Hej
Dziś będzie nieco o czymś innym. Kiedy byłam mała moja babcia powiedziała mi raz że nie można marzyć o rzeczach codziennych tylko o rzeczach których mieć nie można lub takich których zdobycie wymaga wielkiego wysiłku. Moja babcia przeżyła obóz więc chyba wie co mówi. Nie mniej w dzisiejszych czasach marzenia stają się co raz bardziej skomplikowane. To po części wina pop kultury – kto z nas nie chciał by wieść życia jak bohaterowie naszych ulubionych seriali filmów czy teledysków? Nasze marzenia są nie tylko wynikiem tego że pokazuje nam się co raz więcej pięknego świata ale także tego że pokazuje się nam luksus o którym wcześniej byśmy nie usłyszeli. Mozna dlugo opowiadać o bogactwie ale póki nie pokaże nam się zdjęć czyjejś 20 pokojowej rezydencji raczej nie zrozumiemy jak wiele można chcieć mieć. Ten tekst nie ma bynajmniej krytykować ludzkich marzeń. Wręcz przeciwnie do myślenia o rzeczach ktore po porstu musimy zrobić skłonił mnie film ,, Man on Wire” – historia linoskoczka który przeszedł międz dwiema wieżami word Trade center zainspirowała mnie do myślenia – jesli mamy tyle detereminacji by spełnić nasze marzenie to jak czujemy się potem? Co zrobimy gdy osiągneliśmy w życiu ten jeden cel ? i co wtedy kiedy pomimo jego spełnienia nie jesteśmy do końća szczęśliwi? film nie daje odpowiedzi na to pytanie – mówi raczej – że to wszystko nie waże- ważne żeby marzenia nie pozostały tylko marzeniami. Wiem że to banał ale dla mnie za każdym razem jest odkryciem że najodważniejszą rzeczą jaką zrobił ów linoskoczek było nie balansowanie na wysokości 400 metrów ale odwaga by zrobić to o czym marzył
