Home Nagrody/Imprezy Fleabag bierze wszystko (co wziąć może) czyli o Emmys 2019

Fleabag bierze wszystko (co wziąć może) czyli o Emmys 2019

autor Zwierz
Fleabag bierze wszystko (co wziąć może) czyli o Emmys 2019

Tegoroczne nagrody Emmy okaza­ły się najsła­biej oglą­daną trans­misją wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Telewiz­yjnej od lat. Trochę to nie dzi­wi – przez kil­ka lat Emmys udowod­niły, że jeśli raz pol­u­bią ser­i­al to trud­no im zmienić zdanie. W tym roku co praw­da przyszykowały kil­ka zaskoczeń ale ostate­cznie nie jeden widz mógł mieć wraże­nie, że członkowie Akademii oglą­da­ją trochę inną telewiz­ją niż on. Ja sama pozosta­je w roz­dar­ciu, pomiędzy poczu­ciem, że wieczór potoczył się po mojej myśli a kon­ster­nacją najważniejszym wyborem wiec­zoru.

 

EXCLUSIVE — Phoebe Waller-Bridge in the audi­ence at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Dan­ny Moloshok/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images)

 

Gra o Tron wygrała w kat­e­gorii najlep­szy ser­i­al dra­maty­czny. Kil­ka lat temu to zwycięst­wo było­by oczy­wiste, ale w tym roku wydało się szczegól­nie nie na miejs­cu. Ostat­ni sezon seri­alu nie wzbudz­ił takiego emocjon­al­nego poruszenia na jakiego mogli liczyć twór­cy, a w przy­pad­ku wielu widzów wzbudz­ił wąt­pli­wość czy warto było poświę­cać tyle lat na oglą­danie kole­jnych  rozdzi­ałów dziejów Wes­t­eros. Tym jed­nak co wyda­je się tu bardziej istotne, to fakt, że w ostat­nim sezonie ser­i­al po pros­tu nie był szczegól­nie wybit­ny. Mimo szum­nych zapowiedzi, nie zaofer­ował żad­nych wybit­nych fab­u­larnych rozwiązań a nawet pod wzglę­dem pro­duk­cyjnym nie zach­wycał tak jak kiedyś. Ostate­cznie ósmy sezon był po pros­tu kole­jną pro­dukcją telewiz­yjną, która mogła się pochwal­ić więk­szą niż zwyk­le oglą­dal­noś­cią. Choć rozu­miem sen­ty­ment by nagrodz­ić ser­i­al nie tyle za ostat­ni sezon ale za cały telewiz­yjny fenomen jaki udało się stworzyć, to jed­nak nagrody, które będą trafi­ały do seri­alu tylko dlat­ego, że się właśnie skończył mają małe szanse na to by kiedykol­wiek wyjść z sieci sen­ty­men­tów i pożeg­nań. Gra o Tron nie była w żad­nym wypad­ku najlep­szym dra­maty­cznym seri­alem poprzed­niego roku. Nawet jeśli dla wielu widzów ósmy sezon to był dra­mat.

 

IMAGE DISTRIBUTED FOR THE TELEVISION ACADEMY — D.B. Weiss and the team from “Game Of Thrones” accepts the award for out­stand­ing dra­ma series at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Phil McCarten/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images)

 

Co ciekawe ta sama Akademia która nie miała ser­ca nie nagrodz­ić Gry o Tron zde­cy­dowała, że nagrodzi w kat­e­gorii najlep­szy ser­i­al kome­diowy Fleabag. Żeby było jasne, moim zdaniem Fleabag jest w swoim drugim sezonie najlep­szą rzeczą jaka przy­darzyła się telewiz­ji w ostat­nim roku. To ser­i­al dow­cip­ny, rados­ny, smut­ny i przenikli­wy. Ale w Stanach (gdzie ser­i­al jest dys­try­buowany przez Ama­zon) raczej staw­iano na zwycięst­wo kome­diowej pro­dukcji Veep, przez kil­ka sezonów abso­lut­nego fawory­ta Akademii, która właśnie miała swój ostat­ni sezon. Jeśli w przy­pad­ku komedii gło­su­ją­cy mogli porzu­cić sen­ty­men­ty to dlaczego nie wyma­gać tego od nich w przy­pad­ku pro­dukcji dra­maty­cznej. Czy nie było­by śmiesznie gdy­by wygrało np. Killing Eve i Phoebe Waller- Bridge mogła­by wyjechać z Los Ange­les z workiem pełnym nagród za abso­lut­nie wszys­tko (bo nie ma wąt­pli­woś­ci, że ten wieczór należał do niej a dopiero potem do wszys­t­kich innych nagrod­zonych, którzy mogli sobie wyobrażać, jak to jest mieć dwa nagradzane seri­ale w rywal­iza­cji). Ostate­cznie ta nagro­da cieszy mnie najbardziej ze wszys­t­kich, choć amerykanie pewnie są trochę sfrus­trowani, że wieczór tak bard­zo zdomi­nowała pro­dukc­ja BBC. Jed­no to uznać wyżs­zość bry­tyjs­kich aktorów, ale żeby uznać wyżs­zość bry­tyjskiej telewiz­ji i to w kat­e­go­ri­ach innych niż „mini ser­i­al” – to jak­iś krok ku nowe­mu.

 

The team from “Fleabag” accepts the award for out­stand­ing com­e­dy series at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Phil McCarten/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images)

 

W kat­e­go­ri­ach aktors­kich mieliśmy trochę miłych niespodzianek. Nagrodę za najlep­szego akto­ra w seri­alu dra­maty­cznym zdobył Bil­ly Porter za wybit­ną rolę w Pose. Co ciekawe media poda­ją że to pier­wszy otwar­cie homosek­su­al­ny aktor który został wyróżniony w tej kat­e­gorii. Aż trud­no uwierzyć, że przyszło tyle czekać. No ale jeśli kogoś nagradzać to Bil­ly Portera, akto­ra którego odkrycie, dla telewiz­ji ( i czer­wonych dywanów!) wprowadz­iło sporo jakże wyczeki­wanego zamę­tu, blasku i ekstrawa­gancji. Inna sprawa, to doskonale pokazu­je jak ważne jest by przy tworze­niu pro­dukcji pra­cow­ali ludzie  z otwarty­mi głowa­mi szuka­ją­cy tal­en­tów wszędzie. Gdy­by nie Ryan Mur­phy i jego zdol­ność wyłuski­wa­nia ludzi, których wszyscy już dawno powin­niśmy uwiel­bi­ać, nie było­by tej nagrody.  Równie zaskoc­zona swo­ją wygraną była Jodie Com­er, którą nagrod­zono za głową rolę w Killing Eve. Oso­biś­cie cieszy mnie ta nagro­da, bo Com­er gra postać niesły­chanie mag­ne­ty­czną, niepoko­jącą ale przede wszys­tkim inną i ory­gi­nal­ną. Choć trud­no zestaw­ić jej chimeryczną zabójczynie na zlece­nie z tą dziew­czyną ze sce­ny która z sil­nym Liv­er­pool­skim akcen­tem przeprasza­ła rodz­iców że nie zaprosiła ich do Stanów ale nie spodziewała się że wygra.

 

Bil­ly Porter accepts the award for out­stand­ing lead actor in a dra­ma series for “Pose” at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Phil McCarten/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images)

 

Za role dru­go­planowe w seri­alu dra­maty­cznym przyz­nano nagrody z dwóch różnych krańców „spodziewal­noś­ci”. Z jed­nej strony Akademia doceniła Petera Din­klage, za rolę w „Grze o Tron” chy­ba prag­nąc dać wyraz swo­jej ogól­nej, niesłab­nącej miłoś­ci do postaci Tyri­ona. Ponown­ie, przy całej mojej sym­pa­tii do doskon­ałego Petera Din­klage, jego wys­tęp w ósmym sezonie nie był szczegól­nie wybit­ny, choć głównie dlat­ego, że dostał on marny sce­nar­iusz do zagra­nia, taki który z najin­teligent­niejszej postaci w pro­dukcji, robi postać która ma takie momen­ty aut­en­ty­cznego zam­roczenia, chy­ba tylko po to by ser­i­al krę­cił się dalej.  Nato­mi­ast chy­ba najwięk­szym zaskocze­niem było wyróżnie­nie dla Julii Gar­ner za ser­i­al Ozark – aktor­ka w drodze po nagrodę pokon­ała aż cztery aktor­ki z Gry o Tron. Zresztą chy­ba nikt nie był bardziej zaskoc­zony niż ona sama. Zresztą Ozark dostar­czył jeszcze jed­nej wielkiej niespodzian­ki wiec­zoru. Otóż Jason Bate­man, aktor wys­tępu­ją­cy w Ozark w głównej roli, wygrał Emmy za reży­ser­ię seri­alu dra­maty­cznego (za jeden z wyreży­serowanych w seri­alu odcinków). Pokon­ał ty, samym trzy odcin­ki Gry o Tron. Kiedy spo­jrzy się na wideo z uroczys­toś­ci chy­ba nikt nie jest tym bardziej zaskoc­zony niż sam Bate­man. Z  kolei trochę boczkiem, trochę bez robi­enia wielkiego hała­su, „Sukces­ja” zgar­nęła nagrodę za najlep­szy sce­nar­iusz seri­alu dra­maty­cznego. Założę się że za rok kiedy będą oce­niali seri­ale dra­maty­czne już bez Gry o Tron „Sukces­ja” zna­jdzie się w licznym gronie fawory­tów po najważniejsze wyróżnie­nie sezonu.

 

Peter Din­klage accepts the award for out­stand­ing sup­port­ing actor in a dra­ma series for “Game of Thrones” at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Phil McCarten/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images)

 

Uśmiech zaw­itał na mojej twarzy gdy okaza­ło się, że nagrody za role dru­go­planowe w seri­alach kome­diowych dostała aktors­ka para (nie na ekranie) z Mar­velous Mrs. Maisel.  Pier­wsze odcin­ki sezonu zde­cy­dowanie należą do Tony Shal­hou­ba i nie ukry­wam, że moim zdaniem to jest pod pewny­mi wzglę­da­mi jego najlep­sza telewiz­yj­na rola. I tak wiem, że grał Mon­ka, ale dopiero tu może pokazać pełnię swo­jego tal­en­tu (bal­an­su­jąc między postacią bard­zo śmieszną, a w sum­ie trochę trag­iczną).  Za rolę kobiecą nagrodę dostała Alex Borstein – która rzeczy­wiś­cie jest sercem tej pro­dukcji. Nie jestem sobie w stanie wyobraz­ić by jej rolę mogła zagrać jakakol­wiek inna aktor­ka. Zresztą obo­je wpły­wa­ją na to, że Mar­velous Mrs. Maisel jest pro­dukcją którą się tak fenom­e­nal­nie oglą­da. To jed­nak jest typowy przykład pro­dukcji która była­by niezła gdy­by opier­ała się na tym co się dzieje na pier­wszym planie, ale właśnie dobrze napisany dru­gi plan daje jej tego ostate­cznego kopa pon­ad prze­cięt­ność.

 

Tony Shaloub accepts the award for out­stand­ing sup­port­ing actor in a com­e­dy series for “The Mar­velous Mrs. Maisel“
at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Dan­ny Moloshok/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images)

 

Kole­jne nagrody wiec­zoru – za reży­ser­ię i sce­nar­iusz znów powędrowały do Fleabag – co istotne – do odcin­ka pier­wszego. Oso­biś­cie zupełnie się nie dzi­wię, że Phoebe Waller-Bridge mogła się cieszyć nagrodą za ten odcinek bo jed­nak to jest tak naprawdę mała sztu­ka teatral­na (co jest też wyma­ga­jące z punk­tu widzenia reży­sera). Cała rodz­i­na siedzi przy kolacji przy stole, w restau­racji – nie tylko ten odcinek przy­pom­i­na co się stało w poprzed­nim sezonie, i jak układa­ją się relac­je pomiędzy bliski­mi (zwłaszcza sios­tra­mi) ale także budu­je pod­stawę po to co zobaczymy dalej. Jed­nocześnie Phoebe Waller-Bridge napisała odcinek w którym pojaw­ia się wątek poronienia i jest to odcinek zabawny. Ogól­nie przyz­nam szcz­erze, że gdy­by dru­gi sezon miał tylko ten pier­wszy odcinek to i tak moż­na było­by go uznać za lep­szy od więk­szoś­ci rzeczy jakie moż­na obe­jrzeć w telewiz­ji. Pode­jrze­wam, że już gdzieś tam na uczel­ni­ach fil­mowych są dzieci­a­ki, które rozkłada­ją go na częś­ci pier­wsze.

 

IMAGE DISTRIBUTED FOR THE TELEVISION ACADEMY — Phoebe Waller-Bridge accepts the award for out­stand­ing lead actress in a com­e­dy series for “Fleabag” at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Phil McCarten/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images)

 

Jak Phoebe było za mało nagród na jeden wieczór to może sobie do wor­ka dorzu­cić też tą za pier­ws­zo­planową rolę kobiecą w seri­alu kome­diowym. Pokon­ała tu Julię Louis-Drey­fus, która za swo­ją rolę w Veep wygry­wała ilekroć nadarza­ła się ku temu okaz­ja. Była fawory­tką przed roz­daniem nagród ale wyglą­da na to, że Akademia zakochała się we wszys­t­kich tal­en­tach Phoebe Waller-Bridge na raz. Zresztą jej prze­mowa, o tym że to wszys­tko zaczęło się  jako przed­staw­ie­nie- mon­odram na fes­ti­walu w Edyn­bur­gu w 2014 roku, pokazu­je jak niesamowite są dro­gi w świecie teatru, fil­mu i telewiz­ji. Choć zapewne gdy­by nie jej fenom­e­nal­ny tal­ent to niekoniecznie udało­by się dosięgnąć gwiazd. Z drugiej strony być może Amerykanie mogli­by się nauczyć od Bry­tyjczyków szuka­nia wiel­kich tal­en­tów w świecie teatru – bo one tam naprawdę są, trze­ba tylko otworzyć te możli­woś­ci kreaty­wnych przepły­wów.  Nagrodę za najlep­szą rolę męską w komedii dru­gi raz z rzę­du dostał Bill Had­er za rolę w seri­alu Bar­ry. Aku­rat wczo­raj skończyłam oglą­dać pier­wszy sezon i jestem pod wraże­niem tej roli – gdzieś pomiędzy absurdal­nym humorem a przygnębi­a­ją­cym seri­alem o niemożnoś­ci uciecz­ki od tego co było. Na pewno napisze o tym seri­alu osob­no ale nie mam żad­nych wąt­pli­woś­ci że nagradzanie Hadera to dobry pomysł.

 

Phoebe Waller-Bridge accepts the award for out­stand­ing writ­ing for a com­e­dy series for “Fleabag” at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Dan­ny Moloshok/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images).

 

Wszys­tkie ważne wyróżnienia dla pro­dukcji „lim­i­towanej” czyli dla mini-seri­alu zdobył Czarnobyl. I to właś­ci­wie nie powin­no dzi­wić. To było dość niesamowite jak dosłown­ie zaraz po ostat­nich odcinkach Gry o Tron wszyscy zanurzyli się w świat Czarnoby­la i przez chwilę żyli tragedią której przy­czyny i prze­bieg znali. To był fenom­e­nal­ny ser­i­al, o prawdzie i tym jakie znacze­nie ma sys­tem w jakim żyje­my. Jed­nocześnie pro­dukc­ja spraw­iła, że sporo osób znów roz­maw­iało o energii ato­m­owej – nawet jeśli wychodz­iły z pozy­cji stra­chu, to pojaw­iła się w ogóle możli­wość roz­mowy na tem­at który jest dość kluc­zowy dla naszej ener­gety­cznej przyszłoś­ci. Przede wszys­tkim jed­nak Czarnobyl to doskonale napisana i wyreży­serowana his­to­ria, która wciągnęła ludzi, którzy właśnie wys­zli ze świa­ta smoków i tronów.

 

Craig Mazin accepts the award for out­stand­ing writ­ing for a lim­it­ed series or movie for “Cher­nobyl” at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Phil McCarten/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images)

 

Co jed­nak ciekawe Czarnobyl mimo nagród za reży­ser­ię czy sce­nar­iusz nie dostał wyróżnień aktors­kich. Te rozeszły się po bard­zo wielu różnych pro­dukc­jach. Za najlep­szą aktorkę w roli dru­go­planowej uznano Patri­cię Arquette (The Act). Jestem zawsze pod wraże­niem jak bard­zo świat rozry­w­ki potrafi szy­bko przy­pom­nieć sobie o aktorce – cza­sem wystar­czy jed­na nagro­da by nagle znalazła się pra­ca której wcześniej nie było. Aktor­ka wyko­rzys­tała swo­je kil­ka min­ut na sce­nie, by powiedzieć parę słów o tym, że już najwyższy czas przestrze­gać praw i dawać pracę osobom transsek­su­al­nym. Jed­nocześnie wspom­i­nała swo­ją zmarłą siostrę Alex­is, która należała do tej społecznoś­ci, co dodało jej przemówie­niu dodatkowego oso­bis­tego wydźwięku. Za rolę pier­ws­zo­planową nagrodę dostała Michelle Williams (Fosse/Verdon), która z kolei wyko­rzys­tała ten moment by powiedzieć kil­ka słów o tym że równość płac opła­ca się wszys­tkim i że wydanie pieniędzy na aktorkę służy między inny­mi po to by mogła grać i rozwi­jać się ze wspar­ciem swo­jego miejs­ca pra­cy a nie pomi­mo niego. Williams dostała równą płacę za swo­ją rolę w seri­alu, ale wcześniej stała się ofi­arą dość głośnej sprawy kiedy pod­czas dokrętek do „Wszys­tkie pieniądze świa­ta” zapła­cono jej dużo mniej niż jej sceniczne­mu part­nerowi.

 

Patri­cia Arquette accepts the award for out­stand­ing sup­port­ing actress in a lim­it­ed series or movie for “The Act” at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Phil McCarten/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images)

 

Ważne, choć dużo swo­bod­niejsze słowa padły ze sce­ny kiedy za nagrodę w seri­alu „When They See Us” dziękował Jhar­rel Jerome – młody aktor, który zagrał jed­nego z pię­ciu niesłusznie oskarżonych i skazanych za niepopełniony gwałt nas­to­latków, dziękował z mieszan­iną radoś­ci i chy­ba pewnego zaskoczenia. Jed­nocześnie jed­nak czuć było, że ten moment należy się przede wszys­tkim siedzą­cym na wid­owni pię­ciu dojrza­łym mężczyznom, którzy po lat­ach spęd­zonych w więzie­niu nie są już piątką skaza­ńców ale piątką uniewin­nionych. Był to moment pewnej radoś­ci, choć wciąż trud­no nie słuchać o tej spraw­ie z poczu­ciem olbrzymiej niespraw­iedli­woś­ci.  Na tym tle cud­owny Ben Whishaw dzięku­ją­cy za nagrodę dla najlep­szego akto­ra dru­go­planowego „A Very Eng­lish Scan­dal” i przeprasza­ją­cy, że ma kaca, wydawał się takim leci­utkim ang­iel­skim dodatkiem. Inna sprawa, że aku­rat Whishaw powinien dostawać za swo­je role telewiz­yjne wor­ki nagród bo rzeczy­wiś­cie są jed­ny­mi z jego najlep­szych.

 

Ben Whishaw accepts the award for out­stand­ing sup­port­ing actor in a lim­it­ed series or movie for “A Very Eng­lish Scan­dal” at the 71st Prime­time Emmy Awards on Sun­day, Sept. 22, 2019, at the Microsoft The­ater in Los Ange­les. (Pho­to by Phil McCarten/Invision for the Tele­vi­sion Academy/AP Images)

 

Tegoroczne Emmys, całkiem mi się podobały. Oczy­wiś­cie nagrodze­nie Gry o Tron spraw­iło, że wieczór skończył  się pewną for­mą facepal­mu ale resz­ta nagród prezen­tu­je się bard­zo porząd­nie. I dużo bliżej tego co rzeczy­wiś­cie zaprzą­tało ser­ca i umysły widzów w ostat­nim roku. Jed­nocześnie bard­zo spodobał mi się fakt, że głosy dochodzące ze sce­ny mówiły o różnych aspek­tach rzeczy­wis­toś­ci, w których wciąż jest tyle do zro­bi­enia. I ma rację Bil­ly Porter pod­kreśla­jąc jak ważne jest dzi­ałanie artys­tów w zmieni­a­n­iu tego jak mówią, i myślą ludzie i jak wychodzą ze swoich ban­ieczek. A jed­nocześnie – podo­ba mi się fakt, że był to też wieczór cele­browa­nia niewielkiego bry­tyjskiego seri­alu o tym, że moż­na się zakochać w sek­sownym księdzu i to niczego niko­mu nie ułatwia. W każdym razie ja patrzę na te wyni­ki raczej zad­owolona. Pytanie tyko kiedy Amerykanie się zori­en­tu­ją ile nagród dali Bry­tyjczykom. I czy nie będą chcieli ich z powrotem.

 

Ps: Wiem że pod­pisy pod zdję­ci­a­mi są po ang­iel­sku — takie są w etyki­etach zdjęć kiedy pobiera się je z por­talu dla prasy Emmys. Mogła­by próbować je zmienić na Pol­s­ki, ale zostaw­iłam jak są by potem nie było prob­le­mu że coś naprawdę ważnego i kluc­zowego z opisu wyka­sowałam. Wybacz­cie.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy