Home OgólnieKońca nie widać czyli dlaczego nienawidzę napisu to be continued

Końca nie widać czyli dlaczego nienawidzę napisu to be continued

autor Zwierz

Hej

Zapewne wszyscy znacie ten moment – odcinek waszego ulubionego serialu zbliża się do końca a rozwiązanie na które tak bardzo liczycie jeszcze nie nadeszło. Oczywiście zagadka jest przerażająca a wasz bohater jest w absolutnie beznadziejnej sytuacji. I wtedy zamiast podać nam rozwiązanie ekran zaciemnia się i pojawia się ten złowrogi czarny napis- to be continued który oznacza ni mniej ni więcej tylko to, że przez najbliższy tydzień będziecie się zastanawiać jak skończy się opowiadana historia. W sumie na tym pomyśle opiera się cały serial 24 godziny – gdy żegnamy Jacka Bauera pod koniec odcinka to napięcie najczęściej sięga szczytu – oczywiście rozwiązanie w następnym odcinku nie jest nawet w połowie tak emocjonujące jak sobie obiecywaliśmy ( nie ma nic bardziej kreatywnego niż zniecierpliwiony widz) ale i tak w następnym odcnku damy się nabrać na tą samą sztuczkę aż zorientujemy się że przez ostatnie 24 niedziele nie wychodzilismy z domu w godzinie emisji. Pół biedy gdy taki trik stosują w telewizji gdzie okres oczekiwania wynosi max. 2-3 tygodnie. Jednak gdy druga część Matrixa zakończyła się tym napisem poczułam się jakbyśmy przekroczyli jakąś niewidzialną granicę – bo przecież i druga część Gwiezdnych Wojen nie ma jednoznacznego zakończenia ( chyba że ktoś nie lubi Hana Solo i nie kocha rebelii) ale jednak udaje że opowiedziała historię do końca. tymczasem tu bracia wachowscy bez wstydu przyznali że nawet nie starali się by film stanowił całość. Oczywiście wszyscy czekaliśmy na trojkę, oczywiście wszyscy na nią poszliśmy oczywiście wszyscy wyszliśmy zawiedzeni. jednak czy nasz zawód nie bylby odrobinę mniejszy gdybyśmy poszli do kina z własnej woli a nie przymuszeni tą okrótną formułką

Powiązane wpisy