Home Nagrody/Imprezy Bardzo długi call na Zoomie czyli o Emmys 2020

Bardzo długi call na Zoomie czyli o Emmys 2020

autor Zwierz
Bardzo długi call na Zoomie czyli o Emmys 2020

Tegoroczne Emmys były wyjątkowe — trans­mi­tu­ją­ca imprezę telewiz­ja ABC zro­biła dosłown­ie wszys­tko, żeby uroczys­tość była dla widzów ciekawa.  Prowadzą­cy Jim­my Kim­mel łączył się z nomi­nowany­mi przez Inter­net, pod drzwia­mi nomi­nowanych stali prezen­terzy w spec­jal­nych skafan­drach — na wypadek gdy­by zwycięz­cy trze­ba było wręczyć stat­uetkę, a niek­tórzy aktorzy pojaw­ili się na żywo, jak Jen­nifer Anis­ton, która wraz z Kim­melem pokazy­wała jak zdezyn­fekować kop­ertę (będziecie potrze­bowali gaśni­cy). Wszys­tko, żeby jakoś w tych trud­nych cza­sach tch­nąć życie w uroczys­tość roz­da­nia nagród, które dla coraz więk­szej grupy osób są zupełnie nie intere­su­jące.

 

 

W tym roku Emmys miały jed­nak szan­sę być zupełnie inne. Nie dlat­ego, że sza­le­je wirus ale dlat­ego, że po zakończe­niu Gry o Tron, Współczes­nej rodziny i Veep zginęły trzy seri­ale które w ostat­nich lat­ach zbier­ały więcej nagród niż im się to należało. Drzwi do nagród tym razem były sze­roko otwarte i nieje­den widz zadawał sobie zapewne pytanie — czy HBO utrzy­ma swo­ją wielo­let­nią dom­i­nację w zakre­sie tych prestiżowych nagród. Dom­i­nację, której wciąż bard­zo nie chce odd­ać Net­flixowi. Zwłaszcza że do ostat­niej nocy kiedy przyz­nawane są najważniejsze nagrody (te mniej medi­alne przyz­nawano przez kil­ka wcześniejszych dni), licz­ba zdoby­tych przez obie stacje/platformy nagród była niemal rów­na.

 

Tym­cza­sem przy­na­jm­niej w kat­e­go­ri­ach kome­diowych okaza­ło się, że tam gdzie dwóch się bije tam trze­ci korzys­ta. Kome­diowy ser­i­al Schitt’s Creek, wypro­dukowany przez POP TV( mała stac­ja która właśnie wyco­fu­je się z ory­gi­nal­nych pro­dukcji) wygrał nagrodę za najlep­szy ser­i­al kome­diowy i zgar­nął wszys­tkie nagrody aktorskie za wstępy w seri­alu kome­diowym co nie zdarzyło się od niepamięt­nych cza­sów, doda­j­cie do tego nagrodę za sce­nar­iusz i reży­ser­ię i dostaniecie dowód na to, że pro­dukc­je, które pow­sta­ją bez wspar­cia wiel­kich stacji telewiz­yjnych mają szan­sę być dostrzeżone. Jest tylko jeden warunek — muszą być abso­lut­nie uroczy­mi seri­ala­mi wypro­dukowany­mi, napisany­mi i zagrany­mi przez ludzi którzy zain­west­owali wszys­tko w swój pro­jekt.

 

 

Jestem zła że seri­alu nie da się obe­jrzeć w Polsce legal­nie ale jeśli jesteś­cie zain­tere­sowani tą pro­dukc­ja to YT moż­na się dość szy­bko zori­en­tować jaki to był ser­i­al. No właśnie Schitt’s Creek zostało obsy­pane nagro­da­mi, ale są to nagrody na pożeg­nanie — ser­i­al dobiegł koń­ca więc moż­na trochę zrozu­mieć dlaczego wielu członków telewiz­yjnej akademii zrozu­mi­ało, że ter­az albo nigdy. Jed­nocześnie, to zawsze jest taki słod­ko gorz­ki moment kiedy ser­i­al dosta­je nagrodę dopiero po ostat­nim sezonie — bo w niczym nie ułatwi to twór­com pro­dukcji. Jedy­na nadzie­ja — po takim tri­um­fie na Emmys może będzie łatwiej seri­alowi zaw­itać do Pol­s­ki.

 

Jedyną z kome­diowych nagród aktors­kich która nie trafiła do Schitt’s Creek zgar­nął Eddie Mur­phy za swój gościn­ny wys­tęp w SNL. Co jest w ogóle ciekawe, że wys­tępy aktorów w SNL oce­nia się w kon­tekś­cie wys­tępów w seri­alach kome­diowych choć to prze­cież jest zupełnie inny rodzaj aktorstwa. Nie zmienia to fak­tu, że pod wzglę­dem nagród dla aktorów czarnoskórych tegoroczne Emmys, trochę przeła­mały schemat i pokaza­ły choć trochę równoś­ci czy bardziej równowa­gi. I dobrze, bo rzeczy­wiś­cie ostat­ni rok obfi­tował w ciekawe role, napisane dla osób z różnych grup etnicznych. Do komen­towa­nia współczes­nej Amery­ki są potrzeb­ni bohaterowie, którzy doty­chczas prze­by­wali na drugim planie, ale czas na nową per­spek­ty­wę.

 

Jed­nym z najbardziej uroczych momen­tów gali online był moment kiedy żona Mar­ka Ruf­fa­lo Sun­rise Coigney nie mogła pow­strzy­mać entuz­jaz­mu po jego wygranej. To jest plus nagród online.

Nieco więcej emocji mogła dostar­czyć kat­e­go­ria najlep­szy ser­i­al dra­maty­czny, ale tu w sum­ie trzęsienia zie­mi nie było. Stat­uet­ka powędrowała do Sukcesji — seri­alu od HBO (więc wszys­tko w rodzinie), który wszyscy nazy­wa­ją jed­nym z najlep­szych w his­torii a ja przysyp­i­am w połowie pier­wszego sezonu i nawet nie wiem, dlaczego. W każdym razie kiedyś go obe­jrzę. Najlep­szą nagrodę za rolę w seri­alu dra­maty­cznym dostał Jere­my Strong a jakże za rolę w Sukcesji. Dodatkowo Seces­ja zgar­nęła jeszcze nagrodę dla najlep­szej aktor­ki wys­tępu­jącej gościnie (dla Cher­ry Jones) i nagrodę za najlep­szą reży­ser­ię oraz sce­nar­iusz.

 

Pewną niespodzianką była pewnie dla wielu obser­wa­torów fakt, że nagrodę dla najlep­szej aktor­ki w seri­alu dra­maty­cznym dostała Zen­daya. Nie dlat­ego, że jej rola Rue w Euforii nie była dobra, ale dlat­ego, że Emmys nie nagradza­ją zwyk­le tak młodych aktorek. Z tego co wiem, Zen­daya jest najmłod­sza w his­torii. Ponown­ie – jest to o tyle nagro­da, która może cieszyć, że seri­ale o młodych ludzi­ach, częs­to wpadały w oce­nach Akademii w kat­e­gorię pro­dukcji które moż­na nomi­nować ale niekoniecznie nagradzać. Tym­cza­sem ser­i­al młodzieżowy w ostat­nich lat­ach ewolu­u­je i pojaw­ia­ją się pro­dukc­je, które naprawdę zasługu­ją na dostrzeże­nie (nie tylko Stranger Things, które jest takim seri­alem, który na pewno dostanie w każdym sezonie nom­i­nację).

 

 

Nagrody w kat­e­go­ri­ach dra­maty­cznych w ogóle rozłożyły się nieco bardziej po seri­alach bo zami­ast dać wszys­tko Sukcesji nagrodę dostał Bil­ly Crudup za dru­go­planową rolę w The Morn­ing Show (bard­zo zasłuże­nie moim zdaniem bo jest tam świet­ny) i Julia Gar­ner za dru­go­planową rolę w seri­alu Ozark (którego nigdy nie zaczęłam i ter­az nie mam siły nadro­bić). Nagrodę za najlep­szy wys­tęp gościny w seri­alu dra­maty­cznym zebrał Ron Cephas Jones za pojaw­ie­nie się w seri­alu „This is Us” — broniąc tym samym hon­oru pro­dukcji dra­maty­cznych twor­zonych przez stac­je ogóln­o­dostęp­ne (mimo całej swo­jej melo­dra­maty­cznoś­ci „This is Us” jest jed­nym z niewielu seri­ali spoza kablów­ki, które w ogóle się liczą na nagro­dach).

 

Chy­ba niko­go nie zaskoczy, że w tym roku kat­e­go­ria „najlep­szy minis­e­r­i­al” (a właś­ci­wie ser­i­al lim­i­towany) była rozstrzyg­nię­ta na dłu­go przed roz­daniem nagród. W roku, w którym są „Strażni­cy” nie mogło być inaczej. Nagrody powędrowały do „Strażników” za najlep­szy ser­i­al, najlep­szą rolę kobiecą dla Reginy King, za najlep­szy sce­nar­iusz, za najlep­szą rolę dru­go­planową dla Yahay Abdu­la-Mateen II. Nagrodę za najlep­szą reży­ser­ię zgar­nęła Maria Schard­er za „Unortho­dox” zaś nagrodę dla najlep­szego aktor — zgod­nie z przewidy­wa­ni­a­mi dostał Mark Ruf­fa­lo za pod­wójną rolę „I KNow This Much Is True” (ponowne chy­ba niko­go to nie dzi­wi). Wiele osób z radoś­cią przyjęło stat­uetkę dla bard­zo lubianej Uzo Adu­by za rolę dru­go­planową w Mrs. Amer­i­ca.

 

 

Muszę przyz­nać, że rozbaw­iły mnie pier­wsze komen­tarze, w których donos­zono, że wygrana „Strażników” to pier­wsza nagro­da dla seri­alu super bohater­skiego czy komik­sowego. Bo jak­by na ser­i­al nie patrzeć – to z jed­nej strony – super bohaterów tam raczej nie ma, a relac­ja seri­alu z komik­sem jest tak skom­p­likowana, że naprawdę mate­ri­ał źródłowy choć ważny nie określa gatunku tej pro­dukcji. Ostate­cznie daleko jeszcze jest sza­cownym gremiom do dostrzeże­nia że w seri­alach takich jak Legion czy Doom Patrol jest coś więcej niż okładanie się po głowie. A to przykłady i tak eks­cen­trycznych pro­dukcji na pod­staw­ie komik­su. Jakoś nie widzą mi się nom­i­nac­je dla seri­ali w świecie Mar­vela które wrzu­ci Dis­ney Plus.

 

Wieczór nie obfi­tował więc ani w wielkie zaskoczenia ani wielkie zmi­any w czołów­ce rywal­iza­cji o nagrody. HBO wyprzedz­iło Net­flixa o włos — 9 nagro­da­mi, zdoby­wa­jąc 30 stat­uetek choć warto zaz­naczyć — że dopiero ta noc kiedy dostawały konkretne pro­gramy przeła­mały remis. Na trzec­im miejs­cu pojaw­iło się niespodziewanie POP TV bo wygrało 10 nagród, ale trze­ba przyz­nać że aż 4 z nich trafiły do Daniela Levy który dostał stat­uet­ki za reży­ser­ię, pro­dukcję, sce­nar­iusz i grę aktorską w Schitt’s Creek . A ponoć cza­sy seri­ali naprawdę autors­kich już za nami.

 

 

 

W ostate­cznej rywal­iza­cji Watch­men wygrał o włos z Schitt’s Creek co pokazu­je, jak niesamow­itym sukce­sem był deszcz nagród dla niewielkiego seri­alu kome­diowego o którym w Polsce nikt nie słyszał a który dostał więcej nagród niż wprowad­zony z olbrzymią pro­mocją Man­dalo­ri­an czy dys­try­buowana przez HbO „Sukces­ja”. Pod tym wzglę­dem aż żal że był to taki dzi­wny rok bo tra­ki tri­umf powinien się odby­wać w obec­noś­ci innych osób po fachu by móc im pokazać jak zła­mać sys­tem.

 

Kole­jne Emmys za nami i mam wraże­nie, że z roku na rok budzą one coraz mniej emocji. Co jest o tyle ciekawe, że prze­cież oglą­damy coraz więcej seri­ali i naprawdę — tu już trud­no korzys­tać z wymów­ki Oscarów, że prze­cież „Nikt tego nie oglą­da”.  Choć może najwięk­szym prob­le­mem Emmys, jest to, że zawsze wda­ją się prze­sunięte o kil­ka sezonów do tył, jak ktoś kto roz­pac­zli­wie próbu­je nadro­bić co było ciekawego w telewiz­ji, ale wykupił tylko sub­skrypc­je HBO a hasło do Net­flixa ma od kole­gi. Jed­nocześnie ta dzi­w­na cer­e­mo­nia wręczenia nagród spraw­ia, że trze­ba sobie zadać pytanie – czy da roz­danie nagród na dys­tans ma sens. Wieczór był niewąt­pli­wie całkiem sym­pa­ty­czny i pewne pomysły naprawdę spraw­iły, że moż­na było oglą­dać cer­e­monię z przy­jem­noś­cią. Nie da się jed­nak ukryć, że brakowało tego momen­tu kiedy wywołany po raz któryś twór­ca sta­je na sce­nie, przed wszys­tki­mi swoi­mi kolega­mi po fachu i przeży­wa chwilę tri­um­fu. Ten moment jest prze­cież kluc­zowy. To spek­takl artysty­cznego spełnienia który przy­cią­ga nas najbardziej i chy­ba nie dzi­ała gdy nie ma w okol­i­cy sali pełnej ludzi gotowej klaskać.

 

0 komentarz
1

Powiązane wpisy