Home Tak sobie myślę 10 myśli o kulturze w czasach izolacji

10 myśli o kulturze w czasach izolacji

autor Zwierz
10 myśli o kulturze w czasach izolacji

 Taką for­mę pos­tu ściągnęłam od Rien­na­h­ery. To doskon­ały rodzaj wpisu, kiedy człowiek chce się podzielić pewny­mi prze­myśle­ni­a­mi, ale są one zbyt skromne czy ulotne by zro­bić z nich cały wpis. Uważam, że to bard­zo dobry rodzaj wpisów. Mam swo­je prze­myśle­nia odnośnie siedzenia w domu w ogóle, ale zgod­nie z obiet­nicą – będę się trzy­mać kul­tu­ry jak ostat­niej des­ki ratunku więc dziś moje prze­myśle­nia wyłącznie kul­tur­alne.

 

1.Całą kul­turę zaczęłam postrze­gać wyłącznie przez pryz­mat — czy odwraca moje myśle­nie od zmartwień związanych z wirusem czy też nie. Stało się to moją pod­sta­wową kat­e­gorią, jeśli chodzi o ocenę czy chcę coś obe­jrzeć, oglą­dać, kon­tyn­uować itp. To kat­e­go­ria ciekawa, bo potrafi zadzi­ałać zupełnie na śle­po. Cza­sem rzeczy ukochane zupełnie nie dzi­ała­ją, cza­sem rozry­wka, po którą bym inaczej nie sięgnęła — świet­nie się tu sprawdza. Fas­cynu­je mnie ta kat­e­go­ria.

 

2. Myślałam, że będę dużo więcej czy­tać. W pier­wszym tygod­niu odosob­nienia ściągnęłam sobie bard­zo dużo książek przeko­nana, że rozpocznie się mój czytel­niczy raj. Okaza­ło się, że w domu czy­ta mi się gorzej. Uświadomiłam sobie, że nie wychodząc z domu tracę moje ulu­bione przestrze­nie do czy­ta­nia — komu­nikację miejską i kaw­iarnie. Kiedy wokół mnie jest abso­lut­na cisza i spokój — nagle wszys­tko mnie rozprasza. Ostate­cznie czy­tam tyle ile czy­tałam, jeśli nie mniej.

 

3. Nie spodziewałam się jak ważne staną się dla mnie w tym okre­sie opery. Tak jasne zawsze lubiłam opery, ale jakoś muzy­ka oper­owa okaza­ła się hitem kwaran­tan­ny. W ogóle dzię­ki temu, że tyle teatrów udostęp­nia swo­je nagra­nia od początku odosob­nienia obe­jrza­łam kil­ka oper, i kil­ka przed­staw­ień bale­towych. Nor­mal­nie korzys­tam z takiej możli­woś­ci raz na miesiąc więc wyro­biłam nor­mę za cały 2020.

 

4. Wró­ciłam do zarzu­conego wiele lat temu zwycza­ju, żeby dzień kończyć seansem fil­mu tak koło 20/21 — ter­az oglą­dam wiec­zorem film i to nada­je jakąś struk­turę ostat­nim godzi­nom dnia. Bez nich i bez wiz­ji wstawa­nia wcześnie rano by dojechać do pra­cy strasznie trud­no zapom­nieć o której człowiek powinien się położyć. Plus mam, ku moje­mu zaskocze­niu więk­szą potrze­bę oglą­da­nia filmów niż seri­ali.

 

5. Dużo wracam do rzeczy, które już znam — Doc Mar­tin, Nia­nia, ter­az powtór­ka Sher­loc­ka, wcześniej powtór­ka całego Zmierzchu — szukam rzeczy, o których wiem, że wywoła­ją we mnie konkretne emoc­je, plus staram się znaleźć odpowiedź na pytanie — co dzi­ała a co nie dzi­ała wedle tych nowych kat­e­gorii cza­sów pan­demii. Bo to jest jed­nak ciekawe, że z cza­sem najważniejszym ele­mentem fil­mu sta­ją się jego kra­jo­brazy i fakt, że moż­na sobie popa­trzeć na przy­rodę i ludzi chodzą­cych tak po pros­tu jak­by nic się nie stało.

 

6. Love is Blind I Tiger King to dwa pro­gramy, których pewnie bym nie obe­jrza­ła w żad­nym innym cza­sie. Oba ide­al­nie zgrały się z cza­sa­mi, kiedy człowiek chci­ał­by nic nie wiedzieć, niko­go nie widzieć i czuć się dobrze z dala od ludzkoś­ci. Love is Blind porzu­ciłabym po trzech odcinkach z nudów, Tiger Kinga pewnie bym nawet nie zaczęła. Ter­az znam oba i na pewno nie spraw­ia­ją, że czu­ję dużo więcej ciepłych uczuć do ludzkoś­ci.

 

7. Bard­zo cier­pię, że nie poszłam wtedy do kina dru­gi raz na Emmę. Jed­nocześnie wiz­ja, że już nie dłu­go film będzie dostęp­ny na DVD czy Blu Ray (niedłu­go w moim myśle­niu oznacza w ciągu kilku miesię­cy) czyni tą pro­dukcję ponown­ie jed­ną z najbardziej przeze mnie wyczeki­wanych. Ogól­nie bard­zo potrze­bu­ję ter­az kina kostiu­mowego — ponieważ anglo­języ­czne mam już nieźle oga­r­nięte przestaw­iłam się na filmy po fran­cusku. W ogóle zaczęłam oglą­dać więcej filmów po fran­cusku. Nie wiem, dlaczego, ale jakoś ich lek­ka odmi­en­ność spraw­ia, że mniej myślę o świecie poza fil­mowym

 

8. Bard­zo cier­pię, że nie mam aplikacji VOD.PL na telewiz­orze. Obec­nie VOD.PL ma taki niesamow­ity wybór filmów do obe­jrzenia, że bled­nie przy nim Net­flix i HBO.GO. Ogól­nie bard­zo żału­ję ze VOD.PL nie jest po pros­tu ser­wisem na sub­skrypcję tylko każdy film trze­ba kupować. Ale serio to jest dokład­nie to miejsce, gdzie spędzam więk­szość mojego odosob­nienia. Co ciekawe, kiedy patrzę na ser­wisy streamin­gowe na których spędzam najwięcej cza­su to wcale nie wygry­wa Net­flix.

 

9. Pisanie powieś­ci w odcinkach okaza­ło się dobrym pomysłem — jed­nak tworze­nie kul­tu­ry bard­zo poma­ga. Jedyny prob­lem- nie mogę zas­nąć w nocy, bo fik­su­ję się na rozmyśla­niu o moich bohat­er­ach i co z nimi dalej będzie. Dziś śniło mi się, że wprowadz­iłam zmi­anę w fab­ule pier­wszych rozdzi­ałów i muszę pozmieni­ać całą książkę a trochę mi się nie chce.

 

10. Po lat­ach kupiłam i nadra­bi­am ser­i­al ani­mowany o Bat­manie z lat 90. Jestem nim jed­nocześnie zach­wycona (niesamowi­ta ani­mac­ja) i nieco zaskoc­zona — w mojej pamię­ci zapisał się jako coś zupełnie innego. Ale z punk­tu widzenia mojej miłoś­ci do kul­tur­owego przetwarza­nia postaci Bat­mana to był to doskon­ały pomysł na rozry­wkę na czas odosob­nienia. Jed­nocześnie w ogóle mam poczu­cie, że to co jest ter­az może ciekaw­ie wpłynąć na kino super­bo­hater­skie. Mam wraże­nie, że jed­nocześnie mniej i bardziej wierzymy w dobre zakończenia. Zagroże­nie zaś stało się tak namacalne, że nie wiem, czy uwierzymy jeszcze w Ave­negers.

 

PS: Piosen­ka „Wszys­tko będzie dobrze” to dzieło szatana stwor­zone by zro­bić nam dzi­ury w móz­gach

0 komentarz
1

Powiązane wpisy