonych tomów ułoży mu się taka ilus­trac­ja, jeśli ma pecha, Wolver­ine może stracuć rękę (grafi­ka Gabriell Del­l’ot­to stąd)


 

Dla każdego fana komik­sów w Polsce jest dość oczy­wiste, że nasz rynek komik­sowy nie ma się dobrze. Wydawnict­wa pada­ją szy­bko, nowe tytuły pojaw­ia­ją się rzad­ko i wyda­je się że na naszych półkach lądu­ją bard­zo przy­pad­kowe albumy. Do tego ceny nie zachę­ca­ją do zakupu a księ­gar­nie nie pozwala­ją nawet prze­jrzeć tego co mają na półkach bo nie daj boże człowiek przeczy­ta wszys­tko na miejs­cu, bądź sprawdzi jaka jest jakość papieru, tuszu i kolorów. Nie tylko utrud­nia to życie ist­nieją­cym fanom komik­sów ale także każe staw­iać sobie pytanie czy wyros­ną nam nowi czytel­ni­cy komik­sów. Nawet jeśli dziś Inter­net daje dostęp do nieskończe­nie wielu albumów to jed­nak nie jest to dokład­nie to samo co trzy­manie w ręku nowego zeszy­tu. W takiej sytu­acji niechęć do wydawanej reg­u­larnie co miesiąc, po bard­zo przyz­woitej cenie (te 40 zło­tych nie jest tak trud­no raz na miesiąc wysupłać) kolekcji komik­sów wyda­je się być czystym sza­leńst­wem. Trochę jak­by zwierz miał się obraz­ić na wydawanie bry­tyjs­kich seri­ali na DVD tylko dlat­ego, że wyda­je się niek­tóre a nie wszys­tkie (jak­by tego prag­nął zwierz).

 

 

 

 Zwierz musi powiedzieć, że był zach­wycony fak­tem, że mógl Extrem­is przeczy­tać przed trzec­im Iron Manem (grafi­ka z komik­su znaleziona tu)

 

 

Nieste­ty nie zawsze jesteśmy isto­ta­mi racjon­al­ny­mi. Zwierz z miesią­ca na miesiąc ma co raz więcej wąt­pli­woś­ci doty­czą­cych kolekcji. Zaczni­jmy od tego, że najpierw na kolekcję rzucą się fani bohaterów Mar­vela. I tu mogą się trochę zaw­ieść — z jed­nej strony dostaną sporo nowych his­torii, z drugiej zwierz od samego początku musi­ał zrezyg­nować z wiz­ji wykupi­enia całej kolekcji bo po pros­tu zbyt wiele albumów już ma. Co doprowadz­iło go do lekkiej frus­tracji bo nie ma chy­ba nic bardziej wkurza­jącego niż wydać 70 zło­tych na komiks który potem kosz­tu­je 40.  Chy­ba najbardziej zabo­lało zwierza pojaw­ie­nie się w zestaw­ie­niu komik­su Mar­vels (zwierz kupił go przede wszys­tkim dla ilus­tracji bard­zo lubianego przez siebie Alexa Rossa) za które zwierz swego cza­su zapłacił 99 zł. Trud­no to nazwać oszust­wem ale zwierz który wiernie kupował pol­skie wyda­nia komik­sów czu­je się trochę jak idio­ta. No dobra powiecie — nie ma obow­iązku kupować wszys­tkiego — to praw­da ale zwierza to od razu zniechę­ca. Nie wiem jak wy ale to den­er­wu­jące mieć numerowaną kolekcję z układa­ją­cy­mi się w całość grz­bi­eta­mi w której jest mnóst­wo luk. Dru­ga sprawa — już na samym początku zwierz zdał sobie sprawę, że jak na razie Pol­s­ka kolekc­ja będzie od ang­iel­skiej o połowę krót­sza. Co więcej nie pokry­wa się kole­jność wydawanych komik­sów (zwierz może się mylić ale wyda­je się mu że wydano najpierw te komiksy które już raz wyszły w Polsce). Zwierz naty­ch­mi­ast zaczął rozmyślać nad tym czy nie zde­cy­dować się na inwest­y­cję w kolekcję ang­iel­ską zwłaszcza, że im dalej tym ciekawsze dla zwierza tytuły.

 

 

 

 New X‑men należą do jedych z ulu­bionych komik­sów zwierza. Prob­lem w tym, że chy­ba trze­ba najpierw trochę lep­iej poz­nać X‑menów jako takich by dobrze się baw­ić przy tej hsi­torii (okład­ka New X‑men #114 stąd)

 

 

No ale powszech­nie wiado­mo, że takie kolekc­je nie są kierowane do fanów. W więk­szoś­ci przy­pad­ków mają trafić do ludzi, którzy np. lubili filmy o super bohat­er­ach ale nigdy nie mieli w ręku żad­nego komik­su. I tu chy­ba zwierz ma najwięk­szy prob­lem. Jasne jest że dla czytel­ni­ka początku­jącego naj­ciekawsza jest his­to­ria, która nie naw­iązu­je za moc­no do tego co było wcześniej i ma jakieś zakończe­nie (oczy­wiś­cie w przy­pad­ku Mar­vela właś­ci­wie zawsze otwarte). Takie his­to­rie bez trudu przy­ciągną ludzi do komik­sów. Prob­lem pojaw­ia się wtedy kiedy dosta­je­my his­torię bard­zo moc­no pow­iązaną z tym co się już wydarzyło i która jak na złość nie ma jas­nego koń­ca. Wtedy nie trud­no się zniechę­cić i dojść do wniosku, że jest już za późno by cokol­wiek ze świa­ta Mar­vela nadra­bi­ać. W przy­pad­ku Wielkiej Kolekcji Mar­vela mamy zarówno komiksy takie jak Extrem­ist — które doskonale funkcjonu­ją jako osob­ne byty (i mogą się na pewno bard­zo przy­dać w posz­erza­niu świado­moś­ci nowego czytel­ni­ka) z drugiej Rozwiązanie Avengers, które moc­no naw­iązu­je do wydarzeń o których więk­szość czytel­ników nie ma poję­cia. Takich przykładów jest więcej co spraw­ia, że trud­no orzec jak twór­cy wyobrażali sobie czytel­ni­ka. Do tego zwierz zas­tanaw­ia się nad doborem zeszytów pod wzglę­dem ich jakoś­ci — nie jest to żaden The Best Of, raczej dość chao­ty­cz­na pró­ba uch­wyce­nia świa­ta Mar­vela. Przy czym gdy­by twór­cy postanow­ili po pros­tu zapoz­nać czytel­ników ze stanem Uni­w­er­sum na rok 2010 wybier­a­jąc naj­ciekawsze aktu­alne komiksy to zwierz by to zrozu­mi­ał. Tym­cza­sem skaczą w przeszłość — niekiedy wycią­ga­jąc zrozu­mi­ałego dla wszys­t­kich, właś­ci­wie zamkniętego Wolve­ri­na, innym razem zahacza­jąc o dobrane chao­ty­cznie dla niew­ta­jem­nic­zonego czytel­ni­ka his­to­rie o Spi­der-Manie.  Z drugiej strony pojaw­ia­ją się w kolekcji wari­ac­je na tem­at jak rzeczy­wiś­cie genial­ny komiks Mar­vels, który choć prezen­tu­je najwyższy możli­wy poziom (to jeden z ulu­bionych komik­sów zwierza) to jed­nak by się nim w pełni cieszyć wypadało­by znać pojaw­ia­ją­cych się bohaterów i wąt­ki z ich życio­rysów do których naw­iązu­je pisany z ciekawej per­spek­ty­wy komiks.

 

 

 

 Zwierz trochę jest wściekły że przepłacił 50 zł a Mar­vels. To jest jed­nak sytu­ac­ja w której wierny czytel­nik czu­je się jak idoi­ta (Piekny kard Alexa Rossa stąd)

 

 

Zwierz musi przyz­nać, ze wciąż jest roz­dar­ty. Rozu­mie argu­men­ty tych, którzy wskazu­ją, że lep­sze taka nawet chao­ty­cz­na seria,  w której pojaw­ia się kil­ka czy kilka­naś­cie perełek niż czekanie aż znów ktoś zaryzyku­je wydawanie komik­sów w Polsce. Zwłaszcza, że jak widz­imy nie jest to opła­cal­ny biznes. To znaczy tylko takie duże wydawnict­wo jak Hachette może sobie poz­wolić na tak niską cenę i ewen­tu­al­nie takie ryzyko. Sam zwierz strasznie się cieszy, że mógł przeczy­tać Extrem­ist przed pre­mierą Iron mana 3 (dzię­ki temu mógł narzekać że nie było tak jak w komik­sie, co zawsze dobrze brz­mi w kon­wer­sacji). Z drugiej jed­nak strony zwierz widzi, że pop­u­larność filmów o super bohat­er­ach nie przekła­da się na pop­u­larność komik­sów. Jeśli przy­wołać narzeka­nia zwierza po Iron Manie 3 to w więk­szoś­ci przy­pad­ków spo­tykał się z deklaracją, że ktoś komik­su nie czy­tał i nawet nie ma zami­aru. Zwierz pode­jrze­wa, że znacznej częś­ci widzów zupełnie nie intere­su­je co było w komik­sach bo postrze­ga­ją super bohaterów wyłącznie jako bohaterów fil­mowych. Zresztą co do potrzeb­nych kom­pe­tencji — czy­ta­jąc wydany w serii komiks o Thorze zwierz zdał sobie sprawę, że właś­ci­wie nie ma poję­cia o czym czy­ta. Co praw­da kojarzył bohaterów ale his­to­ria była strasznie zaw­ies­zona w próżni, a Thor nigdy zwierz tak nie fas­cynował by nadra­bi­ać infor­ma­c­je o wszys­t­kich jego perypeti­ach. Być może w ogóle źródłem całego prob­le­mu jest fakt, że kolekc­ja nie pow­stała na potrze­by Pol­skie. W świecie gdzie komisy dostać łat­wo taka kolekc­ja rzeczy­wiś­cie jest bard­zo przy­dat­na. Dosta­jesz jeden tańszy komiks w ramach zbioru ale po kon­tynu­ację w pełnej cenie idziesz już do sklepu z komik­sa­mi. Przy układzie ma to sens i jest doskon­ałym sposobem na przeko­nanie czytel­ników. Nieste­ty w Polsce chęć dowiedzenia się co było wcześniej lub później kończy się albo kupowaniem za granicą, albo co gorsze dla wydaw­cy ścią­ganiem sobie odpowied­niego komik­su z Inter­ne­tu.

 

 

 

 Secret War to komiks który wyszedł sto­sunkowo niedawno za 69 zł — tak jak­by zwierz nie czuł się juz wystar­cza­ją­co głupi (stroskany Nic Fury z okład­ki komik­su znaleziony tu)

 

  

Jak więc widzi­cie zwierz ma bard­zo mieszane uczu­cia. Przede wszys­tkim jed­nak nie ma wąt­pli­woś­ci, że bez reg­u­larnie wydawanych komik­sów nie ma szan­sy na wychowanie nowego pokole­nia fanów. To zresztą ciekawe, że w cza­sach kiedy właś­ci­wie praw­ie nic z kul­tu­ry pop­u­larnej nie docier­ało do Pol­s­ki aku­rat komiksy wychodz­iły reg­u­larnie i zwierz (podob­nie jak wielu jego rówieśników oraz osób kil­ka lat starszych i kil­ka młod­szych) mógł poz­nać smak bie­ga­nia do kiosku co tydzień po nowy zeszyt. To chy­ba jed­no z naj­fa­jniejszych wspom­nień z dziecińst­wa zwierza, które raz na zawsze wzbudz­iło w nim miłość do komik­su. Mar­na jakość oraz praw­dopodob­nie luźne pode­jś­cie do praw autors­kich zupełnie zwier­zowi nie przeszkadza­ło. Nieste­ty wyglą­da na to, że ogól­ny kryzys rynku komik­sowego (nie tylko w Polsce ale w ogóle na  świecie) sprawi, że niedłu­go zwier­zowi przyjdzie się czuć jak zupełny dinoza­ur (zwierz nie jest gotowy na takie uczu­cie). Moż­na oczy­wiś­cie zauważyć, że nie ma za bard­zo nad czym płakać bo czy­tanie komik­sów to jed­na z licznych przy­jem­noś­ci bez, której moż­na żyć, zaś bohaterowie rysowanych opowieś­ci jeszcze nigdy nie byli tak pop­u­larni jak ter­az. Jed­nak zwierz uważa, że w komik­sach wciąż drzemie olbrzy­mi potenc­jał i to nie tylko rozry­wkowy. Dobre komiksy o super bohat­er­ach bard­zo skła­ni­a­ją do myśle­nia (jak zwierz wielokrot­nie pisał — przeczy­tany w dziecińst­wie Bat­man Ven­om zniechę­cał do narko­tyków bardziej niż niejed­na pogadan­ka) ale przede wszys­tkim do czy­ta­nia. Już dawno udowod­niono, że z dzieci czy­ta­ją­cych komiksy wyras­ta­ją ludzie czy­ta­ją­cy książ­ki. Biorąc pod uwagę jak bard­zo spa­da czytel­nict­wo może czas zacząć się zas­tanaw­iać nad wspar­ciem wydawa­nia komik­sów ;)

 

 

 

 Genial­nie, że wydali komiks o Thorze, super że Thor zbu­dował sobie kopię zamku z Asgar­du w środ­ku USA, szko­da tylko, że kom­plet­nie nie mamy poję­cia co było wcześniej (Thor i jego ślicz­na samowola budowlana stąd)

 

Dochodząc jed­nak do jakichkol­wiek kon­kluzji. Chy­ba najwięk­szy prob­lem jaki zwierz ma z kolekcją Mar­vela jest fakt, że nie umie powiedzieć dla kogo jest ona przez­nac­zona. Ci którzy komiksy zna­ją i lubią zapewne więk­szość ze sprzedawanych zeszytów mają, albo ewen­tu­al­nie wiedzą już dokład­nie co chcą mieć i nie będą się zdawać na gust tego kto dobier­ał tytuły. Z kolei ci którzy na komik­sach się nie zna­ją mogą poczuć się bard­zo zagu­bi­eni czy­ta­jąc tomy, które mają mglisty początek i urwany koniec. I tak zwierz ma wraże­nie, że jak na razie o kolekcji strasznie dysku­tu­ją fani komik­sów, którzy być może mają część w innym egzem­plarzu ale jed­nak kupią by porów­nać jakość wyda­nia czy żeby mieć wszys­tko ład­nie ustaw­ione na półce. Zwierz nie jest do koń­ca pewny czy o to chodz­iło i sam kolekcji nie kupu­je tylko wred­nie poży­cza od młod­szego bra­ta.  

 

 

 Zwierz był zaskoc­zony jaka to jest sym­pa­ty­cz­na książ­ka do czy­ta­nia, prawdę powiedzai­wszy człowiek ma tyle wiz­ual­nych bodźców z filmów i komik­sów, że nic sobie nie musi wyobrażać tylko musi sobie przy­pom­nieć :)

 


A sko­ro jesteśmy już przy super bohat­er­ach to zwierz musi wam powiedzieć, że niespodziewanie dla siebie przy­wiózł z Katow­ic strasznie fajną zdoby­cz (ogól­nie w Katow­icach jest fajnie i ludzie w Katow­icach są fajni). Otóż został obdarowany książką “Te Ulti­mates. Tomor­row Men”, która opowia­da ni mniej ni więcej tylko o Avenger­sach (w nieco innym niż fil­mowe uni­w­er­sum). Zwierz zawsze bard­zo scep­ty­cznie pochodz­ił do książek o super bohat­er­ach trak­tu­jąc je jako coś równie ciekawego jak książ­ki na postaw­ie filmów. Tym­cza­sem w cza­sie podróży pociągiem przeczy­tał z dużą przy­jem­noś­cią połowę książ­ki a resztę skończył do podusz­ki. Przy czym zwierz cały czas miał wraże­nie jak­by czy­tał odrobinę lep­szego fan fika. Ale miło odkryć, że przy­na­jm­niej  niek­tóre książ­ki o super bohat­er­ach da się czy­tać. Będzie kole­jne medi­um, w którym zwierz będzie się starał roz­pac­zli­wie nadro­bić zaległoś­ci.

 

 

Ps: Jak zwierz pisał na Face­booku zaczy­na się przekony­wać do Teen Wol­fa — pewnie obe­jrzy aku­rat na tyle szy­bko by wyro­bić się na czer­w­cową pre­mierę.

 

Ps2:  Zwierz musi wam jeszcze raz pole­cić Katow­ice, mias­to w którym się nie śpi tylko oglą­da ekraniza­c­je komik­sów. No niewiele rzeczy to prze­bie.

1 komentarz
0

Powiązane wpisy