485
Hej
Kiedy popkultura wydała na świat pierwsze reality-show zwierz nie był już mały i bezbronny ale nie był jeszcze duży i cyniczny co poskutkowało tym, że zwierz do dziś nie wie co myśleć o tego rodzaju programach – zwierz nigdy nie był się skłonny zgodzić że świadczą o totalnej degrengoladzie kultury bo kiedyś ludzie dla rozrywki gromadzili się oglądać publiczne egzekucje więc podpatrywanie kilkorga ludzi w małym mieszkaniu wydaje się być raczej niewinne z drugiej – zwierza programy te strasznie nudziły bo były od początku do końca reżyserowane tak że nigdy zwierz nie był w stanie obejrzeć porządnie od początku do końca nawet jednego odcinka (stąd też brak jednoznacznej opinii). Na całe szczęście format reality show praktycznie padł więc zwierz nie musiał się nad tym więcej zastanawiać bo to co miało zaważyć na losie telewizji okazało się przejściową modą (w sumie na obraz telewizji bez porównania bardziej wpłynął Idol i wszystkie inne programy przekonujące zwykłych ludzi że mogą zostać kimś zupełnie innym). Jednak co to zdechło w Polsce ma się całkiem nieźle na zachodzie – nie mówię tu o 10 czy 11 edycji angielskiego Big Brothera ale o programie o którym ostatnio stało się w USA niezwykle głośno – w programie tym kamery telewizyjne podglądały pewne młode małżeństwo które po udanych zabiegach in vitro wylądowało najpierw z dwójką a potem z piątką dzieci (wszystkie zarodki się przyjęły) – życie 9-osobowej rodziny można było śledzić przez kilka lat aż do ostatnich tygodni kiedy zgodni małżonkowie postanowili się rozwieść. I tu właśnie zwierz spotkał się ze zjawiskiem które zniechęciło go reality show dużo bardziej niż jakikolwiek seks na wizji jaki zafundowali nam polscy uczestnicy Big Brothera. Wszystkie niemal mniej poważne media w USA zajęły się śledzeniem na przemian a to ojca a to matki nieszczęśliwej siódemki – portale plotkarskie pełne są zdjęć złego ojca (odszedł do innej) i matki zajmującej się dziećmi. Oczywiście wiem że rodzina sama zdecydowała się na uczestnictwo w programie tego typu ale z drugiej strony po raz kolejny przeraził mnie tak całkowity brak jakiejkolwiek moralności w świecie medialnej plotki. Pod pozorem okazywania wsparcia i współczucia portale internetowe (zwłaszcza wyjątkowo bezczelny TMZ czyli największy i chyba najszybszy portal plotkarski w internecie) starają się zrobić wszystko by oczernić ojca albo pokazać trudną sytuację matki. Wszystko było by w porządku gdyby nie fakt że w całą historię jest wplatanych siedmioro małych dzieci które na nic się nie godziły i którym przychodzi żyć przed kamerami tylko dlatego że ich rodzice kiedyś chcieli zarobić. Wydaje mi się że właśnie to mnie najbardziej odstrasza od reality show – to że ludzie nie sprzedają tylko własnej prywatności ale sprzedają też prywatność wszystkich swoich bliskich. I to jest właśnie to jedno z nielicznych zjawisk w popkulturze które zwierza przerasta.
PS: Zwierz się pochwali a co – od dnia 20 października przez dwa tygodnie na stacji metra Świętokrzyska będzie można przeczytać haiku zwierza. Jest w nim coś o sekwojach i absolutnie nic o popkulturze:)
