Home Ogólnie Bo jeśli nie być miłym to co pozostaje? czyli Internetowy Dzień Życzliwości

Bo jeśli nie być miłym to co pozostaje? czyli Internetowy Dzień Życzliwości

autor Zwierz
Bo jeśli nie być miłym to co pozostaje? czyli Internetowy Dzień Życzliwości

Kiedy w 2013 roku Zwierz pier­wszy raz zapro­ponował swoim czytel­nikom by wzięli razem z nim udzi­ał w (wymyślonej przez Zwierza) akcji Inter­ne­towego Dnia Życ­zli­woś­ci, zarówno Zwierz jak i inter­net były nieco inne. Było we mnie więcej wiary, że jeśli wszyscy będziemy dla siebie mili to świat pójdzie w dobrym kierunku. I im bardziej w dobrym kierunku nie idzie, im bardziej Zwierz odd­ala się od swo­jego ideału oso­by miłej i ciepłej — tym bardziej czu­je potrze­bę — by o życ­zli­woś­ci przy­pom­i­nać.

Kiedy zaczy­nałam akcję mogłam się pochwal­ić tym, że nie banu­ję ludzi na moim Face­booku czy blogu. To się jed­nak zmieniło. Może też dlat­ego, że częś­ciej piszę o sprawach społecznych — w tym o tych które są dla mnie najważniejsze, związane z fem­i­nizmem, prawa­mi oby­wa­tel­ski­mi, moim brakiem akcep­tacji dla rasiz­mu w jakiejkol­wiek formie. Dziś coraz rzadziej czu­ję, że muszę pow­tarzać te same argu­men­ty po raz set­ny, kole­jnej oso­bie — która nawet nie zadała sobie trudu by dokład­nie przeczy­tać moją argu­men­tację. Zwierz stał się tward­szy i nieco bardziej zgorzk­ni­ały. Nawet zas­tanaw­iał się czy w tym roku sobie nie darować.

 

Na Pix­abay jak się wpisze życ­zli­wość to wyskaku­je ses­ja fotograficz­na fig­urek sztur­mow­ców z LEGO. Zwierz uznał, że to dobra ilus­trac­ja

Ale sobie nie darował. Wiecie dlaczego? Bo kil­ka dni temu siedzi­ał w tramwa­ju który skrę­cił nie tam gdzie powinien. Była jakaś awaria. W tramwa­ju nieco spanikowana dziew­czy­na, chy­ba w wieku stu­denckim, z prz­er­aże­niem patrzyła na rozkład jazdy, mówiąc — coraz bardziej roze­dr­ganym głosem, do tele­fonu, że nie ma poję­cia gdzie jest i jak dojedzie na Cen­tral­ny. Siedzi­ałam obok. Powiedzi­ałam jej gdzie ma wysiąść, jak będzie najszy­b­ciej. Uspokoiłam że nie pomyliła tramwa­ju. Jak­iś siedzą­cy obok mnie chłopak powiedzi­ał, że on też się gubi w mieś­cie. Przez kil­ka min­ut roz­maw­ial­iśmy o tym, że ZTM każdego wiezie gdzie chce. To był przy­jem­ny moment. Byłam dla kogoś życ­zli­wa. Pomogłam dziew­czynie której nie znałam, poroz­maw­iałam miło z ludź­mi. Nie zmieniłam świa­ta na lep­sze. Nie odwró­ciłam biegu his­torii, ale wybier­a­jąc — nie robić nic czy komuś odrobinę pomóc, wybrałam tą odrobinę pomo­cy.

 

Wierzę, że trze­ba być dla siebie miłym. Uprze­jmym. Życ­zli­wym. Ostate­cznie — dziś gdy nie byłam pew­na gdzie wysiąść z pociągu zapy­tałam pana który siedzi­ał obok mnie. Czy­tał Gazetę Pol­ską Codzi­en­nie i miał przypinkę jed­nej z bard­zo kon­ser­waty­wnych praw­icowych orga­ni­za­cji. Ja miałam na tor­bie przypinkę Poli­ty­ki. Ale uprze­j­mość i życ­zli­wość wobec drugiej oso­by w podróży spraw­iła, że pan powiedzi­ał mi za ile przys­tanków będą Katow­ice a ja powiedzi­ałam panu gdzie jest gni­azd­ko do którego mógł pod­piąć tele­fon. Choć niekiedy to jedyne tem­aty na które moż­na roz­maw­iać. Nie mniej — czu­ję, że bez pisa­nia także rzeczy dobrych — dłu­go nie przetr­wamy. Widzę to po sobie. O ile łatwiej zaan­gażować mi się w kole­jny spór, niż napisać koleżance że mnie inspiru­je. Infor­ma­c­je dobre komen­tu­je jed­nym słowem. To w spo­rach piszę elab­o­raty. A prze­cież — są w Internecie ludzie którzy nas inspiru­ją, których posty nas cieszą, których sama obec­ność w social media czyni nasz świat lep­szym. Nie bójmy się chwal­ić zna­jomych, lubianych twór­ców, nawet ludzi których nie znamy ale którzy w jak­iś sposób pozy­ty­wnie na nas wpły­wa­ją. To wszys­tko ma znacze­nie — daje energię, cieszy i pozwala to uczu­cie ponieść dalej. Nie znam niko­go kto był­by wściekły kiedy ktoś mu napisze niespodziewanie coś miłego.

Zasady Inter­ne­towego Dnia Życ­zli­woś­ci Zwierza nie zmieniły się za bard­zo przez lata:

  • Wybierz­cie kogoś kto czyni zawsze życie w Internecie lep­szym – zna­jomych, kolegów, twór­ców – może to być jed­na wyjątkowa oso­ba, może to być post zbior­czy albo indy­wid­u­al­ny. Może­cie wybrać kogoś kogo zna­cie od daw­na albo śledzi­cie z odd­ali. Albo po pros­tu lubi­cie jak ktoś coś nowego wrzu­ci do Inter­ne­tu.

 

  • Napisz­cie coś miłego. Dlaczego ich lubi­cie. Albo co wam się podo­ba. Albo co wam leży na ser­cu. Ważne żeby to było coś pozy­ty­wnego. Nie musi być dłu­go. Nie musi być wylewnie. Chodzi o to b przy­pom­nieć sobie, że moż­na pisać o czymś dobrym i miłym. O czymś sym­pa­ty­cznym.

 

  • Jeśli wa się uda postara­j­cie się znaleźć jed­ną osobę w Internecie której może­cie pomóc. Nic na siłę. Ale kiedy dziś na FB pojawi się pytanie to raz postara­j­cie się odpowiedzieć tak jak­byś­cie chcieli żeby wam odpowiedziano. Nawet nie wiecie jaka to cza­sem jest fra­j­da — pomóc komuś bardziej niż się tego spodziewał.

 

  • Jeśli może­cie oznacz­cie post #IDŻ – dzię­ki temu moż­na śledz­ić potem te wszys­tkie miłe wpisy. Zwierz to robi i robi mu się cieplutko na ser­duszku. Nie chodzi tu o pro­mowanie blo­ga – jak­by nie musi­cie zaz­naczać że to akc­ja Zwierza. Ten Hash­tag jest po to żeby zain­try­gować ludzi.

 

  • Nic z tej akcji nie ma wydźwięku komer­cyjnego. To po pros­tu prze­jaw fak­tu, że zwierz jest taką Polyan­ną Inter­netów. I postara się zawsze nią pozostać.

 

Zwierz pode­jrze­wa, że świat częś­ciej zmienia wściekłość i frus­trac­ja niż mówie­nie sobie dobrych rzeczy. Ale jed­nocześnie — jeśli u progu cięż­kich cza­sów porzu­casz wszys­tko to co uzna­jesz za nad­mi­arowe — wiarę w ludzi, życ­zli­wość, chęć napraw­ia­nia świa­ta, wiarę w lep­sze jutro, to jak masz je znaleźć gdy wszys­tko już się skończy. Wartoś­ci raz porzu­cone trud­no potem odnaleźć. A kiedy je zna­j­du­je­my bywa­ją już nieco zakur­zone i nie pasu­ją do naszych zupełnie nowych głów. Dlat­ego trze­ba je nieść blisko ser­ca, nigdy o nich nie zapom­i­nać i nawet kiedy jest ciężko — pamię­tać, że nie moż­na porzu­cić tego co ważne, bo wtedy się zosta­je z niczym. A poza tym — tak już abstrahu­jąc od wszys­tkiego. Jeśli marzy się nam świat pełen miłych i życ­zli­wych ludzi to naprawdę trze­ba zacząć od siebie. Ewen­tu­al­nie czekać na świa­tową inwazję Kanadyjczyków ale to może potr­wać.

 

 

Na koniec Zwierz pier­wszy raz chy­ba zamieś­ci swo­ją małą listę Życ­zli­woś­ci by was zain­spirować:

Więc Zwierz chci­ał­by powiedzieć, że cza­sem jest mu smut­no i wtedy okazu­je się, że Paweł Opy­do wrzu­cił nowe Złe Piosen­ki i Zwier­zowi nie jest smut­no. I dokład­nie to jest ten pro­gram który zawsze mnie bawi. Nawet jak Paweł mówi, że odcinek jest słab­szy. I zawsze mi żal jak się odcinek kończy.

Mam koleżankę Nibi która jak­iś rok temu zaczęła chodz­ić na lodowisko a niedawno widzi­ałam na nagra­niu jej pier­wszy skok na łyżwach i nie jestem w stanie oga­r­nąć rozumem jak moż­na być taką zdyscy­plinowaną i zde­ter­mi­nowaną osobą. A jed­nocześnie — tak strasznie mnie cieszy każdy jej postęp.

W Internecie mam zna­jomą która nazy­wa się Joan­na Radosz i pisze książ­ki i opowiada­nia o Żużlu. I ostat­nio wydała swo­ją drugą żużlową książkę — dzię­ki włas­nym staran­iom i pomo­cy przy­jaciół. I jej twór­c­zość zawsze mnie tak bard­zo cieszy bo pokazu­je ile energii mają w sobie ludzie pełni pasji.

Nigdy nie przes­tanę się zach­wycać ilus­trac­ja­mi Mai Lulek a jeszcze bardziej tym jaki cud­owny niepow­tarzal­ny styl udało się jej przez te wszys­tkie lata od kiedy ją znam wypra­cow­ać. Dziś mam wraże­nie, że posta­cie z jej ilus­tracji zasied­la­ją włas­ny spójny świat o którym chci­ałabym się dowiedzieć jak najwięcej.

 

To tyle na blogu. Pewnie jutro postaram się znaleźć czas by napisać coś miłego jeszcze wielu innym osobom, które pewnie czuły­by się bard­zo głu­pio gdy­by Zwierz pisał o nich na blogu. Zostaw­iam was z nadzieją, że ten mój mały pomysł sprawi, że i wy i ludzie których lubi­cie będą mieli lep­szy dzień.

Ps: Jutro napiszę wam co Zwierz sądzi o nowym Pacif­ic Rim.

3 komentarze
0

Powiązane wpisy