Home Seriale Cierpienia młodych łyżwiarzy czyli o Spinning Out

Cierpienia młodych łyżwiarzy czyli o Spinning Out

autor Zwierz
Cierpienia młodych łyżwiarzy czyli o Spinning Out

Nie wiem, czy kiedykol­wiek wam o tym pisałam, ale abso­lut­nie uwiel­bi­am łyżwiarst­wo fig­urowe. Nie jestem żad­ną spec­jal­istką, ale raczej zagorza­łą kibicką, która jest gotowa wstać wcześnie rano by oglą­dać między­nar­o­dowe zawody, i która na przestrzeni lat miała swoich ulu­bionych zawod­ników i zawod­nicz­ki. Stąd, kiedy Net­flix wrzu­cił ser­i­al „Spin­ning out” poświę­cony łyżwiarst­wu fig­urowe­mu, naty­ch­mi­ast rzu­ciłam się na tą pro­dukcję z duży­mi nadzie­ja­mi i dużym entuz­jazmem.

 

 

Zdję­cie: Chris­tos Kalohoridis/Netflix

 

Pro­dukc­ja opowia­da o Kat Bak­er – młodej dobrze zapowiada­jącej się łyżwiarce, która miała prz­er­wę w kari­erze spowodowaną kon­tuzją – w cza­sie jed­nego ze skoków upadła tak nieszczęśli­wie, że uszkodz­iła sobie koś­ci cza­sz­ki. Po ura­zie fizy­cznie nie pozostał ślad, ale dziew­czy­na wciąż bory­ka się z blokadą psy­chiczną i boi się skakać.  Tym­cza­sem jej młod­sza sios­tra Ser­e­na – która także ćwiczy łyżwiarst­wo, ma nowego tren­era, i Kat pode­jrze­wa, że ich relac­je są nieco za bliskie. Jej argu­men­ty nie trafi­a­ją jed­nak do mat­ki obu dziew­czyn – Car­ol, byłej łyżwiarce, która musi­ała zrezyg­nować z kari­ery, z powodu ciąży z Kat i do dziś jej tego do koń­ca nie wybaczyła. W tle zaś mamy kil­ka postaci dru­go­planowych takich jak Justin, nieco rozwydr­zony i zamożny, chłopak, który jest jed­nocześnie łyżwiarzem, spec­jal­izu­ją­cym się w parach sportowych, Aman­da, solist­ka i przy­jaciół­ka Kat, zma­ga­ją­ca się z kon­tuzją, czy Mar­cus chłopak, który co praw­da nie jeździ na łyżwach ale jest doskon­ałym i dobrze zapowiada­ją­cym się nar­cia­rzem.

 

Choć ser­i­al mógł­by spoko­jnie pozostać w świecie zawodów sportowych, kon­tuzji (licznych i krwawych) czy rywal­iza­cji, to jed­nak niekoniecznie samo łyżwiarst­wo zna­j­du­je się w cen­trum zain­tere­sowa­nia twór­ców. Dużo bardziej intere­su­je jest prob­lem, który łączy Kat i jej matkę – Car­ol, czyli choro­ba dwu­biegunowa. Obie bohater­ki są właś­ci­wie cały czas na grani­cy ponownego zała­ma­nia i pogrąże­nia się albo w manii, albo w depresji. Car­ol jest pod tym wzglę­dem zde­cy­dowanie bardziej niesta­bil­na i bardziej skłon­na do porzuce­nia zaży­wa­nia leków, ilekroć w jej życiu pojaw­ia się wiz­ja lep­szego czy ciekawszego życia. Z kolei Kat ma w głowie wspom­nie­nie swo­jego ostat­niego zała­ma­nia, co nie przeszkadza jej w chwili, w której poczu­je się lep­iej zrezyg­nować z leków.

 

Zdję­cie: Chris­tos Kalohoridis/Netflix

 

Z jed­nej strony – dobrze, że prob­lem choro­by dwu­biegunowej i jej wpływ na codzi­enne życie jest pokazany w seri­alu i to na pier­wszym planie. Ważne jest też to, że Kat nie jest defin­iowana tylko przez swo­je zaburze­nie – ostate­cznie wciąż jest łyżwiarką i nigdzie nie pojaw­ia się sug­es­tia, że jest gorsza od innych z powodu przyj­mowanych leków. Z drugiej strony – to jest pro­dukc­ja, która z prob­lematy­ki zaburzeń psy­chicznych korzys­ta w sposób bard­zo sen­sacyjny. Przyj­mowanie i odstaw­ian­ie leków stanowi do pewnego stop­nia główną oś nar­ra­cyjną, zaś sama wiz­ual­iza­c­ja stanu manii bard­zo pasu­je do tego co zwyk­le widz­imy w kinie czy telewiz­ji, a co nie zawsze jest zgodne z codzi­en­ną egzys­tencją osób z dwu­biegunówką. Pod tym wzglę­dem, trud­no mi jed­nak jed­noz­nacznie ocenić ser­i­al. Bo tak – z jed­nej strony moim zdaniem jest pełen stereo­typów, z drugiej rzeczy­wiś­cie pokazu­je, że choro­ba dwu­biegunowa nie jest jedyną cechą bohater­ki. No i nie jest to postać na trzec­im czy czwartym planie, ale kluc­zowa dla całej his­torii.

 

Zostawmy jed­nak na boku tą prob­lematykę i wróćmy na chwilę do łyżwiarst­wa. Ser­i­al zgod­nie z założe­niem pro­dukcji rozry­wkowych przekonu­je nas, że właś­ci­wie co chwilę ktoś doz­na­je na lodzie kosz­marnej kon­tuzji. I wiecie – nikt się po pros­tu nie przewraca czy nie obi­ja, tylko krew, zła­ma­nia i niemalże pan­de­mo­ni­um. Ja wiem, że łyżwiarst­wo jest sportem kon­tuzyjnym, ale tu bard­zo widać trend do pokazy­wa­nia sportów jako dra­maty­cznie, dra­maty­cznych. Dru­ga sprawa, która mnie oso­biś­cie niesamowicie rozbaw­iła to ta łat­wość z jaką bohater­ka prze­chodzi od łyżwiarst­wa solowego do łyżwiarst­wa w parach. Co więcej, mamy do czynienia z dziew­czyną, która bała się skakać a decy­du­je się na pary sportowe. No tam skakanie jest zde­cy­dowanie nieod­zowne, a sko­ki wyrzu­cane na pewno nie są bez­pieczniejsze niż solowe. No ale – nie chodzi prze­cież o real­izm tylko dra­maturgię. Jak wiado­mo, nikt nie wierzy, że sport może być dra­maty­czny, jeśli pokaże się go w sposób real­isty­czny.

 

Zdję­cie: Chris­tos Kalohoridis/Netflix

 

Jed­nym z obow­iązkowych ele­men­tów takiej nar­racji jest uczu­cie rodzące się pomiędzy Kat a jej part­nerem – jak wiado­mo, dwo­je osób nie może prze­by­wać ze sobą w takiej bliskoś­ci tak dłu­go i nie roman­sować. Ten schemat myśle­nia o parach sportowych czy tanecznych, w łyżwiarst­wie, bywa bard­zo powierz­chowny i zgub­ny. W parach częs­to tańczy rodzeńst­wo, cza­sem po pros­tu dobrzy przy­ja­ciele czy zna­jo­mi z pra­cy. Jed­ną z moich ulu­bionych częś­ci łyżwiarst­wa fig­urowego jest spo­ra doza aktorstwa, i rzeczy­wiś­cie cza­sem moż­na przysiąc, że łyżwiarzy coś łączy, ale tak naprawdę to tylko odpowied­nio zagrane emoc­je. Kiedy się grze­bie w biografi­ach częs­to okazu­je się, że wcale bycie w związku nie jest obow­iązkowe i powszechne. No ale jed­no rzeczy­wis­tość a drugie nasze fil­mowe marzenia. Wiado­mo, że chce się wierzyć, że dwo­je ludzi, którzy są tak blisko siebie są razem. I ser­i­al się wpisu­je w ten schemat myśle­nia o parach na lodzie. Niekoniecznie to przeszkadza, ale mnie bardziej bawi niż wzrusza.

 

Jeśli chodzi o pokazy­wanie łyżwiarst­wa to widać jak z odcin­ka na odcinek twór­cy tracą zain­tere­sowanie tym co dzieje się na lodzie, na rzecz tego co dzieje się poza nim. Pro­dukc­ja ma sporo wątków pobocznych, wzię­tych z takiej typowej pro­dukcji dla nas­to­latków. Nie jest to ani lep­sze, ani gorsze od wielu podob­nych pro­dukcji, gdzie bohaterowie co chwilę przeży­wa­ją mniejsze i więk­sze dra­maty rodzinne i ser­cowe. Pod sam koniec sezonu pojaw­ia się jeden ciekawy wątek (nie chcę spoilerować) i jestem ciekawa jak potrak­tu­ją go sce­narzyś­ci. O ile dostaną dru­gi sezon (do którego ser­i­al zde­cy­dowanie prowadzi, ale patrząc na mieszane oce­ny nie byłabym taka pew­na, że go szy­bko dostaniemy).  Poza tym jed­nak jak zwyk­le – rodz­ice mają wyma­gania, dzieci mają własne plany, ktoś nie doce­nia tego co ma, ktoś przece­nia swo­je możli­woś­ci itp. Więk­szość pokazanych tu sporów i prob­lemów już gdzieś widzieliśmy.

 

zdję­cie: Chris­tos Kalohoridis/Netflix

 

Nie oglą­da się tego źle, i nawet niek­tóre wąt­ki są całkiem intere­su­jące i ory­gi­nalne (świet­na postać rosyjskiej tren­er­ki, która żału­je, że wiele lat temu nie związa­ła się ze swo­ją koleżanką z drużyny łyżwiarskiej) choć całość spraw­ia wraże­nie jak­by się to już w jakiejś formie gdzieś widzi­ało.  Zwłaszcza postać Kat – dziew­czyny, która jest zagu­biona, zbun­towana i bard­zo uzdol­niona, przy­pom­i­na bohater­ki i bohaterów różnych his­torii o bun­town­ikach bez powodu. Nieco ciekawszy jest jej part­ner Justin, który niby jest typowym, zamożnym utracjuszem, ale kiedy dochodzi do kwestii związanych z łyżwiarst­wem to widać, że naprawdę zależy mu na sukce­sie i porząd­nym treningu. To jest miła odmi­ana, bo zwyk­le seri­ale idą w stronę chłopaków, którzy są zdol­ni, ale zupełnie im nie zależy. Ciekawa jest też postać Mar­cusa, który jest chłopakiem z zamożnej i uprzy­wile­jowanej czarnoskórej rodziny, ale żyje z traumą tego jak społeczeńst­wo nieufnie trak­tu­je wybi­ja­jące się jed­nos­t­ki. Wątek, gdzie zas­tanaw­ia się czy powinien zwracać na siebie uwagę, bo boi się, że zostanie potrak­towany jako ktoś kto przyszedł z zewnątrz i nie pasu­je, dość dobrze pokazu­je jak wyso­ka pozy­c­ja społecz­na nie zawsze chroni przed rasizmem.

 

Zdję­cie: Chris­tos Kalohoridis/Netflix

 

Ostate­cznie ser­i­al pozostaw­ił mnie z bard­zo mieszany­mi uczu­ci­a­mi. Na pewno oglą­dało się go bard­zo dobrze, cały sezon pochłonęłam w dwa dni. Z drugiej – mam wraże­nie jak­by żaden z wątków – czy to choro­ba dwu­biegunowa, czy to pro­fesjon­al­ny sport i związane z nim poświęce­nia i wyrzeczenia nie został potrak­towany z odpowied­nią uwagą. Ser­i­al chce opowiedzieć o bard­zo wielu rzeczach na raz, ale co chwilę traci z oczu któryś ze swoich tem­atów, bo być może jest ich nieco zbyt wiele. Także wiz­ual­nie mam zas­trzeże­nia, bo w pewnym momen­cie po pros­tu w seri­alu o łyżwiarzach i łyżwiarkach jest za mało jeżdże­nia na łyżwach. Poza tym – to jest zabawne – ser­i­al na pewno obe­jrzą fani łyżwiarst­wa fig­urowego a stro­je bohaterów w pewnym odcinku są niemal jeden do jed­nego ściąg­nięte z tych które nosili Tes­sa Virtue i Scott Moir na ostat­niej olimpiadzie. Niek­tórzy mogą to potrak­tować jako mrug­nię­cie do widzów, ale co to za mrug­nię­cie, gdy ścią­gasz stro­je najbardziej znanej pary, której pop­u­larność wykracza daleko poza krąg wiel­bi­cieli łyżwiarst­wa. Za to rzeczy­wiś­cie ciekawe jest, że w jed­nej z trze­cio­planowych ról pojaw­ia się John­ny Weir. Nie spodziewałam się go zobaczyć w seri­alu.

 

Nie wiem jaki jest mój ostate­czny werdykt. Chy­ba ostate­cznie wolę oglą­dać po pros­tu zawody łyżwiarst­wa. Więcej tam prawdzi­wych emocji i mniej fab­u­larnych klisz. No ale nie ukry­wam – jeśli będzie dru­gi sezon na pewno obe­jrzę, bo jestem sła­ba i jak pokażesz mi łyżwy na ekranie to już mnie masz.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy