Home Internet Zwierza nieporadnik blogowy czyli z prelekcji do notki : Jak blogować o kulturze

Zwierza nieporadnik blogowy czyli z prelekcji do notki : Jak blogować o kulturze

autor Zwierz

Hej

Zas­tanaw­ial­iś­cie się kiedyś nad tym co to znaczy upraw­iać blogerst­wo ekstremalne? Zwierz też nigdy nad tym nie rozmyślał ale wyda­je mu się, że spoko­jnie może­my założyć że tworząc tą notkę na kory­tarzu pociągu Toruń Warsza­wa zwierz wpisu­je się w  grono uczest­ników tego sportu ekstremal­nego. Wszys­tko zaś po to byś­cie moi drodzy czytel­ni­cy mieli co czy­tać gdy w końcu ster­any zwierz dotrze do mias­ta stołecznego.  Zwierz postanow­ił spełnić pojaw­ia­jące się w częś­ci komen­tarzy i na face­booku życze­nie by udostęp­nić wam swo­je prze­myśle­nia na tem­at blo­gowa­nia o kul­turze. Zwierz zawarł je w prezen­tacji, która jed­nak składała się wyłącznie z haseł pod­powiada­ją­cych zwier­zowi o czym ma mówić.  Zwierz wie, że to pewne odstępst­wo od zwycza­jowej tem­aty­ki blo­ga ale ponoć należy wyrówny­wać nie równoś­ci geograficzne i brak możli­woś­ci słucha­nia zwierza na żywo.

Niech będzie to nasza myśl przewodnia

Zwierz uważa że blo­gowanie o kul­turze nie kończy się na wyborze tem­atu. Pop­u­larnie uważa się, że blo­gi o kul­turze to te, które zaj­mu­ją się książka­mi, fil­ma­mi, seri­ala­mi czy  muzyką. Zwierz  przy­chy­la się do tego tropu ( nie jest zwolen­nikiem uznawa­nia za kul­tur­alne blo­gi, które przekonu­ją nas że wszys­tko jest kul­turą) choć wyda­je mu się, że każdy bloger kul­tur­al­ny powinien starać się choć trochę mieszać poruszaną tem­atykę – jasne jest że każdy blog nat­u­ral­nie ciąży ku temu co najbardziej intere­su­je auto­ra (w przy­pad­ku zwierza jest to film) ale bard­zo trud­no cią­gle blo­gować na jeden tem­at nie popada­jąc w znudze­nie i rutynę. Jed­nak zwierz uważa że do tem­aty­ki należy dodać jeszcze kole­jne wyznaczniki.

Po pier­wsze kwest­ie przed­staw­ia­nia swoich poglądów i argu­men­tów. Zwierz jest zda­nia, że blo­gowanie o kul­turze wyma­ga od piszącego dużo więk­szej świado­moś­ci dlaczego jest zwolen­nikiem takiej a nie innej opinii – jeśli film się nie podo­ba należy więc być świadomym nie tylko argu­men­tów prze­ciw ale także argu­men­tów strony prze­ci­wnej – cho­ci­aż­by po to by móc je wyprzedz­ić czy zbić w sposób inteligent­ny i elok­went­ny.  Nie oznacza to, że każde nasze zdanie musi być wyważone ale każde powin­no być rozważone.

 Podob­ne wyma­gania zwierz staw­ia komen­ta­torom   mówi się, że nie da się opanować czytel­ników czy komen­tu­jącej tłuszczy ale to nie praw­da.  Autor blo­ga może wer­bal­nie (po pros­tu napisać) lub nie wer­bal­nie (atmos­ferą wokół blo­ga) narzu­cić czytel­nikom pewien poziom wymi­any zdań. Inter­net pełen jest miejsc gdzie roz­mowa o wyt­worach kul­tu­ry pop­u­larnej jest bezpro­duk­ty­wnym prz­erzu­caniem się co raz to bardziej wyrafi­nowany­mi wyzwiska­mi – tym­cza­sem prowadząc blo­ga o kul­turze powin­no stworzyć się miejsce gdzie możli­wa jest wymi­ana zdań i opinii– zdaniem zwierza nie jest to pos­tu­la utopi­jny i wcale nie koniecznie trze­ba go osią­gać kasowaniem komen­tarzy i banowaniem uczest­ników. Cza­sem wystar­czy sama postawa blogera  i ton w jakim odpowia­da on na komen­tarze uczestników.

Ostat­nia kwes­t­ia to język – zwierz wie, że w przy­pad­ku blo­ga bez przecinków i z błę­da­mi ortograficzny­mi teo­re­ty­cznie wypowiadanie się o języku jest poważnym naduży­ciem. Ale  zwierz nie uważa by nie był to prob­lem wart poruszenia.  Od blo­ga o kul­turze należy wyma­gać nieco więcej językowo – tam gdzie jest angl­i­cyzm moż­na wstaw­ić słowo w języku pol­skim, zami­ast po raz kole­jny pisać „nietuzinkowy” czy „Kul­towy” poszukać innego określe­nia. Baw­ić się słowem , starać się pisać na tyle dobrze by nawet tekst który nie intere­su­je czytel­ni­ka ze wzglę­du na tem­at zain­tere­sował go ze wzglę­du na to jak jest napisany. W końcu pisząc o kul­turze wpisu­je­my się w dłu­gi ciąg lit­er­ac­kich, fil­mowych i teatral­nych kry­tyków którzy pokaza­li, że moż­na pisać jed­nocześnie dow­cip­nie, złośli­wie, aut­en­ty­cznie i lit­er­acko pięknie.

Tu następu­je moment kiedy każdy kto blogu­je o kul­turze (czy chce dopiero zacząć) musi stanąć oko w oko z pię­cioma problemami.

 

Po pier­wsze: Dla kogo chce pisać

Zwierz wydzielił pięć rodza­jów czytel­ników , którzy jed­nak nie muszą być trak­towani rozłącznie. Moż­na starać się dotrzeć do więcej niż jed­nej grupy, moż­na część postów  kierować do jed­nego rodza­ju część do drugiego moż­na w końcu – co stanie się oczy­wiste dalej – zad­bać jedynie o jed­nego najważniejszego czytelnika.

Pier­wszy rodzaj blogów to te kierowane do ekspertów – w przy­pad­ku kul­tu­ry oznacza to, że zakładamy z góry, że niczego nie musimy tłu­maczyć  — wszyscy wszys­tko widzieli, czy­tali i są na tyle dobrze zori­en­towani by bez trudu rozpoz­nać cytaty i naw­iąza­nia. Takie blo­gi rzecz jas­na zawęża­ją liczbę czytel­ników ale pozwala­ją pisać nam bez skrępowa­nia  o tem­at­ach w których sami czu­je­my się biegli. Zwierz zwró­cił uwagę, że ten sposób pisa­nia częs­to przyj­mu­ją blogerzy piszą­cy o grach.

Po drugie moż­na pisać dla fanów – tu zwierz czu­je się w obow­iązku przy­wołać znakomi­ty wpis na 221 Bak­er Street gdzie doskonale opisano jak dopa­sować język blo­ga do fanów – sporo naw­iązań, fraz czy gifów zrozu­mi­ałych dla czytel­ników którzy żyją w tej samej sferze odniesień  — oso­ba z zewnątrz nie posługu­ją­ca się równie sprawnie tym językiem może się poczuć zniechę­cona ale – o czym nie należy zapom­i­nać – może się także poczuć zain­try­gowana – co zawsze  należy trak­tować na plus.

Kole­jny rodzaj czytel­ni­ka to czytel­nik niezori­en­towany – dla niego bloger sta­je się prze­wod­nikiem w świecie wybranej przez siebie dzi­ał­ki kul­tu­ry, każdy blog jest po częś­ci dla niezori­en­towanych ale może­my przyjąć na siebie ten obow­iązek w mniejszym lub więk­szym zakre­sie. Zwierz uważa, że prowadzi blog po częś­ci dla ludzi ciekawych a niezori­en­towanych i odkry­wa czy tłu­maczy wybrane frag­men­ty kul­tu­ry popularnej.

Innym rodza­jem czytel­ników są zna­jo­mi – zwierz ma tu na myśli zarówno tych zna­jomych właś­ci­wych jak i naby­wanych prze z lata zna­jomych blo­gowych czy inter­ne­towych. W przy­pad­ku pisa­nia do zna­jomych czy o zna­jomych należy zdaniem zwierza zachować równowagę – oczy­wiś­cie zawsze moż­na prowadz­ić blog bard­zo moc­no spro­filowany pod ludzi których znamy i lubimy ale wtedy trze­ba się liczyć z tym, że czytel­nik poczu­je się obco. Nie oznacza to jed­nak że nie należy wdawać się w dyskusję, polemi­ki czy prz­erzu­canie się infor­ma­c­ja­mi – tu kwes­t­ia pole­ga raczej na proporcjach.

Ostat­nim najważniejszym czytel­nikiem jest autor blo­ga — Nigdy nie należy o nim zapom­i­nać.  Całkiem sporo blogów pow­sta­je ponieważ bloger nigdzie w sieci nie może znaleźć miejs­ca w którym mógł­by poczy­tać  o intere­su­ją­cych go wyt­worach kul­tu­ry. Stąd też jeśli włas­ny blog przes­ta­je być takim miejscem (np. z powodu koni­unk­tu­ry na inne tem­aty) wtedy należy moc­no kwest­ię blo­gowa­nia prze­myśleć. Na blogu powin­ny być bowiem obec­ne przede wszys­tkim te treś­ci, które sami chcielibyśmy przeczy­tać. Nawet jeśli intere­su­ją tylko nas. Inni czytel­ni­cy są dodatka­mi do najważniejszego czytel­ni­ka czyli nas, nie zaś wład­ca­mi treści.

Drugie pytanie jakie musi sobie zadać bloger to o czym będzie pisać.

Zdaniem zwierza należy pamię­tać, że samo przepisy­wanie wiado­moś­ci z por­tali to nieco za mało. Nie chodzi nawet o to, że nie wyma­ga to wysiłku intelek­tu­al­nego, ale o to, że nie wyróż­nia naszego blo­ga na tle innych. To co przy­cią­ga czytel­ników to nie sama wiado­mość (do znalezienia na ofic­jal­nych por­ta­lach) ale nasz komen­tarz. Nie ma nic złego w wpisa­niu let­nich pre­mier kinowych o ile pamię­tamy by powiedzieć czytel­nikom co sami o nich sądz­imy i dlaczego wybral­iśmy te a nie inne.

Podob­nie rzecz ma się z recen­z­ja­mi. Zwierz jest przeko­nany, że nikt nie wchodzi na blog zwierza bo chce przeczy­tać jakąś recen­zję dajmy na to Pacif­ic Rim. Ludzie wchodzą na blog zwierza żeby przeczy­tać co zwierz myśli o Pacif­ic Rim. Oznacza to, że zami­ast poszuki­wać tej  mity­cznej obiek­ty­wnoś­ci należy odpowied­nio zbal­an­sować treść recen­zji tak by czytel­nik wiedzi­ał, że nie czy­ta tek­stu ze skrzy­deł­ka książ­ki czy opakowa­nia DVD ale naszą oso­bistą opinię – uksz­tał­towaną przez wiedzę, doświad­cze­nie, inne obe­jrzane filmy. To niesły­chanie ważne by nigdy o tym nie zapom­i­nać i by nie kopi­ować recen­zji  z por­tali gdzie zwyk­le jakieś 90% zosta­je poży­c­zone z mate­ri­ałów marketingowych.

Kwest­ią dyskusyjną jest odpowiedź na pytanie o szy­bkość infor­ma­cji. W przy­pad­ku blogów poświę­conych kul­turze pop­u­larnej paradok­sal­nie czas bywa wszys­tkim. Wys­tęp Miley Cyrus na  MTV moż­na sko­men­tować tylko w bard­zo określonym oknie, film recen­z­ja fil­mu pod koniec jego obec­noś­ci w kinach spełni już zupełnie inne zadanie niż w dniu pre­miery. Zwierz niema tu jed­nej odpowiedzi – cza­sem opła­ca się włączyć do dyskusji późno (wyraz­ić ostat­nią najbardziej wyważoną opinię) cza­sem opła­ca się wedrzeć jako pier­wszym – sta­jąc się punk­tem odniesienia dla cud­zych rozmów. Zwierz stał się benefic­jen­tem zarówno jed­nego jak i drugiego sposobu pisa­nia i skła­nia się do tego by jed­nak trzy­mać rękę na pulsie i zegarku i niekiedy pisać z nastaw­ie­niem na to by być pier­wszym. Zwierz  czynił tak w przy­pad­ku 2 sezonu Sher­loc­ka wychodząc z założe­nia, że ti czytel­ni­cy chcą naty­ch­mi­as­towego odzewu ze strony blogera.

Tu pow­sta­je pytanie o treś­ci kon­trow­er­syjne. Zwierz nie będzie przed wami ukry­wał – treś­ci kon­trow­er­syjne sprzeda­ją się najlepiej. Ale jed­nocześnie mogą ciążyć blogerowi i co ważne szy­bko się zdeza­k­tu­al­i­zować. Zwierz nie wsty­dzi się tych wpisów które okaza­ły się kon­trow­er­syjne (Np. wpis o Bejbi bLues które zwierz nadal uważa za film abso­lut­nie fatal­ny) ale nie będzie ukry­wał, że czy­tanie zamieszc­zonych pod nimi komen­tarzy nie należy do przy­jem­nych. Zresztą kon­trow­er­s­ja żyje krótko, z kolei niekiedy tek­sty wyważone krążą po Internecie jako ważny głos w dyskusji dłu­go po tym jak umarły wszys­tkie proste  kon­trow­er­sje. Zwierz jest zda­nia, że jeśli nasza opinia jest szcz­era ale kon­trow­er­syj­na nie ma się co wahać i trze­ba pisać. Nie należy nato­mi­ast na siłę szukać kon­trow­er­sji bo dobrego blo­ga  na nich nie zbudujemy.

Kole­jne dwie kwest­ie są ze sobą moc­no związane.  Otóż nieza­leżnie o czym pisze­my blo­ga zawsze może­my raz na jak­iś czas napisać o czymś innym. Tem­at nigdy nie powinien być naszym panem – oczy­wiś­cie nie należy robić odstępstw zbyt częs­to ale jeśli w naszym i wydarzyło się coś o czym bard­zo chce­my poin­for­mować czytel­ników to powin­niśmy  to zro­bić. Czytel­ni­cy paradok­sal­nie z entuz­jazmem przyj­mu­ją kiedy ich piszą­cy cią­gle o tym samym bloger pokaże swo­ją inną twarz czy zain­tere­sowanie inną tematyką.

 Tu ponown­ie pojaw­ia się dru­ga kwes­t­ia – cza­sem chce­my napisać o czymś w czym nie czu­je­my się wystar­cza­ją­co moc­ni. Być może nawet nieco niekom­pe­tent­ni. Nie oznacza to, że nie może­my o tym napisać. Pisząc o kul­turze zawsze ślizgamy się po grani­cy niekom­pe­tencji bo zawsze jest ktoś kto widzi­ał, czy­tał czy po pros­tu wie więcej od nas. Waż­na tu jest przede wszys­tkim ucz­ci­wość. Z doświad­czeń zwierza wyni­ka, że jeśli czytel­nik zostanie poin­for­mowany, że nie czy­ta opinii eksper­ta to  będzie na tyle kumaty by nie wyma­gać opinii eksper­ta Zresztą nie zawsze czytel­nik takiej opinii łaknie. Wręcz prze­ci­wnie cza­sem nasza niekom­pe­tenc­ja jest dokład­nie tym czego chce czytel­nik – zwłaszcza jeśli jest podob­nie jak my nieobez­nany w temacie.

 

Kole­jne pytanie jakie zdaniem zwierza powinien sobie na pewnym etapie zadać bloger to Dlaczego bloguje.

Ist­nieje ten­denc­ja do postrze­ga­nia blogerów jako osób prag­ną­cych przekuć swo­je pisanie w zarobek. Tym osobom odradza­my pisanie o kul­turze. Nie jest prawdą jak twierdzą niek­tórzy że pisząc o kul­turze nie moż­na zaro­bić. Moż­na – może nie wielkie pieniądze ale moż­na sobie podreper­ować budżet. O zara­bi­a­n­iu zwierz jeszcze będzie pisał dalej tu jed­nak chci­ał­by zaz­naczyć, że zakładanie blo­ga kul­tur­al­nego dla pieniędzy to zły pomysł.  Ogól­nie zdaniem zwierz zakładanie blo­ga dla kasy to zły pomysł, co nie oznacza, że zwierz nie uważa iż moż­na czer­pać korzyś­ci z blo­ga złożonego  z innych powodów.

Podob­nie nie należy zakładać blo­ga z przeko­naniem, że  naszym celem jest zdoby­cie  sławy rozpoz­nawal­noś­ci i władzy nad światem. Sława blogera jest sto­sunkowo ogranic­zona, rzad­ko wychodzi poza Inter­net i częs­to ogranicza się jedynie do  grona naszych czytel­ników. Zresztą jeśli ktoś chce być sławny to naprawdę powinien prze­myśleć czy pisanie blo­ga to najlep­szy pomysł bo więk­szość cza­su spędza się dość samot­nie i anon­i­mowo wklepu­jąc liter­ki do komputera.

Zwierz jest nato­mi­ast wielkim zwolen­nikiem dwóch następ­nych ściśle ze sobą związanych powodów do rozpoczę­cia blo­gowa­nia. Pier­wszy wyni­ka z wewnętrznej potrze­by by podzielić się ze światem swoi­mi prze­myśle­ni­ami – to blo­gowanie w sty­lu – jeśli komuś o tym nie opowiem to pęknę. To stoi między inny­mi za nar­o­dz­i­na­mi blo­ga zwierza, którego rodz­i­na już w pewnym momen­cie nie chci­ała słuchać a zna­jo­mi rozpierzchali się kiedy nad­chodz­ił zwierz.

Dru­ga sprawa to poczu­cie, że jeśli my o czymś nie napisze­my to nikt tego za nas nie zro­bi. Zwierz np. ma obec­nie w głowie notkę o specy­ficznym smutku jaki budzą w nim seri­ale kome­diowe – zwierz wie, że nie jest to tem­at, który pode­jmie ktokol­wiek inny – cho­ci­aż­by dlat­ego, że ów smutek nawet jeśli dzielony wiąze się z fak­tem, że zwierz właśnie ter­az oglą­da 11 seznów jed­nego seri­alu. Obie te moe­tywac­je są zbieżne ale także gwaran­tu­ją, że póki my sami będziemy tem­atem zain­tere­sowani póty teo­re­ty­cznie nie powin­no nam zabraknąć tem­atów do pisa­nia ani weny. Tu my sami jesteśmy źródłem tem­atów a chy­ba każdy pasjonat kul­tu­ry wie, że te nie kończą się nigdy.

Czwarta kwes­t­ia to prob­lem ustal­e­nia jaki jest nasz sto­sunek do czer­pa­nia korzyś­ci z bloga. 

Nawet jeśli nie pojawi się kwes­t­ia pieniędzy może nawet w przy­pad­ku mniejszego blo­ga pojaw­ić się kwes­t­ia dar­mowych biletów czy zaproszeń na pokazy. To zawsze miłe kiedy nas zaprasza­ją gdzieś za dar­mo ale należy od razu ustal­ić pewne zasady.

Po pier­wsze – zwierz jest wielkim zwolen­nikiem tego sposobu zachowa­nia wzglę­dem przed­staw­icieli firm PR czy dys­try­b­u­torów – trze­ba być ucz­ci­wym – pisać kiedy o czymś nie wiemy, nie jesteśmy pewni czy na coś się nie zgodz­imy. Zwierz na przykład kiedy nie przyj­mu­je zaproszenia na pokaz zawsze pisze dlaczego nie może się pojaw­ić (zwyk­le jest w pra­cy) kil­ka razy okaza­ło się, ze ist­nieją jeszcze pokazy  o innych godz­i­nach, które tylko czeka­ją na obec­ność zwierza. Podob­nie w przy­pad­ku kiedy widz­imy że dana współpra­ca nam nie pasu­je – cza­sem napisanie szcz­erze np. „ nie mogę testować waszego samo­chodu bo nie mam prawa jazdy” spot­ka się z bard­zo miłą odpowiedz­ią i wymieni­an­iem się pozdrowieni­a­mi z tramwa­ju.  Pamię­ta­j­cie, że nieza­leżnie od tego co wam się ter­az mówi, jesteś­cie po pros­tu piszą­cy­mi ludź­mi, nie ma obow­iązku zna­nia się na wszys­tkim. Nie udawa­j­cie poważnych biz­nes­menów jak jesteś­cie po pros­tu blogera­mi. Pamię­ta­j­cie że po drugiej stron­ie siedzi człowiek, z którym moż­na się dogadać i który dosta­je mil­iony iden­ty­cznych pro­fesjon­al­nych odpowiedzi.

Nato­mi­ast z całą pewnoś­cią pośród tej rozbra­ja­jącej szczeroś­ci powin­ny znaleźć się warun­ki na jakich przys­tępu­je­my do współpra­cy tzn. czego nie dopuszcza­my (np. wpły­wa­nia na treść recen­zji) czego nie prak­tyku­je­my (np. zwierz nie ma innej poli­ty­ki wzglę­dem wpisów komer­cyjnych tzn. każdy może pod wpisem napisać co chce i nie zostanie to ska­sowane podob­nie jak sam wpis) i co ważne jak się rozlicza­my. Zwierz jest wielkim zwolen­nikiem pamię­ta­nia o całej tej papierkowej robo­cie. Nawet jeśli wyda­je się nam, że nasze dzi­ała­nia raczej nie zwrócą uwa­gi fiskusa to jed­nak lep­iej zro­bić wszys­tko by być w porządku.

Kole­j­na sprawa – zdaniem zwierza waż­na, to konieczność odpowiedzenia sobie na pytanie czy na naszym blogu jest miejsce na wszys­tko. Bo więk­szość propozy­cji w sieci nie ma nic wspól­nego z kul­turą więcej z lifestylem czy po pros­tu ze sprzedawaniem pro­duk­tów nie związanych z zupełnie z nawet bard­zo sze­roko rozu­mi­aną kulturą.

Zwierz zawsze uważa że musimy rozważyć takie propozy­c­je bard­zo uważnie – przede wszys­tkim pod kątem czy czu­je­my się dobrze z tym i my i nasi czytel­ni­cy. Nie tak dawno temu zwierz stanął przed trud­ną decyzją czy dać się wciągnąć w akcję, która śred­nio mu leżała – zapy­tał zau­fanych czytel­ników o zdanie ale kiedy ostate­cznie nic z akcji nie wyszło, zwierz poczuł ulgę. I to jest ważne – blog to nasze ukochane dziecko, nasze miejsce w sieci , jeśli zaczniemy się źle z nim czuć to nie ma takich pieniędzy jakie nam wyna­grodzą utratę poczu­cia, że to co robimy jest nasze, fajne i sym­pa­ty­czne.  No i na koniec nie należy zapom­i­nać o czytel­nikach – oni też nie powin­ni się czuć na blogu źle czy też trak­towa­niu wyłącznie jako nai­w­ni­a­cy którym chce się coś wcis­nąć dla włas­nego zysku.

Piąte pytanie/ kwes­t­ia wiąże się z tym jak zdaniem zwierza  wyglą­da prob­lem blo­ga który okazu­je się sukcesem. 

Po pier­wsze chy­ba wszyscy wiemy ale nigdy nie dość przy­pom­i­na­nia, że żaden blog nie jest od razu pop­u­larny. Blo­gowanie wyma­ga bardziej niż czegokol­wiek innego cier­pli­woś­ci. Zwierz przez praw­ie dwa lata prowadzenia blo­ga był zupełnie anon­i­mowy.  Nie mniej sukces nigdy nie był celem samym w sobie prowadzenia blo­ga, stąd w serce zwierza nigdy nie wdarło się zwąt­pi­e­nie. Jeśli jed­nak bard­zo nam na sukce­sie zależy, to wtedy oczeki­wanie może okazać trudne do zniesienia. Ale z tego co zwierz widzi, ter­az jak­by nieco łatwiej wypro­mować bloga.

Na pewno w osiąg­nię­ciu sukce­su czy raczej poczu­cia sukce­su poma­ga dban­ie o czytel­ników.  Czytel­ni­cy będą wracać tam gdzie się ich ceni angażu­je i gdzie bloger jest zwró­cony ku nim. Oznacza to obow­iązek czy­ta­nia komen­tarzy, odpowiada­nia na maile, przy­chy­la­nia się do sug­estii. Czytel­ni­cy nie rządzą blo­giem ale go współt­worzą i o tym należy pamię­tać. Zwłaszcza że dban­ie o czytel­ników się opła­ca – w końcu są to  ludzie zain­tere­sowani tym samym prob­le­mem co my a to oznacza, że jeśli odpowied­nio o nich zad­bamy może­my pozyskać najwięk­szy zysk z blo­ga – grupę zna­jomych zain­tere­sowanych tym samym co my – co w wielu przy­pad­kach jest abso­lut­nie bezcenne.

Jed­nocześnie nieza­leżnie od tego jak bard­zo będziemy się starać zawsze zna­jdzie się ktoś kto nie będzie nas lubić czy nie będzie nas czy­tać. Nic nie jesteśmy w stanie z tym zro­bić. Takie jest życie i taki jest Inter­net. Zwierz jed­nak nauczył się przez te kil­ka lat by nie odwracać się od kry­tyków i hejterów. O dzi­wo całkiem sporo osób moż­na do siebie przekon­ać, całkiem sporo spa­cy­fikować zaś niek­tórzy niechęt­ni naszym blo­gom mogą nas doprowadz­ić do porząd­ku. Zwierz nato­mi­ast odradza wszelkie pisanie do hejterów pry­wat­nie – zwierz znał takiego blogera, który miał zwyczaj na kry­tykę reagować wysyłaniem pry­wat­nych listów – co zazwyczaj kończyło się tym, że kry­tyku­ją­cy raczej utwierdzał się w swo­jej krytyce.

 Niekiedy po wyjątkowo paskud­nej pysków­ce w Internecie, złym dniu czy po pros­tu bo jest wios­na, nie chce nam się pisać. Nie ma w tym nic złego. Każde­mu cza­sem się nie chce. Kluczem do prowadzenia blo­ga z sukce­sem jest odpowied­nie wyważe­nie swo­jej postawy wzglę­dem tej sytu­acji. Jeśli jesteś­cie blogera­mi taki­mi jak zwierz, który pisze codzi­en­nie to cza­sem lep­iej napisać gorszy wpis ale nie zaw­ieść czytel­ników, podob­nie jak wtedy kiedy pisze­cie w czwart­ki i wtor­ki, zawsze obiecu­jąc wpis. Czytel­nik, który wejdzie i nie dostanie wpisu może poczuć się oszukany – on przy­chodzi a not­ki nie ma. Zwierz pro­ponu­je wtedy jed­no z dwóch wyjść – po pier­wsze – napisać wpis krót­szy, awaryjny, boga­to ilus­trowany ( meto­da zwierza :) po drugie szcz­erze napisać że nie ma się weny i że się żyje – porad­ni­ki radzą co innego ale zwierz ze swo­jego doświad­czenia wie, że nasze zmęcze­nie rzad­ko jest indy­wid­u­alne i że czytel­ni­cy  przyj­mu­ją naszą niechęć do pisa­nia ze zrozu­mie­niem. Jeśli jed­nak niechęć do pisa­nia pojaw­ia się za częs­to wtedy trze­ba się zas­tanow­ić czy blo­gowanie to na pewno jest nas żywioł.

 

Na koniec pojaw­ia się kwes­t­ia czy z bycia blogerem coś wyni­ka. Co raz więcej osób uważa że jed­nak tak. Zwierz jest zda­nia, ze im rzadziej myślimy o naszych obow­iązkach „jako blogera” tym lep­iej dla naszego blo­ga. Sam zwierz wielokrot­nie się przekon­ał, że sława i siła odd­zi­ały­wa­nia blogera poza blogs­ferą czy Inter­netem jest rów­na dosłown­ie zero. Im wcześniej się z tym pogodz­imy tym lep­iej dla nas i dla blo­ga. W ostate­cznym rozra­chunku jesteśmy bowiem przede wszys­tkim hob­bis­ta­mi i pasjonata­mi, którzy piszą o tym co ich intere­su­je. Inter­net dał nam niepow­tarzal­ną możli­wość dzie­le­nia się tym z ludź­mi którzy mają podob­ne pas­je. Ale w sum­ie na tym koniec. Cza­sem bycie blogerem będzie oznacza­ło że włas­ną pisan­iną doprowadzil­iśmy się do hotelowego poko­ju gdzie prz­eras­ta nas zapale­nie światła. Cza­sem będzie oznacza­ło, ze pisze­my notatkę na kory­tarzu pociągu TLK wsta­jąc co chwilę i  prze­puszcza­jąc ogólnopocią­gowe wędrów­ki ludów. Jed­nak bycie blogerem zawsze powin­no być dru­gorzędne wobec bycia sobą. Pasjonatem. Kimś kto jeśli nie opowie o tym co go intere­su­je to po poros­tu pęknie. A to nie jest miły widok.

Zwierz ma nadzieję, że miło się wam czy­tało ten zwierza niepo­rad­nik blo­gowy. Niepo­rad­nik bo prze­cież zwierz pom­inął tak ważne sprawy jak blo­ga założyć, mon­i­torować, umieś­cić w pajęczynie social media czy w końcu ład­nie dopa­sować mu szablon tak by był zgod­ny z tren­da­mi i naszym poczu­ciem este­ty­ki. Zwierz zrezyg­nował z tych treś­ci, ponieważ nie ma tu nic do powiedzenia – wszys­tko doskonale opisali już inni. Poza tym trze­ba dodać, że uwa­gi zwierza są moc­no pow­iązane z jego doświad­czeni­a­mi i może się okazać, że przepis na zwierza nie sprawdzi się na innym blogu. Nie mniej ter­az już macie pełnie przekon­ań zwierza.

Ps: Wpis został ukońc­zony dokład­nie w chwili kiedy pociąg minął stację Łow­icz. Macie ter­az nową miarę odległoś­ci. Np. od Toru­nia do Łow­icza jest dokład­nie dziewięć zwierzostron

Ps2: Zwierz pole­ca wam wszys­tkim wybrać się w przyszłym roku na Coper­ni­con. Jest abso­lut­nie prze­cu­d­own­ie a obsłu­ga jest sym­pa­ty­cz­na i bard­zo sprawna.

25 komentarzy
0

Powiązane wpisy

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik.

Situs slot terbaru terpercaya

slot hoki terpercaya

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

Kunjungi Situs bandar bola online terpercaya dan terbesar se-Indonesia.

liga228 agen bola terbesar dan terpercaya yang menyediakan transaksi via deposit pulsa tanpa potongan.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik. Daftar Nama Situs Judi Bola Resmi QQCuan
situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online