Home Ogólnie Kto się nie zmienia ten się cofa czyli dla każdego coś nowego (na Zwierzu!)

Kto się nie zmienia ten się cofa czyli dla każdego coś nowego (na Zwierzu!)

autor Zwierz
Kto się nie zmienia ten się cofa czyli dla każdego coś nowego (na Zwierzu!)

Niby mamy świę­ta ale ten week­end spęd­zony z dala od pra­cy i domowych obow­iązków (plusy wiz­y­towa­nia rodziny męża!) spraw­iły, że Zwierz zaczął poważnie myśleć nad swoim blo­giem. I doszedł do wniosku, że najwyższy czas na pewne zmi­any.

Jak sami wiecie Zwierz od praw­ie dziewię­ciu lat pisze właś­ci­wie wyłącznie o kul­turze. To tem­at ciekawy, głębo­ki i bard­zo zróżni­cow­any. Ale nie ukry­wa­jmy – ile moż­na w kółko recen­zować filmy i seri­ale, albo starać się zain­tere­sować kogokol­wiek jakim­iś skom­p­likowany­mi zjawiska­mi ze świa­ta prze­mysłu fil­mowego. To nie tylko nudne ale też – co dużo ważniejsze – niekoniecznie opła­calne. Inni blogerzy już dawno porzu­cili pracę i zajęli się blo­gowaniem na pełny etat pod­czas kiedy Zwierz wciąż musi wstawać o ósmej by dotrzeć do pra­cy  i siedzieć tam kil­ka godzin. Ta frus­trac­ja doprowadz­iła Zwierza do reflek­sji. Czy naprawdę było warto ograniczać się tylko do kul­tu­ry? Odpowiedź była pros­ta. Nie. To był błąd. Co z tego, że kul­tura intere­su­je mnie bardziej niż cokol­wiek innego. Trendy się zmieni­a­ją i Zwierz musi się zmienić razem z nimi. W związku z tym na blogu pojaw­ią się wpisy w nowych kat­e­go­ri­ach, które poz­wolą tch­nąć zupełnie nowego ducha w Zwierza a przede wszys­tkim – zapewnią stały dopływ gotów­ki, atrak­cyjnych współprac i ciekawych darów losu.

 

Oto pięć nowych kat­e­gorii które od tego miesią­ca zade­bi­u­tu­ją na blogu:

Par­ent­ing – co praw­da Zwierz nie ma żad­nego dziec­ka, ale dziecko widzi­ał. Nawet z bliska i to sto­sunkowo niedawno bo szwagier­ka ma ich dwo­je. Kil­ka min­ut spęd­zone w towarzys­t­wie dziec­ka poniżej roku przekon­ały Zwierza, że wie już wszys­tko na tem­at wychowa­nia i w ogóle – nie oszuku­jmy się wychowywanie dzieci nie jest takie trudne jak może się wydawać. Do tego – powiedzmy sobie szcz­erze, żeby przetestować wózek dziecię­cy w ogóle nie trze­ba mieć potomst­wa. Nawet łatwiej się tes­tu­je bez dziec­ka w środ­ku, bo np. jak trze­ba wózek znieść po schodach to jasne że bez dziec­ka jest lże­jszy. Poza tym wszys­tkie ubran­ka dla dzieci też nie wyma­ga­ją żeby jakieś dziecko w nie ubier­ać. Prze­cież mogę powiedzieć że dane spo­den­ki są ładne albo brzy­d­kie tylko na nie patrząc. Żadne dziecko nie uczyni paskud­nych spo­denek ład­ny­mi. Ogól­nie mogę udzielać wszel­kich porad – łącznie z tym jak sobie radz­ić z ząbkowaniem, kolkam czy złą koor­dy­nacją psy­cho­ru­chową. Do tego też nie trze­ba mieć dzieci – wystar­czy dobry dostęp do Inter­ne­tu. Oczy­wiś­cie żeby zafun­dować czytel­nikom pełne spek­trum porad będę też radz­ić jak odnosić się do dzieci starszych. Ponown­ie – zapew­ni­am was że do udziela­nia rad jak powin­no się zachowywać dziecko i co robić jak kłamie albo daje po głowie Jędru­siowi w piaskown­i­cy żadne dziecko nie jest potrzeb­ne czego najlep­szym dowo­dem jest fakt, że każdy ma zdanie na ten tem­at a nie wszyscy mają dzieci. Tak więc od dziś będę was reg­u­larnie poucza­ła w kwes­t­i­ach par­entin­gowych a w zami­an oczeku­ję jedynie całej masy pro­duk­tów dziecię­cych które będę mogła testować bo jed­nak nie chcę dokładać do intere­su. Sami rozu­miecie.

 

Moto­ryza­c­ja – niedawno Zwierz zauważył, że moto­ryza­c­ja mogła­by okazać się całkiem dobrym dzi­ałem na blogu. Co praw­da nie mam prawa jazdy, ale od paru miesię­cy wsi­ada­jąc do auto­busu staram się usiąść jak najbliżej kierow­cy żeby mieć podob­ne obserwac­je i doświad­czenia co kierow­cy. Poza tym reg­u­larnie jeżdżę także pociąga­mi, metrem czy tramwa­ja­mi więc ogól­nie komu­nikac­ja nie ma dla mnie tajem­nic. Musi­cie też wiedzieć, że więcej niż jeden raz byłam w samo­chodzie. Ogól­nie wyda­je mi się, że doskonale odnalazłabym się w tej branży. Po pier­wsze widzi­ałam więcej niż jeden samochód i to całkiem z bliska. Pewnie będziecie zaskoczeni i pełni podzi­wu jak powiem wam że jeźdz­iłam samo­choda­mi zarówno mały­mi jak i taki­mi całkiem duży­mi. Raz nawet jechałam ciężarówką co powiedzmy sobie szcz­erze nie jest doświad­cze­niem wszys­t­kich kierow­ców. Oczy­wiś­cie testowanie samo­chodów i wydawanie o nich opinii było­by niezwyk­le proste. Po pier­wsze – jestem w stanie nawet bez prawa jazdy powiedzieć który samochód jest ład­ny a który nie jest ład­ny. Poza tym jeśli chcę się dowiedzieć czy samochód jest szy­b­ki w ogóle nie muszę jeźdz­ić sama – wystar­czy że będę jechać na miejs­cu pasażera. Jeśli samochód będzie jechał szy­bko – zauważę. Jestem też w stanie bez prob­le­mu dysku­tować na poważne tem­aty takie jak – dlaczego w Polsce nikt nie włącza kierunk­owskazu, jak właś­ci­wie wjechać na ron­do, czy jak dro­ga jest ben­zy­na. Co praw­da nie mam poję­cia ile kosz­tu­je ben­zy­na ale ponown­ie – od czego jest Inter­net. Myślę, że gdy­by udało mi się naw­iązać trochę współprac w ramach tego dzi­ału to mogło­by to bard­zo pozy­ty­wnie wpłynąć na blo­ga. Wystar­czyło­by tylko, że ktoś do samo­chodu dorzu­cił­by kierow­cę i właś­ci­wie cały kraj mogę zjeźdz­ić – co dodało­by pewien pro­fil podróżniczy do moich wpisów.

 

Fit­ness – w ciągu ostat­nich czterech miesię­cy byłam na siłowni więcej niż 10 razy co spraw­ia, że powoli zaczy­nam myśleć o sobie w kat­e­gorii guru Fit­nes­su. Co więcej jestem już nawet przy­go­towana to znaczy a.) mam kar­net na siłown­ię, b.) mam strój na siłown­ie kupi­ony w pob­liskim hiper­marke­cie. Tu właś­ci­wie czu­je się praw­ie jak pro­fesjon­al­ist­ka. Bo w sum­ie prowadze­nie blo­ga o fit­ness to nie jest trud­na sprawa. Należy po pros­tu bard­zo częs­to pisać ludziom że mają coś pod­nieść, gdzieś pobiec, czymś pomachać i koniecznie pow­tarzać to więcej razy niż komukol­wiek się chce. Do tego należy umieszczać w sieci swo­je uśmiech­nięte zdję­cia z siłowni i postęp w ksz­tał­towa­niu się kalo­ryfera na brzuchu. Aku­rat z kalo­ryfer­em to nie będzie prob­lem bo u mnie w szat­ni na siłowni jeden jest więc moż­na sobie zro­bić z nim zdję­cie. Tu ogól­nie per­spek­ty­wy roz­wo­ju są świetne bo np. mogłabym umówić się z jakąś wielką fir­mą Nike albo Adi­das że będę ich reklam­ować i potem na całym mieś­cie będą plakaty na których Zwierz mówi „kup pan buty” a że Zwierz ma miły uśmiech to wszyscy by te buty kupowali. Więc ogól­nie mogłabym rzu­cić pracę i zaj­mować się sprzedawaniem białych butów Nike ama­torom bie­ga­nia i wysiłku fizy­cznego. Oczy­wiś­cie co pewien czas trze­ba było­by wrzu­cić jakieś diete­ty­czne porady i przepisy ale w sum­ie – tak dłu­go jak nie będę pole­cała ludziom jedzenia powi­etrza i zapi­ja­nia zgniłą wodą to uda mi się zapewne znaleźć w Internecie potwierdze­nie na zdrowotne aspek­ty każdego możli­wego do przy­go­towa­nia czy zamówienia posiłku!

 

Beau­ty – Zwierz musi powiedzieć, że dostrzegł iż wszys­tkie jego zdję­cia na których jest poma­lowany mają bez porów­na­nia więcej lajków niż te na których nie jest poma­lowany. To go natch­nęło. Prze­cież umieszcze­nie seg­men­ty beau­ty na blogu jest abso­lut­nie oczy­wiste. Co więcej – Zwierz znalazł doskon­ały patent jak to zro­bi bez koniecznoś­ci uczenia się jak poma­lować sobie twarz! Otóż wystar­czy, że raz w miesiącu będę chodz­ić do jakiejś telewiz­ji i nagry­wać albo opisy­wać kto i czym mnie poma­lował. W ten sposób seg­ment nie tylko przyniesie mi sławę i mil­iony czytel­ników ale także abso­lut­nie nie będzie mnie nic kosz­tował. Nie wydam nawet czterech zło­tych na szminkę (czy są szmin­ki za cztery złote? Czy ta cena jest od cza­py? Dowiecie się w pier­wszym wpisie z seg­men­ty beau­ty) a w zami­an dostanę sławę. Co więcej – kiedy w końcu już wszyscy zaczną mi przysyłać pomad­ki i pudry wtedy naresz­cie będę się mogła odwdz­ięczyć przynosząc je na ses­je mal­owa­nia. W ten sposób mój dzi­ał beau­ty pozostanie zawsze w pełni pro­fesjon­al­ny. Do tego – naprawdę widzi­ałam w życiu dobrze umalowaną osobę i ład­nie pofar­bowane włosy więc mogę powiedzieć co należy robić a czego nie. A jak będziecie potrze­bować jakichś dodatkowych infor­ma­cji to prze­cież – wszys­tko moż­na znaleźć w Internecie!

 

DIY – Zwierz zwró­cił uwagę, że wszelkie porad­ni­ki jak zro­bić coś samodziel­nie – zwłaszcza deko­rac­je, zaproszenia czy plany dnia cieszą się olbrzymią pop­u­larnoś­cią. No i tu ponown­ie mam wielką wiarę w siebie. Po pier­wsze – w prze­ci­wieńst­wie do wielu blogerów zaj­mu­je się pro­fesjon­al­nie wyci­naniem rzeczy i kle­je­niem ich więc mam opanowane dwie główne czyn­noś­ci potrzeb­ne przy prowadze­niu takiego dzi­ału. Po drugie – po spędze­niu wielu godzin w przed­szkolu i szkole pod­sta­wowej na lekc­jach ZPT mam pod­sta­wowe wyk­sz­tałce­nie w tym zakre­sie poświad­c­zone pozy­ty­wną oceną z niniejszych zajęć. Do tego – spędz­iłam wystar­cza­ją­co dużo godzin na Pin­treś­cie by umieć na pier­wszy rzut oka odróżnić poprawnie wyko­nane przed­mio­ty codzi­en­nego użytku od rzeczy wyko­nanych niepoprawnie. Te wyko­nane popraw­ie są dużo ład­niejsze na zdję­ci­ach. Co pewien czas któreś z was będzie miało pewnie jakieś pyta­nia o dokładne infor­ma­c­je co właś­ci­wie trze­ba wyciąć i przyk­leić do czegoś ale prze­cież – Jest Inter­net więc sprawdze­nie co i jak nie powin­no zająć mi zbyt dużo cza­su. Do tego – już widzę jak wszys­tkie firmy pro­duku­jące far­by, cekiny i kle­je zabi­ja­ją się o to by mi ich dostar­czyć. A jak wie każdy – nigdy nie ma się wystar­cza­jącej licz­by far­bek cek­inów i kle­jów i każdą ich dodatkową ilość przyj­mu­je się z entuz­jazmem.

 

Przez chwilę rozważałam wprowadze­nie na blogu dzi­ału Kuli­nar­ia ale doszedł Zwierz do wniosku, że jed­nak było­by to wchodze­nie za bard­zo na poletko męża Zwierza, który gotu­je w domu  i ser­wu­je mu niemalże pro­fesjon­alne dania. Z drugiej strony – nie ukry­wa­jmy, Zwierz jako oso­ba dobrze karmiona i niekiedy odwiedza­ją­ca także restau­rac­je, mógł­by bez trudu ocenić które jedze­nie jest dobrze przy­go­towane a które nie. Nie mniej wprowadze­nie jeszcze takich wpisów – zupełnie się Zwier­zowi nie opła­ca bo ma po ślu­bie pełen zestaw przy­borów kuchen­nych, i niczego więcej nie potrze­bu­je. Poza tym – no naprawdę nie moż­na się roz­drab­ni­ać, jeszcze ktoś by pomyślał, że Zwierz jest w tym wszys­tkim tylko dla pieniędzy. Tym­cza­sem jest głównie dla pieniędzy. Spo­ra różni­ca.

 

Mam nadzieję, że zmi­any na blogu przy­pad­ną wam do gus­tu. W końcu wy też pewnie odczuwa­cie już pewne zmęcze­nie czy­taniem cią­gle o tym samym i wprowadze­nie tych zupełnie nowych kat­e­gorii, a co za tym – rozsz­erze­nie kat­a­logu rzeczy o których Zwierz pisze i o których ma opinię – będzie wspani­ałym nowym wyzwaniem dla was i dla mnie. Oczy­wiś­cie przez pier­wsze tygod­nie całość może wyjść nam trochę śred­nio na jeża – oczeku­ję, że trochę osób ode­jdzie, ale też na pewno przyjdą nowe, szuka­jące porady jak wychować dziecko, kupić samochód, znaleźć per­fek­cyjny pokład czy zro­bić świąteczny koszy­czek. I nie ukry­wam, chci­ałabym by blog Zwierza był dla was miejscem do którego przy­chodzi­cie. Przy­chodzi­cie po wszys­tko. Przy­chodzi­cie wiedzieć więcej.

PS: Zwierz wie, że część z was obchodzi dziś świę­ta Wielka­noc­ne – więc życzy wam z tej okazji wszys­tkiego najlep­szego.  Ma nadzieję, że cokol­wiek doprowadz­iło was do świątecznych stołów daje wam nadzieję i dobrze uspos­abia na przyszłość. A tym, którzy dziś nie świę­tu­ją życzę miłych dwóch dni które – jak mniemam, też dają nadzieję i dobrze usposo­bi­a­ją na przyszłość.

17 komentarzy
0

Powiązane wpisy