Czy androidy śnią o drewnianych koniach ? czyli Blade Runner 2049

10/10/2017

Jaki kolor ma niebo? czyli 10 filmów na niepogodę

10/10/2017

Trzydzieści lat szeptów czyli upadek Harveya Weinsteina

10/10/2017

Hollywood zadrżało w posadach. Harvey Weinstein o którym mówiło się, że na Oscarach w ostatnich latach dziękowano mu częściej niż Bogu stracił posadę w Weinstein Company. Stracił ją po tym jak New York Times opublikował artykuł, który poruszał kwestie molestowania seksualnego, licznych kobiet, którego Weinstein dopuszczał się na przestrzeni ostatnich 30 lat. To być może jedna z tych spraw które mogą nieco zmienić oblicze Hollywood.

Zacznijmy od tego, że informacje o niewłaściwym zachowaniu Weinsteina wobec kobiet pojawiały się to tu to tam w mediach, nigdy jednak nie pojawiły się w osobnym artykule, który jednoznacznie wskazywałby nazwiska kobiet, okres kiedy dochodziło do napastowania czy opisywałoby w jaki sposób znany producent zachowywał się wobec swoich ofiar. Dlaczego? Wbrew temu co może się wydawać o milczeniu mediów nie zadecydował brak woli wśród dziennikarzy. Wręcz przeciwnie – dziś kiedy w końcu NYT opublikował swój artykuł pojawia się całkiem sporo dziennikarzy, którzy przyznają że od co najmniej dziesięciu lat ktoś pracował nad artykułami o zachowaniu Weinsteina i próbował sprzedać je jakiemuś czasopismu. Ostatecznie jednak wszystkie media milkły, bojąc się konsekwencji. Większość napastowanych przez Weinsteina kobiet nigdy nie zdecydowała się wnieść oskarżeń przeciwko producentowi, nieliczne które to zrobiły, zdecydowały się na ugodę poza sądem. A to oznacza że czasopisma musiałby się liczyć z tym, że ewentualny artykuł mógłby spotkać się z odpowiedzią ze strony prawników słynnego producenta. A co za tym idzie – z drogim i trudnym do wygrania procesem sądowym.

 

Jedną z kobiet której najgłośniej i najbardziej jednoznacznie mówią o zachowaniu producenta jest aktorka Rose Mcgowan

 

Dlaczego NYT wychodzi z oskarżeniami właśnie teraz? Wedle sugestii licznych dziennikarzy świadczy to nie tyle o sile mediów co o słabości samego Weinsteina. Jego złoty dotyk, który na wiele lat ukształtował krajobraz nominacji Oscarowych i stworzył standardy promocji niezależnych filmów w Stanach, w ostatnich latach działa jakby nieco gorzej. Filmy zrobione wedle dokładnie tej samej formuły co kiedyś nie sprawdzają się już tak dobrze jak wtedy kiedy Weinstein mógł zdobyć Oscara z Zakochanym Szekspirem czy zadeklarować w Cannes że załatwi Artyście Oscara za najlepszy film. Niedawno pokazywana w kinach, dość kuriozalna, Tulipanowa Gorączka pokazuje jak bardzo pewien schemat się zgrał, podobnie jak fakt że Gra Tajemnic była w stanie co najwyżej zgarnąć Oscara za scenariusz. Kiedyś angielski film biograficzny z doborową obsadą zapewniłby producentowi worek nagród. Ta wykorzystana przez media, trochę domniemana, słabość producenta pokazuje jak wielką przewagę miał nad mediami w chwili swojej największej popularności. Ludzie, którzy byli bezpośrednimi świadkami jego niewłaściwego (niekoniecznie związanego z molestowaniem seksualnym) zachowania w towarzystwie byli niekiedy zaskoczeni jak bardzo informacje o jego charakterze nie przedostawały się do prasy. Niczym w słabym filmie o wszechpotężnych producentach – wygląda na to, że Weinstein miał swego czasu wystarczająco dużo siły i wpływów by zatrzymać przed publikacją każdą historię która mu się nie spodobała.

 

Już kilka lat temu Ashley Judd opowiedziała o swoim spotkaniu z niewłaściwie zachowującym się producentem filmowym. Ale minęło jeszcze więcej czasu gdy nie bała się podać jego nazwiska

 

Tymczasem upadek jednego z najważniejszych hollywoodzkich producentów spotkał się z dość symptomatyczną reakcją otoczenia. Gdyby chodziło o jakiekolwiek inne zarzuty zapewne potępienie byłoby bardziej jednoznaczne. Niestety chodzi o molestowanie seksualne. A sprawy związane z takimi zarzutami zawsze układają się podobnie. Pierwsze pytanie jakie zadaje sobie większość osób nie dotyczy w ogóle sprawcy, ale ofiar. Głównie – dlaczego zdecydowały się na ugodę sądową i dlaczego milczały. Zacznijmy od ugody. To pytanie pojawia się ilekroć dochodzą do nas wieści o kwestiach molestowania seksualnego. Podobnie było w przypadku Billa Cosby. Odpowiedź jest prosta – w przypadku większości kobiet następuje zupełna nierówność w możliwościach pomiędzy nimi a oskarżonym. Cosby czy Weinstein mogli bez problemu zapłacić za najlepszych prawników, za ludzi którzy potwierdzą ich nieskalany charakter (Weinstein angażował w ten sposób Matta Damona czy Russela Crowe – kilkanaście lat temu). Co wobec tego może zrobić kobieta? Może oczywiście iść do sądu – w większości przypadków stawia tu nie tylko na szali swoją godność i karierę ale także finanse. Procesowanie się jest bardzo drogie. Łatwiej jest zdecydować się na ugodę poza sądem. Szanse na karierę i straty osobiste i tak się pojawią, ale przynajmniej jest jakakolwiek rekompensata finansowa.  Osobiście zastawiam się bardziej czy takie rozwiązania powinny być możliwe w przypadku oskarżeń o molestowanie seksualne bo wszystko co widzimy wskazuje, że bardziej służą one oskarżonym niż oskarżającym.

 

 

Meryl Streep zapewnia że o żadnych niewłaściwych zachowaniach nie wiedziała. Ale z drugiej strony – nie wiedziała bo była to tajemnica, czy może jak wielu przedstawicieli świata rozrywki uznała że lepiej nie pytać

 

Jest jeszcze kwestia kobiet które nie zdecydowały się nawet na zawarcie umowy – tylko po prostu nic nie powiedziały. Jak wskazują informacje NYT – Weinstein molestował przede wszystkim młode kobiety. Zwykle obiecując im w zamian szanse na większą karierę. W przypadku biznesu takiego jak kinematografia kobiety i tak są na straconej pozycji. W kinematografii pracuje ich zdecydowanie mniej niż mężczyzn, do tego – zwłaszcza aktorki – mają bardzo wąskie okno kiedy dostają ciekawe role. A to też tylko jeśli spełniają bardzo wysoko postawione wymagania – głównie dotyczące atrakcyjności. Nie dawno w prasie i w mediach pojawiło się coraz więcej historii aktorek które opowiadały co spotkało je na castingach Thandie Newton, Megan Fox, Zoe Kazan – każda z nich opowiadała o tym jak została potraktowana przez producentów czy speców od castingu. Trudno czytać o mężczyznach którzy wkładają kobiecie rękę pod spódnice, zadają pytania odnośnie jej życia seksualnego czy czynią niedwuznaczne propozycje. Nie trudno sobie wyobrazić że wiele młodych kobiet nie tylko boi się postawić wielkiemu producentowi (i zamknąć sobie tym drogę do kariery) ale też jest przekonanych, że tak najwyraźniej musi być. Zwłaszcza, jeśli sprawa jest znana (ponoć pracownice Weinsteina przestrzegały się przed nim wzajemnie) ale nikt nic z tym nie robi.

 

Nie jest łatwo krytykować człowieka któremu zawdzięcza się wszystko. I nie chodzi tylko o Judi Dench i jej filmową międzynarodową karierę ale o wielu aktorów i twórców których producent rozpropoagował

Fakt, że wśród oskarżających Weinsteina znalazły się dwie znane aktorki – Rose McGowan i Ashley Judd nie zmieniło nieufnej postawy części osób wobec oskarżeń. Wciąż panuje przekonanie, że skoro w sprawach molestowania seksualnego mamy słowo przeciwko słowu to zasadniczo rzecz biorąc obie strony mogą manipulować faktami. Zwłaszcza, że sporo osób ma dość mocno ugruntowane przekonanie, że mężczyzna molestujący seksualnie kobiety wpada w jakiś określony typ. Typ do którego Weinstein pasuje dużo gorzej niż np. Donald Trump. Weinstein jest wszak znanym zwolennikiem partii demokratycznej, na rzecz której wpłacał duże sumy. Ma zdjęcia z Hilary Clinton, córka prezydenta Obamy odbywała staż w jego firmie. Do tego istotnie odpowiada za rozwój karier wielu aktorek w tym Judi Dench, a w ostatnich latach za swoisty Oscarowy renesans Meryl Streep (wszak on załatwił jej Iron Lady). To jego firma była odpowiedzialna za dystrybucję filmu dokumentalnego o dzieciach prześladowanych w szkołach czy o młodych kobietach które zostały zgwałcone na uniwersyteckich kampusach. Dorzućmy do tego  wsparcie finansowe dla licznych organizacji – między innymi zajmującymi się prawami kobiet i nagle wszystkie oskarżenia o molestowanie zaczynają nam brzmieć dziwnie. Przecież to nie pasuje do naszego schematu gdzie rękę pod spódnice wsadza kobiecie wyłącznie facet który uważa że miejsce każdej baby jest w kuchni a każdy facet powinien mieć pistolet przytroczony do paska. W internecie można znaleźć niejedną informację napisaną tak, że można dojść do wniosku, że Hillary Clinton jest niemal równie winna molestowania co Weinstein – skoro go znała, a jej partia przyjmowała dotacje od producenta. Co jest istotnie doskonałym komentarzem do rzeczywistości, gdzie za każdym molestującym mężczyzną stoi kobieta którą można za to obwiniać.

 

Słychać głosy, że Weinsteina udało się „przyskrzynić” bo jego genialna maszyna do robienia Oscarowych filmów w ostatnich latach zaczęła się zacinać.

Problem w tym, że molestowanie seksualne – zwłaszcza tam gdzie mamy do czynienia z dużą różnicą w statusie społecznym pomiędzy mężczyznami a kobietami – nie jest w żaden sposób pochodną poglądów politycznych czy publicznego wizerunku. Nie trudno dostrzec, że idące na kolejne biznesowe spotkania dziewczyny łapały się w tą samą sieć w którą plącze się wiele kobiet – nawet jeśli rozsądek podpowiadał żeby odbyć spotkanie biznesowe gdzieś poza hotelowym pokojem, to jak odmówić nie zaprzepaszczając szansy na karierę. To nie jest tylko kwestia młodości i głupoty ale też specyficznego wychowania kobiet. Częściej uczy się je by nie stawiały się za bardzo mężczyznom – zwłaszcza więcej znaczącymi i starszym. Często podpowiada się, że propozycja wykonania masażu przez potencjalnego szefa to nie jest wielka opłata za możliwość pracy. Zresztą część kobiet – wciąż nagabywanych, zachęcanych czy straszonych przyznawała że w pewnym momencie zaczęła się zastanawiać – a może to z nimi jest coś nie tak. Wszak kobiet nie uczy się wciąż powtarzać „nie” bez oskarżeń o jakieś zahamowania czy brak zrozumienia dla przyjętego zwyczaju. Przypadek Weinsteina dość dobrze pokazuje, że tam gdzie nie ma równowagi pomiędzy statusem tam zawsze najłatwiej o nadużycia. I najtrudniej o prawdę.

 

Mechanizm działania Weinsteina w okresie poprzedzającym nominacje do Oscarów okazał się tak skuteczny że całkowicie zmienił krajobraz filmów które otrzymują wyróżnienie i sposób organizowania ich promocji dla akademików

 

Inna sprawa to fakt, że nie za bardzo chcemy o tym mówić, myśleć i słuchać. Meryl Streep która zaraz po ujawnieniu sprawy wydała oficjalne oświadczenie stwierdziła – że właściwie nikt o oskarżeniach nie wiedział. Podobnie Judi Dench która też zapewniła że o niczym nie wiedziała. Obie aktorki wyraziły oburzenie na wieść o postępowaniu producenta i chwaliły odwagę kobiet które zdecydowały się publicznie opowiedzieć swoją historię. W ślad za nimi poszło kilkoro aktorów min. Mark Ruffalo, Lena Dunham, Seth Rogen czy Susan Sarandon. Ale co symptomatyczne – niemal żaden z komików którzy co wieczór komentują w Stanach wydarzenia które rozpalały media o Weinsteinie się nie zająknął (poza Johnem Olivierem ale go chyba chroni tarcza HBO), żarty o producencie wyleciały też z SNL – programu ze skeczami który zwykle tkwi ze wszystkich i ze wszystkiego. Sprawę radośnie komentują za to konserwatywne amerykańskie media, jako dowód na zepsucie liberalnych elit – trochę jakby zapominając że niedawno posady straciło dwóch konserwatywnych przedstawicieli mediów – też za molestowanie seksualne (przy czym dostali wysokie odprawy). Jednak nawet z bardziej liberalnej strony zaczynają padać pytania – czy to możliwe by wszyscy aktorzy którzy pracowali z Weinsteinem naprawdę nie wiedzieli co dzieje się w firmie? A może uznawano to za swoisty element biznesu. W końcu sama Meryl Streep opowiada w talk show o swoich niezbyt przyjemnych (choć dalekich od molestowania) spotkaniach z filmowymi producentami. Choć ponownie – nawet jeśli niektóre aktorki przyznawały się że słyszały plotki czy informacje o zachowaniu producenta (jak np. Glenn Close czy Kate Winslet) to intrygujące jest jak szybko plotkarskie media przeskoczyły z oskarżania winowajcy do oskarżania kobiet. I choć istotnie można dyskutować do jakiego stopnia mieliśmy do czynienia ze swoistą zmową milczenia to ten instynkt by znaleźć kobiety i je oskarżyć (tak jakby z Weinsteinem nie pracowali też mężczyźni) nigdy nie przestaje zadziwiać. Zwłaszcza jeśli zdamy sobie sprawę, że dowodzi to nie tylko tchórzostwa ale też zaskakująco słabej pozycji aktorów w show biznesie. Raz powiesz o słowo za dużo i tracisz kontakty. A za nimi pracę i po chwili nikt nie pamiętasz kim jesteś. W Hollywood wielokrotnie mieliśmy przypadki kiedy kariery kończyły się nie ze względu na brak chęci do grania tylko brak propozycji.

 

Weinstein nie musiał się przez lata niczego bać, bo jak twierdzą dziennikarze był niemal wszechmocny. No i znali go wszyscy.

 

Wspomniana w tekście Ashley Judd opowiedziała o swoich nieprzyjemnych doświadczeniach (z lat 90!) z Weinsteinem już jakiś czas temu. Ale nawet wtedy nie użyła nazwiska producenta. Musiały minąć trzy dekady by coś co pojawiało się to tu to tam w plotkach, mediach, pojedynczych doniesieniach nabrało kształtu oskarżeń tak poważnych, że złożona z samych mężczyzn (w tym brata Harveya, Boba) rada nadzorcza Weinstein Company zdecydowała się go zwolnić. Mimo, że wiemy iż rozważano to kilka razy wcześniej. Nawet w obliczu takich oskarżeń i tak zdecydowanego postępowania ze strony firmy, którą Weinstein założył wciąż wśród opinii znajdziemy całe mnóstwo głosów, które są gotowe uznać, że to typowa sprawa – słowo przeciwko słowu, i gdyby naprawdę do czegoś doszło media i sądy dawno by się tym zajęły. To nie pierwszy raz kiedy musimy czekać dekady aż historie molestowania seksualnego wyjdą na światło dzienne. I ta odpowiedź publiki trochę się do tego przyczynia.

 

Sprawa wyciągnęła też na światło dzienne problem jaki często pojawia się przy molestowaniu – jeśli kobiety przez lata ostrzegały się przed Winsteinem o czy w jakiś sposób nie przyczyniały się do problemu.

 

Postawa że musimy za wszelką cenę bronić choć jednego niesłusznie oskarżonego mężczyzny (w imię zasady że kiedy mamy słowo przeciwko słowu nie powinniśmy za bardzo ufać żadnej ze stron bez dowodów) często kończy się tym, że dopiero po wielu latach udaje się ujawnić sprawy o molestowanie. Jeden głos bardzo łatwo zagłuszyć, podważyć, czy uznać – zgodnie z niewypowiedzianym ale często pojawiającym się w głowach argumentem – że pewnie znów jakaś dziewczyna chce zbić karierę na oskarżeniach wobec bogatego mężczyzny. Nawet jeśli w ostatnich latach mieliśmy więcej spraw potwierdzających że gdybyśmy słuchali tej pierwszej dziewczyny być może następne nie musiałby zeznawać. Pojawiają się też oczywiście głosy „A czego się taka dziewczyna spodziewała idąc na prywatne spotkanie z producentem” jakby zakładając, że kobieta automatycznie musi wziąć pod uwagę że częścią jej doświadczenia będzie molestowanie seksualne. W końcu czyż naprawdę chcemy traktować jak nieodpowiedzialną zbrodnię udanie się na rozmowę biznesową z założeniem że rozmowa będzie miała charakter biznesowy? Większości mężczyzn pewnie nie przyszłoby do głowy uznać, że powinni się zabezpieczyć przez możliwością molestowania przez rozmówcę. Dlaczego tak łatwo odmawiamy młodym kobietom tej perspektywy.

 

 

Wielu komentatorów wskazywało jak w sumie niewielu aktorów od razu potępiło producenta

 

Ponoć kiedy kilka lat temu Harvey Weinstein pokłócił się na jednym z przyjęć z Nathanem Lane aktor nie dał się zastraszyć stwierdzając „Nie mam kariery filmowej, nic mi  nie możesz zrobić” (Lane choć pojawia się w kinie jest głównie aktorem teatralnym). Ta krótka wymiana zdań, przywoływana przez jedno z czasopism plotkarskich doskonale pokazuje, jak często kwestie molestowania seksualnego są połączone z władzą i wpływami. Choć nie chcemy o tym za bardzo myśleć, to prawda wygląda tak, że im więcej władzy mają mężczyźni tym łatwiej im jej nadużywać. I jasne, nikt nie mówi, że kobiety u władzy też by jej nie nadużywały, ale akurat show biznes to miejsce w którym może nie cała, ale większość władzy nadal tkwi w męskich rękach. Niezależnie od równościowych haseł wznoszonych przez Hollywood, za tym co robią twórcy – niezależnie od tego jak bardzo by się to zmieniało, stoi biznes. A ten biznes wciąż oparty jest na wspomnieniach o wszechmocnych producentach, którzy zza biurka decydowali o karierach, związkach i przyszłości aktorów i aktorek. Coś z tego najwyraźniej pozostało – i straszy, zwłaszcza że przecież wszyscy chcieliby sobie wyobrażać że za słusznymi filmami stoją pełni ideałów ludzie. Tak niestety nie jest.

 

Kiedy sprawa ujrzała światło dzienne o swoich doświadczeniach zaczęły mówić kobiety także nie uwzględnione w raporcie NYT jak Ramola Garai

Tu i ówdzie pojawiają się głosy, że skoro udało się „dorwać” Weinsteina to może coś się zmieni. Skoro jednak nawet on nie jest w stanie wciąż uciszać nowych oskarżeń to może uda się ruszyć z kolejnymi artykułami, plotkami, pogłoskami. Może w końcu stanie się jasne że molestowanie seksualne nie może być dalej częścią show biznesu. Niektórzy dziennikarze mają nadzieję, że na końcu tego zjawiska pojawi się w końcu przekonanie, że w obliczu oskarżeń o molestowanie reakcją będzie przede wszystkim oburzenie i współczucie, a nie szukanie wymówek i zamiatanie sprawy pod dywan.  Skoro pracę stracił Weinstein to może kiedyś oskarżani o przemoc czy molestowanie aktorzy przestaną dostawać kolejne propozycje. Może kobiety nie będą się musiały układać na boku i w końcu – choć raz ktoś rozegra całą sprawę przed sądem.  Z jednej strony – rzeczywiście nie trudno dostrzec jakiś promyk nadziei – skoro ci którzy wydawali się nietykalni (przez 30 lat!) w końcu zostali publicznie zdyskredytowani.

 

Wielu internautów jako dowód że Hollywood od dawna wiedziało o zachowaniu Weinsteina podaje przykład serialu 30 Rock gdzie już kilka lat temu z tego żartowano. Skoro się z czegoś żartuje to chyba dlatego, że istnieje świadomość że widz zrozumie żart

 

Ale jednocześnie – patrząc na reakcje na sprawę i doniesienia z fabryki snów nie sposób nie pomyśleć – skoro tam jest tak źle to jak jest gdzie indziej. Nie ulega bowiem wątpliwości że Hollywood nie jest jedyną przestrzenią gdzie mamy nierówności statusu, przewagę mężczyzn i szybką możliwości odcięcia od ścieżki kariery. Skoro Hollywood potrzebowało trzydziestu lat by powiedzieć coś o czym tyle osób wiedziało, to czego nie wiemy o innych gałęziach biznesu, innych krajach? Co sami ukrywamy przed sobą, zbywamy, udajemy że tego nie było. Przyzwyczajamy się że tak po prostu jest. Zaciskamy zęby, idziemy dalej. Być może warto więc spojrzeć w lewo, spojrzeć w prawo i zadać sobie pytanie – ilu takich Weinsteinów – może mniej wpływowych, może bardziej wąsatych, jest wokół nas. I działają niemal tak nietykalni jak największy producent filmowy. Chroni ich lęk, przyzwyczajenie i swoista mowa milczenia – pokłosie strachu i wychowania. Może warto coś zrobić. Żeby się za 30 lat nie tłumaczyć, że przecież nic nie wiedzieliśmy, nie widzieliśmy i nie słyszeliśmy.

Ps: Zwierz podrzuci wam jeszcze linki do oryginalnego tekstu z NYT żebyście mogli sami przeczytać.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • i_am_keyser_soze

    Zdecydowana większość kobiet jakie znam spotkały się w większym lub mniejszym stopniu z molestowaniem. Co gorsza, wiele z nich nie zdawało sobie sprawy, że do tego doszło, sądziły że takie zachowanie mężczyzn jest normalne, bo przecież komplementy na temat np. ładnych nóg i piersi w miejscu pracy czy publicznym to takie zwykłe zachowanie. Tak je wychowano co IMO czyni je jeszcze bardziej bezbronnymi. Nie wiedzą, że do takich komplementów prawo ma tylko ktoś bliski i w sytuacji sam na sam. Mężczyzn natomiast wychowuje się w przekonaniu, że mogą powiedzieć wszystko, zawsze i wszędzie, do każdego.

    • Do tego „męska solidarność” i niemal autodestrukcyjna konkurencja między kobietami sprawiają, że ofiara molestowania nie ma tak naprawdę żadnego wsparcia, a wręcz jest traktowana jako ktoś kto „nie odnajduje się w strukturach firmy”.

      • i_am_keyser_soze

        Że nie wspomnę, że kobiety przecież nie mogą być odpowiedzialne za swoje ciało i decyzje życiowe, więc obłóżmy je stosem praw odbierających im niezależność, ale są odpowiedzialne za zachowania mężczyzn i to co oni im zrobią. To jest jakaś paranoja.

        • zpopk

          Słuchajcie nie minął jeszcze dzień od zwolnienia producenta a już pewien dziennikarz kulturalny nie zastanawia się czy media nie są dla niego zbyt surowe „zaszczuwając” człowieka na granicy załamania. To dla mnie doskonała odpowiedź na pytanie dlaczego tak trudno mówić o molestowaniu. Bo nawet w tej sprawie współczucie wielu idzie nie tam gdzie powinno.

          • i_am_keyser_soze

            Zapytałbym dziennikarza, z jakiegoż to powodu pan producent jest taki załamany? Bo raczej nie dlatego, że skrzywdził tyle kobiet. Czytałem oświadczenie opublikowane przez jego przedstawicieli, no normalnie ręce opadają. Terapia i obwinianie atmosfery lat 60 i 70.

          • Spriggana

            Klasyka. Kto pamięta kogo tak żałowała dziennikarka z CNN?
            [It was] incredibly difficult, even for an outsider like me, to watch what happened as these two young men that had such promising futures, star football players, very good students, literally watched as they believed their lives fell apart…

          • i_am_keyser_soze

            Pamiętam aż za dobrze, jakie obrzydzenie wtedy czułem.

          • Kto tak napisał?

          • Gizmo

            Reporterka CNN Today Poppy Harlow o skazanych za gwałt na koleżance dwóch szesnastolatkach, kiedy relacjonowała wydanie wyroku w ich sprawie. Rzecz miała miejsce w 2013 roku.

  • spirit

    wczoraj, gdy czytałem newsa o HW zupełnie nie skojarzyłem Pani Ashley Judd, więc w celu dopasowania nazwiska do twarzy musiałem ratować się Wikipedią… polska odsłona tej strony podwójnie mnie skonfudowała… po pierwsze dlatego, że jest tam lista związków Pani Judd, a na niej same VIPy (wersja angielska, co ciekawe, nie ma w ogóle tej listy), po drugie dlatego, że tym bardziej nakazuje docenić odwagę Pani Judd… nie mówię, że Pani Judd ma „jakąś” opinię – mówię, że jej burzliwa, prywatna przeszłość w ogóle nie miała znaczenia przy ujawnianiu zachowań Pana HW, jednocześnie Pani Judd musiała mieć pełną świadomość, że wszystko może być wykorzystane przeciwko niej… o tym myślą pewnie teraz obrońcy HW, a prawda jest taka, że już powoli zaczyna się rozkładanie winy na inne osoby, co tylko potwierdza fakt, że lata milczenia w tej sprawie nie wzięły się z powietrza.

  • badgerinabox

    „Ale co symptomatyczne – niemal żaden z komików którzy co wieczór komentują w Stanach wydarzenia które rozpalały media o Weinsteinie się nie zająknął (poza Johnem Olivierem ale go chyba chroni tarcza HBO)”

    Mówił o tym zarówno Stephen Colbert, jak i Jimmy Kimmel.

    • zpopk

      Nie od razurazu kiedy pojawił się artykuł tylko później.

      • Bum

        Kimmel w jednym z wywiadów wyjaśnił dlaczego- informacja pojawiła się już po nakręceniu czwartkowego odcinka. Następny miał być dopiero w poniedziałek. Stąd lekkie opóźnienie
        Program Johnego Olivera pojawia się w niedzielę, więc miał przewagę. Ale została postawiona trochę brzydka teza

      • Ella

        W ostatnim SNL (z Kunilem Nanjanim) też pojawiły się żarty z Weinsteina. Więc z jakiej perspektywy piszesz, że SNL nie zareagował??

        • zpopk

          Tydzień wcześniej kiedy było już o tym wiadomo (pierwszy artykuł ukazał się 5.10) wykreślono żarty na ten temat z programu. Teraz to już się nikt nie powstrzymuje bo sprawa zrobiła się zbyt diża.

  • Shakuahi

    Jeszcze te komentarze „powinnaś się cieszyć, to komplement” albo w drugą stronę – „chciałabyś”. Albo porównanie do kobiet, które nie mogą wyjść z domu bez zgody męża. We łbach nam się poprzewracało. Nawiasem mówiąc najbardziej niestosowny (wulgarny, krępujący) komentarz dotyczący wyglądu (konkretnie piersi) usłyszałam od kobiety w towarzystwie głównie męskim (byłyśmy my i sami faceci). Także paniom niektórym też brakuje w tej kwestii trochę świadomości.

    • Jedyny dyskryminujący komentarz usłyszałam w życiu od wykładowczyni. Także ten.

  • genu

    Bardzo smutne, że tylu aktorów i aktorek, którzy często mają usta pełne wielkich frazesów, potrafi się zmusić na potępienie dopiero, kiedy ofiara już leży. Kolejny dowód na to, że dużo łatwiej rzucać słowami, niż coś zrobić, szczególnie, gdy można na tym osobiśćie stracić. Ilu z nich miotało słusznym gniewem na Trumpa, a przy Weinsteinie odwracali wzrok? Informacje o sieci ostrzeżen dla kobiet oraz żarty w serialach tylko pogarszają sprawę – nic dziwnego, że konserwatyści się właśnie śmieją z Hollywood.
    Kolejne miejsce, które próbuje zachować wizerunek nowoczesnego i walczącego o prawa człowieka prawdopodobnie nie jest lepsze
    https://www.theguardian.com/world/2017/mar/01/silicon-valley-sexual-harassment-startups

    Ale przede wszystkim – WIELKI szacunek dla kobiet, któe odważyły się odezwać.

    • zpopk

      Wiesz dla mnie to jest odrobinkę bardziej skomplikowane – i jakby – prawda jest taka, co próbuję dość jasno pokazać że nie ma branży od tego wolnej. Tak wygląda nasza kultura mówienia o molestowaniu seksualnym, wszędzie. A z drugiej strony – podejrzewam że wiele aktorek przeżyło molestowanie czy niewybredne uwagi od innych producentów i przyjeło, że taka jest kultura tego zawodu. Ja bym się skupiła raczej na gniewie na a.) media b.) sprawcy

      • genu

        Zdaję sobie z tego sprawę. Co nie zmienia faktu, że sprawa dobitnie pokazuje hipokryzję Hollywood.

      • CDR

        Władza korumpuje to nic nowego. Ale ciekawe, że bronisz Hillary Clinton. To że Weinstein finansował jej kampanię to akurat mało istotne, był pewnie jednym z tysięcy darczyńców. Ale to jak kłamała broniąc swojego męża oraz fakt że bez skrępowania korzysta z jego wsparcia w swoich kampaniach i walce o władzę to inna bajka.

        • i_am_keyser_soze

          Bo to Hillary jest winna, że mąż ją zdradzał a Trump i Weinstein dawali kasę na kampanię. Kobiety aż zbyt często są stawiane w sytuacji damn you if you do, damn you if you don’t.

          • CDR

            Hilary nie jest winna że mąż ją zdradzał. Nie jest też winna tego że molestował swoje podwładne. Za to kryła go, wspierała go i kłamała dla niego. A później bardzo chętnie korzystała z jego politycznej popularności i wsparcia. Jak widać nie ma żadnego problemu z molestowaniem w wykonaniu własnego męża co nie przeszkadza jej potępiać molestowania w wykonaniu Trumpa. Czyste polityczne wyrachowanie. A tu proszę zaraz okaże się że Hilary jest wręcz ofiarą ;-)

          • zpopk

            CDR fajnie że pod tekstem i molestującym facecie uznajesz za stosowne obwiniać głównie kobietę. Ta prawidłowość jest cudowna. Tekst sam mówi, za winy facetów nie odpowiadają kobiety.

          • CDR

            Nie obwiniam kobiety za winy facetów. Obwiniam kobietę za winy kobiety. Zachowania Pana Weinsteina nie skomentowałem ponieważ zgadzam się z tym co napisałaś. Moja wina, na przyszłość napiszę 3 zdania potępiające zanim odniosę się do wątku który akurat mnie zainteresował. Bo choć tekst jest o facecie to jednak o Pani Clinton wspomniał. Nie wspomniał za to o Panu Cintonie, o którym wiadomo że zachowywał się wobec kobiet źle, prawdopodobnie nie tylko je molestował ale także gwałcił. Powinien siedzieć w więzieniu a jest politycznym celebrytą. Nie tylko sam został Prezydentem ale jeszcze aktywnie wspierał Panią Clinton jako kandydatkę na Prezydenta. FACET! wychodził na spotkania wyborcze a zamiast gwizdów dostawał oklaski na stojąco. Czy to nie ciekawe zjawisko i nie warto o nim wspomnieć?

          • i_am_keyser_soze

            Zastanów się dobrze co powinieneś tu krytykować i dlaczego z całego artykułu tylko wątek tej kobiety uznałeś za godny komentarza.

          • CDR

            Ponieważ z tezami artykułu się zgadzam a uważam komentarze typu: „masz rację zgadzam się” za nic nie wnoszące. Zwierz poruszył wątek Hillary. Niewątpliwie obwinianie akurat jej za winy Pana Weinsteina nie ma sensu. Ale skoro artykuł jest o molestowaniu przez facetów przy władzy, i pojawia się wątek Pani Clinton to zastanowiło mnie czemu nie ma tu ani słowa o Panu Clitnonie. Obecnie najbardziej znanym facecie, który wykorzystywał władzę do molestowania kobiet i prawdopodobnie do czegoś gorszego. Robił to przez lata, kryty przez współpracowników i żonę, która zawsze była jego najbliższym politycznym współpracownikiem. Za godny komentarza uznaję fakt że Clintonowi nie spadł włos z głowy, nie spotkał go żaden ostracyzm, że jest wciąż uznanym i chętnie zapraszanym politycznym celebrytą. I owszem obwiniam jego żonę za część tego fenomenu.

          • i_am_keyser_soze

            A powinno się obwiniać w 100% system zbudowany przez mężczyzn, który kokietę za to samo wyśle do piekła a mężczyźnie bez końca daje następne szanse. Bo powiedzmy wprost: czegokolwiek Hillary by nie zrobiła, będzie uznana za winną, Bill natomiast zostanie poklepany po plecach. Więc może wreszcie dajmy spokój Hillary, Melanii Trump czy żonie Wiensteina a skupmy się na winnych?

          • Jakub M

            Ty z kolei, patrząc po komentarzach, jesteś fanatycznie zafiksowany na jednej stronie męskiej odpowiedzialności i dlatego z automatu odrzucasz wszystko, co ktoś napisze a co dotyczy odpowiedzialności kobiet, jakakolwiek by nie była i czegokolwiek by nie dotyczyła. . CDR odniósł się do tematu, wbrew temu, co mu zarzucasz, ponadto poruszył wątek Clintona (mężczyzny) i jego odpowiedzialności za molestowania i gwałty, do której nikt go nie pociąga. Przy okazji odniósł się też do Clintonowej, nie obwiniając jej wcale za przewinienia męża (znowu wbrew temu, co mu zarzucasz) a za krycie go, czyli za zupełnie co innego.

            Poza tym oczywiste jest, że jeśli ktoś zgadza się z autorem tekstu to komentuje jedynie fragment, co do którego ma obiekcje. Skoro więc CDR zgadza się ze zwierzem co do Weinsteina, a ma komentarz jedynie do Clinton (o której Zwierz sam wspomniał) to odnosi się do niej. Plus do Clintona, co już pomijasz zarzucając mu krytykowanie jedynie kobiety.

          • i_am_keyser_soze

            Przepraszam, to Weinstein nie jest mężczyzną? Nie jestem zafiksowany, tylko wiem czym w takich wypadkach różni się milczenie kobiet od milczenia wspierających się nawzajem mężczyzn. Więc darujmy sobie, panowie, obwinianie kobiet.

          • Jakub M

            Nie widzę powodu by nie obwiniać kobiety o sprawę, w której jest winna (i w której, przy okazji, jej płeć nie ma najmniejszego znaczenia) i tak właśnie jest z Hilary Clinton. Dokładnie tak jak Weinsteina obwinia się w sprawie, w której jest winny. To się nazywa równouprawnienie.

          • i_am_keyser_soze

            Nie widzę powodu by obwiniać kobiety, gdy są skrępowane przez system stworzony przez mężczyzn tak, by ich chronił. Do równouprawniania w tej kwestii, jak pokazuje sprawa Weinsteina, droga daleka.

          • Jakub M

            I to jest właśnie to, o czym mówię. Zarzucasz innym ślepe bronienie mężczyzn, samemu ślepo broniąc kobiety.

          • i_am_keyser_soze

            Gdybym moja praca przez kilka lat nie była związana z tym tematem, to gadałbym tak samo jak ty, ale doświadczenie podpowiada mi co innego. Podpowiada mi, że ślepota mężczyzn związana z tym tematem jest prawie niemożliwa do zwalczenia.

          • Jakub M

            „Będę ślepy bo oni też są ślepi” to kiepskie podejście.

          • i_am_keyser_soze

            Nie projektuj na mnie swojego problemu z prawdą, ok?

          • Jakub M

            Odnoszę się po prostu do twojej postawy. Jeśli krytykujemy mężczyznę za jego zachowanie to nie ma powodu, by nie krytykować kobiety za jej zachowanie.

  • Karol Skolmowski

    Seksizm nikogo nie oszczędza , a za swoje wypowiedzi trzeba odpowiadać. Wszystkiego najlepszego Zwierzu !!!

  • wazon

    Dawno temu z przyjemnością oglądałam serial z Billem Cosby i teraz nie mieści mi się w głowie że to był świński drań. Tak samo jak Weinstein ! Tacy ludzie należą do zwierząt, które robią wszystko, co im się zamarzy, jeśli mają jakąś tarczę ochronną. Od molestowania kobiet po molestowanie dzieci i czasem do zabijania ofiar, bo dlaczego nie ?
    Nie mogę odżałować, że nie istnieje jakaś kara, ( oprócz więzienia) która hańbiłaby taka osobę do końca życia. Np tatuaż na czole, pręgierz ? Może ktoś by wymyślił coś jeszcze ?
    Tego Billa Cosby nie mogę przełknąć. Po prostu nie do wiary.

    • Magdalaena

      IMHO to jest ten problem, co przy oskarżeniach wobec Johnego Deppa, w które nie mogła uwierzyć spora część widzów. I dlatego zawsze mówię, że częścią dorosłości jest świadome oddzielenie postaci aktora od odtwarzanych przez niego postaci. I to bohaterami filmowymi czy literackimi jestem naprawdę zainteresowana, z nimi związana itp. A aktorzy – no cóż, w gruncie rzeczy nic nich nie wiem.

    • Rollin

      Może jeszcze kara śmierci poprzedzona torturami? Wiadomo, że każdy ma w głowie kalki z popkultury i chciałby zobaczyć jak Harry Callahan pozbywa się złoczyńcy… Trzymajmy emocje na wodzy, takie faszystowskie zapędy nie prowadzą nas do niczego dobrego. I nie, nie bronię sprawców. Sprzeciwiam się woli karania ich w ten sposób.

  • Sylwka

    Nie wierzę, że Streep i Dench nie wiedziały o molestowaniach, po prostu nie wierzę!

    • i_am_keyser_soze

      A może choć raz skupimy się na molestujących?

    • Krzysiek Simsak

      Jak dla mnie to oczywiste, że hollywoodzka śmietanka aktorów, aktorek, reżyserów doskonale wiedziała jaki jest Harvey i kogo ma na sumieniu, tylko co z tego? Oni nie są winni, Harvey jest.
      Dla mnie najokrutniejsze w całej sprawie jest coś o czym się nie mówi i nie pisze, czyli los wszystkich aktorek, które zgodziły się na żądania/propozycje Harveya i w ten sposób przyspieszyły swoje kariery, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że taki gigant jak Weinstein wypromował kilka aktorek w zamian za osobiste korzyści – na światło dzienne wychodzą tylko przypadki, gdy ten spotkał się z odmową, albo posunął się do gwałtu, a o sytuacjach gdy była zgoda (jednak i tak możemy mówić o kobiecie w kategoriach ofiary) najpewniej nie dowiemy się nigdy, bo zachowanie milczenia jest w interesie jednej jak i drugiej strony.

  • Anno

    Jak ma się ten cały lewacki feminizm promowany przez holyłodzkie aktorki do tej sytuacji, kiedy ich reakcje są tak bardzo ostrożne? Nie widzę tutaj tak stanowczych reakcji, krytyki i sądów jak w przypadku Mela Gibsona czy Donalda Trumpa. Zapewne wiele aktorek doświadczyło „niewłaściwych zachowań” producentów. Ciekawe, że dopiero po tylu latach, część zabiera głos, część się tłumaczy, część olewa, bo pewnie czeka na wyrok i nie chce się narażać, gdy sąd uniewinni Winsteina (oby nie – obleśny dziad). Jennifer Lawrence dość nachalnie promowana przez ostatnie lata, teraz milczy (swoją drogą, jej relacje z rzeczonym producentem zawsze były bardzo dobre. Zastanawiające, po tych całych rewelacjach). Meryl Streep (hipokrytka roku) tak ochoczo krytykująca prezydenta Trumpa za jego komentarze nt. jakiejś prezenterki, które uznała za – a jakże – oburzające, w tym przypadku wydusiła, że „coś tam słyszała od kilku lat” (taki tam komentarzyk, zeby zachować twarz – tylko winny się tłumaczy!). Pewnie, po co dociekać, lepiej zgrywać idiotkę i pokazywać swoje oburzenie na kimś kogo się nie lubi, bo ośmiela się być republikaninem. Litości! Te wszystkie gwiazdy i gwiazdeczki serio sądzą, że ktoś im uwierzy, że nic albo niewiele tylko wiedziały? Takie działanie producentów to nie jest wynalazek przełomu XX i XXI wieku, to było od samego początku, a Harvey nie pierwszy i nie ostatni producent, który molestuje w Hollywood, bo na tym, cały ten biznes się opiera (niestety, nadal). Tak podejrzewam, że te bardzo ostrożne komentarze i tłumaczenie, to zwykły strach, gdyż nikt nie chce ryzykować kariery. Pana producenta stać na najlepszych prawników i może się z tego wygrzebie, a wówczas cały świat o wszystkim zapomni. Harvey znów rzuci kasę na jakiś film, w roli głównej obsadzi „lojalnych i milczących przyjaciół” i jeszcze w nagrodę towarzystwo wzajemnej adoracji wręczy mu Oscara (za powrót w wielkim stylu) i znów szanowny pan producent będzie wielką szychą, która zaprasza aktorki na masaże do swojego pokoju hotelowego i męczy świat filmami o tej samej konstrukcji. Tak w kółko.

    • CDR

      Harvey to właściwie nie jest producent. To facet który stworzył i zajął stanowisko oskarowego lobbysty. I oczywiście że nie pójdzie siedzieć – ucierpi tylko jego portfel. Ale dzięki temu może nie powstanie kolejna Tulipanowa Gorączka na którą zmarnowałem parę złotych i dwie godziny życia – to już coś ;-)

      • zpopk

        Weinstein to jest producent. Imdb podaje 331 wyprodukowanych przez niego tytułów.

        • CDR

          OK. Źle się wyraziłem – to jest (a raczej był mam nadzieję) producent. Ale specyficzny na co Imdb nie ma kategorii.