Home Planszówki Jasno sprecyzowane cele życiowe czyli o “Ubongo Lines”

Jasno sprecyzowane cele życiowe czyli o “Ubongo Lines”

autor Zwierz
Jasno sprecyzowane cele życiowe czyli o “Ubongo Lines”

Jeśli śledzi­cie mnie w Internecie wystar­cza­ją­co dłu­go, wiecie, że kocham gry plan­szowe. Pole­cam wam zwyk­le te, w które mogę grać bez koń­ca, w których – nie ukry­wam, jestem całkiem dobra. Ale dziś chcę wam powiedzieć o grze, w którą prze­gry­wam z krete­sem. I za każdym razem chcę jeszcze raz. Dziś opowiem wam o „Ubon­go Lines”

 

Seria gier “Ubon­go” (zapro­jek­towanych przez Grze­gorza Rejcht­mana) jest chy­ba jed­ną z najpop­u­larniejszych w Polsce, jeśli nie na świecie. Nie mam praw­ie zna­jomych, u których na półce nie stała by któraś z wer­sji Ubon­go – czy to pod­sta­wowa, czy 3D czy Junior. Wcale mnie to nie dzi­wi – to gra o prostych zasadach, wcią­ga­ją­ca i ide­al­na zarówno na wiec­zo­ry ze zna­jomy­mi jak i na rodzinne granie. Ubon­go to gra którą się po pros­tu ma, bo zawsze jest dobry moment żeby zagrać.

 

 

Jed­nocześnie – olbrzymim plusem “Ubon­go” jest właśnie to o czym wspom­ni­ałam – to ros­ną­ca rodz­i­na gier, gdzie co chwilę pojaw­ia się coś nowego. Dzię­ki czemu moż­na albo zacząć swo­ją kolekcję albo zdobyć nowy wari­ant znanej gry, jeśli ten który mamy w domu wyda­je się nam już zbyt zna­jomy. „Ubon­go Lines” to najnowsze dziecko w tej rodzinie. Pozornie zasady nie zmieni­a­ją się bard­zo – wciąż musimy ułożyć wzór z ele­men­tów. W isto­cie jed­nak – roz­gry­wka jest moim zdaniem jeszcze bardziej wciągająca.

 

W „Ubon­go Lines” jak zwyk­le liczą się dwie rzeczy – to jak szy­bko uda się nam ułożyć wylosowany wzór oraz to ile kle­jnotów zbierze­my. Zbieranie kle­jnotów to moja ukochana część gry ponieważ po pier­wsze – kle­jnot dosta­je nawet ostat­ni z czterech graczy (czyli najczęś­ciej ja) ale też dlat­ego, że kolorowe krysz­tał­ki to jeden z najład­niejszych ele­men­tów gry. A jak wiecie mam olbrzymią słabość do gier pięknie wydanych. Zbieranie kle­jnotów oczy­wiś­cie idzie nam łatwiej jeśli szy­b­ciej potrafimy ułożyć wylosowany wzór.

 

 

Oczy­wiś­cie twór­cy gry zda­ją sobie sprawę, że nie wszyscy są równie genial­ni i szy­bko myślą­cy (tak musieli wziąć pod uwagę dzieci i oso­by które nad ksz­tał­ta­mi myślą tyle co ja) i wybier­a­jąc kar­ty z zada­ni­a­mi mamy do wyboru cztery poziomy trud­noś­ci. To jest olbrzy­mi plus bo dzię­ki temu – jeśli mamy nowych i bardziej doświad­c­zonych graczy, dzieci i rodz­iców, kogokol­wiek i Kasię – to szanse są bardziej wyrów­nane. Poza tym, dzię­ki temu gra trochę przy­pom­i­na tą kom­put­erową gdzie „odblokowu­je się” kole­jne etapy.

 

Czym „Ubon­go Lines” różni się od swoich poprzed­ników? Przede wszys­tkim musimy ułożyć nasz wzór w dwóch warst­wach – mamy do tego spec­jalne plas­tikowe kloc­ki (co jest moim zdaniem aku­rat dobre bo dzię­ki temu gra ma dłuższą żywot­ność) i oczy­wiś­cie jak zwyk­le – pod­powiedzi na kar­tach z których ele­men­tów powin­niśmy sko­rzys­tać. Ta zmi­ana może się wydawać bard­zo niewiel­ka, ale w isto­cie – jest dokład­nie tak jak mówi napis na pudełku – nie takie proste są te lin­ie proste. Choć może to  mój prob­lem z trójwymi­arowym myśle­niem się odzywa.

 

 

Wielokrot­nie pisałam, że bard­zo cenię sobie gry, które mają określony czas roz­gry­w­ki – w przy­pad­ku „Ubon­go Lines” to dziewięć rund. Więcej po pros­tu nie będzie, co przy­nam­niej w kon­tekś­cie moich nawyków związanych z gra­mi, zachę­ca mnie by wyj­mować ją częś­ciej – właśnie wtedy kiedy mam ogranic­zony czas na grę (jasne gracze mogą się dłużej zas­tanaw­iać nad jakimś wzorem ale z mojego doświad­czenia – roz­gry­wka zamy­ka się tak w pół godziny). Do tego jak w przy­pad­ku wszys­t­kich gier z cyk­lu – może­my grać ze zna­jomy­mi (do czterech osób) ale też – może­my zagrać sami – po pros­tu nastaw­ia­jąc zegarek na określony czas i stara­jąc się w tym cza­sie ułożyć jak najwięcej wzorów. Niewiele gier daje szan­sę by baw­ić się solo, więc tu też Ubon­go ma u mnie olbrzymiego plusa.

 

Jak mówiłam – nie jestem dobra w Ubon­go. Chy­ba nigdy w życiu nie skończyłam układać swo­jego wzoru jako pier­wsza, zwyk­le jestem trze­cia, bard­zo czeto czwarta.  Nie zmienia to jed­nak mojego pode­jś­cia do gry – zawsze daje mi mnóst­wo radoś­ci, zawsze jak ktoś pro­ponu­je żeby w nią zagrać to czu­je rados­ną emocję – że może ter­az się uda. To jest olbrzy­mi plus gry – nie trze­ba być w nią najlep­szym by ją pol­u­bić – zwłaszcza że ma ten świet­ny mech­a­nizm gdzie nagrodę dosta­ją wszyscy gracze a nie tylko ten pierwszy.

 

 

Ubon­go Lines” to zde­cy­dowanie gra rodzin­na – moż­na do zabawy wciągnąć dzieci od ośmiu lat. Jeśli jed­nak macie młod­sze pociechy albo jeśli chce­cie wychować przyszłych mis­trzów gry to pole­cam rzu­cić okiem na te gry z serii które są przez­nac­zone dla dzieci­aków już w wieku przed­szkol­nym czyli „Ubon­go 3D Junior” – to gry które mają podob­ne zasady do zwykłego Ubon­go ale są po pros­tu łatwiejsze. Ja sobie z nimi radzę więc wasz pię­ci­o­latek nie powinien mieć problemu.

Kiedy pier­wszy gracz skończy układać swój wzór musi krzyknąć “Ubon­go!” i przestaw­ić klep­sy­drę dając pozostałym grac­zom zaled­wie min­utę na ukończe­nie swo­jego wzoru. Wyz­nam wam szcz­erze – jeszcze nigdy nie byłam tym graczem. Ale wierzę, że przyjdzie mój dzień. Och jak słod­ko będzie brzmi­ało wtedy to „Ubon­go”. I właśnie dlat­ego uwiel­bi­am tą grę, mam dzię­ki niej jeszcze jakieś spre­cy­zowane życiowe cele.  Jak wiele osób zna­cie które mogą to o sobie powiedzieć.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy

situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online