Home OgólnieZróbmy sobie krzywdę czyli o rozkoszach gotowania na ekranie

Zróbmy sobie krzywdę czyli o rozkoszach gotowania na ekranie

autor Zwierz

Hej

Mam drobną słabość. Oczywiście nie jedną. Uwielbiam prgramy kulinarne ale tylko niektre. Dokładniej jeden. Moim absolutnie ukochanym programem jest Hell’s Kitchen. Pomysł jest prosty – bierze się kilkanaścioro kucharzy którzy nigdy nie pracowali w restauracji pracujące na zasadzie takiej że wszystko przygotowuje się od razu przy zamówieniu ( nie miejsce złudzeń większość restauracji coś wam odgrzewa a nie gotuje) i każe im się pracować razem w kuchni i rywalizować między sobą. Co tydzień odpada jedna osoba a zwyciesca dostaje własną restaurację. Aby nikt nie czuł się zbyt dobrze nad glowami biednych uczestników stawia się wybitnego szefa kuchni o koszmarnym charakterze który nie toleruje glupoty niesubordynacji i braku profesjonalizmu. Progarm wciąga więc radzę oglądać go tak jak ja – wszystkie odcinki po kolei już po zakończeniu emisji. To niesamowite jaki szacunek do kucharzy i jedzenia wytwarza się w człowieku kiedy ogląda się ten program. Jenocześnie trzeba przyznać tym na co się czeka jest porażka. Profesjonalny kucharz nie umiejący ugotować makaronu – cudownie, nauczycielka gotowania który nie zna się na niczym – jeszcze lepiej. Oczywiście programy takie jak ten to jak określają anglicy guilty plesures – czyli sprawianie sobie przyjemności cudzym kosztem. nie mniej jednak polecam – po obejżeniu tego programu wie się jedno – po pierwsze – dlaczego dobrzy kucharze są tak poważani i drugie – dlaczego warto robić wszystko żeby nie zostać kucharzem.

Powiązane wpisy