Home Planszówki Bogowie nie grają w kości ale mają inne rozrywki czyli bardzo udany “Palec Boży”

Bogowie nie grają w kości ale mają inne rozrywki czyli bardzo udany “Palec Boży”

autor Zwierz
Bogowie nie grają w kości ale mają inne rozrywki czyli bardzo udany “Palec Boży”

Strasznie dawno nie pisałam wam o grach plan­szowych i to nie dlat­ego, że przes­tałam w nie grać ale dlat­ego, że ilekroć siadałam by o czymś napisać to pojaw­iał się nowy tem­at. Ter­az korzys­ta­jąc z chwili chci­ałabym wam koniecznie powiedzieć o nowej grze z wydawnict­wa Fox Games – „Palec Boży”.

 

 

Od razu wam powiem, że kiedy spo­jrza­łam na olbrzymie długie pudełko z grą nie byłam przeko­nana, czy to będzie coś dla mnie. Zwłaszcza, że po pier­wszej lek­turze instrukcji (która mogła­by być odrobinę dłuższa) miałam wraże­nie, że „Palec Boży” nie trafi do mnie – bo tak dzieje się z więk­szoś­cią gier impre­zowych. No po pros­tu takie casu­alowe gry, gdzie instrukc­ja ma pięć stron częs­to okazu­ją się dla mnie nudne, a dopiero gry które tłu­maczy się praw­ie pół godziny budzą we mnie entuz­jazm. Powiem wam szcz­erze, że po pier­wszej prób­nej roz­gry­w­ce zas­tanaw­iałam się czy w ogóle ta gra do mnie trafi. A potem… potem mogę wam powiedzieć, że baw­iłam się tak dobrze jak od daw­na nie baw­iłam się przy grze plan­szowej.

 

 

Palec boży” opiera się na bard­zo prostych zasadach. Na początku wybier­amy swo­je bóst­wo, które będą reprezen­tować nasi pro­ro­cy, i którym będziemy staw­iać świą­tynie. Bóst­wa są zróżni­cow­ane – do Grec­kich, przez Egip­skie po Irlandzkie. Każde Bóst­wo ma dwus­tron­ną kartę, więc może­my grać bogiem lub boginią. Pro­roków, tem­plar­iuszy i świą­tynie reprezen­tu­ją drew­ni­ane krąż­ki w różnych kolorach o różnej wielkoś­ci i gruboś­ci. Najważniejszym ele­mentem gry jest kolorowa mata (doskonale wyko­nana, położona na stole czy podłodze nie poruszy się w trak­cie gry co jest bard­zo ważne) – to na niej trwa roz­gry­wka. Na czym ona pole­ga? Otóż każdy z graczy pstry­ka po kolei swoi­mi żet­on­a­mi pro­roków stara­jąc się trafić w zarys wysp i miast – za każdą wyspę, gdzie jesteśmy, postaw­imy świą­tynie czy zdobędziemy przewagę nad inny­mi gracza­mi dosta­je­my punk­ty. Po całej turze nasi pro­ro­cy wraca­ją do puli i zaczy­namy ich ponown­ie wysyłać w świat.

Jak sami widzi­cie gra brz­mi dość pros­to. Żeby każ­da roz­gry­wa się od siebie różniła, na początku każdej tury (w zależnoś­ci od iloś­ci graczy gra trwa trzy lub cztery tury) wybier­amy określone pra­wo jakie będzie obow­iązy­wało w danym momen­cie roz­gry­w­ki. Może ono oznaczać, że będziemy mieli ułatwione lub utrud­nione zdoby­wanie punk­tów, zdobędziemy kole­jne żetony do wyko­rzys­ta­nia albo – zmieni się sam mech­a­nizm pstryka­nia naszy­mi żet­on­a­mi. To chy­ba jest najz­abawniejszy ele­ment – bo wpły­wa bard­zo dobrze na dynamikę samej gry i cza­sem spraw­ia, że moż­na się poczuć jak­by się znów miało kil­ka lat. Jed­nocześnie to, że w każdej turze jest nowe pra­wo spraw­ia, że nawet gra­jąc w grę kil­ka razy pod rząd nigdy nie gra się w nią dokład­nie tak samo.

 

 

Choć może się wydawać, że pstrykanie drew­ni­any­mi krążka­mi po niewielkiej plan­szy jest nudne, to w isto­cie dostar­cza niesamowicie dużo zabawy. Dlaczego? Po pier­wsze – to jest jed­nak gra strate­gicz­na, gdzie nie tylko moż­na dbać o zdoby­cie włas­nych punk­tów, ale też postarać się pozbyć z plan­szy innych graczy. Czyli jed­nak nie wyłącza­my myśle­nia. Po drugie – ponieważ żetony się od siebie odbi­ja­ją cza­sem w sposób zupełnie nie możli­wy do przewidzenia zdarza­ją się bard­zo zabawne sytu­acje – ktoś próbu­je wypch­nąć two­jego pro­ro­ka poza plan­szę a zami­ast tego prze­suwa go na miejsce, gdzie może postaw­ić świą­tynie. Cza­sem, kiedy kil­ka żetonów odbi­je się od siebie dosta­je­my na plan­szy sytu­ację, której nikt nie mógł przewidzieć. Sporo jest śmiechu, kiedy jed­na oso­ba próbu­je zacza­ić się na drugą a w ostate­cznym rozra­chunku jej poma­ga.

 

Olbrzymią zaletą gry jest to, że gra się w nią naprawdę szy­bko. Jed­na roz­gry­wka potrafi trwać mniej niż pół godziny. Co jest o tyle super, że naty­ch­mi­ast moż­na roze­grać kole­jną par­tię i ode­grać się na swoich prze­ci­wnikach. Do tego zasady są na tyle proste, że naprawdę jest to gra, w którą moż­na grać z każdym. Więcej – myślę, że fakt, iż trochę rządzi nią przy­padek sprawi, że to ide­al­na pozy­c­ja do gry z dzieć­mi – bo wcale nie jest pewne, że rodz­ice od razu wygra­ją ze swoi­mi pociecha­mi. Jed­nocześnie znalazłam skargę, że gra jest nud­na – to praw­da jest nud­na, jeśli nie próbu­jesz kom­bi­nować, i grać prze­ci­wko swoim rywalom – inny­mi słowy, jeśli wszyscy grzecznie tylko pstryka­ją swoi­mi żet­on­a­mi może nie zaskoczyć. Ja grałam w nią z mężem i bratem i wojny religi­jne zaczęły się od drugiego pstryknię­cia. Było super.

 

 

No właśnie, jeśli miałabym mieć jakieś zas­trzeże­nia to do tego, że gra choć jest gry­wal­na przy dwóch osobach, tak naprawdę nabiera właś­ci­wiej dynami­ki dopiero przy trzech graczach a naprawdę ide­al­nie dzi­ała przy czterech. To o tyle zas­trzeże­nie, że gry impre­zowe częs­to rozkła­da się dla więk­szej iloś­ci osób (tu to nie zadzi­ała) a gry, w które gra się dla przy­jem­noś­ci częs­to odkła­da się też do roz­gry­w­ki w mniejszym gronie. Tu bard­zo wyraźnie widać, jak każdy dodatkowy gracz (do maksy­mal­nej 4) spraw­ia, że wszys­tko lep­iej dzi­ała i daje więcej fra­jdy. Kiedy gral­iśmy tylko z Mateuszem miałam sporo zas­trzeżeń co do dynami­ki, kiedy do gry dołączył mój brat zro­biło się dużo ciekaw­iej. Nie zmienia to fak­tu, że jak na grę, której zasady tłu­maczy się pięć min­ut i która dostar­cza naprawdę mnóst­wo radoś­ci – to niewiel­ka wada.

 

Przyz­nam szcz­erze – bywa, że gry, które przy­chodzą do mnie z wydawnictw (bo sporo do mnie ich przy­chodzi) wyciągam tylko raz – gram i odstaw­iam na półkę. Cza­sem nawet o nich nie piszę. Rzad­ko się zdarza by tak jak w przy­pad­ku „Pal­ca Bożego” – wyciągam ją dwa razy w ciągu dwóch dni i jeszcze rozmyślam – kogo by tu wciągnąć w granie (jestem pew­na, że mój tata był­by w tej grze świet­ny). Więc naprawdę – jeśli szuka­cie czegoś co może­cie dołączyć do swo­jej – zwłaszcza rodzin­nej kolekcji – to kupu­j­cie bez waha­nia. Zwłaszcza, że cena (poniżej 100 zł w wielu sklepach) w sto­sunku do jakoś­ci wyko­na­nia jest naprawdę bard­zo korzyst­na.

 

 

 

 

Ps: Grę przesłało mi wydawnict­wo Fox Games.

 

Ps2: Wśród skarg na grę miała się pojaw­ić początkowo uwa­ga o braku znaczników punk­tacji. Na całe szczęś­cie po jed­nej roz­gry­w­ce okaza­ło się, że znaczni­ki są tylko po pros­tu na nich usi­adłam.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy