Home Góry Mokrość i żałość czyli wpis górski siódmy

Mokrość i żałość czyli wpis górski siódmy

autor Zwierz
Mokrość i żałość czyli wpis górski siódmy

Obudz­iłam się dziś rano, praw­ie sama. Ok nie sama, mat­ka trochę mi pomogła, mówiąc, że czas wstać. Najwyraźniej po tygod­niu moich narzekań (co rano próbu­ję jej wyjaśnić, że wstawanie naprawdę nie ma sen­su i tak wszyscy kiedyś umrze­my) wzięła poprawkę na moje smęce­nie i obudz­iła mnie nieco wcześniej by dać mi jeszcze chwilkę poleżeć. Jak na złość wstałam jed­nak od razu. Co to znaczyło? Siedzi­ałyśmy kwad­rans w poko­ju czeka­jąc aż otworzą stołówkę. A mogłam spać.

W górach człowiek powinien być wyczu­lony na pogodę. Dlat­ego posi­adamy trzy konkuren­cyjne pro­gramy do odczy­tu pogody. Aby na pewno nie trafić na burzę, gdy będziemy w górach. Nie ma bowiem wąt­pli­woś­ci, że jeśli są jakieś niemiłe rzeczy, których człowiek chci­ał­by za wszelką cenę uniknąć jest to burza w górach. Ponieważ wszys­tkie trzy pro­gramy zgod­nie podawały, że burza będzie i to w okoli­cach dwu­nastej, postanow­iłyśmy udać się do Cho­chołowskiej. Tu trze­ba zaz­naczyć, że trochę kusiłyśmy los, bo od trzech lat jeszcze się nie zdarzyło, żebyśmy były w Cho­chołowskiej i nie padało. Mat­ka co praw­da poucza mnie, że mylę korelację z kauza­cją ale kto by tam słuchał socjologów na wakacjach.

 

Jeszcze nie pada ale chmury już zapowiada­ją, że nasze trzy prog­nozy pogody były całkiem do rzeczy

 

Nie będzie chy­ba dla was tajem­nicą, że w Cho­chołowskiej zaczęło lać. Co praw­da, dopiero kiedy wracałyśmy, ale za to – z przy­tu­pem. Najpierw pojaw­ił się deszcz, potem więcej deszczu, potem ten deszcz zaczął padać poziomo, potem zaczęło strasznie wiać, a kiedy człowiek miał się już ochotę pod­dać spadł grad. Widzi­cie burza w górach to zjawisko ciekawe – zwłaszcza gdy człowiek jest na drodze, która zamienia się w rwą­cy potok. Człowiek niby wie, że posi­a­da nieprze­makalne buty, spec­jal­nie górskie spod­nie, kurtkę i pel­erynę. Cała ta wiedza jest jed­nak niczym, wobec tego, że jedynym co czu­je się coraz więk­sza i pogłębi­a­ją­ca się mokrość. Serio dwa dni temu byłam na base­nie i mokrość, którą wtedy odczuwałam była bez porów­na­nia mniejsza niż ta która przenikała moje ciało i duszę na drodze ku wylo­towi Doliny Chochołowskiej.

Pod­czas kiedy ja starałam się policzyć, który ele­ment mojej garder­o­by jest suchy (licz­ba ta z każdym krok­iem coraz bardziej wynosiła zero), mat­ka baw­iła się świet­nie. Jak człowiek może się baw­ić świet­nie, kiedy wokół sza­le­ją żywioły? Otóż może być osobą, która czu­je zwyk­le wyrzu­ty sum­ienia, że nie poszła dalej, albo niepokój, że burza zas­tanie ją na jakiejś górskiej grani a oto moknie w drodze do domu i to na dodatek w dolin­ie, którą się wybrało właśnie z obawy przed burzą. Inny­mi słowy – mat­ka niczym górs­ka Fil­i­fion­ka rad­owała się zała­maniem pogody, które w końcu ją zas­tało i nic złego stać się nie mogło. Ist­nieje też opc­ja prost­sza – nic tak nie cieszy ser­ca mej mat­ki jak moje fizy­czne cier­pi­e­nie wywołane tym, że jedyne co czu­ję to mokrość. Nie wyk­luczam tej opcji. Jak już ustalil­iśmy mat­ka moja ma problem.

 

Mijam te krowy co roku. Zawsze dwie, zawsze w try­bie “chill z przyjaciółką”.

 

Gdy dotarłyśmy do Zakopanego czekało nas najtrud­niejsze pode­jś­cie w his­torii. Trze­ba było prze­jść połowę Kur­pówek mając na sobie niemal same mokre rzeczy w tym chlupiące całkowicie przemoknięte nieprze­makalne buty, w których powoli zaczęły odpadać stopy. Właśnie kiedy tak szłam – wściekła na świat, zmoknię­ta, w ubra­ni­ach które zaczęły zmieni­ać rozmi­ar (moja koszul­ka postanow­iła, że będzie rozmi­ar mniejsza i nic mi do tego) zała­pała mnie kam­era TVN24. Przyz­nam szcz­erze – nic tak nie budu­je wiz­erunku człowieka sfrus­trowanego, jak trafić w takim total­nie przemoknię­tym stanie do telewiz­ji. Niek­tórzy lata się stara­ją a ja jedynie idę w rytm chlupo­tu w butach po Krupówkach. A przy okazji – dziś spaceru­jąc (już po wyschnię­ciu!) po Zakopanem znalazłyśmy pięć doskonale oznac­zonych salonów fryz­jer­s­kich. Ja się trochę frus­tru­ję, ale mat­ka mówi, że salony fryz­jer­skie zawsze tak robią – wychodzą z ukrycia kiedy się ich nie szuka.

 

Do Warsza­wy wracamy jutro. Stąd czas pod­sumowań. Po pier­wsze – musi­ałyśmy kupić całą paczkę worków na śmieci i spakować w nie wszys­tkie nasze mokre ubra­nia i buty. Powiem tak – nasze ple­ca­ki wyglą­da­ją trochę tak jak­byśmy chci­ały przewieść do domu poćwiar­towane zwło­ki. Inna sprawa, jak zwykłe sta­ję przed ciekawym zagad­nie­niem pole­ga­ją­cym na tym, że jak jechałam do Zakopanego to jakoś się spakowałam, a jak wracam to wrzu­camy wszys­tko do wal­iz­ki a ta za cholerę nie chce się zamknąć. Jest to zjawisko ciekawe, powin­ni je zbadać jacyś fizy­cy. I proszę mi nie mówić, że to dlat­ego, że kupiłam dwie bluz­ki, dinozau­ra ze szkła i suszarkę. Pow­strzy­małam się przed kupi­e­niem metrowego plus­zowego kota i tylko to powin­no was intere­sować (serio z każdą godz­iną coraz bardziej żału­ję tej zde­cy­dowanie racjon­al­nej decyzji).

 

Mat­ka ciszą­ca się z ober­wa­nia chmury

 

W ramach pod­sumowań policzyłyśmy też, ile przeszłyśmy przez ten tydzień kilo­metrów. Licznik wskazu­je 110. Sprawdz­iłam, przy okazji moja aplikac­ja do ćwiczeń pyta czy zapisać mój nowy plan treningowy. To jak­byśmy doszły z Warsza­wy do Płoc­ka na piechotę. I tak mamy szczęś­cie – minęłyśmy Radom o pięć kilo­metrów. Zwracam uwagę, że wbrew temu co twierdzi moja mat­ka nie zawsze było ide­al­nie po płaskim. Kiedy radośnie podzieliłam się z matką wynikiem moich obliczeń ta stwierdz­iła, że po pros­tu tydzień to za mało i za rok przy­jeżdżamy na dziesięć dni, a w ogóle to ona wró­ci tu w sierp­niu naprawdę sobie połaz­ić. Przez chwilę zas­tanaw­iałam się czy nie przy­pom­nieć jej, że dwa dni wcześniej odgrażała się, że za rok zabierze mnie do Świnou­jś­cia, ale zrezyg­nowałam. Jakoś mam wraże­nie, że wtedy budz­iła­by mnie o piątej rano na wschód słońca.

 

Wiele osób narze­ka na Zakopane. Tłok, dro­go, ludzie nie mili. Jestem abso­lut­nie pew­na, że ich Zakopane może takie być. Ale to nie moje mias­to. W moim rano, gdy idę do auto­busu na Kur­pówkach nie ma niko­go. W moim obok okrut­nie dro­giej kawy, są też miejs­ca, które pozwala­ją zjeść wybitne jedze­nie za cenę o połowę niższą niż w Warsza­w­ie. W moim Zakopanem, kel­ner­ka mówi do mnie i mojej mamy „dziew­czyny” i każe nam dojść sałatkę zan­im odd­amy talerz, zakon­ni­ca poz­draw­ia mnie, gdy chodzę w koszulce z tęczą a sprzedaw­ca w sklepie infor­mu­je mnie, że udało mi się właśnie zgu­bić najlep­szą końcówkę do kijków jaka ist­nieje, ale na szczęś­cie ma jed­ną zapa­sową, którą może mi sprzedać.

 

Ja nieco mniej zad­owolona z ober­wa­nia chmury

 

Przede wszys­tkim jed­nak moje Zakopane to mias­to, do którego wracam z wycieczek. Może nie dale­kich, może nie wysokogórs­kich, ale takich w cza­sie których czuć ten specy­ficzny zapach górs­kich dolin, gdzie idzie się dalej niż człowiek kiedykol­wiek chodzi po niz­inach i w cza­sie których moż­na za sobą zostaw­ić wszys­tko. Z każdym rok­iem coraz więcej. I dlat­ego może­cie wiele mówić, ale nie ma lep­szego miejs­ca na świecie niż Zakopane. Choć jestem gotowa się zgodz­ić, że być może cza­sem by było naprawdę piękne trze­ba wstać koło siód­mej rano a nawet wcześniej. Tylko nie pow­tarza­j­cie tego mojej matce.

0 komentarz
37

Powiązane wpisy

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik.

Situs slot terbaru terpercaya

slot hoki terpercaya

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

Kunjungi Situs bandar bola online terpercaya dan terbesar se-Indonesia.

liga228 agen bola terbesar dan terpercaya yang menyediakan transaksi via deposit pulsa tanpa potongan.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik. Daftar Nama Situs Judi Bola Resmi QQCuan
situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online