Home Ogólnie Tak naprawdę czyli wpis na dowidzenia

Tak naprawdę czyli wpis na dowidzenia

autor Zwierz

 

Hej 


 

Tak naprawdę nie kupu­je­my zwierząt. Kupu­je­my mały wycinek obec­noś­ci. Kiedy mamy kota, to jest to mil­czą­ca obec­ność, na grani­cy naszego spo­jrzenia, albo mruczą­ca obec­ność na kolanach, gdy próbu­je­my czy­tać lub pra­cow­ać. Mając psa kupu­je­my obec­ność pazurów stuka­ją­cych o posadzkę w przed­poko­ju ilekroć prze­chodz­imy z poko­ju do poko­ju a nasz pies spoko­jnie idzie za nami krok w kok. Jak­by się bał, że jeśli tylko spóś­ci nas z oka rozmy­je­my się jak sen. Kupu­jąc szczu­ra kupu­je­my obec­ność  pod postacią chru­pa­nia w środ­ku nocy, gryzienia klat­ki. Kupu­je­my obec­ność zapakowaną w zwierzę­ta.

 

 

 

 Wat­son z Sher­lock­iem z cza­sów kiedy byli bard­zo mały­mi bard­zo nowy­mi szczu­ra­mi.

 

Do obec­noś­ci łat­wo się przyzwycza­ić. Kot jest nawet jeśli go nie widzisz,  otwier­a­jąc drzwi do mieszka­nia czeka się na charak­terysty­czny dźwięk jaki wyda­je met­al klat­ki by po kole­jnych szczeblach wspina się czeka­ją­cy na jedze­nie szczur.  Szczekanie psa słyszysz zan­im jeszcze przekrę­cisz klucz w zamku. Nawet wtedy kiedy nam się nie chce, kiedy musimy wyprowadzać, zanosić do wetery­narza, kupować jedze­nie w spec­jal­isty­czny sklepie czu­je­my, że ta transakc­ja ma sens. Że wymie­nil­iśmy pieniądze na coś czego teo­re­ty­cznie nie da się kupić. W ostate­cznym rozra­chunku kiedy szczur ufnie wtu­la łepek w zgię­cie naszego łok­cia to wychodz­imy na tych, którzy zyskali.

 

Tak naprawdę nie hodu­je­my zwierząt.  Odd­a­je­my im kawałek naszej przestrzeni — miejsce na szafkę zaj­mu­je klat­ka, kot zaj­mu­je całą naszą poduszkę, pies miejsce na naszym łóżku w samym jego środ­ku. Odd­a­je­my przestrzeń i pozwalamy by obok naszego życia toczyło się inne. Niekiedy dużo dra­maty­czniejsze od naszego, zawsze wyprzedza­jące nas o krok, w innym pędzą­cym szy­b­ciej stru­mie­niu cza­su. Zan­im zdążymy się przyzwycza­ić do tego wspól­nego kur­su okazu­je się , że właśnie nasz kawałek miejs­ca, który tak szc­zo­drze ofi­arowal­iśmy sta­je się zbęd­ny. Koty trzy­ma­ją się najdłużej najbardziej przy­wiązane do naszych poduszek, psy zwal­ni­a­ją miejsce na środ­ku łóż­ka, szczury wyprowadza­ją się z klatek pod oknem.

 

Oczy­wiś­cie wiemy o tym kiedy godz­imy się, na to by nasze mieszka­nia nie były już tylko nasze. Czy­tamy podręczni­ki i strony inter­ne­towe, rozsąd­nie pod­chodz­imy do sprawy.  Inwest­y­cję uczuć win­niśmy rozkładać wedle wskaźników dłu­goś­ci życia przed­staw­icieli gatunku. Koty kochać nieco bardziej niż psy, psy nico bardziej niż szczury. Najbardziej zakochani powin­niśmy być w żółwiach i papu­gach. Pow­tarza­my sobie, że pode­jdziemy do sprawy rozsąd­nie i prak­ty­cznie. Że to prze­cież tylko transakc­ja wiązana w której nie musimy wykładać na stół całego naszego dobytku. Nie musimy się prze­cież jakoś strasznie przy­wiązy­wać. Chce­my być rozsąd­ny­mi bankiera­mi włas­nych uczuć, admin­istrować posi­adanym zasobem, przy­wiąza­nia, przyzwycza­je­nia czy miłoś­ci. Próbu­je­my sobie wmówić, że ist­nieje jakieś kon­to z którego może­my pobier­ać tyko małe sumy.

 

 

Tak naprawdę nie posi­adamy zwierząt. Może mówimy “mój kot”, “mój pies”, “Mój szczur”, ale tak naprawdę  nasze imię wpisane w książeczce zdrowia to tylko for­mal­ność. Posi­adanie zakładało by bowiem, że nasze zwierzę jest tylko kole­jnym ele­mentem naszego dobytku.  Może tak jest przez kil­ka pier­wszych dni. Ale potem  kiedy się przy­wiązu­je­my, kiedy do porząd­ku dnia dorzu­camy nakarmie­nie, wyprowadze­nie czy obow­iązkowe głaskanie, kwes­t­ia posi­ada­nia sta­je się bard­zo ilu­zo­rycz­na. Gdy­by się pal­iło nie wró­ciłbyś po lap­topa, po ulu­biony kubek, po cen­ny zegarek. Po zwierzę się wraca. Kobi­eta w Okla­homie czeka­jąc na tor­na­do mod­liła się o ocale­nie siebie i swo­jego psa. Chy­ba równie moc­no, sko­ro spod gruzów wyszła i ona i pies. “Mieć” brz­mi jak­by tu jeszcze cokol­wiek od nas zależało. A tym­cza­sem  przes­ta­je od nas zależeć strasznie szy­bko.

 

Może najrozsąd­niej było­by dać sobie spokój. Nie kupować, nie hodować, nie mieć. Miejsce na klatkę zastąpić szafką, raz na zawsze odzyskać poduszkę, nie wychodz­ić w środ­ku dnia na obow­iązkowy spac­er.  Było­by prze­cież o tyle łatwiej.  Ale jed­nak wciąż czu­je­my, że czegoś nam braku­je, że na nasze pstryknię­cie pal­ca­mi po wejś­ciu do mieszka­nia powin­no odpowiadać chru­panie z wnętrza klat­ki, że kot ocier­a­ją­cy się o nasze kost­ki to dokład­nie to czego nam brakowało. Kiedy pies spoglą­da na naszą kanap­kę z szynką spo­jrze­niem pełnym miłoś­ci to cieszymy się, że przy­na­jm­niej raz zobaczymy jak wyglą­da takie spo­jrze­nie. Nie kupu­je­my zwierząt, nie hodu­je­my ich i nie posi­adamy. Po pros­tu godz­imy się by mały kawałek wiecznoś­ci roz­gry­wał się koło nas pod miękkim futrem. Które cza­sem może­my wziąć na ręce i poczuć, że nie jedziemy sami na tym wózku, choć może niek­tórzy z nas wbrew zasadom fizy­ki jadą nieco szy­b­ciej.

 

Zwierz napisał ten wpis, ponieważ Wat­son szczur zwierza, postanow­ił pozbaw­ić go swo­jego towarzyst­wa. Zwier­zowi z tego podou przykro i nie czu­je aby było nic niestosownego by o tym napisać. Brat zwierza twierdzi, że nie jest tak źle bo sko­ro mamy niemal pewność, że w zaświat­ach są stat­ki to prze­cież muszą być na nich szczury.??

4 komentarze
0

Powiązane wpisy