Hej
Cześć. Na początek znów wyznanie. Byłam w życiu szczupła przez jakies pięć minut i miałam wtedy osiem lat. Od tamtego czasu szczupła już nigdy nie byłam i biorąc pod uwagę moje lenistwo szczupła już nigdy nie będę. Dziś szukając spodni po raz kolejny dotarło do mnie, że choc wszyscy przekonują nas o istnieniu wewnętrznego piękna tak naprawdę obchodzi nas tylko piękno zewnętrzne. W sumie trudno się temu dziwić – kiedyś chłopak widział najpiękniejszą dziewczynę we wsi i to był jego punkt odniesienia do oceny urody innych dziewcząt. Dziś widzi najpiękniejszą kobietę na świecie i chce taką samą u swojego boku. Kobiety nie sa lepsze – nigdy nie wierzyłam w brednie mówiące że kobiety pragną pięknego wnętrza a nie opakowania – świadczyć może o tym chociażby niska samoocena moich znajomych którzy odstają od wyśróbowanego ideau i wcale nie mają łatwo z płcią przeciwną. Piękno zewnętrzne być może jest dla nas ważne z przyczyn genetycznych i nie ma nic wspólnego z naszą świadomością, może to boski zamysł żebyśmy się z każdym pokoleniem robili co raz ładniejsi. A może to pułapka w jaką się sami łapiemy. Każą nam być szczupłymi to będziemy uważać że ktoś kto nosi rozmiar 42 jest otyły i pewnie jeszcze głupi ( nie udawajcie że nie łączycie wagi z inteligencją – wszyscy to robią). Każą nam obwiązywać nogi – zaczniemy być pewni że nie ma nic piękniejszego niż rozmiar buta 32. Kultura jawnie się do tego przyczynia ale nie ma co winić reżysera czy autora teledysku. Popkultura jest skierowana do mas – gdybyśmy chcieli widzieć osoby grube, niskie i łysiejących facetów pewnie byśmy je przeforsowali. Ale nie chcemy. I mam nadzieje że to kwestia naszej nieposkromionej socjobiologicznej natury bo jeśli ktoś nam to wmówił to daliśmy się zbiorowo zrobić w konia
