Home Aktorzy Stara maleńka czyli wszystko co jest nie tak z karierą Jennifer Lawrence

Stara maleńka czyli wszystko co jest nie tak z karierą Jennifer Lawrence

autor Zwierz
Stara maleńka czyli wszystko co jest nie tak z karierą Jennifer Lawrence

Kiedy Zwierz robi wykres musi­cie wiedzieć że coś się dzieje, a na potrze­by tego wpisu zwierz zro­bił sobie całkiem porząd­ny wykres.  A dzieje się w sum­ie niewiele. Otóż zwierz postanow­ił pochylić się nad kari­erą Jen­nifer Lawrence. Jest to kari­era przedzi­w­na – z jed­nej strony –jed­na z najszyb­szych i przynoszą­cych najwięcej prestiżu amerykańs­kich kari­er fil­mowych ostat­nich lat. Z drugiej – coś jest w niej nie tak, coś nie pasu­je i uwiera niejed­nego widza – co prze­jaw­ia się nie tylko zwykłym hejtem ale też poczu­ciem, że coś tej kari­erze nie służy. Zas­tanówmy się co.

Zaczni­jmy od tego, że zwierz nie ma zami­aru oce­ni­ać tal­en­tów aktors­kich Jen­nifer Lawrence. Nie ma też zami­aru oce­ni­ać tego jaką osobą wyda­je się w życiu pub­licznym. Na pewno wiele jest tu opinii, które jed­nak są raczej w świecie plotek i pry­wat­nych sym­pa­tii niż anal­izy czy­je­goś sposobu wybiera­nia ról.  Zwierz uważa, że Lawrence ma tal­ent (choć może roz­maw­iać czy rzeczy­wiś­cie aż tak wiel­ki jak moż­na wnioskować po jej nagro­dach) i uważa, że jest całkiem sym­pa­ty­czną dziew­czyną, od której chy­ba opinia pub­licz­na nieco za dużo wyma­ga. W ciągu kilku ostat­nich lat zwierz niejed­nokrot­nie odniósł wraże­nie, że w przy­pad­ku Lawrence opinia pub­licz­na potrafi żądać zdol­noś­ci dyplo­maty­cznych god­nych ambasadorów i mądroś­ci wykracza­jącej poza wiek i wyk­sz­tałce­nie aktor­ki. Inny­mi słowy – miła z niej dziew­czy­na, cza­sem coś pal­nie i w sum­ie nie ratu­je świa­ta bo jej zadaniem jest grać w fil­mach. I dlat­ego o fil­mach pogadamy.

 

Opuśćmy tu pier­wszy etap kari­ery Lawrence to znaczy przed przeło­mowym Winter’s Bone. Od tego momen­tu – anal­izu­jąc wszys­tkie dostęp­ne nam dane widz­imy bard­zo jas­ny trend. Lawrence prak­ty­cznie nigdy nie gra bohaterek w swoim wieku (Znaczy w tym wieku który ma kiedy odgry­wa rolę) a jeśli już jej wiek jest zbliżony to part­neru­je jej dużo starszy aktor. Przy czym co ciekawe – różni­ca wieku wzras­ta wraz z roz­wo­jem kari­ery aktor­ki. Na samym początku – w fil­mach Like Crazy czy The Beaver part­nerem ekra­nowym Lawrence był nieodżałowany Anton Yelchin – starszy od aktor­ki zaled­wie o rok. Potem na hory­zon­cie pojaw­ili się Fass­ben­der (nie był on jedynym love intrest Mis­t­ique w X‑menach ale jed­nak był) i w końcu Bradley Coop­er. Tu należy zaz­naczyć, że równi wiekiem byli jej aktorzy gra­ją­cy w Igrzyskach Śmier­ci ale tu – ponown­ie wszyscy grali bohaterów młod­szych od siebie. Wróćmy jed­nak do zmieni­a­jącego się wieku part­nerów ekra­nowych Jen­nifer. Po Coop­erze, poszedł czas na Chris­tiana Bale, potem był Chris Pratt, w ostat­nich jeszcze nie pokazanych fil­mach będzie to Javier Bar­dem i Joel Egerton (odpowied­nio 48 i 44 lata przy 27/28 Jen­nifer). Inny­mi słowy w prze­ciągu swo­jej kari­ery (która trwa zaled­wie parę lat) aktor­ka przeskoczyła od gra­nia z aktora­mi w swoim wieku do aktorów praw­ie dwadzieś­cia lat od siebie starszych. Przy czym nie zawsze ta różni­ca wieku jest pod­kreślona w sce­nar­iuszu. Częś­ciej jest typowym w Hol­ly­wood cichym założe­niem, że bohaterowie są mniej więcej w tym samym wieku.

 

 

Należy tu zaz­naczyć, że aktorkom zdarza się to dość częs­to – zwyk­le ekra­nowi part­nerzy aktorek są od nich sporo star­si. Zwierz postanow­ił zro­bić krótkie porów­nanie – wybrał inną aktorkę, która zaczęła w pop­u­larnej serii a potem bard­zo szy­bko zaczęła robić kari­erę. Chodzi o Keirę Knight­ley która po Pirat­ach z Karaibów (ej a wiecie że ona miała tylko 17 lat jak grała w tym filmie) szy­bko zaczęła zdoby­wać nowe role. Różnice wieku też nie były małe bo np. w Królu Arturze ją i gra­jącego Artu­ra, Clive’a Owe­na dzieliło dwadzieś­cia lat. Z kolei pomiędzy fil­mową Eliz­a­beth a Panem Dar­cy jest różni­ca 11 latu. Keira jed­nak w pewnym momen­cie przes­tała grać z aktora­mi dużo starszy­mi i w sum­ie od kilku lat coraz częś­ciej wys­tępu­je z aktora­mi w swoim wieku a nawet niekiedy młod­szy­mi. Przy czym ogól­nie są to kari­ery trudne do porów­na­nia o tyle, że Keira jed­nak wyspec­jal­i­zowała się w kinie kostiu­mowym oraz – nie gry­wała za bard­zo postaci od siebie młod­szych. Gdy­by jed­nak wybrać inną aktorkę – o drodze bard­zo podob­nej do Lawrence (aktor­ki są w tym samym wieku obie zagrały na początku wielkiej kari­ery w adap­tacji powieś­ci młodzieżowej) – czyli Kris­ten Stew­art to nagle okaza­ło­by się, że choć różnice wieku między aktora­mi i aktorka­mi się pojaw­ia­ją to nie są aż tak obow­iązkowe. To znaczy – tak więk­szość part­nerów ekra­nowych Kris­ten Stew­art było od niej starszych – ale w sum­ie Jesse Eisen­berg z którym gra najwięcej jest od niej starszy tylko o sie­dem lat. To dużo mniej niż pięt­naś­cie dzielące Lawrence i Coopera.

 

Jen­nifer Lawrence obsadzana jest zgod­nie z przeko­naniem — jeśli kobi­eta nie jest dzieck­iem to znaczy że jest dorosła.

Przy czym od razu zaz­naczmy tutaj że w takim układzie wieku i płci nie ma winy aktor­ki – to nie ona decy­du­je o tym jak będzie wyglą­dać obsa­da całego fil­mu. Fakt, że kine­matografia obsadza aktorów o kilka­naś­cie lat starszych od aktorek w rolach ich równorzęd­nych part­nerów to taki hol­ly­woodz­ki stan­dard. Zdaniem zwierza – to jeden z kosz­marniejszych mech­a­nizmów, bo właś­ci­wie nie widu­je­my na ekranie par w tym samym wieku. Co wpły­wa źle na obie strony – face­tom wyda­je się, że wiek kobi­et kończy się koło 25 lat, zaś kobi­ety oglą­da­ją facetów koło czter­dzi­est­ki jako ten wyjś­ciowy typ młodego mężczyzny – pod­czas kiedy jed­nak te dziesięć lat robi różnice, facet koło trzy­dzi­est­ki nie wyglą­da tak jak ten koło czter­dzi­est­ki i też się tak nie zachowu­je. Ogól­nie taki układ ról i wieku spraw­ia, że obu stronom wdrukowu­je się dość staro­mod­ny kon­cept że ona musi być młod­sza a on starszy. I potem są tragedie jak dziew­czy­na spot­ka młod­szego od siebie fac­eta, bo jak to tak. Z kolei ról dla starszych aktorek nie ma bo każdy aktor po czter­dzi­estce parowany jest z dwudziestoparo­latką. Jen­nifer nie jest więc wyjątkiem choć zdaniem zwierza jej wyjątkowo młodzieńczy wygląd spraw­ia że zde­cy­dowanie bardziej się to widzi. Zwierz np. dużo rzadziej widzi­ał tą roz­bieżność wieku u Keiry  Knight­ley która nawet będąc bard­zo młodą dziew­czyną wyglą­da na bliżej nieokreślone dwadzieś­cia lat z grosza­mi. W przy­pad­ku Lawrence strasznie tą różnicę wieku  widać i częs­to nawet nie zwraca­ją­cy uwa­gi na takie ele­men­ty wid­zowie piszą, że dostrzegli, że ona jed­nak jest dla niego za mło­da.

 

Ekra­nowi part­nerzy Lawrence niemal zawsze są od niej star­si. I nie zawsze sce­nar­iusz tą różnicę wieku zauważa.

Ten jeden czyn­nik jeszcze o niczym nie decy­du­je, prze­jdźmy do drugiego to znaczy do ról jakie wybiera aktor­ka. Zaczni­jmy od tego, że zaskaku­ją­co częs­to odnosi się wraże­nie, że gra posta­cie napisane dla dużo starszych aktorek. W fil­mach Davi­da O. Rus­sela gra po kolei – wdowę szuka­jącą sen­su w tańcu, żonę przestęp­cy która jest zaw­iedziona ich wspól­nym życiem, w końcu wynalazczynię która dzię­ki swo­jej inteligencji prze­chodzi od biedy do majątku. Jeśli sięg­niemy do prawdzi­wych his­torii i książek na których bazu­ją sce­nar­iusze tych filmów dowiemy się, że role te powin­ny grać kobi­ety koło 39, 32 czy 44 lat – tyle bowiem mniej więcej powin­ny mieć jej bohater­ki. Lawrence w żad­nym z tych filmów nie ma więcej niż 25 lat. Co oznacza, że zazwyczaj ze starszy­mi part­nera­mi ale też w sytu­ac­jach w których jej bohater­ki wyda­ją się być zaskaku­ją­co młode – oczy­wiś­cie zdarza­ją się młode wdowy, młode mat­ki, młode zaw­iedzione żony czy młode wynalazczynie ale żad­na z tych ról nie jest tak napisana. W isto­cie więk­szość z nich spraw­ia wraże­nie jak napisane dla aktorek mniej więcej o dekadę starszych. Lawrence spraw­ia w tych fil­mach wraże­nie nas­to­lat­ki prze­branej w dorosłe ciuchy. I nie chodzi o dosłowne prze­granie ale emocjon­alne – coś w tych rolach nie gra i głównie jest to wiek aktor­ki. Patrząc na nią i na jej grę wierzymy w wiele emocji ale nie w jej życiowe doświad­czenia – które powin­na nabrać przez lata których nie ma.

 

Jed­nocześnie do takiego wykrzy­wionego oglą­du sprawy przy­czy­nia się fakt, że w swo­jej najsławniejszej roli – Kat­niss Everdeen w Igrzyskach Śmier­ci, Lawrence grała bohaterkę od siebie kil­ka lat młod­szą (mając po dwudzi­estce gra nas­to­latkę – niby mała różni­ca wieku a jak wszyscy wiemy – olbrzymia). Co więcej – nas­to­latkę grała też w Domu na końcu uli­cy. Oznacza to, że aktor­ka w jed­nym roku potrafią zagrać postać, która jest od niej kil­ka lat młod­sza jak i taką która jest od niej kil­ka lat starsza. Trud­no się dzi­wić, że tworzy to pewien dyso­nans, gdy ta sama aktor­ka w tym samym roku gra siedem­nas­to­latkę i trzy­dziesto­latkę. Do tego, w prze­ci­wieńst­wie do wielu poważanych aktorek Lawrence nie zni­ka w roli. To nie jest Meryl Streep która w każdej odsłonie nawet trochę inaczej wyglą­da. Lawrence zawsze jest mniej lub bardziej sobą, ponown­ie – to nie jest zarzut, taki styl gry – wielu aktorów go ma (doskon­ałym przykła­dem jest Robert Downey Jr.). Co jed­nak przy dużym – zwłaszcza wiekowym, rozrzu­cie ról, spraw­ia, że to  niedopa­sowanie do naszego wyobraże­nia o bohater­ce niekoniecznie pasu­je. Zwłaszcza, że Jen­nifer rzad­ko gra kobi­ety radosne, szczęśli­we i pozbaw­ione prob­lemów. Jej bohater­ki najczęś­ciej mają za sobą bagaż życiowych doświad­czeń, który spraw­ia, że oczeku­je­my postaci nawet na oko nieco starszej. A przy­na­jm­niej takiej po spo­jrze­niu na którą moż­na uwierzyć, że nie jed­no w życiu przeżyła. Tym­cza­sem Jen­nifer ma w sobie raczej lekkość młodoś­ci, być może cza­sem chmurnej, ale wciąż młodoś­ci. Oczy­wiś­cie moż­na tutaj zarzu­cić coś tal­en­towi aktor­ki ale wciąż jest wysoko oce­ni­ana za swo­ją grę, więc kry­ty­cy akcep­tu­ją jej doświad­c­zoną młodość, choć nieje­den widz może powąt­piewać czy rzeczy­wiś­cie jest to aktor­ka ide­al­na do gra­nia wdów, matek i rozczarowanych życiem kur domowych.

 

No właśnie, przyglą­da­jąc się temu najbardziej dynam­iczne­mu etapowi kari­ery Jen­nifer Lawrence  nie trud­no dostrzec, że braku­je w niej ról o których moglibyśmy powiedzieć, że bez żad­nych wąt­pli­woś­ci pasu­je do jej wieku, urody (nie chodzi o to, że jeśli to prześlicz­na dziew­czy­na, ale o to, że ma taką współczes­ną urodę amerykańskiej dziew­czyny)  i przys­tęp­nego, luza­ck­iego sposobu bycia. Poza fil­ma­mi z cyk­lu X‑men (dzieją­cy­mi się w alter­naty­wnej przeszłoś­ci) czy Igrzys­ka Śmier­ci (dziejące się w alter­naty­wnej przyszłoś­ci) Jen­nifer Lawrence od daw­na nie dała nam takiej zwykłej roli. Wiecie dziew­czyny w jej wieku, mieszka­jącej w Stanach i mającej prob­le­my które bliskie są ludziom w jej wieku. Do tego z ekra­nowym part­nerem który nie jest od niej o kil­ka czy kilka­naś­cie lat starszy. I nie chodzi o zagranie w komedii roman­ty­cznej, ale po pros­tu w filmie dzieją­cym się tu i ter­az, gdzie wszys­tko pod wzglę­dem wieku i doświad­czeń wyda­je się na swoim miejs­cu. Jen­nifer Lawrence jako zwykła dziew­czy­na wchodzą­ca w zwykłe (niekoniecznie roman­ty­czne) inter­akc­je z chłopakiem w swoim wieku – tego w kinach nie było od jakiegoś cza­su. Dokład­niej od momen­tu kiedy Jen­nifer zaczęła robić więk­szą kari­erę i została okrzyknię­ta nową najważniejszą aktorką Hol­ly­wood. Bo praw­da jest taka, że Hol­ly­wood ma olbrzymie prob­le­my z opowiadaniem dobrych i ciekawych his­torii o dziew­czy­nach czy młodych kobi­etach. Jasne ma też prob­lem z kobi­eta­mi starszy­mi. Ale jak­by tym młodym też nie ma wiele ciekawych ról do zapro­ponowa­nia. Chy­ba, że mowa o hor­ro­rach, albo o prze­mo­cy — wtedy zawsze przy­da się jakaś dziew­czy­na do zabi­cia czy poniże­nia. Ogól­nie to jest ten prob­lem, że w Hol­ly­wood starsza aktor­ka nie dostanie roli bo jest za stara a młod­sza nie dostanie ciekawej roli dziew­czyny w swoim wieku wchodzącej z niero­man­ty­czne inter­akc­je z rówieśnika­mi (OCZYWIŚCIE SĄ WYJĄTKI — to konieczny dodatek bo nie ma żad­nego zda­nia obe­j­mu­jącego wszys­tkie filmy).

 

 

 

 

Zwierz zapowiadał na Face­booku, że zdradzi co jest nie tak z kari­erą Jen­nifer Lawrence. Ale praw­da jest taka, że decyz­ja o tym jak zin­ter­pre­tu­je­my jej niesz­tam­pową drogę artysty­cz­na zależy od nas. Nie da się ukryć, że Lawrence zde­cy­dowała się na ciekawe posunię­cie łącząc pracę z bard­zo charak­terysty­czny­mi wręcz nieza­leżny­mi reży­sera­mi jak David O. Rus­sel i Dar­ren Aronfn­sky i wys­tępowanie nie w jed­nej ale w dwóch dużych pop­u­larnych franczyzach. To jest jed­nak decyz­ja dość odważ­na bo pewnie na biurku takiej aktor­ki nie raz lądu­ją propozy­c­je zagra­nia w kome­di­ach roman­ty­cznych, opowieś­ci w których bohater­ka nie ma co grać tylko pięknie wyglą­dać. Pod tym wzglę­dem decyz­je Lawrence – nawet jeśli dzi­wne, był­by wyrazem świadomego ksz­tał­towa­nia swo­jej kari­ery na przekór pewnym oczeki­wan­iom biz­ne­su (należy tu dostrzec, że podob­ną ścieżkę wybrała wspom­ni­ana wcześniej Kris­ten Stew­art). Jed­nocześnie moż­na zadać sobie pytanie, czy prob­lem z Lawrence gra­jącą bohater­ki w „złym” wieku nie leży poza kari­erą i wyb­o­ra­mi aktor­ki. Ist­nieje możli­wość, że Hol­ly­wood nie ma za bard­zo ciekawych, pogłębionych ról dla dwudziestoparo­let­nich kobi­et – zmusza­jąc je do gra­nia bohaterek starszych od siebie. Ksz­tał­tu­jąc jed­nocześnie zabur­zoną wiz­ję jak wyglą­da kobi­eta czter­dziesto­let­nia ale też – nie trak­tu­jąc poważniej bohaterek młod­szych i ich prob­lemów – zostaw­ia­jąc im głównie kome­die roman­ty­czne czy role uka­tru­pi­onej dziew­czyny bohat­era.  Być może granie ról niekoniecznie pasu­ją­cych to jedyny sposób by grać role ciekawe. To pytanie pla­su­je się gdzieś w tym samym worku co nur­tu­ją­ca zwierza kwes­t­ia – czy Chris Pratt naprawdę chce w kole­jnych fil­mach grać tych dup­kowatych sam­ców alfa czy po pros­tu wyso­ki, przys­to­jny, błęk­it­noo­ki blon­dyn ma ogranic­zoną możli­wość dosta­nia innej roli (której nie dostał wcześniej pozostały z przys­to­jnych Christów). Do jakiego stop­nia aktorzy wybier­a­ją role a do jakiego, muszą korzys­tać z tego co jest. Inna sprawa, że to co jest też nie budzi zach­wytu. Gale­ria postaci kobiecych granych przez Lawrence odbi­ja w sobie, tyle kłopotli­wych tropów w przed­staw­ia­n­iu kobi­et w Hol­ly­wood, że to aż bawi.

 

Nie da się ukryć, że Jen­nifer Lawrence jest aktorką, która budzi bard­zo sprzeczne emoc­je. Wyda­je się, że jed­nocześnie nie speł­nia oczeki­wań – była­by z niej ide­al­na ulu­bi­eni­ca Amery­ki i speł­nia je z nad­datkiem – cho­ci­aż­by dosta­jąc bard­zo wcześnie Oscara. Co jak wiado­mo każde­mu aktorowi nakła­da trud­ny do zrzuce­nia kier­at bo każdy mniej zaan­gażowany pro­jekt nagle sta­je się – poniżej oczeki­wań. Nie zmienia to jed­nak fak­tu, że prob­lem z kari­erą Lawrence to prob­lem nie z aktorką ale z całym prze­mysłem fil­mowym. Tym który zaskaku­ją­co rzad­ko pro­duku­je dobre, nie udzi­wnione role odd­a­jące przeży­cia młodych kobi­et (kobi­et, nie nas­to­latek – młody mężczyz­na ma jed­ną  z najlep­szych kul­tur­owych reprezen­tacji w kine­matografii ale kobi­eta jeśli nie jest obiek­tem miłoś­ci roman­ty­cznej albo nie jest matką czy wdową wpa­da częs­to w lukę). Tym, który wciąż uważa, że nie ma nic złego ani dzi­wnego, ani szkodli­wego w olbrzymiej różni­cy wieku pomiędzy aktora­mi, którzy na ekranie są w wieku zbliżonym (tak na mar­gin­e­sie – wiecie, że Tom Han­ks jest jed­nym z niewielu aktorów który gra głównie z aktorka­mi w swoim wieku lub starszy­mi). Tym, który musi nagradzać kobi­ety nagro­da­mi dużo wcześniej niż mężczyzn bo kobi­ety mają dużo węższe okno na ciekawe role (serio śred­nio nagrod­zona Oscarem kobi­eta jest niemal dekadę młod­sza niż mężczyz­na – w kat­e­go­ri­ach aktors­kich). Ogól­nie z Hol­ly­wood które nie za bard­zo wie co zro­bić z młody­mi, zdol­ny­mi kobi­eta­mi, które chcą czegoś więcej niż być tylko dziew­czyną bohat­era, dziew­czyną szuka­ją­ca chłopa­ka albo potenc­jal­nie martwą dziew­czyną. Przy czym trze­ba tu zaz­naczyć jeszcze jed­no – Lawrence bard­zo wyraźnie nie ma zami­aru odd­al­ić się w kierunku filmów których nikt nie oglą­da. Bo to wyjś­cie (ponown­ie Kirsten Stew­art i jej doskon­ałe ale bard­zo nis­zowe jak na Hol­ly­wood pro­dukc­je) najwyraźniej aktor­ki nie satys­fakcjonu­je.

 

Nikt Jen­nifer Lawrence nie musi lubić. Moż­na myśleć wiele o jej tal­en­cie i decyz­jach. Czy też o jej pub­licznym wiz­erunku. Jed­nak zan­im zacznie się oce­ni­ać aktorkę czy akto­ra warto zadać sobie pytanie w jakim środowisku pracu­je i jak dobiera role. Oczy­wiś­cie, może­cie na jej decyz­je patrzeć inaczej. Np. uważa­jąc, że ani ona ani zatrud­ni­a­ją­cy ją reży­serzy nie mają pomysłu co z pop­u­larną Lawrence zro­bić i gdzie leżą granice jej tal­en­tu. Ale warto spo­jrzeć na to z innej strony. Zwłaszcza, że wszyscy czu­je­my, że coś powin­no być tutaj inaczej. Pytanie tylko – czy inna powin­na być aktor­ka czy świat w którym gra. Do prze­myśle­nia. No i jeszcze jed­no nur­tu­jące zwierza pytanie – kiedy Dis­ney zapro­ponu­je jej rolę w którymś ze swoich filmów. Zwierz ma dzi­wne przeczu­cie, że to będzie moment kiedy się dowiemy, czy Lawrence prze­myślanie nie chce być księżniczką czy nikt jej tego nie zapro­ponował. W każdym razie kiedy następ­nym razem zden­er­wu­je was kari­era Jen­nifer Lawrence zas­tanów­cie się. Czy iry­tu­je was decyz­ja aktor­ki czy po pros­tu w jej rolach ognisku­je się to wszys­tko co iry­tu­je we współczes­nym Hol­ly­wood.

PS: Słucha­j­cie zwierz wie, że aktor­ki budzą różne emoc­je ale w dyskusji pod tym postem ma nie być : oce­ny urody, naw­iąza­nia do skan­dalu ze zdję­ci­a­mi, które wyciekły do sieci oraz ogól­nie zdań nieprzy­jem­nych pod adresem OSOBY i jej życia pry­wat­nego. Zwierz pisze, żeby potem nie było płaczu.

 

Zdję­cie w nagłówku : Gage Skid­more

57 komentarzy
0

Powiązane wpisy