Home Ogólnie W nie tylko jednej osobie czyli parę słów o filmowych bliźniętach

W nie tylko jednej osobie czyli parę słów o filmowych bliźniętach

autor Zwierz
W nie tylko jednej osobie czyli parę słów o filmowych bliźniętach

Zwierz siedzi­ał właśnie podzi­wia­jąc najnowszy trail­er fil­mu w którym Tom Hardy gra rolę braci bliź­ni­aków kiedy dotarło do niego, że filmy w których jeden aktor gra dwie posta­cie (bliź­ni­acze rodzeńst­wo) to całkiem spory zbiór. Warto się mu przyjrzeć i zadać sobie pytanie jak to się robi i po co się męczyć.

4b3b36485cfde510db65f385f3cc43c1b15f9989

Armie Ham­mer i ten dru­gi. W sce­nie jest aktor i dubler z twarzą akto­ra. Jak ich poz­nać? Armie zawsze gra “wiodącego” bliź­ni­a­ka w sce­nie

Zaczni­jmy od pier­wszego pyta­nia – po co się męczyć. Odpowiedź jest pros­ta. Cza­sem po pros­tu wyma­ga tego his­to­ria opar­ta na fak­tach – jak w przy­pad­ku wspom­ni­anego fil­mu z Tomem Hardym czy np. Social Net­work. Ale nie tylko o to chodzi – nieza­leżnie od tego czy chce­cie wyko­rzys­tać pomysł iden­ty­cznych bliźniąt w sposób kome­diowy (klasy­cz­na zagry­wka w przy­pad­ku komedii omyłek) czy też w sposób dra­maty­czny ( bard­zo częs­to bliźnię­ta w fil­mach się od siebie różnią, bądź też są w jak­iś sposób niebez­pieczne – wszak to dzi­wne by dwie oso­by wyglą­dały dokład­nie tak samo) sam pomysł jest dla twór­ców kuszą­cy. Ludzie są zafas­cynowaniem zjawiska ist­nienia bliźniąt — zwierz mniema że jest to związane z fak­tem, że jesteśmy tak przyzwycza­jeni do swo­jej pojedyńc­zoś­ci, że widzą ludzi którzy są pod­wójni budzi naszą fas­cy­nację. Plus oczy­wiś­cie wszyscy słyszeliśmy o tych niesamow­itych his­to­ri­ach w których bliźnię­ta wyczuwa­ją nawza­jem swo­je kłopo­ty, mają swój włas­ny język czy np. wybier­a­ją niesły­chanie podob­nych do siebie współ­małżonków. Inny­mi słowy – jak wszys­tko co w naturze rzad­kie bliźnię­ta są obwarowane odpowied­nią iloś­cią leg­end czy przesądów a do tego jeszcze – cud­own­ie sprawdza­ją się w fabułach. W końcu czy jest coś bardziej zaskaku­jącego niż moment kiedy do poko­ju wchodzi dru­ga iden­ty­cz­na oso­ba i okazu­je się, że to ona cały czas była morder­cą pod­czas gdy pode­jrzany był niewin­ny. Niemal sły­chać rechot zad­owolonego auto­ra krymi­nałów.

movies-adaptation-nicholas-cage

A ter­az poprowadzć­cie lin­ię dokład­nie przez środek kadru i już widzi­cie jak nakrę­cono taką scenę

No dobra ter­az pytanie jak to zro­bić? Sposobów jest kil­ka. Po pier­wsze najs­tarszy stosowany jeszcze w cza­sach kiedy zabawy kom­put­erem nie były możli­we bo nie było kom­put­era. Tzw. Split Screen oznacza, że bierzmy dwa negaty­wy i skle­jamy razem. Oczy­wiś­cie dziś skle­janie razem dwóch negaty­wów nie oznacza fizy­cznego cię­cia noży­czka­mi – wszys­tko wszak robi się w kom­put­erze ale nie wyma­ga aż tak zaawan­sowanej tech­ni­ki. Nie zmienia to jed­nak fak­tu, że najlepiej taki zabieg wykonu­je się jeśli mamy do czynienia z kadrem który jest bard­zo sym­e­tryczny. Zwróć­cie uwagę, że jed­nym z najbardziej klasy­cznych kadrów w przy­pad­ku filmów gdzie jed­na oso­ba gra bliźnię­ta jest roz­mowa twarzą w twarz przy której widz­imy dwie oso­by naraz. Częs­to cały kadr wyda­je się nawet nieco za bard­zo sym­e­tryczny – wtedy najlepiej widać że mamy w isto­cie do czynienia z sytu­acją, gdzie aktor czy aktor­ka gra w powi­etrze zaś w pustą przestrzeń wkle­ja się drugą część negaty­wu. Kadr wychodzi sym­e­tryczny bo musi być w nim wystar­cza­ją­co dużo miejs­ca by zmieś­ciły się obie posta­cie a poza tym mamy jeszcze lin­ię cię­cia która raczej nie powin­na prze­chodz­ić przez żad­ną z postaci. Oczy­wiś­cie dziś kiedy mamy cyfrowe kopie i wszys­tkie cuda tech­ni­ki moż­na miejsce skle­je­nia kadru uczynić abso­lut­nie nie widocznym do tego stop­nia, że nawet proste wykreśle­nie linii gdzie doko­nano podzi­ału nie jest proste.

pobrane (2)

Wydawać by się mogło, że nikt by się w takie skom­p­likowane zabawy nie baw­ił przed cyfor­wym zapisem ale nie — już Buster Keaton gry­wał swo­jego bliź­ni­a­ka i zna­jdziemy sporo czarno białych filmów z tym moty­wem

Split Screen to najprost­szy sposób. Towarzyszy mu też częs­to meto­da kręce­nia dialogów tak byśmy naraz widzieli tylko jed­ną osobę. To najlepiej widać w seri­alach i zwierz przy­woła tu Przy­jaciół. Kiedy Pheobe roz­maw­ia ze swo­ją siostrą Ursulą mamy oczy­wiś­cie zawsze kil­ka kadrów gdzie widz­imy je obie naraz ale zde­cy­dowanie częś­ciej widz­imy Pheobe zza ramienia Ursuli lub Ursulę zza ramienia Pehobe. To dość pop­u­larny sposób na kręce­nie dialogów w sytu­acji w której aktor czy aktor­ka gra­ją bliźnię­ta. Dzię­ki temu moż­na zmniejszyć ilość ujęć w których korzys­ta się z pomo­cy efek­tów spec­jal­nych zaś oso­ba gra­ją­ca dwie posta­cie ma ułatwione zadanie. Wystar­czy bowiem znaleźć osobę podob­ną (lub nawet zapełnie­nie podob­ną – wystar­czy że jest tego samego wzros­tu i budowy ciała) odpowied­nio ją prze­brać i dzię­ki temu mamy mnóst­wo ujęć w których teo­re­ty­cznie mamy dwie oso­by a w isto­cie mamy tylko jed­ną. Zresztą filmy naprawdę aż roją się od takich ujęć nawet jeśli mamy dwie oso­by które nie gra­ją bliźniąt. Do tego w przy­pad­ku wszelkiego rodza­ju uścisków, uścisków dłoni czy nawet bijatyk zawsze moż­na zdać się na mon­taż. Serio to niesamowite co się da zro­bić dobrym mon­tażem. Zresztą niech najlep­szym przykła­dem będzie fakt, że właś­ci­wie rzad­ko zdarza się nam zauważyć, że w jakiejś fil­mowej sce­nie gra kaskad­er a prze­cież niemal każdy film ma takich scen na pęcz­ki (zwierz nie chce wam psuć zabawy ale oglą­danie scen jazdy końskiej to właś­ci­wie granie w wieczną grę „aktor czy kaskad­er”, przy czym przy obec­nych warunk­ach ubez­pieczeń aktorów jest to praw­ie zawsze kaskad­er).

Dead-Ringers

Kiedy już raz raz zna­jdziemy granice podzi­ału sce­ny nagle wszys­tko robi się jasne choć aku­rat w przy­pad­ku fil­mu Cro­nen­ber­ga mamy do czynienia z pro­dukcją mis­tr­zowsko dup­liku­jącą akto­ra

Inna sprawa to fakt, że efek­ty spec­jalne wszys­tko zmieniły. Jak zapewne wiecie w Social Net­work Armie Ham­mer grał bliź­ni­aków – pro­du­cen­ci początkowo chcieli znaleźć prawdzi­wych braci do ode­gra­nia roli ale okaza­ło się, że znalezie­nie dwóch rosłych, przys­to­jnych i umieją­cych grać bliź­ni­aków jest nieco trud­niejsze niż może się wydawać. W wielu sce­nach zas­tosowano więc metodę która nie była możli­wa w cza­sach przed efek­ta­mi spec­jal­ny­mi – zatrud­niono drugiego akto­ra podob­ne­go budową do Ham­mera i potem cyfrowo wkle­jono w miejsce jego twarzy twarz Ham­mera. Zresztą nie ukry­wa­jmy nowoczesne metody kręce­nia filmów wiele zmieniły. Obec­ność green screenu spraw­iła, że dziś nie trud­no jed­nego akto­ra pokazać w jed­nej sce­nie w kilku­nas­tu wer­s­jach (cho­ci­aż­by ostat­ni Har­ry Pot­ter gdzie Daniel Rad­cliffe wys­tępował w jed­nej sce­nie kil­ka razy) i nie ma potem prob­le­mu by skleić całość. Co nie zmienia fak­tu, że ponieważ kręce­nie całego fil­mu pod­wójnie (najpierw aktor gra jed­ną osobę potem drugą) trochę trwa korzys­ta się najczęś­ciej ze wszys­t­kich wspom­ni­anych tu możli­woś­ci tak by ostate­cznie stworzyć na ekranie ide­al­ną iluzję że mamy do czynienia z dwiema osoba­mi a nie jed­ną. Ist­nieje oczy­wiś­cie jeszcze jeden ciekawy sposób – moż­na zro­bić film w którym mamy bliźnię­ta które nigdy nie dzielą sce­ny – tak jak Aż pole­je się krew gdzie Paul Dano grał braci bliź­ni­aków którzy jed­nak nie pojaw­ia­ją się w żad­nej sce­nie razem. Na sam koniec należało­by wspom­nieć o metodzie, która jest jed­nocześnie banal­nie pros­ta i kosz­marnie trud­na. Jak bard­zo chce się mieć bliź­ni­aków w fab­ule to moż­na znaleźć aktorów którzy mają iden­ty­cznych braci czy siostry i zatrud­nić obo­je do gra­nia. Nie żeby się to nie zdarza­ło (Fre­da i Geor­ga w Har­rym Pot­terze grali prze­cież aut­en­ty­czni bra­cia) ale trze­ba przyz­nać, że łatwiej wygen­erować bliź­ni­a­ka kom­put­erowo niż znaleźć taki aktors­ki duet. Zwłaszcza, że choć całkiem sporo aktorów ma bliź­ni­acze rodzeńst­wo to nie znaczy to jeszcze, że zawsze brat czy sios­tra zaj­mu­je się graniem w fil­mach. Zwyk­le ma swój zawód. Choć zdarza­ły się przy­pad­ki wyko­rzysty­wa­nia braci czy sióstr jako tzw. stand in czyli osobę, która jest potrzeb­na do kręce­nia kogoś zza pleców czy w sce­nach gdzie widz­imy może nie twarz ale syl­wetkę. Nie są to jed­nak przy­pad­ki bard­zo częste.

art15785

Trud­no się dzi­wić, że aktorzy lubią grać dwie posta­cie na raz — to wyzwanie a jed­nocześnie możli­wość popisa­nia się umiejęt­noś­ci­a­mi

No dobra ale to nie wszys­tko co nas intere­su­je. Jest jeszcze kwes­t­ia tego jak to wyglą­da w fil­mowej prak­tyce. Po pier­wsze – co częs­to rzu­ca się w oczy kiedy patrzymy na fil­mowych bliź­ni­aków czy bliź­ni­acz­ki to fakt, że twór­cy fil­mowi uwiel­bi­a­ją grać moty­wem bliźniąt iden­ty­cznych ale w sum­ie wglą­da­ją­cych zupełnie inaczej. Wyda­je się, że nie chodzi jedynie o zabawę ale też – jeśli nie przede wszys­tkim o pod­kreśle­nie że mamy do czynienia z dwiema posta­ci­a­mi. Biorąc pod uwagę jak częs­to wid­zowie mylą się oglą­da­jąc filmy gdzie dwie oso­by wyglą­da­ją mniej więcej tak samo nie trud­no się dzi­wić że twór­cy filmów obaw­ia­ją się kon­fuzji widzów, którzy kom­plet­nie się pogu­bią mając w filmie dwie iden­ty­czne posta­cie. Jed­nym z najprost­szych sposobów różni­cow­a­nia bliźniąt jest zmi­ana fryzury akto­ra. Edward Nor­ton gra­jąc bliź­ni­aków w jed­nym wyda­niu miał włosy krótkie i ład­nie uczesane w drugim długie (co wiąże się z fak­tem, że gra w sum­ie dwóch zupełnie różnych od siebie bohaterów). Przy czym naprawdę ist­nieje coś co moż­na nazwać fryzurą na złego bliź­ni­a­ka – oznacza ona najczęś­ciej że jeden z bliź­ni­aków ma bardziej przyl­izane włosy od drugiego (do głowy przy­chodzi najbardziej wyraźne wyko­rzys­tanie tego tropu w Dou­ble Impatc z Van Dammem) — serio to jeden z najbardziej czytel­nych znaków pozwala­ją­cych odróżnić dobrego bliź­ni­a­ka od złego.

luke-marc-the-following

Kiedyś taka sce­na jak ta z Fol­low­ing była­by nieco trud­niejsza do zro­bi­enia ale dziś przy możli­woś­ci cyfrowego nakłada­nia twarzy akto­ra na dublera sce­ny spotka­nia twarzą w twarz są dużo prostrze

Ter­az prze­jdźmy jed­nak do tego co powin­no nas najbardziej zas­tanaw­iać. Zwierz napisał już wcześniej, że sam motyw bliź­ni­aków jest dla nas dzi­wnie fas­cynu­ją­cy. Przede wszys­tkim pojaw­ia się motyw pod­mi­any tożsamoś­ci. Co ciekawe jest to motyw który pojaw­ia się w fil­mach zupełnie do siebie nie podob­nych. W Par­en­t’s Trap mamy do czynienia z bliź­ni­aczka­mi które zori­en­towawszy się, że są wychowywane odd­ziel­nie przez ojca i matkę decy­du­ją się zamienić tożsamoś­ci­a­mi by po pier­wsze poz­nać wza­jem­nie swoich rodz­iców po drugie – doprowadz­ić do scale­nia rodziny. To urocza kome­dia gdzie jedy­na rzecz która nieco burzy całą his­torię to pomysł że rodz­ice rzeczy­wiś­cie mogli się w tak bez­duszny sposób podzielić dzieć­mi. Lep­iej jed­nak nie zas­tanaw­iać się nad tym zbyt dłu­go bo kome­dia przes­tanie baw­ić. Ale motyw pod­staw­ia­nia jed­nego bliź­ni­a­ka w miejsce innego może być też niesamowicie niepoko­ją­cy. Jak w filmie Cro­nen­ber­ga – Dead Ringer gdzie Jere­my Irons gra dwóch braci ginekologów – którzy choć różnią się charak­tera­mi dzielą się kobi­eta­mi. W przy­pad­ku filmów Cro­nen­ber­ga granie z tożsamoś­cią jest zde­cy­dowanie bardziej skom­p­likowane niż tylko udawanie że jest się tą samą osobą, bądź swoim bratem. Sed­no fil­mu to ukazanie wid­zom, że żaden z braci nie jest nieza­leżny i obaj tak bard­zo przyzwycza­ili się do bycia razem że nie są w stanie funkcjonować jako nieza­leżne jed­nos­t­ki. Zresztą gra­ją­cy tą rolę Jere­my Irons przyz­nał, że naprawdę zrozu­mi­ał swo­ją rolę dopiero wtedy kiedy przes­tał rozdzielać garder­o­by swoich bohaterów i nie pil­nował tak bard­zo by pamię­tać którym bratem w danym momen­cie jest – postąpił zde­cy­dowanie słusznie bo to jed­na z jego najbardziej niepoko­ją­cych ale i chwalonych ról.

tumblr_nkwj2h86Z01u7leb2o9_1280

Pod­mi­ana tożsamoś­ci to jed­nen z najs­traszych i lubianych przez wszys­tkie gatun­ki zabiegów fab­u­larnych w przy­pad­ku bliźniąt jest jeszcze ciekaw­iej

Inna sprawa, że pokazanie na ekranie bliźniąt które bard­zo się od siebie różnią może być naprawdę bard­zo zabawne, jak w całkiem udanej (przy­na­jm­niej aktorsko) czarnej komedii Leaves of Grass  gdzie mamy obow­iązkowe zestaw­ie­nie dwóch teo­re­ty­cznie iden­ty­cznych ale zupełnie innych bohaterów. Do tego jeszcze dochodzi klasy­czny i zawsze zabawny motyw komedii omyłek. Przy czym oczy­wiś­cie im bardziej takie fil­mowe bliźnię­ta się od siebie różnią – nawet w komedii, tym więcej mamy pola do reflek­sji nad tym co tak właś­ci­wie decy­du­je o naszej wyjątkowoś­ci. W przy­pad­ku kiedy jesteśmy sami jed­ni i niepow­tarzal­ni może­my sobie zawsze powiedzieć, że mimo różnych wpły­wów stanow­imy najlep­szą wer­sję samych siebie. W przy­pad­ku fil­mowych bliźniąt mamy jed­nak zawsze pytanie który stanowi wer­sję lep­szą, czy właś­ci­wą a w którym przy­pad­ku coś poszło nie tak. I choć zwierz zda­je sobie doskonale sprawę, że każ­da jed­nos­t­ka – nawet posi­ada­ją­ca bliź­ni­acze rodzeńst­wo jest niepow­tarzal­na to nie mówimy o poglą­dach zwierza tylko o pewnym sposo­bie wyko­rzys­ta­nia moty­wu w kul­turze pop­u­larnej (choć nie tylko).

511819_1281353122485_full

Kiedyś takie uję­cie było najbardziej typowym uję­ciem dla fil­mowych bliźniąt, do dziś jest kiedy twór­cy chcą trochę oszczędz­ić

Nie jed­nego widza fas­cynu­je jak aktorzy są w stanie zagrać w jed­nym filmie dwie lub więcej postaci. To fas­cynu­jące obser­wować jak oso­ba wciela się w kogoś zupełnie innego na ekranie. Inna sprawa to obser­wować jak w jed­nym filmie uda­je aż dwie oso­by. Wspom­i­nany wcześniej Jere­my Irons wspom­i­nał, że tworząc swoich bard­zo różnych pod wzglę­dem charak­teru bliź­ni­aków szukał dla nich różnych punk­tów ener­gety­cznych. Choć brz­mi to trochę jak szukanie różnej aury to ma to sens. Aktorzy częs­to mówią o szuka­niu pewnego środ­ka ciężkoś­ci postaci, który decy­du­je o tym jak bohater będzie się poruszać, trzy­mać i prezen­tować na ekranie. Drob­ne zmi­any i prze­sunię­cia w takim „środ­ku ciężkoś­ci” mogą spowodować, że mimo iż aktor gra postać wyglą­da­jącą tak samo to na ekranie będzie się nam prezen­tować zupełnie inaczej. Trze­ba przyz­nać, że różnice charak­teru postaci bard­zo poma­ga­ją w takiej grze – bo aktor ma się gdzie zaczepić i na czym oprzeć wyjątkowość swo­jej postaci. Inna sprawa, że aktorzy gra­ją­cy w fil­mach bliźnię­ta też częs­to się mylą. Choć trze­ba brać pod uwagę, że Lind­say Lohan gra­jąc w Par­en­t’s Trap miała zaled­wie jede­naś­cie lat to jed­nak wyda­je się, że jej stwierdze­nie iż zdarza­ły się na planie dni kiedy mówiła kwest­ie nie tej bliź­ni­acz­ki dobrze odd­a­je pewien stanz zagu­bi­enia jaki cza­sem dopa­da aktorów gra­ją­cych bliźnię­ta. Ciekawy sposób na granie bliźnią miał Nicholas Cage (któy to pomysł sprzedał Sarah Paul­son która miała niesamowicie trudne zadanie zagranie bliź­ni­aczek sjam­s­kich). Otóż gra­ją­cy bliź­ni­aków a Adap­tacji Cage przy­chodzi rano na plan i nagry­wał obie strony swo­jej kon­wer­sacji z samym sobą. Potem gdy musi­ał grać jed­nego z nich grał z słuchawką w uchu gdzie słyszał swo­je własne odpowiedzi na lin­ij­ki dia­logu. Dzię­ki temu sce­ny w których musi­ał roz­maw­iać sam ze sobą były zde­cy­dowanie łatwiejsze. Sarah Paul­son twierdzi, że to najlep­sza ist­nieją­ca rada doty­czą­ca gra­nia bliźniąt bo pozwala nie tylko naturlanie odd­ać tem­po roz­mowy ale też dopa­sować wyraz twarzy czy spo­jrze­nie. Warto też rzu­cić okiem na wspom­ni­any wcześniej trail­er fil­mu Leg­end gdzie Tom Hardy gra rolę dwóch braci gang­sterów. Bard­zo wyraźnie widać w nim jak wiele aktor może zdzi­ałać mimiką. Widz od razu widzi że bra­cia choć iden­ty­czni różnią się nieco tym jak wyglą­da­ją – właśnie dzię­ki zróżni­cow­anej mim­ice akto­ra. Oczy­wiś­cie takie wyzwanie aktorskie jest trudne (zwierz nie znalazł jeszcze w sieci wypowiedzi wedle której wyni­ka, że jest to buł­ka z masłem) ale jest też satys­fakcjonu­jące i przede wszys­tkim – dające aktorowi okazję by popisać się swo­ją aktorską skalą. Trud­no się dzi­wić, że nie jeden aktor daje się na taką pro­dukcję skusić.

25-tom-hardy-legend.w1200.h630

Widzi­cie sub­telne różnice w mim­ice. Niby ten sam facet a prze­cież wcale nie wyglą­da iden­ty­cznie

Nie ważne czy dla śmiechu, czy z koniecznoś­ci czy w ramach zamysłu artysty­cznego, bliź­ni­a­ki w fil­mach zawsze budzą w zwierzu pytanie – dlaczego reżyser to zro­bił ale przede wszys­tkim jak to zro­bił. Być może nie wszys­t­kich dręczą takie pyta­nia ale zwierz odkrył już dawno, że jeśli w filmie pojaw­ia się coś co wyma­ga sporego wysiłku od strony tech­nicznej to pytanie dlaczego reżyser się na taki zabieg zde­cy­dował daje zaskaku­ją­co ciekawe odpowiedzi. Inna sprawa, że zwierz zawęz­ił swój wpis i nie napisał wam ani o fil­mach w których mamy do czynienia z iden­ty­czny­mi posta­ci­a­mi ale nie spokrewniony­mi (niedawno Jake Gyl­len­haal grał w filmie Wróg gdzie co praw­da spo­tykał samego siebie ale nie grał dosłown­ie bliź­ni­aków, wspom­nieć moż­na też o ostat­niej ekraniza­cji Sobowtóra Dos­to­jew­skiego) czy też z całą grupą postaci granych przez tego samego akto­ra (choć jest to nieco inny rodzaj filmów o których zwierz pewnie też kiedyś napisze bo to dość fas­cynu­ją­cy zabieg z ciekawą his­torią). Nie mniej wszys­tko sprowadza się do tego, że kiedy już przeko­piecie się przez reflek­sje filo­zoficzne, pyta­nia o kwest­ie fabuły i kon­strukcji sce­nar­iusza to na samym końcu czeka was jak zawsze ta sama zabawa – szukanie niemal ide­al­nie sym­e­trycznych kadrów i zdawanie sobie pyta­nia gdzie dokład­nie prze­b­ie­ga cię­cie. Zwierz zawsze tak robi. No ale zwierz jest nieco dzi­wny.

Ps: Jak wiecie wczo­raj Sąd Najwyższy Stanów Zjed­noc­zonych oświad­czył, że małżeńst­wa jednopł­ciowe są legalne w całych Stanach. Zwierz się ucieszył bo cieszy się zawsze kiedy ludzie mogą być sobą ale też od razu jego myśli zobaczyły na pop­kul­tur­alne tory. Tak więc zwierz spędz­ił wczo­raj cały dzień rozmyśla­jąc jak wyglą­dał­by świat X‑menów (dajmy na to tych fil­mowych) gdy­by Pro­fe­sor X i Mag­ne­to wzięli ślub zami­ast się wza­jem­nie zwal­czać. Zwierz widzi same cud­owne zakończenia. I komu by to przeszkadza­ło

Ps2: Zwierz skończył dziś oglą­dać Younger i jest na siebie zły bo znów po zaled­wie dwóch dni­ach został bez żad­nego lekkiego seri­alu do oglą­da­nia. Ktoś coś? (pomi­ja­jąc rzeczy bard­zo oczy­wiste bo rzeczy bard­zo oczy­wiste zwierz jak zna życie już widzi­ał)

31 komentarzy
0

Powiązane wpisy