Hej
Wczoraj był pierwszy dzień od prawie miesiąca kiedy nie odezwałam się na swoim blogu – najlepszy dowód jak wyzyskiwanym pracownikiem jestem. Jeśli jeszcze o tym nie pisałam pragnę was poinformować że ostatnimi czasy całymi dniami zajmuje się czytaniem nazw i wyników finansowych różnych wielkich polskich firm. Ponieważ chodzi o to żeby uniknąć błędów ja patrzę a ktoś czyta mi nazwę. Dziś właśnie doszłam do sprawdzania danych dla McDonalda kiedy w moich uszach zabrzęczało McDonald’s. Wtedy to właśnie uświadomiłam sobie że nikt nie mówi już prawie McDonald a wszyscy McDonald’s a to za sprawą reklamy telewizyjnej której chyba jedynym zadaniem było przekonanie polaków że należy nazwę tej sieci czytać z angielska. Zazwyczaj jestem przeciwniczką spolszczania nazw własnych – dostaje wysypki słysząc że ktoś idzie do Carfurka albo Oszołoma ale tym razem czuję że daliśmy się zrobić w konia bo Mcdonald’s brzmi po polsku po prostu śmiesznie. Z resztą obce nazwy które opanowują z konieczności rynek są niekiedy koszmarne – do dziś nie wiem jak poprawnie wymawia się nazwę Zara bo przecież to firma hiszpańska więc powinno się mówić Sara ale to idiotycznie wymawiać coś z hiszpańska kiedy jak byk stoi przez Z. Podobnie z sklepami Espri- wymawiac je z facuska czy po polsku? Najbardziej podoba mi się jednak twórcze rozwiązanie mojej koleżanki która nie chcąc mówić ani po polsku ani po angielsku szwedzkiej nazwy H&M twierdzi że musi pójść do Heńka i Mańka. Muszę przyznać że jestem fanką takiego radzenia sobie z językowymi wyzwaniami współczesności:)
PS: tak na marginesie pojawił się w kioskach drugi dopiero numer czasopisam Hollywood które wychodzi raz na kwartał – to taki film pozbawiony pretensjonalnych recenzji i artykułów dla niewiadomo kogo. Polecam podobnie jak nowe czasopismo filmowe Movie które nie próbuje udawać że jest o czymś więcej
