Hej
Ostatnio zupełnym przypadkiem obejrzałam niemal dzień po dniu dwa filmy. Pierwszy opowiadał o programie telewizyjnym w którym bohaterowie mogą wygrać 5 milionów dolarów pod warunkiem że zagrają w rosyjską ruletkę. Oczywiście w filmie ktoś nie przeżyje programu ale i tak będzie to wielki hit. Z kolei w drugim filmie szalony morderca zabija swoje ofiary w niesłychanie okrutny sposób ale prędkość ich śmierci zależy od tego ile osób wejdzie na stronę internetową żeby obejrzeć sobie cudzą śmierć. Oba filmy łączy jedno – przekonanie że ludzie chcą oglądać śmierć na ekranie i że gdyby nam pozwolono przekroczylibyśmy wszystkie granice. Zaczęłam się nad tym zastanawiać – w sumie to już wszystko w telewizji i w internecie było – oglądaliśmy płonące wieże WTC i ludzi skaczących z okien i byliśmy zszokowani. W sumie uczucie szoku wciąż nam towarzyszy. Oczywiście trochę się znieczuliliśmy – ale wiadomo ofiary podawane w milionach czy tysiącach to tylko liczby. Nie mniej mam trochę dosyć – dosyć wmawiania mi że gdyby mi pozwolono oglądać śmierć na żywo zareagowałabym z entuzjazmem. Bo tak naprawdę każdy z nas wcześniej czy później spotka się ze śmiercią – własną cudzą nie ważne. Ważne jest to że jakoś nie czuję w sobie tego entuzjazmu i jakoś nie mam wrażenia żebym była jedyna
