Home OgólnieRżnij karabinem w bruk ulicy czyli nasza jest krew a ich jest film

Rżnij karabinem w bruk ulicy czyli nasza jest krew a ich jest film

autor Zwierz

Hej

Na wstępie przepraszam że dopiero pod wieczór ale znów zrealizowano mi wszystkie rewersy na czas i zamiast zajmować się snuciem rozważań zajmowałam się robieniem notatek z Przeglądu Teatralno Kinematograficznego z roku 1922.  Zanim zacznę pragnę podziękować wszystkim którzy odwiedzili mojego bloga w zeszłym tygodniu – zwierz znaczenie przebił swój najwyższy wyniki odwiedzin i bardzo się cieszy.
No ale ad rem. Wczoraj przyznano nagrody BAFTA niemal całą pulę zgarnął Hurt Locker ( po polskiemu ,, W pułapce wojny”) – choć wielbiciele kina cieszą się że Avatar dostał po łapach to jednak dla mnie to znak że oto po raz kolejny przemysł filmowy zrobił nas w konia. Gdybym wierzyła w jakąś teorię spiskową stwierdziłabym że za kolejne konflikty zbrojne w jakie angażuje się kraj za wielką wodą odpowiedzialny jest przemysł filmowy.n Serio – kino potrzebuje wojny i to co więcej wojny niekoniecznie słusznej. Wietnam jasno udowodnił że im bardziej Stany wojnę przegrywają tym bardziej  przemysł filmowy na tym zyskuje – kiedy ostatnim razem widzieliście coś tak dobrego jak Łowca Jeleni, Pluton czy Hair?  Jednak na jednej wojnie nie można opierać całej kinematografii – o problemach wojny na pacyfiku zaczęto filmy kręcić stosunkowo niedawno bo jednak była to nieco zbyt słuszna wojna by kręcić o niej poruszające niejednoznaczne dramaty ( teraz jednak mamy prawdziwy urodzaj – Eastwood nakręcił ,, Sztandar naszych ojców” i ,,Listy z Iwo Jimy” zaś zazdroszczący mu Spielberg postanowił nakręcić cały seriali – ,, Pacyfik” nawiązuje stylem do wcześniejszej Kompanii Braci i Szeregowca Rayana). Ale nic lepszego nie mogło się kinu poruszającemu emocje zdarzyć niż wojna w Iraku – jakkolwiek nie brzmiało by to podle – nie koniecznie popierana i z całą pewnością nie do końca wygrana wojna pozwoliła na stworzenie dziesiątek lepszych i gorszych produkcji począwszy od koszmarnych melodramatów ( Wciąż ją kocham gdzie ukochany młodej dziewczyny siedzi w Iraku) , przez małe filmy rodzinne ( Grace odeszła gdzie ojciec musi ułożyć życie rodzinne kiedy jego żona ginie na wojnie) aż po filmy takie jak Hurt Locker które koncentrują się przede wszystkim na swoich powracających z wojny bohaterach ( ale także na ich niezwykle trudnych działaniach w Iraku). A przecież wymienione tu filmy to tylko kilka z tytułów – są przecież takie perełki jak Podróż powrotna opowiadająca historię jednego amerykańskiego oficera eskortującego zwłoki 19 latka który zginął w Iraku ( Kevin Bacon zgarnął za tą rolę kilka nagród). O ile jeszcze zwierz rozumiał że problem wojny w Wietnamie czy II Wojny Światowej wymagał swoistego przetrwawienia przez kulturę – w końcu poszli na nią młodzi chłopcy z zaciągu niekoniecznie chcący walczyć z dala od domu za niekoniecznie własne ideały o tyle zwierz musi powiedzieć że ma wrażenie że zainteresowanie kinematografii wojną w Iraku to kwestia albo polityki ( część reżyserów chce nam wykazać jak bardzo niepotrzebna była to wojna) albo próby usprawiedliwienia się tych którzy w konieczność wojny wierzyli. W Iraku walczą bowiem zawodowcy i ludzie którzy pojechali tam walczyć z własnej woli. Zwierz rozumie że należy się im szacunek ale nie jest to jednak to samo co w przypadku poprzednich konfliktów. Nie mniej filmy wciąż powstają – ludzie na nie nie chodzą zaś kolejne akademie przyznają im nagrody. I tylko zwierz przypomina sobie powiedzenie swojego dziadka że człowiek niewinny ma jedno usprawiedliwienie zaś człowiek winny ma setki wymówek.

Powiązane wpisy