Home Ogólnie To zajęło tylko dziesięć lat

To zajęło tylko dziesięć lat

autor Zwierz
To zajęło tylko dziesięć lat

Hej,
Dziś roz­dawać będą Oscary. Z powodu różni­cy cza­su trans­mis­ja na żywo będzie się w Polsce odby­wała o godzinie 2 w nocy. Jak pode­jrze­wam jedynie garst­ka podob­nych mi wari­atów zrezygnu­je ze snu ( uroczys­tość skończy się zapewne gdzieś około 7 rano) by obe­jrzeć jak ludzie o znanych twarzach odbier­a­ją nagrody, które z rzad­ka trafi­a­ją do kogoś kto się tego nie spodziewał. Po co więc to w ogóle oglą­dać? Takie pytanie zadała mi koleżan­ka i muszę szcz­erze przyz­nać że nie wiedzi­ałam co jej odpowiedzieć. Rzeczy­wiś­cie wyni­ki roz­da­nia nagród moż­na sprawdz­ić następ­nego dnia rano w internecie lub w gaze­cie. Retrans­mis­ja ( skró­cona) leci następ­nego dnia o przyz­woitej porze. Jak więc może być powód by oglą­dać to na żywo? Cóż w mojej skrom­nej opinii to najlep­szy i jeden z droższych real­i­ty show na świecie ‑oczy­wiś­cie wyreży­serowany zaspię­ty na ostat­ni guzi­ka ale… no właśnie raz na jak­iś czas zdarza się coś niespodziewanego — gwiaz­da zami­ast dow­cip­nie podz­iękować akademii aut­en­ty­cznie się rozbeczy, albo dama w wyt­worne sukni pot­nie się na schodach albo… takich przykładów jest wiele. Tylko ten wiel­bi­ciel pełnego blasku świa­ta Hol­ly­wood który daru­je sobie noc­ny sen będzie nagrod­zony tym że będzie mogł je zobaczyć na żywo i choć na chwilę poczuć że to jed­nak życie a nie tylko wyobraź­nia


 

Taki wpis — dokład­nie tak napisany pojaw­il się w Internecie równo dziesięć lat temu. Dziesięć lat temu zaczęłam pisać blo­ga. Miałam 22 lata, kończyłam stu­dia i nie miałam zielonego poję­cia co będę robić w życiu. Nie zakładałam blo­ga jako punkt wyjś­cia do dal­szej pra­cy. Nie zakładałam go dla pieniędzy. Dziesięć lat temu blo­ga zakładało się z przeko­na­nia, że to najlep­szy sposób by świat nas usłyszał. A ja byłam taka pew­na, że wiem wszys­tko i świat musi to usłyszeć. Dlat­ego zaczęłam pisać. I dlat­ego była to jedy­na rzecz w moim życiu którą robiłam przez lata bez żad­nej nagrody, żad­nej zachę­ty żad­nego obow­iązku.

Przez te dziesięć lat wiele się zmieniło. Wtedy pisałam akapit o Oscarach na blogu nie myśląc, że dekadę później w księ­gar­ni­ach będzie moja książ­ka o Oscarach a ja będę omaw­iać roz­danie nagród w telewiz­ji. I zobaczę ani trans­misji ani retrans­misji, tylko będę jej częś­cią. Co praw­da nie jestem już tak przeko­nana jak wtedy że wiem, wszys­tko, ale nie opuś­ciło mnie pewność że mam co do powiedzenia światu. Co więcej okazu­je się, że cza­sem kiedy z takim uporem się coś robi, to jed­nak świat nas nagradza, zachę­ca i czyni z przy­jem­noś­ci obow­iązek, a z obow­iązku przy­jem­ność.

 

Dziesięć lat temu pisałam, że oglą­danie Oscarów pozwala przez chwilę pomyśleć, że to wszys­tko co się tam dzieje w Hol­ly­wood to prawdzi­we życie a nie tylko wyobraź­nia. I w sum­ie dziś myślę, że jak patrzę na swo­jego blo­ga, to gdy­by ktoś mi go zapisał w fil­mowym sce­nar­iuszu to bym go skar­ciła za łza­we his­to­ryj­ki, i zbyt proste klam­ry nar­ra­cyjne. Najwyraźniej nic nie wyglą­da tak jak wyobraź­nia jak prawdzi­we życie. Same oczy­wiste zakończenia, i nachalne klam­ry. Co więcej dziś w nocy śniło mi się, że dostałam Oscara. Cóż za nai­wny sce­narzys­ta.

 

W każdym razie po spędze­niu jed­nej trze­ciej życia na pisa­niu, mam dla was tylko jed­ną mądrość — jeśli coś naprawdę lubi­cie, to warto zaryzykować. Nie trze­ba mieć wielkiego planu, ani nawet tabl­i­cy z wyp­isany­mi cela­mi. Wystar­czy to głębok­ie przeko­nanie, że świat musi nas usłyszeć. Kto wie może on nastaw­ia ucha na dużo więcej głosów niż nam się wyda­je.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy