Ciekawie choć bez zachwytu czyli zwierz o Apple Tree Yard

13/02/2017

Pokrojona gruszka czyli zwierz i koszmarny brak wiedzy o miłości.

13/02/2017

Gdzież to sprośne chędożenie? czyli pytania które zadawał sobie zwierz w czasie seansu Ciemniejszej Strony Greya

13/02/2017

Moi drodzy dziś jest dzień w którym mierzymy się z fenomenem. Legendą. Zjawiskiem kulturowym. Dziś jest dzień, w którym zwierz pisze recenzję Ciemniejszej Strony Greya. A to oznacza, że musi się zmierzyć ze swoją recenzją 50 Twarzy Greya – wciąż najpopularniejszej notki na tym blogu. Może nie wygramy ale będziemy walczyć. Chodźcie więc. Na barykady kinematograficznej żenady. I taj są soilery ale powiedzmy szczerze, to jest film w którym nie ma takiego spoilera który zepsuje seans.

Zacznijmy od tego, że zwierz musiał wręcz pobiec po seansie do domu zanim cały film wyprowadził się z jego pamięci. Tak już bywa z filmami, które cierpią na poważne problemy, jak np. brak akcji czy węzła dramatycznego – że człowiek szybko o nich zapomina. O początku Greya zwierz zaczął zapominać gdzieś w połowie filmu co nieco utrudnia sprawę. Nie mniej zwierz postanowił podzielić się z wami pytaniami jakie zadawał sobie w czasie seansu. To ważne pytania. Niektóre najważniejsze.

Po co była część pierwsza? Jak może pamiętacie w części pierwszej bohaterka przez ¾ filmu próbowała się pogodzić z tym, że Christian lubi sado-maso, a pod koniec go rzuciła bo jednak to było dla niej za dużo. Teraz po kilkunastu minutach filmu jest po całym konflikcie. Wszyscy się lubią i nie ma problemu z tym, że ona nic nie podpisuje. To po co nam tak strasznie zawracano głowę? W ogóle po co się nam dalej zawraca głowę? Ona go lubi, on ją lubi. Miło i ładnie. Czy możemy już iść do domu?

Czy twórcy wiedzą, że najlepszym momentem filmu jest scena w której kelner otwiera wino? Bohaterowie chcą porozmawiać o seksie i takich tam a kelner długo otwiera wino. Ta scena jest autentycznie zabawna. Być może dlatego, że przypomina te wszystkie prawdziwe momenty w naszym życiu kiedy chcieliśmy porozmawiać o czymś bardzo intymnym i właśnie wtedy pojawił się kelner z winem. To się człowiekowi ciągle zdarza.

Czy Jamie Dornan poza tym że ma szlachetne rysy jest gazem szlachetnym? Bo na ekranie nie ma żadnej chemii. Sorry za suchara ale to niesamowite jak bardzo Jamie (przez większość filmu) wygląda jakby w głowie liczył zera na kontrakcie. Z kolei Dakota Johnson wygląda jakby była szczerze zaskoczona. Wszystkim. Głównie tym, że gra w filmie. Nas też to dziwi. A i żeby było jasne my Jamiego bardzo kochamy. Tak ogólnie bo nie w tym filmie.

Dlaczego bohaterka nie pozwała swojego znajomego który na wystawie użył jej portretów bez pytania jej o zgodę? Kiedy jej przyjaciel (który ją kiedyś napastował ale co było i nie jest nie pisze się w rejestr) mówi, że jej nie zapytał bo by się nie zgodziła Anastasia ma dla niego tylko słaby uśmiech. Powinna mu co najmniej sprzedać prawy sierpowy i pozew. Co to nikt nie wie, że nie wolno wykorzystywać czyjegoś wizerunku bez pozwolenia. Zresztą ten znajomy to w ogóle ciekawa postać – został np. zaproszony na urodziny Christiana. Kto go tam zaprosił? Przecież nie ma zwyczaj zapraszać na imprezy niezbyt lubianych przez solenizanta znajomych ze studiów jego dziewczyny, z którymi to znajomymi solenizant kiedyś się starł w bocznej uliczce. A może zwierz czegoś nie wie o amerykańskich obyczajach.

Bohaterka stwierdza że lubi  dwudniowy zarost Christiana bo miło kłuje. No może w brodę to miło, ale bohaterka będzie miała średnią niespodziankę jak się zrobić goręcej i zacznie kłuć w innych miejscach.

Dlaczego Anastasia dojeżdża do pracy autobusem skoro ma samochód? Zwierz jak przez mgłę pamięta, że w książce były jakieś cyrki z tym samochodem. Tu samochód pojawia się tylko raz – biedaczek zostaje zniszczony. Zwierza brak wykorzystywania samochodu przez Anastasię o tyle zdziwił, że w Stanach jak ktoś może nie jechać autobusem to nie jeździ.

Dlaczego Anastasia żre komosę? Anastasia zgadza się iść z Christianem na kolację tylko dlatego, że jest głodna. On autorytarnie zamawia dwa setki a ona zmienia zamówienie żądając komosy. Zatrzymajmy się tu na chwilkę. Zwierz rozumie niezależność wyborów i pokazywanie facetowi, że nie będzie zamawiał za nas jakbyśmy nie umiały czytać. No ale niech mi na Boga nikt nie wmawia, że głodna dziewczyna zamiast steku woli sałatkę z komosą. Są jakieś granice fantazji.

Co się stało z papryką? Jest w filmie scena w której Christian kroi paprykę. To pełna napięcia scena bo robi to tak nieporadnie że zwierz jest prawie pewien, że kiedyś obetnie sobie paluszki. No serio jedna papryka a on kroi i kroi co chwilę się jej przyglądając jakby nie do końca wiedział z czym ma tak właściwie do czynienia. Nie mniej krojenie na szczęście (dla paluszków) zostaje przerwane przez seks. Rano kiedy Christian się budzi dowiaduje się, że nie ma nic do jedzenia. Gdzie jest papryka? Kto ją zjadł? Takie dzieło samego Christiana? GDZIE JEST PAPRYKA?

Gdzie jest bielizna? To pytanie które jeszcze bardziej intryguje zwierza. W jednej ze scen bohaterka przywdziewa na siebie jedno z tych bieliźnianych jednoczęściowych czy właściwie wieloczęściowych cudeniek. Zakłada też pończochy i się przechadza bo zaraz ma iść z Christianem na bal. Jednak kiedy jest na balu to ma na sobie sukienkę pod którą ewidentnie ma tylko majtki. Po co łaziła w tym trudnym do założenia cudeńku? Dlaczego w ogóle je założyła skoro sukienka którą wybrała ma wycięcie na plecach które właściwie wyklucza stanik. Wciśnięcie się w taką bieliznę to nie przelewki, nikt się w tym nie przechadza po domu bo tak. A już na pewno nie zakłada do tego pończoch. To są intrygujące pytania w tym filmie.

Czym Anastasia myje zęby? Otóż bohaterka od pewnego czasu dość wyraźnie pomieszkuje u Greya. Spędza u niego noce. Jednak kiedy oświadcza że musi coś przywieźć ze swojego mieszkania łapie przede wszystkim za szczoteczkę do zębów. To zmusiło zwierza do myślenia. Jeśli sypia u Greya u niego nie mieszkając powinna tam mieć szczoteczkę do zębów. Po co jej więc ta domowa. Jeśli zaś nie ma u Greya szczoteczki to czy codziennie musiała przed pracą wracać do domu umyć zęby? A może w ogóle nie myła zębów. Was to może mało intryguje ale zwierz musi powiedzieć że to jest dla niego jedna z kluczowych zagadek filmu.

Skoro bohaterka założyła sukienkę pod którą nawet stanik założyć trudno to po kiego grzyba wciskała się w całe to ustrojstwo wcześniej?

Czy we wszechświecie Greya istnieje „prawo zachowania Koszuli”? Ogólnie jeśli chodzi o rozbieranie aktorów twórcy pozostają bardzo skupieni i postępują zgodnie z prawem zachowania koszuli.  Jeśli jednak osoba zdejmie koszulę, bluzkę, stanik druga musi pozostać ubrana. Niemal cały film pięknie utrzymuje prawo zachowania topu. Jednocześnie – jeśli prawo zostanie złamane wtedy druga osoba może być kręcona tylko do mostka. To bardzo ważne prawo które najwyraźniej obejmuje także filmy które chciały by być choć trochę wyuzdane. No ale powiedzmy sobie szczerze wyuzdanie kończy się tam gdzie zaczyna się układanie kołderki w zgrabną literkę L (co by jej biuścik zakrywało a mu pierś męską odkrywało) i wstawanie z łóżka w bieliźnie.

Czy producent fortepianów którego logo było w kadrze przez dobre parę minut ma nadzieję, że widzowie kupią impulsowo jego fortepian? Serio zwierz widział wiele product placement w wielu filmach ale żeby w filmie był taki wyraźny product placement fortepianu to zwierz się pierwszy raz spotkał. Choć zwierza rozbawiła myśl co by się stało gdyby wrócił do domu z zakupionym pod wpływem filmu fortepianem. Pewnie by przede wszystkim do niego nie wszedł bo fortepian nie zmieściłby się przez drzwi.

Ile kosztuje ten jacht którego reklamą przerwano film w połowie? Serio gdzieś w połowie filmu bohaterowie wybierają się na wycieczkę jachtem. Wyprawa nic nie wnosi do fabuły o tak popłynęli sobie na wycieczkę. Scena jest niemożebnie długa. Możemy zobaczyć jacht z przodu i z tył i z lewego boku i z prawego i z oddali i z bliska i znów z góry i znów z boku i znów z tył. Zwierz ma poważne podejrzenia że pod tymi scenami powinien pojawić się napis „Jeśli chcesz kupić ten jacht zadzwoń już teraz. Niesamowita okazja. Ilość produktów ograniczona. Bogaty kochanek i hipsterski sweter nie są zawarte w cenie produktu”

Czy jeśli w filmie najpierw chluśnie się kobiecie w twarz drinkiem a potem się ją spoliczkuje to film liczy się oficjalnie jako odcinek Dynastii? Plus zwierza nurtuje pytanie czy za zdanie „Ty nauczyłaś mnie jak się pieprzyć, Anastasia nauczyła mnie jak kochać” nie zostaje się dożywotniego zakazu pisania dialogów do filmów, seriali i animacji dla dzieci?

Może ten cały Christian ma tylko jedną koszulę i jak jedno ma ją akurat na sobie to drugie musi latać półnago.

Czy ktoś napisał scenariusz do tego filmu? Zwierz przerywa swoje błahe rozważania nad losem papryki i majtek by zadać sobie pytanie – czy ten film rzeczywiście ma scenariusz. Bo rzeczywiście dzieją się w nim rzeczy ale one jakby nie układają się w żadną realną historię. Bohaterowie nie mają właściwie  żadnego powodu by zawracać nam głowę swoją obecnością na ekranie. Ich wielki problem – on chce być w relacji sado-maso a ona nie właściwie już się rozwiązał. On oświadczył, że może sobie odpuścić różne praktyki żeby być z nią. Ona doszła do wniosku, że do jakiegoś stopnia jest jej przyjemnie jak w łóżku jest ciekawie. Gdzie tu powód byśmy bohaterów dalej śledzili? Być może śledzenie bohaterów to jakiś przedziwny kosmiczny imperatyw kategoryczny. Jak tylko Christian pozbędzie się w produkcji jednej stalkerki to w jej miejsce pojawia się stalker. Zwierz chciałby koszulkę z napisem „Naprawdę nie chcę już śledzić Christiana Greya”

Czy piosenką Chistiana i Anastasii jest dźwięk przychodzącego smsa? – jeśli długością piosenki danej pary liczyć czas jaki jest jej potrzebny do uzyskania seksualnego spełnienia to Christian i Anastasia idą na rekord. Bowiem od chwili kiedy wsiądą do windy do chwili kiedy biedna Anastasia musi się powstrzymywać przed tym by się nie wydać w windzie ze swoją rozkoszą mija strasznie mało czasu. Albo to taka winda jak w bloku zwierza co staje między piętrami, albo zjeżdżali wolną windą z trzydziestego piętra albo cały ten ich niesamowicie wyuzdany seks to jakieś dwie minutki a potem znów mogą zająć się ważnymi sprawami jak np. wpatrywanie się w przestrzeń.

Czy powieści Jane Austen naprawdę są najlepszym środkiem antykoncepcyjnym? Anastasia przyznaje się kochankowi, że wytrwała w dziewictwie tak długo bo naczytała się dzieł Jane Austen i sióstr Bronte i potem nikt nie wydawał się równie ciekawy ci bohaterowie tych powieści. Bo jak wszyscy wiemy, każda kobieta wzdycha po cichu za mężczyznami których wiążą konwenanse i którzy trzymają szalone żony na strychu. Nie mniej jeśli istotnie powieści romantyczne XIX wiecznych pisarek mają taki wpływ na kobiece libido to może warto je rozdawać w aptekach. Nawet kościół by nie miał chyba nic przeciwko temu.

Jamie Dornan  próbuje zapuścić brodę mocy i wstąpić do zespołu gimnastyki akrobatycznej? Jamie przez cały film biega z dwudniowym zarostem. Najwyraźniej ktoś na planie filmu zorientował się że Jamie potrafi grać tylko jak ma brodę ale że broda nie jest mega sexy to postawiono na dwudniowy zarost. Dzięki temu wiemy, że u Jamiego działa wyłącznie broda a dwudniowy zarost niestety to za mało by uruchomił swój aktorski talent. Do tego wygląda że aktor postanowił wykorzystać  pracę nad filmem by dostać się do drużyny gimnastyki akrobatycznej. Nie dość że mięśnia na nim dostatek to jeszcze w jednej scenie ni z gruszki ni z pietruszki decyduje się zaprezentować nam swoje umiejętności gimnastyczne. Dajemy pięć na pięć ale jednak wciąż nurtuje pytanie dlaczego Jamie sprawdza się najlepiej mordując kobiety w Belfaście.

„Zagraj w filmie erotycznym. Mówili. Będzie fajnie. Mówili”

Dlaczego nikt nie zwolnił Hannah – pracownicy wydawnictwa która ewidentnie nie umie pisać na klawiaturze komputera? – jak wiadomo jedną ze specjalnych umiejętności każdego aktora powinno być udawanie, że umie pisać na klawiaturze. Aktorka grająca Hannah ewidentnie tej umiejętności nie posiadła. Zwierzowi przypominała jak kiedyś widział policjanta spisującego zeznanie i miał szczerą ochotę zaoferować swoją pomoc w szukaniu literek na klawiaturze.

Czy Christian Grey ma akcje Apple? Nic innego nie tłumaczy jego dzikiego przywiązania do produktów tej firmy. Choć skoro przy tym jesteśmy. Gdy Christian (po namiętnym pocałunku) wręcza Anie komputer pan siedzący obok mnie stwierdził, że za nowego MacBooka to w sumie on też by się z Christianem „przylizał”. Może te komputery to niezły sposób na podryw. Taka wskazówka od profesjonalisty.

Kiedy słowo Kinky weszło do języka polskiego? Bohaterka wypowiada w filmie frazę „Kinky Fuckery”. Tłumacz przetłumaczył na „Kinky Sex”. Zwierz ma wrażenie, że można byłoby znaleźć nieco bardziej polskie odpowiedniki proponuje „sprośne chędożenie” , „kaprawe trykanie”, „fikuśne pieprzonko” albo niech już będą „dzikie seksy”. Jakoś tak od razu bardziej po naszemu się zrobiło.

Czy Anastasia ma Internet? Otóż moi drodzy nasza bohaterka zachowuje się tak jakby – mimo związku – jednak już się jakoś ciągnącego z facetem o jednoznacznych upodobaniach nigdy nie weszła do Internetu by dowiedzieć się czegokolwiek jak wygląda seks inny niż taki w pozycji misjonarskiej. Jest więc dziewczę głęboko zaskoczone istnieniem wszystkich łóżkowych akcesoriów i wnioskując po śmiechu widowni – jest daleko w tyle w porównaniu z dzisiejszym widzem kinowym. Co dodaje dość niespodziewanego efektu komicznego kiedy bohaterka po raz kolejny okazuje się szczerze zaskoczona tym co się jej proponuje. Aż człowiek chciałby podejść i powiedzieć że są w Internecie takie strony gdzie się można wszystkiego dowiedzieć i naprawdę nie trzeba wszystkiego próbować samemu – choć to istotnie dość szlachetna cecha by wiedzę popierać doświadczeniem.

Bal maskowy, oblewanie rywalki drinkiem i policzki wymierzane z wybotoksowane twarze. Jak myślcie kiedy scenarzyści Dynastii zgłoszą się po swoją część udziału w zyskach?

Jak Christian Grey mógł wyrosnąć na tak koszmarnie nieinteresującą osobę skoro ma na ścianie plakat do Kronik Riddicka? Serio jeśli ktoś śpi pod plakatem jednego z najfajniejszych filmów ostatnich lat to powinien przynajmniej mieć jakieś ślady osobowości. A nie taki Christian co właściwie głównie zajmuje się przewożeniem swojej kochanki z jednego punktu Seattle do drugiego plus – wpatrywaniem się nerwowo w telefon.

Czy Christian Grey się myje? Nie serio to poważne pytanie w filmie jest scena w której zostaje pomalowany szminką (jak wszyscy wiemy, szminka to taki pisak do pisania po ludziach) no i mija trochę czasu, Christian się przebiera może nawet jest już następny dzień a on wciąż ma na sobie tą szminkę. Jeśli miał ją na sobie kiedy nosił białą wizytową koszulę to jakim cudem jej nie pobrudził. W ogóle kto przy zdrowych zmysłach biega pomalowany szminką. A może Christian się nie myje? Może jego wielką tajemnicą jest to, że nie za dobrze pachnie. To by wyjaśniało dlaczego Anastasia ma w wielu scenach minę jakby jej troszkę coś śmierdziało.

Czy dziewczyna prześladująca Greya potrafi się teleportować? Dziewczyna która śledzi naszą parę potrafi wejść do strzeżonego apartamentu, parkingu, mieszkania bohaterki – no w ogóle potrafi pojawić się wszędzie za plecami i tylko na chwilę. Nikt się tak szybko i bezszelestnie nie rusza. Stąd pytanie – dlaczego osoba która ewidentnie posiada maszynę do teleportacji (chyba tą samą którą Grey wykorzystał w poprzednim filmie) zdecydowała się jej używać do tak nudnego celu jak śledzenie dwójki wybitnie mało interesujących osób.

Dlaczego w tym filmie spada helikopter? Serio w tym filmie nagle spada helikopter. Z Greyem w środku. Scena ta miałaby jakiś sens gdyby np. film się na tym kończył. Albo gdyby Grey stracił wzrok. Albo jakby miał traumę. Albo jakby nikt go nie mógł znaleźć i okazało się, że bohaterka odziedziczyła jego fortunę. Albo jakby się okazało, że był w helikopterze z kochanką. Albo jakby leżał na szpitalnym łożu  ona całowała jego rany. No są jakieś zasady. Tymczasem Grey spada helikopterem otrzepuje się i już pod koniec dnia jest w domu. Nawet do szpitala nie zajrzał. Zwierz rozglądał się by po sali by zobaczyć kogoś kto by mu wyjaśnił co tu właściwie zaszło ale dojrzał tylko jedną płaczącą dziewczynę. Zwierz trochę ją rozumie. Też  by płakał jakby się zorientował, że bohater jednak żyje i seans tak szybko się nie skończy.

W połowie filmu jest jakaś pięcio minutowa reklama jachtu. Inaczej nie da się tej sceny wyjaśnić.

Dlaczego Anastasia przyjmuje oświadczyny faceta który nawet nie podał jej daty swoich urodzin? Zwierz wierzy w porywy serca ale jeśli orientujesz się, że nawet nie wiesz kiedy twój chłopak ma urodziny to trzeba się poważnie zastanowić czy warto przyjmować jego oświadczyny. Być może wiesz o nim odrobinę za mało. Może zamiast co chwila lądować z nim w łóżku dobrze byłoby porozmawiać? Albo nadal łazić z nim do łóżka tylko bez przyjmowania zaręczyn. To nie XIX wiek nie trzeba od razu wychodzić za faceta z którym się sypia.

Dlaczego twórcy filmowi uznają, że w filmie kierowanym głównie do kobiet powinna być przede wszystkim kobieca nagość? Zwierz naprawdę ma z tym problem. Jasne popatrzeć na ładną zgrabną dziewczynę jest miło. Ale cóż zwierz może poczuć? No zazdrość bo dziewczę takie szczuplutkie. No biust dziewczyna ma łady ale jakby dla kobiety to żadna nowość że inne przedstawicielki jej płci mają biust. I naprawdę jak zwierza najdzie ochota by popatrzeć na biust to może na własny. Lustro ma. To jest taki koszmarek naszej kultury w której nagość kobieca jest w dużym stopniu neutralna ale nie daj boże kamera pokaże fragment męskiego pośladka to wszyscy biegają w kółko i machają rękami nad głową. No ludzie.

Teraz będzie seria pytań: Dlaczego bohaterka nie rzuciła Greya kiedy ten postanowił kupić wydawnictwo w którym zaczęła pracę? Albo wtedy kiedy nie pozwolił jej wyjechać z szefem na wyjazd służbowy? Albo wtedy kiedy bez pytania zaprowadził ją na spotkanie ze swoją dawną kochanką? Albo wtedy kiedy zorientowała się że zanim się z nią po raz pierwszy spotkał to kazał ją śledzić? Albo wtedy kiedy okazało się, że jego poprzednia kochanka wylądowała przez niego w szpitalu psychiatrycznym? Albo wtedy kiedy przelał jej na konto 24 tysiące dolarów mimo, że prosiła by tego nie robił? Albo wtedy kiedy orientuje się, że Grey sypia tylko z kobietami przypominającymi jego matkę? Ogólnie ten facet wysyła więcej niepokojących sygnałów niż rosyjska dyplomacja. Serio fakt że bohaterka go nie rzuciła w każdym z tych przypadków świadczy jedynie o tym, że szkodliwe schematy w kinematografii mają się lepiej niż kiedykolwiek.

Najważniejsze pytanie – czy ludzie w Stanach wiedzą jak wygląda wyuzdany seks? Wiecie teoretycznie Grey jako powieść i film starają się zbliżyć do treści erotycznych. Słowo teoretycznie staje się wyjątkowo aktualne w przypadku filmu. Otóż zwierz może wam powiedzieć, że jest to produkcja która zdecydowanie przegrywa z naszą „Sztuką Kochania” która jakaś szczególnie wyuzdana nie była. Tu zaś kiedy bohaterowie w końcu trafiają do wyłożonego czerwienią pokoju rozkoszy to nasz mroczny Christian zawiązuje kochance przepaskę na oczach po czym smaruje ją olejkiem. Aż strach się bać amerykańskiej seksualności jeśli tam takie zberezeństwa uchodzą za wyuzdane. Co prawda seksu w tym filmie więcej niż w innych produkcjach ale wszystko takie piekielnie bezpłciowe, takie zmontowane z lękiem, że nie daj Boże w kadrze pojawi się jakaś część ciała obłożona klątwą cenzora. Jak może wiecie we Francji pierwszy film dano w kinach dla widzów od 12 lat stwierdzając że nic tam takiego nie ma. A tu jest jeszcze gorzej. To znaczy, zwierz zna inne sposoby dostarczania sobie wyuzdanych treści ale nie przekonujmy widzów że zasłonięcie sobie oczu czy olejek na biuście to jakieś och ach niesamowite wyszukane erotyczne zabawy. Inaczej nam ludzie z nudów poumierają w tych łóżkach. Serio to chyba największa porażka tego Greya – że oni tak strasznie się tego seksu boją że nawet jak kręcą o nim film to nie umieją pokazać. I wychodzi tak, że człowiek chętnie by obejrzał wersję przyciętą bo wtedy seans się szybciej kończy. Przy czym nie chodzi nawet o to, żeby ten seks był na ekranie jakoś niesamowicie wyuzdany ale żeby tam było jakieś napięcie. To się w kinie da zrobić. Ale tu napięcia nie ma. I nawet ścieżka dźwiękowa – niezła – wiele tu nie zmieni.

Wiemy że Christian ma prysznic. Nie wiemy, czy wie jak się z niego korzysta. Np. że nie trzeba czekać na towarzystwo można się umyć samemu

To były chyba wszystkie pytania jakie zwierz zadawał sobie podczas seansu. Może poza tym czy aby na pewno do opowiedzenia tej pozbawionej węzła dramatycznego historii potrzebne są aż trzy filmy. Jeden by wystarczył. Brak filmu też by wystarczył. Jednocześnie zwierzowi robiło się z minuty na minutę coraz bardziej przykro, że w tym kierowanym do kobiet filmie jako romantyczne pokazuje się zachowanie mężczyzny które jest po prostu niebezpieczne. Że bohaterka nie ma żadnej refleksji nad tym jak jaj zawodowe życie jest właściwie podległe facetowi, jak dziewczyna radośnie porzuca swoją niezależność i przyjmuje oświadczyny, które naprawdę nie mogą się niczym dobrym zakończyć bo umawia się z kontrolującym ją niezrównoważonym facetem, który powinien otrzymać pomoc psychologiczną. Zwierzowi jest przykro bo to ani romantyczne, ani seksowne tylko po prostu szkodliwe i w pewnym stopniu niebezpieczne bo kontrolujący zazdrośnicy w życiu przeciętnej kobiety to nie faceci z apartamentem, helikopterem i tajemniczą przeszłością tylko po prostu zwykłe dranie. Ten smutek przykrywa tylko fakt, że film jest zły. Być może dlatego, że właśnie stara się tą oczywistą grozę sytuacji zignorować. O ile lepsza byłaby to opowieść gdyby bohaterka zostawiła tego całego Greya i pojechała w siną dal. Najlepiej po piętnastu minutach filmu. Wtedy moglibyśmy się rozejść do domu. A tak siedzimy, patrzymy i wiecie co. Nawet meble nie są szczególnie interesujące.

Ps: Dla zdenerwowanych zainteresowanych. Zwierz czytał książkę, ale podobnie jak film pamięta ją już mgliście

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Kayleigh90

    Ej, ale skoro Dakota Johnson gra wiecznie zaskoczona, to dobrze się wywiązała z zadania – w końcu Ana była zdziwiona nawet Internetem. Ale recenzja świetna <3

    • michax

      Johnson to też całkiem dobra aktorka jak się postara. Widziałem w zeszłym roku „Nienasyconych” (A Bigger Splash) z Ralphem Fiennesem, Matthias Schoeanartes i Tildą Swinton gdzie Dakota świetnie odnalazła się w roli nastoletniej lolitki. Wcale nie odstawała od bardziej znanych nazwisk.

  • Patrycja

    A ja się zastanawiam co Zwierz myśli o serialu „You me her”, który od piątku jest dostępny na Netflixie? A propos chędożenia ;)

  • Na szczęście T2:Trainspotting nadrabia nam pokazywaniem pośladków Ewana, jak zawsze w formie. Łydki też ma piękne! <3
    Genialny tekst. Życzę Zwierzowi pobicia poprzedniego rekordu odwiedzin na stronie. (:

    • Ktoś powiedział „łydki”?

      • Tak! Na samym początku filmu. Biegnący, zarosniety Ewan. <3

    • Magda Ch

      Co tam Ewan, ja się ślinie do Roberta Carlyle’a w krótkich włosach :)

      • Sick Boy też jest nadal spoko, praktycznie zero zmarszczek! :)

  • Książek o Greyu nie czytałam, filmów nie oglądałam i nie zamierzam zrobić żadnej z tych rzeczy w przyszłości. Ale recenzję zwierza przeczytałam z ogromna przyjemnością. Trochę śmiechu z rana to najlepsze lekarstwo na poniedziałek :)

    • Podpisuję się pod tym komentarzem wszystkimi ręcyma i nogyma :)

  • Kasia_M

    „Kiedy jej przyjaciel (który ją kiedyś napastował ale co było i nie jest nie pisze się w rejestr) mówi, że jej nie zapytał bo by się nie zgodziła Anastasia ma dla niego tylko słaby uśmiech. Powinna mu co najmniej sprzedać prawy sierpowy i pozew. ”

    kocham cie za ten fragment w ogólnie za tę recenzję dlatego że pokazuje nie tylko dlaczego ten film jest zły ( bo to nie odkrycie ) ale jest również szkodliwy społecznie pokazując obraz kobiety która nie ma własnego zdania, jest zależna finansowano i w sumie w każdym sensie od swojego partnera i tak na prawdę marzy tylko o tym żeby ktoś ją ostro zerżnął. I bardzo mnie razi ze ludzie tego nie widzą tylko gadają że to są jakieś feministyczne brednie podczas gdy spojrzymy na utwory z 18 czy 19 w. to jesteśmy ciągle tak samo przedstawiane.

    • Gizmo

      Na szczęście nie zawsze i nie wszędzie – jest jeszcze Nagi instynkt ;-).

      Według mnie najgorsze w 50 twarzach Greya jest to, że po pierwsze napisała to kobieta, a po drugie całe mnóstwo kobiet ten tytuł uwielbia – pal licho, w której wersji. Gdyby tak wiele kobiet nie stało murem za tym faktycznie złym i szkodliwym tworem (nie żebym to czytała albo oglądała; wystarczą mi cudze opinie i przytaczane fragmenty/wątki), można by się skarżyć np. na męski szowinizm. Można by protestować. Można by argumentować, że nie, wcale takie nie jesteśmy i wcale nie tego chcemy. A tak? Można chyba tylko załamywać ręce nad ludzką – w znacznej mierze w tym przypadku niestety głównie kobiecą – głupotą.

      • Paulina Woźnica

        Jakby co ja też nie jestem zwolenniczką tego filmu, książka jest tak samo zła jak film. Ja tylko nie wytrząsam się nad tym, na co i tak niewiele poradzimy, bo te kobiety/dziewczyny nie przeczytają tego typu analiz książki/filmu. Niestety wciąż wiele osób na złość chce lubić coś czego inni nie lubią. A jak ja chcę się tylko odmóżdżyć na tym filmie to już jestem złym człowiekiem.Ech.

        • zpopk

          Jezu ile w tym pogardy dla osób które coś lubią. Zamiast wskazać gdzie jest błąd i problem to jest wrzucenie wszystkich do jednego worka i przekonanie że są masowo głupie więc po kiego grzyba cokolwiek pisać.

        • Gizmo

          Prawdopodobnie masz rację, że akurat te dziewczyny/kobiety, które właśnie powinny taką recenzję przeczytać, żeby przejrzeć na oczy, nie zrobią tego. Ale jeśli jednak jakaś tu zabłądzi i przeczyta albo jeśli przeczyta to ktoś, kto potem choćby w rozmowie podzieli się pochodzącymi z tej recenzji – i komentarzy do niej – uwagami z osobą albo osobami, którym Grey bezrefleksyjnie się podoba (choć, szczerze, co tam jest do podobania się?), to w moim odczuciu będzie oznaczać, że ta recenzja stanie się jeszcze bardziej potrzebna. A „jeszcze bardziej” dlatego, że osoby, którym dane dzieło kultury się nie podobało, też mogą szukać w internecie potwierdzenia, że nie są jedyne, że nie mają jakiegoś dziwnego gustu, że są inne osoby, którym też się nie podobało z tego czy innego powodu. Bo to, że jedni coś lubią, a inni nie, jest najzwyczajniej w świecie normalne. Ludzie są różni, na szczęście. Na nieszczęście za to bardzo często nie zdają sobie sprawy z różnych kwestii. Dlatego warto mówić, warto pisać, warto dzielić się swoim punktem widzenia i swoimi przemyśleniami. Bo jeśli tego nie będziemy robić, to w jaki sposób dowiemy się, że inne punkty widzenia w ogóle istnieją i jakie one są? No nie dowiemy się.

          Problem z Greyem pozostaje taki, że – pomijając wartości artystyczne i rozrywkowe filmu – przekazuje szkodliwy praktycznie dla wszystkich model. Model, w który niestety wiele osób ma szansę uwierzyć i bezrefleksyjnie zechcieć wcielić go w życie, często nawet nie wiedząc, jaką krzywdę robią tym samym sobie i innym. Pół biedy, jeśli to będzie tylko jakiś margines. Ale jeżeli nie powiemy, co sądzimy o tych książkach i filmach, jeżeli milczeniem damy do zrozumienia, że też się zgadzamy, to już będzie znacznie większy problem w moim odczuciu. Więc nie milczę i tyle. No, mniej więcej tyle.

  • spirit

    trzymam kciuki, by ta recenzja pobiła rekord poprzedniego Grey’a, bo można i należy śmiać się z głupich filmów, ale nie można lekceważyć i ignorować filmów złych społecznie, które przedstawiają różnego rodzaju skrzywienia i odchyły jako coś atrakcyjnego… niech w tej recenzji ostatni akapit będzie najważniejszy.

  • Kasia

    Szczerze mówiąc, idąc na Greya nie oczekiwałam niczego górnolotnego. Ot, kolejna część filmu, który bardzo szybko przeminie, ale i na takie filmy czasami mam ochotę iść do kina. Z tym, że to nie był taki film. To było coś dużo gorszego i w zasadzie przez cały seans zastanawiałam się po co niektóre osoby były pokazywane w kadrze, skoro weszły do pomieszczenia tylko po to, żeby wejść i czy była tam chociaż jedna prawdziwa rozmowa, a nie tylko wymienianie się linijkami ze scenariusza. Dlatego recenzja zwierza bardzo poprawiła mi humor, bo wiem, że nie jestem w tym wszystkim sama ;) Nie wspominając już, że jedyną fantazją jaką wyniosłam z całego seansu, to to, że wystarczy popracować krótki czas w wydawnictwie, niemal dać się napastować swojemu przełożonemu, a potem – tuż po tym jak wyżej wymieniony przełożony zostanie wyrzucony (pominę już, że przy dość sporej ingerencji chłopaka) – z powodu braku kogoś kto rzeczywiście mógłby go zastąpić, dostać awans, własne biurko i uznanie szefa szefów. Och, to dopiero jest coś do pozazdroszczenia ;D
    Pozdrawiam,

    PS. W jednej ze scen z tym metalowym drążkiem na nogi, tuż przed przewróceniem Any na drugą stronę, autentycznie byłam pewna, że Christian zaprezentuje zaraz jak powinno podnosić się ciężary z obciążeniem :D

  • Człowiek z książką

    Uśmiałam się szczerze. Wierzę na słowo, że to trafna recenzja, bo raczej nie mam ochoty jej weryfikować osobiście w kinie

  • Piękna ta recenzja, Zwierzu, a pytania niezwykle trafne. Nie mniej jednak Zwierz kupił mnie „Kronikami Riddicka”, które tak wprawnie zostały wplecione w recenzję. A „kaprawe trykanie” to niezaprzeczalny hit i powinien wylądować na jakichś seksi koszulkach ;)

  • Hahahahahahahahhahahahahahahahahaaha <3

  • Magda Ch

    „On autorytarnie zamawia dwie setki a ona zmienia zamówienie żądając komosy.”

    Made my day, zwierzu :) Zastanawiałam się właśnie, jak ona miałaby się tym najeść :)

    • Gizmo

      Nie jadłam nigdy komosy, ale komosa w Ameryce Południowej pełniła funkcję zboża, więc podejrzewam, że sałatką z komosą można się najeść w takim samym stopniu, jak sałatką z ryżem. (Oczywiście zakładając, że była to sałatka z owocami (ziarnem) komosy, a nie z jej liśćmi, choć to drugie jest chyba mało prawdopodobne, bo owoce dużo łatwiej kupić i poza ojczyzną komosy są chyba zdecydowanie bardziej popularne. W Holandii np. w praktycznie każdym markecie można dostać mieszankę brązowego ryżu z komosą.) Nie wiem, jak wy, ale ja się sałatką z ryżem najadam, szczególnie właśnie kiedy jestem głodna i nie mam rozepchanego żołądka. Z drugiej strony filmu nie widziałam, więc nie mam pojęcia, ile tej sałatki było, bo łyżka czy dwie mi by zdecydowanie nie wystarczyły.

      • Magda Ch

        Ale ja nie o komosie, tylko tych dwóch setkach :)

        • Gizmo

          O Iesu… Faktycznie! Zauważyłam przy czytaniu wpisu, ale w cytacie już nie. LOL! W takim razie mój komentarz odnosi się przynajmniej do samego wpisu, w którym zwierz jednak się tej komosie dziwi ;-).

  • Dorota Prószyńska

    Znajomi pytali, czy nie będę chciała się z nimi wybrać do kina na seans tego filmu. Krótko i dosadnie odpowiedziałam, że nie – do tej pory pamiętam swoje wrażenia z lektury „Ciemniejszej strony Greya”. Książka mało nie została rzucona o ścianę. Jest to tak szkodliwe, że bardziej chyba się nie da. Dlatego też nie przyczynię się do tego, by twórcy zarobili więcej na filmie, po prostu sumienie mi nie pozwala.
    Ale swoich znajomych rozumiem, chcą mieć bekę i wcale im się nie dziwię. Przy odpowiednim nastawieniu można się z tego filmu pośmiać.
    Wielkie dzięki za wpis. :)

  • wazon32

    Bardzo fajny i dowcipny wpis, brawo, zwierzu. A teraz odpowiedzi na kilka pytań :
    1)Kelner z winem to złośliwiec. Przypomina mi uroczą mamę mojej znajomej, która przyniosła jej i jej narzeczonemu, którego nie znosiła, wspaniałe, świeżo upieczone ciasto i została chwilę, żeby się dowiedzieć, czy smakuje. Tylko, że w niezbyt dobrym, ale wybranym przez mamę celowo, momencie.
    2)Dziwię się, że zwierz się dziwi. Anastasia prawdopodobnie, zaparłszy się w sobie, zamówiła sałatkę na złość partnerowi. Nie do takich poświęceń zdolna jest kobieta, gdy chce komuś dopiec.
    3)Brak szczoteczki do zębów da się wytłumaczyć w trojaki sposób -a) nie jest jej tak bardzo potrzebna, bo ma sztuczną szczękę i myje ją wodą i mydłem, ale ukrywanie tego jest kłopotliwe, b) planuje morderstwo, a na gościnnej szczoteczce jest jej DNA, więc musi przynieść z domu drugą, pewnie nieużywaną c) myje zęby szczoteczką partnera, co daje się określić słowem „fuj”.
    4) Moje pytanie – na jaką cholerę kręcą takie chały ? Może rzeczywiście sponsoruje je producent fortepianów lub jachtów ?

  • Paulina Woźnica

    Recenzja jest śmieszna, fakt, jest też popisem erudycji i gardzenia rozrywką dla innej widowni. Ok. Uważam, że oglądając/ czytając Greya trzeba mózg zostawić w domu.
    Jeśli tego nie potrafimy nie ma po co oglądać/czytać. Jeśli musimy używać mózgu do zabawy to nie oglądamy.
    Niech Zwierz recenzuje tylko to co wg niego jest godne jego uwagi…
    Serio miałam nadzieję, że ten blog nie jest aż tak nacechowany klasowo… fuj

    • zpopk

      Serio? Te blog jest miejscem gdzie gardzi się rozrywką dla widowni? Wręcz przeciwnie. Kiedy krytykuje się film tak bezczelnie zły skierowany do szerokiej widowni to właśnie dlatego, że domaga się człowiek dobrej rozrywki. Zostawianie mózgu w domu nie jest zadaniem krytyka a na pewno nie jest powodem dla którego film staje się lepszy. Film rozrywkowy nie polega na tym, że jest zły i fajno tylko na tym, że dostarcza rozrywki. Zresztą nie jest to wpis pogardliwy co najwyżej zaniepokojony tym jakie wzorce sprzedaje się ludziom. Natomiast nie wiem co do tego miałyby klasy społeczne. Film jest zły i zasługuje na wyśmianie. Nie jest to wpis zawierający stwierdzenie że oglądają go ludzie głupi. I jak najbardziej mózgu do zabawy powinniśmy używać chociażby żeby zobaczyć kiedy pod pozorami romantyzmu wciska nam się zachowania które są po prostu niebezpieczne. A recenzję to co uważam za ciekawe z punktu widzenia popkultury, o czym sama decyduję. Naprawdę nie zgadzam się na ten sposób myślenia w którym co popularne to z natury wyłączone spod krytyki.

      • Paulina Woźnica

        Ok, może nie musi być wyłączone spod krytyki, le nie recenzujesz wszystkich filmów a tylko ich wybór… zauważyłam dość specyficzny. Stąd uważam, że nie można nazywać recenzją wyśmiewania się z filmu. A tylko temu służy wpis.
        Ja wiem co ten film robi ludziom, którzy w niego wierzą, traktują dosłownie itd… ale przecież dyskusję o tym, co filmy popularne nam wciskają możemy prowadzić na podstawie czegoś mniej śmiesznego niż Grey.

        • zpopk

          Wybieram filmy na zasadzie – to co wydaje mi się interesujące i budzi powszechne zainteresowanie – dlatego, że zajmuje się kultura popularną. I jasne że aby pokazać problem filmu kreującego toksyczny obraz związku pomiędzy kobietą a mężczyzną wybiorę najpopularniejszą rzecz do tego. Wpis jasne wyśmiewa się ale służy też temu by obnażyć problemy produkcji – brak chemi między aktorami, źle napisany scenariusz, brak dramatyzmu, powielanie szkodliwych wzorców. nadal nie rozumiem dlaczego miałabym o Greyu nie pisać skoro ludzie czytają książkę na poważnie i przejmują szkodliwe wzorce. Jak wszyscy uznamy, że skoro nie myślą to nie ma problemu to jakbyśmy uznali że skoro ktoś jest mniej uważnym widzem to jego wina i niech ogląda głuoty

    • Gizmo

      Klasowo? Według mnie zwierz po prostu wymienia wady tego filmu – jak wielu innych filmów, których recenzje pisze. Traktuje ten film, jak każdy inny, jak coś, co jest po prostu filmem i z tego powodu jest zbudowane z podobnych części składowych jak inne filmy; te części zostały tu pobieżnie przeanalizowane i, owszem, wyśmiane, ale skoro nie nadają się do niczego innego… Według zwierza ten film najwidoczniej nie ma żadnych zalet, w żaden sposób nie spełnia swojego zadania – nie spełnia żadnego zadania jako twór kinematograficzny. To zdanie zwierza, które zwierz w sposób, fakt, prześmiewczy uzasadnił. Czy osoba inteligentna nie ma prawa wyrazić swojej ironicznej opinii o czymś, co obejrzała, szczególnie jeśli prowadzi ten rodzaj bloga? Przyznam, że nie rozumiem podejścia.

      • Paulina Woźnica

        Może wyrazić, ale wyraziła już to przy części pierwszej, czy teraz to już nie jest pastwienie się?
        Czy ktokolwiek z Was myślał, że część 2 będzie lepszym filmem? Bo ja nie.

        • zpopk

          Ale powiedzmy kto dokładnie dał ci prawo do wyznaczania mi które filmy mam oglądać i jakie tematy poruszać. Może uważam ze za każdym razem należy wytykać problemy takich produkcji.

          • Niemożna tak pisać! Czeba pisać pod czytelników a nie jak się komu podoba! I Wogle!

    • Ginny

      Jak się przejawia klasowe nacechowanie tego bloga?

      • Anna

        Tym, ze nie rozumie, ze głupi ludzie chcą oglądać film dla głupich ludzi i nie wolno zauważyć , ze to głupi film. Bo przecież „szeroka widownia” ma prawo do rozrywki na swoim poziomie – to znaczy bezdennie głupiej, takiej, do której mózg jest niepotrzebny, bo przecież człowiek prosty nie myśli i mózgu nie używa. Prawdę mówiąc takie rozumowanie to dopiero jest obrzydlistwo nacechowane klasowo. Jakby „przeciętny” widz nie był w stanie niczego rozsądnego zrozumieć i specjalnie dla niego należało kręcić filmy bezsensowne, głupie i nie wymagające jakiegokolwiek rozsądku.

        • Paulina Woźnica

          Tak, szeroka widownia nie myśli aż tyle, musimy się z tym pogodzić.

          • zpopk

            Ależ absolutnie nie – kino rozrywkowe ma obowiązki wobec widowni podobnie jak kino ambitniejsze. To dopiero byłoby paskudne podejście gdybyśmy stwierdzili, że skoro widownia nie myśli to należy jej sprzedać najgorszą, i przy tym szkodliwą bujdę. Plus serio jak to widownia nie myśli. Przecież to są żywi ludzie którzy przychodzą po emocje i romanse a nie po źle zagrany, źle zmontowany film bez cienia dramatyzmu.

          • Paulina Woźnica

            No dobrze. Zawsze mnie więc intryguje dlaczego więcej osób chodzi na źle zagrane filmy, źle zmontowane. A na te dobrze zmontowane mniej? Wybacz ale popularne romanse w kinie są zwykle okropnie zagrane. Właśnie może dlatego, że z ciekawości, ok… z czego jeszcze? żeby wyśmiać. No dobrze. Po co jeszcze? Wciąż nie widzę tłumów na większości najlepszych filmów. Też dlatego, że filmy dobre nie zawsze lepiej wyglądają na dużym ekranie. Może ten film ma dobrze wyglądać? I stąd ten jacht? Bardzo ładny.

          • zpopk

            Ale wiesz że to nie jest żaden argument. Popularność filmu nie czyni go od razu dobrym filmem. Powiem ci dlaczego w kinie są tłumy – bo w promocję filmu jest włożony olbrzymi marketing bo ludzie lubią dobry romans czy kino rozrywkowe – więc zanim nie pójdą nie powiedzą że jest złe. Moim zarzutem do filmu nie jest to, że jest popularny ale że jest źle nakręcony w ramach swojego gatunku. Kino popularne czy romansowe nie zwalania twórców z kręcenia filmów dobrze. Inna sprawa – mnie jako osoby zajmującej się filmami popularność produkcji nie zwalania ze wskazywania jej cech. Film popularny nie tylko musi dobrze wyglądać ale być też dobrze napisany i zagrany. I ponownie – sporo jest dobrych kinowych romansów a już na pewno lepszych od Greya. Ogólnie czego ty chcesz? Żeby ogólnie uznać, że nie ważne czy film jest dobry czy zły ważne że ludzie poszli? To stoi w sprzeczności z pisaniem krytycznie o kulturze popularnej.

    • Peter Wimsey

      Wydawało mi się, że jestem super wyczulona na klasistowskie teksty i wywyższanie się – w tym tekście nie widzę nawet cienia tego. Przeciwnie, są drwiny z filmu, który kierowany jest do szerokiej widowni tylko w tym sensie, że „ma być o seksie to ludzie pójdo”, ale poza tym, jak się zdaje, jest po prostu wybitnie pretensjonalną i koszmarnie nudną chałą kierowaną trudno powiedzieć do kogo, przy czym recenzja szczególnie bezlitośnie rozprawia się z tymi dokładnie elementami, w których film stara się być wyrafinowany, długie spojrzenia, luksusowe wnętrza itd. Zarzuty są o to, że zamiast uczciwego, bezpretensjonalnego filmu erotycznego jest jakaś nieznosna nudna breja, w dodatku niestety pełna szkodliwego przesłania. To nie jest klasistowska krytyka, i jest to dokładne przeciwieństwo sytuacji, w której ktoś idzie na głupi film i wyśmiewa się, że ludzie lubią głupie rozrywki. Raczej główny zarzut polega na tym, że nie ma głupiej rozrywki, tylko zasadniczo nic nie ma oprócz fortepianu i jachtu.

      • Paulina Woźnica

        A to pierwszy taki film w kinie? Nie. No to czemu akurat ten wzbudza tyle emocji? Ha… Czyli twórcy osiągnęli swój cel. Jeśli jest aż tak zły, to nie mówmy o nim i nie oglądajmy.

        • Peter Wimsey

          Szczerze nie mam pojęcia, o co Ci chodzi w tym komentarzu. To nie jest propagandowa produkcja fałszująca historię o zbrodni wojennej, którą należy za wszelką cenę zbojkotować i udawać, że nie istnieje, żeby nie dać STRASZNYM IM satysfakcji, tylko dość kuriozalne zjawisko w kulturze masowej, które, jak się wydaje, dostarcza wielu ludziom całkiem sporo frajdy jako temat śmiesznej recenzji. Szczególnie śmieszny jest rozdźwięk między popularnym odbiorem, czym to jest (hardkorowe porno!!!1!) a faktami. To znaczy mnie bawi. Nie wiem, czy twórcy osiągnęli swój cel, czy nie, i co to ma do Twoich zarzutów.

    • Od kiedy zauważenie, że typowa publiczność preferuje raczej niewymagającą rozrywkę jest przejawem klasizmu?

  • Panna

    Ojej, co za przezabawny tekst :) Czytajac odnioslam wrazenie, ze drugi film jest jeszcze glupszy od bezsensownego pierwszego (bo kontrakt, ktory okazal sie potem zapomniany i niepodpisany?)

  • Ana myła zęby szczoteczką Greya, bo wtedy czuła się jakby go całowała. Przynajmniej tak było w pierwszej części ;) (nie wiem czy ktoś już odpowiedział na to pytanie, nie czytałam wszystkich komentarzy).

    Poza tym jestem strasznie rozbawiona tą recenzją. Idć teraz an lego batman, należy Ci się po tym poświeceniu jakim było wytrwanie na Greyu ;)

  • ovo

    A właśnie,że brody są mega sexy!

  • Alquana

    „Dwa setki” mnie spłakały, dopiero gdy dalej w akapicie pojawia się coś o mięsie musiałem zawrócić i przeczytać jeszcze raz żeby zauwazyć literówkę. Oraz – dziękuję serdecznie za wpis, oszczędzi mi męki pójścia do kina!

  • „dwa setki” powinno trafić do muzeum literówek :D Czytając pomyślałam, że czegóż ten zwierz się czepia, ja też od setki na pusty żołądek wolałabym już nawet komosę ^^
    Szminka może była z tych supertrwałych, co to ją tylko płyn dwufazowy jest w stanie ruszyć. Christian może nie być zaopatrzony w dwufazowy płyn do demakijażu, skoro nawet nie wie, jak prawidłowo korzystać z prysznica.
    Kobieca nagość to po to, żeby faceci dali się wyciągnąć do kina. Może. Ale i z powodów, jak zwierz pisze.
    Bardzo, bardzo zgadzam się z podsumowaniem tekstu – to zarzut do całego Grey’a, czy to filmowego czy książkowego. Ale i do fanfików / opek w ogóle. Tyle że tu mamy fanfik z potężną popularnością.

  • Agnieszka Hałas

    Ojej, jaka cudna recenzja <3 <3 <3 Filmu nie oglądałam i oglądać nie zamierzam, ale komentarze Zwierza – boskie!

  • Cudowna recenzja. Zwykle nie cieszy mnie czytanie jednoznacznie negatywnej opinii, ale w śledzeniu kolejnych niepochlebnych wypowiedzi o Greyu znajduje jakąś perwersyjną przyjemność. No i fragment „Gdy Christian (po namiętnym pocałunku) wręcza Anie komputer pan siedzący obok mnie stwierdził, że za nowego MacBooka to w sumie on też by się z Christianem „przylizał”.” zrobił mi wczoraj dzień – na miejscu Zwierza słysząc taki tekst z sąsiedniego rzędu chyba parsknęłabym śmiechem. Gratuluje opanowania (i wysiedzenia na filmie).

  • Oo o..Od razu, że komosa. Ja też zawsze zamiast steku wybieram komose.dobra zdrowa. Może Dakota zamiast z mężczyznami flirtuje z weganizmem ;)

  • Mirek

    No cóż, Harlequiny takie są. przeczyta się i zapomni. A przecież to nic innego. Książe na białym rumaku, pieniądze, problemy (księcia), pomocna dłoń zakochanej w nim dziewczyny, love story. Nic po za tym… Od taki odskocznik od szarej rzeczywistości. Tyle, że problemy księcia są innej natury… I to wszystko.
    Ale recenzja świetna.

    • Nanik

      Zgadzam się.
      Trafiłam kiedyś, na zagranicznym forum czytelniczym, na analizę/dyskusję dotyczącą fikcji (oraz jej granic) w romansie: ile fikcji jesteśmy w stanie jako czytelnicy (widzowie) zaakceptować, żeby nie stracić przyjemności ze śledzenia losu bohaterów. Każdy może mieć te granice postwione gdzie indziej. Ja mam kłopoty z czytaniem córce „Śpiącej królewny” czy „Królewny Śnieżki”, gdyż denerwuje mnie przedstawiony tam model kobiecości :) Raczej trudno będzie ominąć akurat te bajki, pozostanie nam więc rozmowa, kiedy młoda podrośnie na tyle, by zrozumieć coś więcej. Wszystkie wychowałyśmy się na baśniach, po drodze jednak z nich wyrastając. Dorosłe (przynajmniej – chyba – w większości) rozumiemy, że nie ma sensu czekać na księcia, że bestia nie zmieni się w królewicza, etc. Czasem jednak przyjemnie jest sobie wrócić (po cichu, gdy codzienność daje się we znaki) do tych bajek – w bardziej dorosłej wersji. Pozostaje kwestia, ile fikcji skłonni jesteśmy zaakceptować – ja nie wierzę w to, że bohater taki jak w „Greyu” może się zmienić dla ukochanej, za bardzo mnie on irytuje (choć fabułę znam tylko z drugiej ręki). Ale może ktoś skłonny jest zaakceptować tego rodzaju fikcję? Szkodliwy model czy nieszkodliwe fantazje? Jeżeli pamiętamy, że to tylko fikcja (baśń dl dorosłych?) i taka historia nie zdarzy się w prawdziwym życiu, to czemu sobie nie pofantazjować, o ile komuś odpowiadają akurat takie dekoracje?
      Tak sobie przynajmniej tłumaczę niezwykły fenomen „Greya”, gdyż sama książkę jedynie zaczęłam czytać i zniechęcona szybko zrezygnowałam, filmów za to nie oglądałam (rzadko jednak oglądam cokolwiek, filmy to nie mój świat, a zwierzowego bloga czytam dla doskonałych tekstów). I nie mam nic przeciwko wytykaniu błędów, słabości filmów, szczególnie, jeśli ktoś robi to tak rzetelnie jak zwierz.

  • Napisałam własne wrażenia z Greya i w końcu mogłam przeczytać Twoje. Jaki to jest dobry tekst, zwłaszcza frazy zastępujące kinky sex <3

    I ta papryka, też mnie to do dziś nurtuje!

  • W sumie zawsze zastanawiała mnie ta sprzeczność amerykanów w sprawach seksu w filmie – z jednej strony wpychają wszędzie, gdzie się da (a nawet tam, gdzie za nic nie pasuje) a jednocześnie strasznie się obawiają, żeby nie pokazać za dużo.

  • Krystyna Polek

    Obejrzę ten film dla tej papryki, jestem ciekawa co się z nią stało? … Może Anastazja jedząca komosę wstała w nocy i po kryjomu schrupała? Co do chędożenia – ja się nie znam za bardzo na kinie ale gdyby pokazywali ostre sceny to pewnie nie mogliby puszczać tego w kinach?

    • Spriggana

      Zajrzałam na IMDb, w USA dostał kategorię R, więc chyba mogli sobie pozwolić na więcej. (A we Francji wciąż od 12 lat… :-D)

  • Mniszka

    Recka fajna, tylko literowki wypadaloby poprawic

  • michax

    W angielskim talk show Jonathan Ross Show przyznał Dornan, że jego żona nawet nie oglądała Graya:-) Jest to dobry aktor i nawet jak gra bez brody. Nie tylko w The Fall gdzie był z serii na serie coraz lepszy, ale też w filmie Netflixa „The Siege of Jadotville” (historia oddziału Irlandczyków broniących mieszkańców Kongo przed najemnikami) czy w filmie czesko – angielskim „Anthropoid” gdzie gra razem z Cillianem Murphy, Toby Jonesem i Marcinem Dorocińskim i też dał radę aktorsko. „Anthropoid” to historia próby zamachu w Czechach szefa SS Reinharda Heydricha nazywanego katem Pragi. Widocznie to taki aktor co jak ma dobry materiał i dobrego reżysera na planie (choć akurat James Foley, znany z Glengarry Glen Rose to dobry reżyser) to wtedy się stara, ale jak widzi że nędzny materiał to co będzie się specjalnie produkował.

  • Mahmurluk

    W którymś z dialogów między Johnson i bodaj Basinger, Johnson mówi właściwie „moja miłość go odmieni”, tylko trochę innymi słowami. Nie zdzierżyłem przy tym.

  • Jod

    Zastanawiałaś się zwierzu kiedy ten film/książka byłby dobry – wystarczy przenieść bohaterów do XIX wieku i nagle wszystko działa.
    pozwolę sobie zacytować pewnego bloga:
    „Mimo tych wszystkich zarzutów uważam, że ta książka naprawdę mogłaby się obronić. W jednej konkretnej sytuacji – gdyby Christian został jakimś angielskim hrabią, Ana panienką z wyższych sfer, a całość fabuły wrzucona do epoki wiktoriańskiej. Byłby to wtedy jeden z najlepszych romansów historycznych, jaki czytałam, bo postacie byłyby wiarygodne psychologicznie jako przedstawiciele danej grupy społecznej w XIX wieku. Bo one są wiktoriańskie do bólu, tak sposobem myślenia, jak i zachowaniem. Dużo bardziej niż wszystkie okołosteampunkowe postacie razem wzięte, które są tak naprawdę absolutnie współczesne, tylko ładnie opakowane w krynolinę lub frak. Wtedy bym przeczytała tę książkę z przyjemnym zaskoczeniem i stwierdziła, że da się to czytać. Może nie uznałabym tego za książkę dobrą (nie ma niczego, co by mogło zasłonić te dziury fabularne), ale z pewnością w miarę wiarygodną.”
    https://mcczytanka.wordpress.com/2013/08/28/grzechy-glowne-fifty-shades-of-grey-czyli-co-zrobila-mi-ta-ksiazka/#more-30

  • Monika Paciorek

    Entertainment byl , i to sie liczy :)