Wiedźmin na Wiedźmina! czyli o niebezpieczeństwach idealnego castingu

23/11/2015

Wpis pod wezwaniem Lisbeth Salander czyli jak nie zginąć w świecie blogowego researchu

23/11/2015

Jeśli to listopad to jesteśmy w Krakowie czyli zwierz o Serialkonie

23/11/2015

Ostatnie dwa dni zwierz spędził na swoim absolutnie ukochanym konwencie czyli Serialkonie. Kiedy ktoś mówi zwierzowi, że Serialkon jest konwentem średniej wielkości (ponad tysiąc uczestników) zwierz zawsze przeciera oczy ze zdumienia. No bo jak to średniej wielkości kiedy z wyliczeń zwierza jasno wynika, że na Serialkonie są wszyscy?

12241658_10206194917566770_5037498868627240177_n

Zwierz nie będzie ukrywał, uwielbia Serialkon i właśnie siedzi i zastanawia się co powie za rok

No właśnie, Serialkon to jeden z tych konwentów które zwierz przeżywa na dwóch poziomach. Po pierwsze towarzyskim. Z całej polski zjeżdżają się do Krakowa nie tylko wielbiciele fantastyki – których można dorwać na wielu innych konwentach, ale także znajomi zainteresowani kulturą popularną. Jasne w większości – jeśli, nie we wszystkich – przypadków znamy się z Internetu i być może połączyło nas zainteresowanie jakimiś produkcjami fantastycznymi, ale Serialkon zdecydowanie nie jest wyłącznie dla starszych i młodszych członków fandomu. Co zwierz uwaga za jedną z największych zalet konwentu. Choć wchodząca z ulicy osoba mogłaby kupić sobie na stoiskach gadżety związane z fantastyką a na piętrze pograć w gry planszowe, to jednak Serialkon nie jest kolejnym mniejszym lub większym konwentem fanów fantastyki. Takich mamy już w Polsce naprawdę sporo i powoli trzeba zacząć ograniczać ich ilość bo niedługo każde miasto będzie miało swój konwent co niechybnie wpłynie na ich poziom. Ale nawet nie o to chodzi – otóż Serialkon pozwala w dyskusji o serialach wyjść poza rozmowy nad produkcjami które jakoś da się podpisać pod tematykę konwentu fantastycznego czy fandomowego.

12291861_420702321461140_245928793594978526_o

Jedyny moment w trakcie prelekcji w którym nie macham łapami – przełączanie slajdów

No właśnie, zwierz pisał o dwóch płaszczyznach. Poza doskonałą zabawą w gronie znajomych  i przyjaciół jest przecież jeszcze udział w panelach i prelekcje. I to jest element który daje zwierzowi chyba największą radochę. To znaczy, zwierz jeździ po całym kraju i wygłasza lepsze lub gorsze prelekcje na wielu imprezach ale nigdzie nie czuje takiej satysfakcji jak na Serialkonie. Dlaczego? Po pierwsze – zwierz zauważył, że to jest jedna z tych imprez na których są pełne sale. I to wedle tego co widział na zdjęciach – nie tylko  u niego. Pełna sala to jest cudowna rzecz i to niezależnie czy mówimy do kilkunastu czy kilkudziesięciu osób – fakt, że nie wpatrujemy się w puste krzesła zawsze dodaje mnóstwa pewności siebie. Zresztą publika jest naprawdę świetna, zróżnicowana pod względem wieku, zdecydowanie wybierająca te prelekcje które ją interesują, a nie starająca się przeczekać godzinę w dowolnej sali. Frekwencja i zaangażowanie widowni każdemu prelegentowi dodaje skrzydeł.

12278986_10206200339782322_1521354615665049972_n

Ola Klęczar fenomenalnie opowiada o Irene Adler i jej serialowych wcieleniach

Ale nie tylko o to chodzi. Zwierz pierwszego dnia nie mógł się zorientować gdzie jest jego sala. Idąc w końcu do zupełnie innej klatki schodowej trochę strofował organizatorów, że sala jest źle oznaczona, nikt tam nie trafi a zwierz będzie mówił przez to do ściany. Kiedy w końcu trafiłam do odpowiedniego pomieszczenia, to wchodząc zobaczyłam wypełnioną salę. Byłam ostatnia, wszyscy inni już dawno trafili i zajęli miejsca. Wychodzi więc nie tylko, że zwierz jest nie ogarem ale także że ludzie którzy przyszli go posłuchać zadali sobie naprawdę trud by być wcześniej i znaleźć salę w złym pionie. Ale najlepsze przed nami. Bo prelekcja dotyczyła rozliczania się z historią w serialach BBC. Wiecie jakie to jest uczucie dla historyka czy badacza popkultury, kiedy przychodzisz opowiadać ludziom o kreacji pamięci historycznej, pewnej polityki historycznej, kiedy chcesz pokazać jak nawet banalny serial kształtuje postrzeganie przeszłości a tam na Sali są ludzie którzy chcą słuchać? Właśnie to jest cudowne w Serialkonie. Z jednej strony pozwala podnieść poprzeczkę prelekcji nieco wyżej (zwierz przyzna szczerze, że nad prelekcjami Serialkonowymi pracuje bez porównania dłużej i intensywniej niż nad prelekcjami na jakikolwiek inny konwent.) z drugiej – dostajemy jak na dłoni dowody, że ludzie chcą o tym słuchać. Zresztą zdaniem zwierza dzięki temu Serialkon plasuje się w takiej ciekawej niszy – gdzieś pomiędzy konferencją naukową a konwentem. CO jest niszą doskonałą. Zwłaszcza, że obok poważniejszych tematów, można słuchaczom zaproponować coś lekkiego, jak wspólny występ Zwierza i Myszy w prelekcji na temat modeli oglądania seriali. Ponownie temat wcale nie błahy ale Zwierz i Mysza poszły bardziej w stand up, starając się nie tylko pokazać widowni pewne problemy ale i ją rozśmieszyć. Co jak zwierzowi donoszono, wyszło całkiem dobrze.

12241521_420702341461138_5981346262186306259_n

Zbaczcie jaka pięknie zasłuchana publika. Poza Agnieszką, ale AGnieszka ma prawo siedzieć w telefonie bo wstawia zwierzowi przecinki :)

Jednak nie było tak, że zwierz siedział wyłącznie u siebie na prelekcjach. Oprócz tego – korzystając z faktu, że Serialkon miał w tym roku aż dwa dni, starał się jednak posłuchać kogo innego. Zwłaszcza, że w tym roku organizatorzy zdecydowali się na blok anglojęzyczny, który po pierwsze okazał się najciekawszy (teoria zwierza jest taka, że osoby które decydują się prowadzić prelekcje po angielsku muszą do niej podejść dużo poważniej) i pozwolił zaprosić gości zagranicznych w tym autorkę bardzo przez zwierza lubianego bloga Hello Tailor. Prelekcje po angielsku są zresztą, zdaniem zwierza dowodem, że organizatorzy konwentu wcale nie chcą stworzyć małego lokalnego wydarzenia, tylko mają wielkie ambicje. I słusznie – w przeciągu jednego roku, udało im się niesłychanie podnieść poziom organizacji. Nawet tak prozaiczna rzecz jak identyfikatory, czy wygląd informatora konwentowego uległy drastycznej zmianie, konwent zyskał bardzo fajną identyfikację wizualną, zaczął przypominać pod tym względem dużo większe imprezy. Wróćmy jednak do paneli i prelekcji. Zwierz był zachwycony prelekcja Oli Klęczar czyli Ninedin o Irene Adler w różnych serialowych interpretacjach. Historia jednej postaci i jej przedstawienia na ekranie bardzo dużo mówi o różnym podejściu do jednego tekstu, jakim jest wyjściowe opowiadanie o Sherlocku Holmesie. Mimo wewnętrznej paniki doskonale sprawiła się Mysza która dzięki bardzo merytorycznej prezentacji  milionem gifów zachęciła chyba wszystkich na sali do ponownego (czy pierwszego) podejścia do Penny Dreadfull. Z kolei wśród paneli zwierz mógł porozmawiać sobie o serialach  o II wojnie światowej (z całkiem ciekawymi wnioskami, odnośnie tego jak różne potrzeby zaspakajają seriale produkowane przez różne kraje) czy o swoim ukochanym Hannibalu. Ogólnie zwierz jest zdania, że niezależnie od tego czy serial jest na antenie czy nie, co roku powinien być panel o Hannibalu. To jedno z tych wydarzeń cyklicznych które na stałe powinno się wpisać do programu Serialkonu. Z cudzych występów zwierz przysługiwał się panelowi o relacjach między lifestyle a serialami i z trudem powstrzymywał się przed dołączeniem do imprezy.

 

dav

Siedzą i słuchają. Licznie jak widać

Ale właśnie skoro przy panelach jesteśmy. Jednym z ciekawszych była rozmowa o tym jak pisać o serialach i popkulturze jako takiej. I to jest właśnie powód dla którego zwierz absolutnie uwielbia Serialkon. O ile jeszcze kwestie motywów przewodnich czy tematów serialowych można czasem poruszyć w bloku popkulturalnym na jakimś konwencie (ostatni Copernicon był pod tym względem dość zróżnicowany) to już kwestie techniczne – czy to jak o serialach pisać/ rozmawiać czy to właśnie prelekcja Zwierza i Myszy o tym jakie są modele oglądania telewizji już niekoniecznie znajdą swoje miejsce na innych konwentach. Cudownie kiedy jest się w miejscu gdzie tematyka serialowa nie jest tak trochę na doczepkę, ale właśnie stanowi trzon wydarzenia i można porozmawiać także na bardziej szczegółowe „specjalistyczne” tematy. Zresztą jeśli jesteście ciekawi treści paneli zwierz ma dla was dodatkową informację która powinna się wam spodobać a zwierza wzrusza. Otóż panele są nagrane i dostępne w sieci. Były tam wrzucane już w trakcie wydarzenia, co oznacza, że ci którzy nie mogli przyjechać, albo siedzieli na innym wydarzeniu mogli sobie posłuchać niemal na żywo co się dzieje w Krakowie. To jest poziom, którego jeszcze nie osiągnął Comic Con, ani w sumie żaden inny konwent w Polsce. Zresztą może na tym polega największa zaleta Serialkonu – to konwent młody nad którym twórcy wciąż pracują. A to oznacza, że często przychodzą im do głowy pomysły które nie przyszły y do głowy ludziom którzy od bardzo wielu lat organizują to samo wydarzenie i co roku próbują zrobić wszystko dokładnie tak samo jak ostatnio. Zresztą zdaniem zwierz Serialkon ma olbrzymi potencjał, bo w sumie wszyscy w Polsce oglądają seriale.

 

hdr

Wianki nadal rządzą. I słusznie. Wianki są najlepsze!

Czy można coś poprawić? Zwierz w zeszłym roku apelował o dwa dni konwentu, teraz po cudownym weekendzie zaapelował by o trzy, ale ma wrażenie, że przemawiają tu proste marzenia o jeszcze dłuższym pobycie w Krakowie. Jeśli chodzi o uwagi organizacyjne to zwierz nie za bardzo wie co napisać. Chyba jedyne co może dodać to byłoby cudownie gdyby udało się jakoś przeprowadzić konwent w jednym budynku ale to jest jakaś taka marginalna uwaga. Poza tym zwierz jest autentycznie zachwycony. I choć uwag do właśnie zakończonej edycji zbyt wielu nie ma to ma mnóstwo propozycji na przyszłość. Jak np. zainteresowanie Serialkonem twórców, w tym tych polskich, czy może wyciągnięcie ręki do jakiś stacji telewizyjnych ? W końcu np. istnieje polska odnoga HBO która pewnie chętnie widziałaby swoją promocję na takiej imprezie. Zresztą w ogóle zwierz ma wrażenie, że wydarzenie powinno szukać jak największej publiki – także wśród ludzi nieco starszych – zwierz bardzo lubi widzieć na panelach  i prelekcjach ludzi którzy zdecydowanie nie wyglądają na wyrobionych konwentowiczów. To tak zmienia się wydarzenie lokalne i branżowe na coś o czym mówi cały kraj.

dav

Świetna prelekcja Myszy o seksualności i płci w Penny Dreadful

Tegoroczny Serialkon minął pod hasłem „Czemu tu siedzimy zamiast oglądać Jessicę Jones” albo „Błagam tylko żadnych spoilerów do Jessicy Jones”. Dla wielu – w tym zwierza, był też wydarzeniem tak cudownym i intesywnym że powinniśmy dostać jakieś zwolnienie z pracy, co najmniej na kilka dni żeby znaleźć energię na powrót do rzeczywistości. Zwłaszcza, że Serialkon to trochę jak wyprawa do innego wymiaru gdzie naprawdę wszyscy wszystko widzieli, albo będą widzicieć i nie ma ani minuty krępującej ciszy bo zaraz znajdzie się kolejny temat do rozmów. Nie tylko o serialach. Zwierz mógłby jeszcze długo pisać jak bardzo podoba mu się przecudowny budynek Arteteki gdzie odbywa się konwent (nowoczesne jasne i po porstu piękne wnętrza bardzo dobrze wpływają na wydarzenie), albo o organizatorach którzy robią wszystko by prelegenci i paneliści poczuli się jak najlepiej. Trzeba zresztą dodać jeszcze jedną rzecz. Serialkon jest za darmo. To jest spora różnica w stosunku do kolejnych konwentów, które nie dość że nie są za darmo to jeszcze nie tanieją. Zwierz wie, ze nie da się wszystkich imprez tak prowadzić ale jednak to jest niesamowita zaleta imprezy, i też wpływa nie tylko na widownię ale chyba też na prelegentów. Nikt tu nie ma żadnych zysków, nikt nie przygotowuje prelekcji by oszczędzić, nikt nie rezygnuje bo nie ma kasy. Wszystko odbywa się bez kasy, bo wszyscy po prostu są zainteresowani tym o czym mówią i tym co mówią. No czegóż można chcieć więcej?

Ps: Zwierz jak zwykle jest w środku mnóstwa projektów i jeden wygląda bardzo fajnie i co raz bardziej wyraźnie. No i oczywiście o wszystkim zwierz będzie mógł wam powiedzieć dopiero za jakiś czas.

Ps2: Zwierz jeszcze nie widział Jessicy Jones ale nadrobił swoje opóźnienie w London Spy i jest co raz bardziej zakochany w tym serialu. Wy też powinniście, jest znakomity.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Moim zdaniem, jeśli ktoś chce jechać na pierwszy konwent, albo chce pojechać tylko na jeden konwent w roku, to Serialkon jest idealny :).

    • Zgadzam się z Tobą w 100%. Co prawda nie zaczynałam od niego, ale był pierwszym, którego pokochałam. I atmosfera wydaje się tam bardzo sprzyjająca dla osób uczestniczących w konwencie po raz pierwszy ;)

  • Ziuta

    Nieśmiało wtrącę, że proponowałem tematy bardziej krajowe, ale nie za bardzo było z kim rozmawiać. Może w przyszłym roku będzie lepiej (albo już w styczniu zacznę lobbing). A wbrew pozorom byłoby kogo zaprosić i o czym porozmawiać.

  • JP

    Zwierzu, proszę pięknie o jakiś link do tych nagranych paneli!

  • Oglądając Jessicę Jones (warto. bardzo warto) żałowaliśmy, że nie możemy być na Serialkonie.

    • Alumfelga

      Czyli wszyscy na Serialkonie żałowali, że nie mogą oglądać Jessiki Jones, a oglądający Jessikę, że nie są na Serialkonie? Ludzie – wiecznie niezadowoleni :D

      • sal

        Nie wszyscy. Ja za dnia byłam na Serialkonie a nocą oglądałam ;D bo czymże by było nie zarwanie nocy dla Jessicy? W końcu sen jest dla słabych! ;D

        • Alumfelga

          A, to Ty się zgłosiłaś na prelekcji Zwierza i Myszy :D

          • sal

            hahah ;D
            tak to ja… ;p i wciąż nie żałuję tej nocy! ;D

      • noble

        zarwałam trzy noce dla Jessiki, niczego nie żałuję! :D

  • Wazon

    Udało mi się zalogować – po długich cierpieniach. Chciałam tylko zapytać zwierza, co oznacza określenie, że jest „nieogarem”. Ogar, to rasa psa, i wiemy, że zwierz jest zwierzem, ale oczywiście nie pieskiem . A może chodzi o to, że zwierz jest nieogarnięty. Czym ? Czekam w napięciu na odpowiedź.

  • Wazon

    PS – a o serialach można powiedzieć wiele interesujący rzeczy

  • oo

    Zwierzu przyszłam specjalnie na panel o Hannibalu i w sumie było ok, ale zawiódł mnie dobór panelistów. Zwierz – rewelacja, Mastalska – niezgorzej, ale co tam robił imć Ramzes to jak Boga kocham nie mam pojęcia, on chyba też… Podobnie niemrawy prowadzący z dość oczywistymi pytaniami na karteczce, sapanymi do mikrofonu.
    Ogólnie nie każdy bloger to bloger mający coś do powiedzenia. Wolałabym rozmowę Zwierza z zajawionym na popkulturę filmoznawcą czy literaturoznawcą o Hannibalu (wątki kanibalizmu, uwiedzenia młodzieńca przez mentora, itd dałoby się pociągnąć w tyle cudnych kierunków), bo wniosłoby to więcej niż opowiedzenie sobie refleksji na temat sezonu trzeciego. Pogadać sobie o tym czy mi się podobało czy nie, to mogę z koleżanką przy kawie, myślałam że jednak na Serialkonie pozgłębiamy sobie pewne wątki i wyjdziemy poza oczywistości: fajnie-niefajnie. Nudno-nienudno.
    Trochę szkoda, ale zrekompensowała mi ten zawód osoba Zwierza, która na żywo jest równie sympatyczna, elokwentna i sypiąca żarcikiem gdy trzeba ;) jak na blogu.

    • Dxxs

      Poziom prowadzących panele, na które się wybrałam był naprawdę wysoki. Tak jak wspomniał Zwierz – między konwentem a konferencją naukową, aż… drugiego dnia dotarłam na panel o Teen dramach, pomijając fakt nieuwzględnienia kilku tytułów, które są dość znaczące dla gatunku to jedna z trzech prelegentek chyba też nie bardzo wiedziała co tam robi, ale organizatorzy chyba nie są w stanie sprawdzić wszystkich przed konwentem. Grunt żeby wyciągnęli wnioski i kolejnym razem pominęli takie mało wygadane/nieciekawe osoby

  • Dxxs

    Zgadzam się ze Zwierzem, że poziom Serialkonu jest gdzieś między konwentem a konferencją naukową i że blok anglojęzyczny miał świetny poziom, na plus bym dodała też to (nie spotkałam się z tym na innych konwentach), że blok ten odbywał się w kawiarni, więc można było coś zjeść i napić się czegoś ciepłego nie tracąc punktów programu – dla mnie było to ważne, bo już i tak musiałam wybierać co interesuje mnie bardzo a co bardziej – z powodu olbrzymiej ilości ciekawych paneli. Serialkon spowodował u mnie sporą chęć do śledzenia kolejnych blogów, bo Zwierza śledzę od jakiegoś czasu, ale do innych jakoś ciężko mi się było przekonać, a ich wystąpienia były bardzo na plus (np. Myszę cudownie mi się słuchało, a do tej pory nie byłam przekonana czy mi jej styl pisania odpowiada). Arteteka jest równie piękna wewnątrz jak na zewnątrz, jakoś wcześniej było mi do niej nie po drodze i Zwierzu – nie jesteś nieogarem, przy mojej pierwszej wizycie w WBP też pojechałam złą windą, lądując w jakimś dziwnym miejscu ;)

    • Alumfelga

      A Paweł Opydo ostrzegał, że winda prowadzi do innego wymiaru! Idąc schodami, nie da się źle dojść, bo są znaki, dokąd prowadzą. Nagroda dla nie-leniwych ;D

    • Mysz melduje, że wbrew pozorom styl pisania ma bardziej ogarnięty niż styl mówienia. Język się plącze – palce na klawaiturce rzadziej ;) A teraz idę się płonić w kąciku, gdyż-albowiem dostałam taki miły komplement :3

  • Ginny

    Cieszę się, że się wybrałam do Krakowa. Serialkon to były cudowne dwa dni wśród samych swoich :)

  • Monika

    Jeżeli chodzi o prelekcje to
    zdecydowanie było widać różnice w doświadczeniu prowadzących.
    Zwierz to jak profesor potrafi zainteresować słuchacza, przekazać
    to co chce, zabawić swoich widzów żartami, a to wszystko w
    określonym czasie. Natomiast jak byłam na innych prelekcjach to
    prowadzący wyglądali jak studenci, którzy przedstawiają swoją
    prace przed grupą. Owszem mają ciekawy temat, widzę, informacje i
    plan ale zżera ich stres, nie potrafią do końca przekazać
    wszystkiego i nie kontrolują czasu. Nie mówię tego jako jakiś
    zarzut, wiadomo aby nabrać doświadczenie trzeba gdzieś zacząć,
    ale poziom prezentacji był jednak znaczący.

    Panele natomiast według mnie wypadły
    blado. Prowadzący nic od siebie niedodawani oprócz przeczytania z
    kartek pytań. Niektórzy uczestnicy chyba tylko chcieli posiedzieć
    na tych fajnych kręcących krzesłach bo nie mieli nic do
    powiedzenia albo nie zwracali uwagi na to co mówią inni. Co z tego,
    że np. taki zwierz dużo ciekawych rzeczy powiedział, przedstawił
    swoje zdanie jak pozostali praktycznie nic od siebie nie dodali.
    Oczywiście to kwestia przygotowana i zaangażowania uczestników w
    rozmowę, może też lepszy dobór osób.

    Co do atmosfery itd. wypowiadać się
    nie będę bo jako wybitny introwertyk przyszłam zobaczyłam co
    chciałam i poszłam. Po za tym czułam się tam staro :D

  • Ginny

    Oraz jeszcze chciałam dodać, że Agnieszka z pewnością dlatego siedzi z nosem w komórce, bo śle w świat przekaz o tym, jak Zwierz fajnie mówi ;)

  • Ósma Bantha

    Zwierzu, czy mogłabym bardzo ładnie zapytać o fenomen wianków? A właściwie może nie tyle o sam fenomen, co o jego genezę; od dłuższego czasu, pełne podziwu, bo wianki są super, staramy się ze znajomą wyśledzić skąd to się wzięło i w jakim celu, ale niestety brak nam geniuszu Doktora czy umiejętności Sherlocka. (A serialkon brzmi ciekawie, kiedyś, jak już nadrobię zaległości w serialach, spróbuję się wybrać : ).