Home Fandom Na głowie kwietny ma wianek czyli zwierza relacja Polconowa.

Na głowie kwietny ma wianek czyli zwierza relacja Polconowa.

autor Zwierz

Hej

Zwierz postanow­ił wam napisać jak baw­ił się na Poloc­nie, ale uświadomił sobie, że gdy­by zaczął dokład­nie po kolei opisy­wać co robił, kogo spotkał z kim poroz­maw­iał to wpis nie miał­by koń­ca i pewnie był­by miejs­ca­mi nud­ny. Tak więc zwierz postanow­ił ująć swe wraże­nia w punk­tach. Bo to jedyny sposób opanowa­nia entuz­jasty­cznego słowotoku. Jed­nak zwierz z góry przeprasza, że więcej niż porząd­nej relacji będzie kucyków i tęczy.

Zwierz postanow­ił was nie straszyć zdję­ci­a­mi kole­j­ki bo na sali są ludzie którzy stara­ją się to wspom­nie­nie wyprzeć.

O mój Boże! Jestem VIPem! - kiedy zwierz dopadł o godzinie 17:15 głównego budynku Pol­conu kole­j­ka zaczęła już miejs­ca­mi śpiewać, zwierz naty­ch­mi­ast przy­pom­ni­ał sobie tą scenę z czwartych Piratów z Karaibów kiedy skaza­ń­cy zaczy­na­ją śpiewać i podły “zły” z fil­mu się cieszy. Zwierz przez chwilę zas­tanaw­iał się czy zgod­nie z plotką twór­cy kon­wen­tu rzeczy­wiś­cie chcieli zaofer­ować LARP Com­ic Conu uczest­nikom pol­skiego kon­wen­tu ale potem okaza­ło się że to tylko wielokrotne błędy sys­te­mu i prob­le­my z orga­ni­za­cją. Nie mniej wyda­je się, że wściekłość z powodu kilku­godzin­nego sta­nia w kole­jce zamienił się potem w dumę z tych którzy po pię­ciu godz­i­nach się doczekali. Zwierz nato­mi­ast pier­wszy raz w życiu mógł dowiedzieć się co to znaczy być VIPem bo po pier­wsze miał krót­szą kole­jkę a po drugie po godzinie sta­nia został w niej prze­sunię­ty do przo­du co by się nie spóźnił na Pan­el o Dok­torze Who (fajnie było!). Tak więc zwierz czu­je, że coś go ominęło. Dokład­niej ominęła go kole­j­ka.

Nie krzy­czy na media — przez godz­inę, którą zwierz odstał w kole­jce dla twórców/mediów/sponsorów został co najm­niej dwa razy skrzy­czany za czynione orga­ni­za­torom sug­estie, że jak my (twór­cy pro­gra­mu nie wejdziemy) to żad­nego conu nie będzie. Zdaniem zwierza wszyscy powin­ni wiedzieć, że jeśli ist­nieje jakaś kole­j­ka na którą się nigdy nie krzy­czy to kole­j­ka dla mediów. Serio nigdy.

Eee…ten… tego… ale ja się boję! — wśród pan­eli na jakie zapros­zono zwierza był pan­el o hor­ro­rach w seri­alach. Dlaczego? Cóż zwierz został wybrany ponieważ jak się okaza­ło jest fak­tem powszech­nie znanym, że zwierz się boi a eksper­ci od hor­rorów przestali się bać już dawno.Co praw­da zwierz oglą­da Han­ni­bala (a nawet był na Han­ni­balowej prelekcji) z bratem co by odga­ni­ał seryjnych morder­ców ale trud­no uznać by się znał. Na całe szczęś­cie urok Pol­conu pole­ga na tym, że moż­na sobie po pros­tu z ludź­mi pogadać i dojść do wniosku, że w telewiz­ji praw­ie nie ma się czego bać (chy­ba, że jest się zwierzem).

Na głowie kwiet­ny ma wianek — zwierz kupił wianek w piątek. Założył go na głowę w domu rodz­iców i za radą mat­ki pojechał w nim na Pol­con (miał go założyć dopiero na miejs­cu). Okaza­ło się, że wianek na głowie zwierza zmienia per­cepcję ludzi. O dzi­wo na plus. Zwierz, który nigdy nie jest kom­ple­men­towany przez obcych ludzi został skom­ple­men­towany kil­ka razy, dano mu zniżkę w tak­sów­ce i ogól­nie odnos­zono się do zwierza z sym­pa­tią. Z kolei na samym Pol­conie wianków było sporo, ale zwierz twierdzi, że każdy kto chce się poczuć nieco lep­iej w życiu winien założyć na głowę wianek (nawet mężczyźni wspaniale wyglą­da­ją w wiankach). Na samą myśl o poniedzi­ałku ze skro­nią nieprzy­s­tro­joną wiankiem, zwier­zowi jest smut­no.

Zwierz na zwierzu — jeszcze nie wysechł. Wyschnię­ty jest prześliczny, aż chce się iść do tat­u­ażysty i powiedzieć “dzier­gaj Pan po linii”. Szczur jest w wianku!

Face­book na żywo — zwierz podob­nie jak wielu jego Pol­conowych zna­jomych donosił na face­booku o swoich poczy­na­ni­ach, ale paradok­sal­nie było to dzi­ałanie pozbaw­ione sen­su. Niemal wszyscy zna­jo­mi zwierza, których zazwyczaj nie ma okazji oglą­dać na żywo pojaw­ili się na Pol­conie. To wspani­ałe móc spędz­ić trochę cza­su w towarzys­t­wie najprawdzi­wszych zna­jomych, których główną wadą jest pomieszki­wanie w innych częś­ci­ach kra­ju. Pol­con przekon­ał zwierza, że ci którzy mówią, że w zna­jo­moś­ci Inter­ne­towe to tylko iluz­ja zna­jo­moś­ci są głupi (i pewnie śmierdzą im stopy).

I’m fan­girl and I’m proud — zwierz miał na tegorocznym Pol­conie jed­ną prelekcję na którym razem z Cyd i Cathią opowiadały o tym,jak wspaniale jest być fan­girl. Zdaniem zwierza prelekc­ja naprawdę się udała bo było dużo śmiechu, fan­girlowskiej radoś­ci, szczęś­cia i praw­ie widać było tęczę. Zwierz dzięku­je aby wszyscy przys­zli na prelekcję, było bard­zo miło i zwierz czuł się wspaniale. Przy okazji zwierz chce powiedzieć, że zwierz czuł się super ilekroć ktoś pod­chodz­ił przy­witać się ze zwierzem. Serio to było przemiłe i zwierz wszys­tkim dzięku­je.

Zwier­zowa sweet focia — w wianku, w koszulce z Willem i oczy­wiś­cie pod odpowied­nim kątem

Weź­cie moje pieniądze — zwierz strasznie chci­ał wydać całą swo­ja pen­sję oraz zaro­bione na prelekc­jach złe szelą­gi na Pol­conowych tar­gach — nieste­ty nie udało mu się wydać za dużo — kupił bratu koszulkę, wspomógł stoisko czytel­ników, obwiesił się geekowską biżu­ter­ią no i naresz­cie ma przypin­ki z Kucyka­mi (a przy okazji Zom­bie Uni­corn Jew­lery robi cud­owną geekowską biżu­ter­ię).

Z Pol­conu do Tel Awi­wu — poza atrakc­ja­mi ofic­jal­ny­mi odby­wała się też nie­ofic­jal­na część po prelek­cyj­na (czy między prelek­cyj­na) czyli długie roz­mowy człowieków z Inter­ne­tu na tem­aty wszys­tkie od spraw naprawdę ważnych (teorie seri­alowe) po mniej ważne (wiara w Boga). Doskonale dyskus­je ten toczyło się na uli­cy Poz­nańskiej w kna­jpie Tel Awiw, która jest kosz­er­na i wegańs­ka co oznacza przepyszny hum­mus i herbatę w jedynym słusznym dzbanku — jed­no litrowym. Wszys­tkie dyskus­je Pol­conowe były wspani­ałe i kaza­ły łkać kiedy godz­i­na gnała wszys­t­kich do domów i hosteli.

Jeśli zna­jdę Lady Loki to zna­jdę Panią Kap­i­tan Amerykę — zwierz nigdy w życiu nie widzi­ał cos­play­ow­ców na żywo w licz­bie mno­gej. Na Pol­conie było ich sporo, co pozwalało na zabawy typu — “czy uda mi się spotkać dziś wszys­t­kich Dok­torów”. Cos­play to coś wspani­ałego i budzącego w zwierzu mnóst­wo entuz­jaz­mu i podzi­wu. Jed­nocześnie zdaniem zwierza rzecz przy­dat­na — kiedy szukamy kogoś wśród tłumów i może­my pytać wszys­t­kich czy nie widzieli gdzieś Pani Kap­i­tan Amery­ki.

Śni­adanie na traw­ie — niemal cała sob­o­ta minęła zwier­zowi na prze­si­ady­wa­niu w towarzys­t­wie zna­jomych na traw­ie przed wejś­ciem na imprezę. Było to chy­ba najmil­sze, najbardziej waka­cyjne kil­ka godzin jakie zwierz wygospo­darował w tym roku. Jest coś takiego w siedze­niu na traw­ie bez koniecznoś­ci ucieka­nia, bie­ga­nia, odlicza­nia cza­su co jest daje więcej radoś­ci niż siedze­nie nad brzegiem ciepłego morza (przy­na­jm­niej zdaniem zwierza). Poza tym jak człowiek siedzi na traw­ie to młod­nieje i znów ma kilka­naś­cie lat i dosłown­ie całe życie i wszys­tkie zmartwienia przed sobą.

Zwierz na zwierzu - zwierz uległ i dał się zahen­nować Cydzie. Zapy­tany co chci­ał­by zobaczyć na swoim prze­dramie­niu zwierz bez waha­nia powiedzi­ał że chce szczu­ra a potem bez więk­szego waha­nia dodał,że w wianku. Hen­na wyszła cud­own­ie, szczur wyszedł cud­own­ie a Cyd jest po poros­tu mag­icz­na bo zwierz nigdy nie widzi­ał niko­go kto by miał takie nieskońc­zone pokłady kreaty­wnoś­ci. Zwierz poz­wolił­by się cały poma­lować tylko żeby móc patrzeć jak Cyd pracu­je. Szko­da że aby cieszyć się malunka­mi Cyd trze­ba albo pojechać na Śląsk albo ściągnąć ją pod­stępem do warsza­wy.

Zwierz siedzi, jest mal­owany, sprawdza face­booka i roz­maw­ia. No i przede wszys­tkim — znakomi­cie się bawi

Ser­i­al którego nikt nie oglą­da — Zwierz wraz z Myszą postanow­ił wygrać konkurs Wszech­se­ri­alowy. Okaza­ło się, że zwierz i mysz są super tande­mem który zna odpowiedzi na abso­lut­nie wszys­tkie pyta­nia poza tym, które dosta­je. Co praw­da popisałyśmy się odrobiną wiedzy al przy pyta­niu o NCIS (co nas obchodzą 22 mil­iony oglą­da­ją­cych ser­i­al amerykanów — to pro­dukc­ja nis­zowa) odpadłyśmy. Ale jeszcze powrócimy!

Nikt nie rozu­mie mojej koszul­ki — przez całe trwanie Pol­conu zwierz inten­sy­wnie pro­mował koszul­ki, których autorką jest Maja Lulek co było super bo wszyscy wiedzieli co na nich jest i nawet pytali skąd zwierz takie ma (Maja załóż stronę — nie opędzisz się od zamówień). Nieste­ty po wyjś­ciu z Pol­conu naty­ch­mi­ast poziom zrozu­mienia ikono­grafii koszulkowej spadał — jeden z panów w tramwa­ju zapy­tał czy Will z Han­ni­bala (podob­nie jak zwierz w wianku) to mąż zwierza. Zwierz odparł “Jeszcze nie”.

Ja nie chcę do domu — no właśnie, zwierz niby nie opuś­cił Warsza­wy ale poczuł jak­by wyjechał na kil­ka dni do zupełnie innego mias­ta, praw­ie jak­by wybrał się na dwu­ty­god­niowy wyjazd gdzie rzeczy­wis­tość nie miała wstępu a prob­le­my nie ist­ni­ały. To jeden z najlep­szych wyjazdów,bez opuszcza­nia mias­ta jakie zwierz kiedykol­wiek przeżył. Pole­ca każde­mu kto jest zmęc­zony i nie ma kasy na opuszcze­nie mias­ta czy kra­ju. To jak wyciecz­ka do innego wymi­aru gdzie nie mają dostępu banalne prob­le­my ;)

Ponoć nie moż­na pojechać na jeden kon­went. To dzi­ała jak narko­tyk. Zwierza to nie dzi­wi, świet­na zabawa, wspani­ała atmos­fera i poczu­cie wspól­no­ty a także czas kiedy moż­na naprawdę zaj­mować się tym co nas bawi. Na całe szczęś­cie zwierz będzie miał jeszcze dogry­wkę bo w połowie wrześ­nia wybiera się do Toru­nia na Coper­ni­con tym razem jako zapros­zony gość (serio bycie VIP uza­leż­nia). Może też wpad­niecie? Zwierz ma przeczu­cie że może być wspaniale.

Zwierz stanął przed plakatem i ku swo­je­mu zdu­mie­niu znalazł jed­no znane sobie bard­zo dobrze nazwisko.

Ps: Jutro wraca zwierz w wyda­niu nien­aw­ist­nym.

33 komentarze
0

Powiązane wpisy