Home Ogólnie Sprawa najwyższej wagi czyli jak się przelicza aktora na kilogramy

Sprawa najwyższej wagi czyli jak się przelicza aktora na kilogramy

autor Zwierz

 

Hej

                Oto nad­szedł ten dzień kiedy pojaw­ił się  w sieci filmik, który ma przynieść zwier­zowi sławę chwałę i oko­lice. Zre­al­i­zowany w serii “Blogerzy” odcinek poświę­cony blo­gowa­niu o kul­turze zaw­iera wywiad ze zwierzem, oraz z jego blo­gowym zna­jomym — autorem blo­ga JestKultura.pl ( który w prze­ci­wieńst­wie do zwierza jest blogerem poważnym to znaczy takim, który umie się pow­strzy­mać od pisa­nia non stop o aniel­skim kinie:P).  Zwierz oglą­da­jąc film doszedł do wniosku, że poza tym, iż ‚musi naty­ch­mi­ast przestaw­ić się na dietę złożoną z samej marchew­ki, to na dodatek jego glos wchodzi w rejony słyszalne tylko dla psów. Inny­mi słowy zwierz po obe­jrze­niu filmiku zapałał do siebie drob­ną niechę­cią ( zwierz nie będzie ukry­wał, że nie jest to pier­wszy raz w jego życiu).  W zwierzu odezwał się też stra­ch, że jak nadal będzie tak wyglą­dał to umrze w samot­noś­ci i zjedzą go Sher­lock z Wat­sonem czyli jego szczury.  Owa chwila aut­en­ty­cznego zała­ma­nia się nad swo­ją niechyb­ną zgubą zaowocow­ała brakiem kolacji oraz reflek­sją pop­kul­tur­al­ną ( zwierz odnosi dzi­wne wraże­nie, że wszys­tko prowadzi zwierza do reflek­sji pop­kul­tur­al­nej).

 

 

 

Otóż zwierz przy­go­towu­ją­cy się psy­chicznie na to, że pewnie niedłu­go będzie chodz­ił głod­ny (jed­ną z najwięk­szych życiowych tragedii zwierza jest fakt, że zawsze niemal jest głod­ny), postanow­ił prześledz­ić kwest­ię niesłuchanie drażli­wą i prob­lematy­czną, a jed­nak obec­ną — chodzi o chud­nię­cie i tycie w Hol­ly­wood i w ogóle w świecie rozry­w­ki. Na samym początku zwierz musi zaz­naczyć jed­no — zwierz nie uważa by jakakol­wiek waga miała związek z moral­noś­cią, inteligencją, lep­szym czy gorszym sposobem życia — ze statysty­cznego punk­tu widzenia, obok ludzi chudych muszą być gru­bi i świę­ty boże nie pomoże, ktoś musi być naj­grub­szy, a ktoś najchud­szy. Zwierz  nie wierzy też by wszys­tko było zależne od zdrowego try­bu życia i spoży­wanych posiłków. Zwierz spędz­ił pół życia patrząc jak jego szczupłe koleżan­ki zjada­ją dwu­dan­iowy obi­ad, i widzi­ał nie jed­ną, której głównym napo­jem była cola. Widzi­ał też szczu­plut­kich ludzi, którzy nawet 200 metrów pod­jeżdżali samo­cho­dem. Zwierz ogól­nie uważa, że prob­lem wagi w naszej kul­turze nijak się ma do zdrowia, pięk­na itp. i jest to po pros­tu kwes­t­ia kon­troli ‑ludzie musza mieć nad czymś kon­trolę — waga jest dobrym ele­mentem naszego życia bo moż­na dość łat­wo się na niej skupić. Ludzie szczu­pli mogą uczynić ze swo­jej wagi jedyną kon­trolowaną rzecz w życiu, ludzie za gru­bi mogą dostrze­gać w wadze drogę do zmi­any — wszys­tko może być lep­iej wystar­czy schud­nąć ( zwierz chy­ba niko­go nie musi przekony­wać, że nieste­ty nie jest to tak proste). Ist­nieje jeszcze gru­pa, do której należy zwierz w dni kiedy nie oglą­da siebie w lus­trze i w Internecie — to gru­pa ludzi, którym trochę wszys­tko jed­no bo tak naprawdę nigdy nie postrze­gali się przez pryz­mat tego ile ważą. Zwierz ma to szczęś­cie, że kiedy na siebie nie patrzy nie myśli o sobie  w kat­e­go­ri­ach wagi i cza­sem jest nawet zdzi­wiony widok­iem tej okrągłej dziew­czyny w lus­trze ( być może stąd to prz­er­aże­nie przy oglą­da­niu fil­mu — kim jest ta isto­ta i dlaczego się za mnie poda­je?). Być może to jedy­na dro­ga do wag­owego szczęś­cia.

 

 

 

Nie mniej wróćmy do Show- biz­ne­su. Jak wiado­mo pro­mu­je on dwa rozmi­ary — chudy i niepoko­ją­co chudy. Wszyscy inni mieszczą się albo w słowie zaokrą­glona ( znaczy, że wykry­to ozna­ki posi­ada­nia bius­tu i poślad­ków) lub puszys­ta ( w tym określe­niu mieszczą się prak­ty­cznie wszyscy między numerem 40 a 66). Zwierz nie ma jed­nak zami­aru wygłaszać długiego peanu prze­ci­wko szupłoś­ci w pop­kul­turze — z paskud­nym poczu­ciem winy musi przyz­nać, że wcale się tak bard­zo nie dzi­wi, że wybiera się raczej szczupłe aktor­ki, które ład­nie wyglą­da­ją we wszys­tkim w co się ubiorą, które są bard­zo foto­geniczne ( choć niekoniecznie jest to związane z wagą to jed­nak szczupłą osobę łatwiej ład­nie sfo­tografować) i które w końcu moż­na bez prob­le­mu roz­bier­ać na ekranie. Oczy­wiś­cie powiecie, że zwierz został pod­dany paskud­nej indok­try­nacji, i zwierz nawet nie będzie się kłó­cił. Nie mniej zwierz musi powiedzieć, że owo pro­mowanie szczupłoś­ci ( zwierz zaz­nacza, że nie chodzi mu o prz­er­aża­jącą chu­dość lan­sowaną na wyb­ie­gach czy przez niek­tóre aktor­ki) prowadzi Hol­ly­wood do co najm­niej czterech niekiedy kosz­marnie para­noicznych zjawisk,  które zwierz poniżej chce omówić. Zro­bi to w punk­tach, żeby się total­nie w swoich uwa­gach nie poplą­tać.

 

 

1.)Tycie na zamówie­nie —  wprowadza­jąc dom­i­nację szczupłoś­ci Hol­ly­wood znalazło się w idio­ty­cznej sytu­acji — zabrakło bowiem osób, które mogły by grać tych, którzy szczu­pli nie są. Zatrud­nić wielką gwiazdę i jed­nocześnie kazać jej grać kogoś z nawet lekką nad­wagą — oznacza albo męcze­nie się z mak­i­jażem i spec­jal­ny­mi kostiu­ma­mi albo — rozkaz przy­bra­nia na wadze. Na przy­bieranie na wadze  do filmów zawsze patrzy się jak na niesamowite poświęce­nie — zwłaszcza w przy­pad­ku aktorek — zwierz przeglą­da­jąc do tego wpisu przy­pad­ki kiedy ktoś przy­tył  do roli zauważył ciekawą praw­idłowość — w przy­pad­ku mężczyzn jak np. Clooneya, Rus­sela Crowe czy Mat­ta Damona  a także De Niro chodz­iło o przy­branie na wadze nie trochę ale znacznie. Przy­być miało 20–15 kilo­gramów, zmieni­a­ją­cych rysy twarzy, sposób porusza­nia się, cza­sem obier­a­ją­cych sporo uroku ( Rus­sel Crowe w Infor­ma­torze to raczej nie jest ten sam mężczyz­na co w Glad­i­a­torze) niekiedy — niekoniecznie (  gru­by Clooney to wciąż Clooney).  W przy­pad­ku aktorek zmi­any był po pier­wsze zde­cy­dowanie mniejsze a po drugie — niekoniecznie zmieni­a­jące ich wygląd — zwierz był zaskoc­zony kiedy dowiedzi­ał się, że Julia Roberts przy­tyła do roli w ” Jedz, Módl się i Kochaj” ( ponoć miała wyglą­dać jak kobi­eta która je makaron — jak wiado­mo więk­szość kobi­et które wzięły do ust makaron naty­ch­mi­ast przy­biera ksz­tałt płet­wala błęk­it­nego) bo jeśli to praw­da to wcześniej zde­cy­dowanie ważyła za mało, podob­nie przy­tyć kazano Megan Fox, o której zwierz raczej nie musi was przekony­wać, że filmie Trans­form­er­sy 2 ( do którego to właśnie kazano jej przy­brać na wadze) ma fig­urę raczej bliską ideałowi. Do roli w Fight­erze przy­tyła też Amy Adams ( ponoć chci­ała wyglą­dać jak dziew­czy­na, która pije piwo) ale zwierz dowiedzi­ał się o tym dopiero z prasy bo po pros­tu ten fakt prze­gapił na ekranie, zmylił go nadzwyczaj dobry wygląd aktor­ki. Oczy­wiś­cie nie zawsze tak jest — do his­torii kina prze­jdzie bied­na Rene Zell­weger,  której kazano przy­tyć do roli Bridgi­et Jones tylko dlat­ego, że jak­iś kosz­marny kre­tyn nie przeczy­tał uważnie książ­ki i nie zrozu­mi­ał, że bohater­ka wcale nie jest za gru­ba tylko odchudza się z wyimag­i­nowanej nad­wa­gi  jak więk­szość kobi­et na świecie ( zwierz się nieste­ty do tej grupy nie zal­icza).  Do roli przy­tyła też Hillary Swank — głown­ie nabier­a­jąc masy mięśniowej ( grała w końcu bok­serkę w Mil­lion Dol­lar Baby), oraz Chral­ize Theron, która musi­ała zejść ze swo­jego piedestału jed­nej z najpiękniejszych kobi­et świa­ta i choć trochę upodob­nić się do istot żywych na potrze­by fil­mu Mon­ster. Do roli przy­tyła też Fregie ( do zaled­wie jed­nej sce­ny — bard­zo odważnie) oraz Gwyneth Pal­trow?. Z resztą zwierz musi powiedzieć, że ostat­nia aktor­ka zaprezen­towała nowy trend. Doty­chczas wszyscy aktorzy,  którym kazano przy­tyć,  na pytanie jak im się tyło odpowiadali, że było miło i naresz­cie moż­na było jeść co się chce, sugeru­jąc, że tak naprawdę utrzymy­wanie ide­al­nej wagi to niekończą­cy się ciąg wyrzeczeń, wyrzutów sum­ienia itp. Tym­cza­sem Gwyneth jako jed­na z niewielu gwiazd otwar­cie zadeklarowała, że było to dla niej ciężkie bo jest przyzwycza­jona do codzi­en­nych ćwiczeń. Zwierz z natu­ry nie ufa ludziom, którzy ćwiczą codzi­en­nie ( podob­nie jak nie ufa tym którzy mają dyscy­plinę by cokol­wiek robić codziennie.no może poza pisaniem blo­ga). Nie mniej sukces tycia nie odbi­ja się tylko w nagro­dach ( a za przy­ty­cie nagrodę dostać moż­na — z wymienionych tu przykładów aż 6 skończyło się nom­i­nac­ja­mi do Oscara i Oscara­mi) ale może przede wszys­tkim — w tym jak szy­bko wró­ci się do pozy­cji wyjś­ciowej — przy czym dobre wychowanie nakazu­je, by po przy­ty­ciu schud­nąć do mniej więcej numeru mniej niż przed filmem — chy­ba tak dla pewnoś­ci.

 

 

 Zwierz tu tylko doda, że Adele pojaw­iła się niedawno na okład­ce Vogue

 

2.)Chudnięcie na rozkaz — cza­sem w doskon­ałym algo­ryt­mie pop­kul­tu­ry, zawsze wiążą­cym szczupłość z tal­en­tem ( np. muzy­cznym) dokonu­je się wyłom. Pojaw­ia się ktoś kto śpiewać umie ale za to np. kom­plet­nie nie wyglą­da. Wysyp takich gwiazd mieliśmy po pier­wszych pro­gra­mach z cyk­lu Amer­i­can Idol — piosenkar­ki takie jak Kel­ly Clark­son, Car­rie Under­wood czy Jen­nifer Hud­son ( a także mnóst­wo innych uczest­niczek których imion zwierz nie pamię­ta) reprezen­towały albo jak w przy­pad­ku dwóch pier­wszych — rozmi­ar właś­ci­wy prze­cięt­nym dziew­czynom, albo jak w przy­pad­ku Hud­son — nieco więk­szy. Oczy­wiś­cie żad­na z nich nigdy nie schudła do show-biz­ne­sowej normy,  z powodu nacisków pro­du­cen­tów, czy znaw­ców rynku. W ogóle nikt nigdy tego nie zro­bił. Jeśli w Hol­ly­wood ktoś drasty­cznie chud­nie — jak Jen­nifer Hud­son ( ambasador­ka strażników wagi) to robi to wyłącznie z przy­czyn zdrowot­nych. Zwierz pamię­ta jak kil­ka dni temu przeczy­tał, że gra­ją­ca w seri­alu Glee Amber Rai­ly schudła o dwa rozmi­ary chwaląc się, że ter­az trze­ba jej będzie wymienić całą garder­obę . Pomi­ja­jąc fakt, że zwierz zobaczył oczy­ma duszy swo­jej te wszys­tkie nas­to­lat­ki, które walą przy takiej wiado­moś­ci głową w mur, bo one same raczej nie są w stanie tyle zrzu­cić ( mało kto uwzględ­nia ile cza­su zaj­mu­je zrzu­canie wagi — gwiazdy chwalą się codzi­en­ny­mi ćwiczeni­a­mi,  ale żad­na z nich nie ma reg­u­larnego cza­su pra­cy co znacznie ułatwia taki tren­ing, podob­nie nikt jakoś nigdy nie wspom­i­na o cenach pry­wat­nych tren­erów), zwierza nieco ziry­tował fakt, że ponown­ie dziew­czy­na dodała, że nie chodzi o wygląd tylko o zdrowie. Zwierz nie negu­je, że część gwiazd chud­nie z przy­czyn zdrowot­nych ale więk­szość chud­nie bo ktoś im to karze albo sugeru­je.  Zwierz nie ma nic prze­ci­wko chud­nię­ciu — sam jest jego wielkim fanem ( choć chy­ba raczej na odległość — cza­sem śle­my sobie listy — zwierz bła­galne, ono odmowne ) — ale ma wiele prze­ci­wko hipokryzji. Przyz­na­jmy się wresz­cie sami przed sobą, że utra­ta wagi wyni­ka z wyma­gań  pro­du­cen­tów, reży­serów czy nieste­ty samej wid­owni. Wtedy może­my dysku­tować czy to prob­lem, czy wręcz prze­ci­wnie dobry przykład dla tyjącego społeczeńst­wa. Jed­nak jeśli kole­jne aktor­ki będą pow­tarzać, że chud­ną tylko z powodów zdrowot­nych nigdy nie stoczymy tej roz­mowy, uda­jąc, ze prob­le­mu czy właś­ci­wie kwestii nigdy nie było.  Jed­nak ukry­wanie prawdy jest nam wszys­tkim na rękę — pro­du­cen­ci nie muszą się przyz­nawać, że naciska­ją na gwiazdy, gwiazdy nie muszą się przyz­nawać, że zro­bią wszys­tko dla kari­ery, a my nie musimy się przyz­nawać sami przed sobą, ze trochę tego od nich oczeku­je­my.  Tak więc jeśli ktoś chce dokon­ać rewolucji w świecie mówienia o wadze w pop­kul­turze to dobre miejsce żeby zacząć.

 

 

3.)Byłeś sławny jesteś gru­by  — ist­nieje przykry ale niesły­chanie sil­ny związek w Hol­ly­wood i w całej resz­cie show biz­ne­su między utratą pop­u­larnoś­ci a tyciem gwiazd —  zasa­da jest pros­ta — im więcej waży gwiaz­da tym mniej się liczy, tym więk­szym sta­je się pośmiewiskiem czy cie­niem samej siebie. Po spad­ku pop­u­larnoś­ci przy­tył i Marolon Bran­do, i John Tra­vol­ta i wymieniony już Val Kilmer czy Pierce Bros­nan. W przy­pad­ku mężczyzn sprze­niewierze­nie się zasady wiecznej chu­doś­ci nie jest aż tak restryk­cyjne jak w przy­pad­ku kobi­et  ( zaraz zwierz o tym będzie pisał w następ­nym akapicie) ale jeśli było się szczupłym należy takim pozostać  aż do śmier­ci, właś­ci­wie nieza­leżnie od wieku. W przy­pad­ku kobi­et jest jeszcze gorzej bo właś­ci­wie aktor­ka czy piosenkar­ka nie musi się nawet bard­zo roz­tyć by zaważyło to na jej kari­erze — dobrym przykła­dem jest Jes­si­ca Simp­son — niezbyt mądra piosenkar­ka popowa, która była dość sław­na kil­ka lat temu ale ter­az jest sław­na co raz mniej — ostat­nio najwięcej rozpisy­wano się o fak­cie, że przy­brała na wadze — no rzeczy­wiś­cie przy­tyła ale raczej do rozmi­aru nor­mal­nej dziew­czyny a nie do jakiegoś kosz­maru, przy­tyła też Christi­na Aguil­era? co uzna­je się ofic­jal­nie za początek koń­ca jej kari­ery, trochę jak w przy­pad­ku Brit­ney Spears która po urodze­niu dwój­ki dzieci nie wyglą­dała już tak ide­al­nie jak wtedy kiedy była nas­to­latką. Właś­ci­wie nie jest trud­no wykreślić dość prosty algo­rytm wedle którego gwiazdy piosen­ki na top­ie chud­ną a gwiazdy spada­jące tyją — wyda­je się, że jest to zasa­da niesły­chanie reg­u­larnie pojaw­ia­ją­ca się w świecie piosen­ki. Wśród aktorek kwes­t­ia tycia jest ściśle związana z kwest­ią chud­nię­cia — Kate Winslet więcej uwa­gi przy­ciągnęła najpierw ofic­jal­nie sprze­ci­wia­jąc się odchudza­niu a potem chud­nąc niż nie jed­ną swo­ją rolą fil­mową, z kolei Cather­ine Zeta Jones przez pewien czas próbowała oży­wić swo­ją nieco zamier­a­jącą kari­erę właśnie prezen­tu­jąc spadek wagi ( co było tym bardziej spek­taku­larne, że schudła do niższej wagi niż przed urodze­niem dziec­ka). Z rzad­ka zdarza się aktor­ka której zdarzyło się naprawdę przy­tyć — ostat­nio świat plotek emocjonował się wagą Kirstie Alley?,  która strasznie przy­tyła by potem spek­taku­larnie chud­nąć , nie bez pomo­cy które­goś z pro­gramów telewiz­yjnych. Dla aktorek przy­go­towano z resztą jeszcze jed­ną konkurencję związaną z wagą i sławą czyli która najszy­b­ciej schud­nie po ciąży. Zasa­da jest taka, ze trze­ba schud­nąć do 6 tygod­ni i to do rozmi­aru mniejszego niż ten z którego się star­towało — jeśli się prze­gra pozosta­je krótkie odsunię­cie od sławy, oraz tri­um­fal­ny powrót z nową fig­urą. Nie mniej jed­nak zasa­da jest dość okrut­na — aktor,  który przy­tył ma szanse na granie właś­ci­wie wszys­t­kich ról — dobrym przykła­dem jest Rus­sel Crowe, które­mu bard­zo daleko od tego jak wyglą­dał w Glad­i­a­torze a jed­nak nie zag­nano go do pom­niejszych rólek. Ta zasa­da raczej nie dzi­ała w przy­pad­ku aktorek — które jeśli pozostaną przy więk­szej wadze muszą się zupełnie przek­wal­i­fikować, albo schud­nąć jeśli chcą nadal pra­cow­ać w zawodzie. Jed­nak zasa­da ogól­na unoszą­ca się nad całym światem show-biz­ne­su jest następu­jąc — chcesz pozy­ty­wnych komen­tarzy i uwag — schud­nij ( jedy­na opc­ja kiedy to się nie sprawdza to kiedy przeskaku­je­my ze szczupłoś­ci na prz­er­aża­jącą chu­dość jak np. w przy­pad­ku Angeliny Jolie), chcesz złośli­woś­ci i utraty pop­u­larnoś­ci — przy­tyj, chcesz znów wró­cić do sławy — schud­nij z tego co przy­tyłeś. Proste nie?  Jeśli nie zrozu­mieliś­cie prześledź­cie jak to robi Oprah

 

 

4.) To nie jest kraj dla grubych ludzi — świat Show-biz­ne­su nie lubi ludzi z nad­wagą, ale nie jest w stanie ich całkowiecie wyru­gować. No bo co zro­bić z taką Adele co jest praw­ie jak dwie Lady Gagi ( choć ostat­nio a jakże.schudła) a śpiewa tak jak trzy tuziny popowych gwiazdek. Prze­cież się jej nie wyrzu­ci. Podob­nie z aktorka­mi — może i Melis­sa Mccarthy nie jest szczupła ale gra tak dobrze kome­diowe role ( jej nigdy nie zabraknie pra­cy bo gra w telewiz­ji i kinie wszys­tkie grub­sze przy­jaciół­ki główniej bohater­ki), że udała się jej rzecz niezwykła czyli zdoby­cie za taką rolę nom­i­nacji do Oscara, co jak wszyscy wiemy prak­ty­cznie się nie zdarza. Ostat­nio  z dużych aktorek kari­erę na podob­nej zasadzie ( gra­nia właśnie grubych dziew­czyn a nie dziew­czyn jako takich) zro­biła Nik­ki Blon­sky znana z fil­mu Hair­spray Nie mniej jed­nak trze­ba przyz­nać od razu, że dla więk­szych aktorek od razu zarez­er­wowano role kome­diowe, i choć zwierz przeszuku­je inten­sy­wnie swój mózg  i nie jest w stanie znaleźć ani jed­nej aktor­ki dra­maty­cznej ( amerykańskiej!) z nad­wagą — poza Gabourey Sidibe, która też była nomi­nowana do Oscara za swo­ją rolę w filmie Pre­sious. Nie mniej jed­nak choć taki niedobór to raczej wina złej pamię­ci zwierza to trze­ba przyz­nać, że zro­bić kari­erę z nad­wa­ga jest znacznie trud­niej. Co więcej widać tu bard­zo wyraźną lin­ię pomiędzy USA a Europą — zwierz oglą­da­jąc pro­dukc­je Bry­tyjskie radośnie odna­j­du­je w nich zde­cy­dowanie więcej typów kobiecych syl­wetek niż jedynie abso­lut­na i obow­iązkowa szczupłość. Przy czym zwierz nigdy nie nazwał­by np. ang­iel­s­kich aktorek gruby­mi — raczej nie są wszys­tkie na jed­no kopy­to niepoko­ją­co szczupłe. Grani­ca wyda­je się być wytoc­zona bard­zo ściśle bo jed­ną z rzeczy jakie zwierz zaob­ser­wował jest fakt, że pier­wszą rzeczą jaką robi bry­tyjs­ki aktor po przekrocze­niu grani­cy amery­ki jest chud­nię­cie — tak dla zasady. Zwierz jed­nak musi dodać w tym akapicie, że zasa­da doty­czą­ca koniecznoś­ci chud­nię­cia doty­czy właś­ci­wie praw­ie tylko kobi­et. W USA dopuszcza się ist­nie­nie aktorów z nad­wagą, nie mniej jed­nak ich także obsadza się albo w rolach kome­diowych — wedle zasady z Kac Vegas ” On jest śmieszny bo jest gru­by”, albo wpy­cha się ich w kat­e­gorię “aktor charak­terysty­czny”.  Wyda­je się też, że nieco inaczej reagu­je się na chud­nię­cie do pro­dukcji — kiedy aktor Johnatan Hill dość sporo stracił na wadze przy­go­towu­jąc się do fil­mu sen­sacyjnego nie wszys­tkie głosy były pozy­ty­wne — część fanów akto­ra uważało, że popełnił błąd, z resztą Hill szy­bko przy­tył i jakoś nikt nie miał mu tego za złe. Wyda­je się jed­nak, ze w przy­pad­ku aktorów nawet znaczny wzrost wagi, lub więk­sza waga wyjś­ciowa  nie oznacza naty­ch­mi­as­towego skon­cen­trowa­nia się wyłącznie na tym ile ważą i jak wyglą­da­ją. No ale to chy­ba niko­go nie dzi­wi bo prze­cież na tym zawsze pole­ga podzi­ał w Hol­ly­wood. Nie mniej jed­nak — to co zwierz chci­ał przekazać od samego początku — to fakt, że Hol­ly­wood nawet przy całej swo­jej restryk­cyjnoś­ci dopuszcza ist­nie­nie pewnego pro­cen­tu aktorów czy piosenkarzy których zasady odnośnie wagi nie obow­iązu­ją ale wyma­ga od nich chy­ba więcej w zakre­sie tal­en­tu.

 

 

 

Zwierz ku swo­je­mu zdu­mie­niu,  trafił w cza­sie przeszuki­wa­nia sieci, na dyskusję czy pokazy­wanie gwiazd z nad­wagą,  nie jest przy­pad­kiem złym przekazem dla społeczeńst­wa,  bo prze­cież ludzie z nad­wagą wcale nie powin­ni pogodz­ić się ze swoim ciałem,  tylko dążyć do chud­nię­cia. Zwierz musi powiedzieć, że wpadł w lek­ki stu­por bo nigdy nie przyszło mu do głowy, że zaak­cep­towa­nia samego siebie może być efek­tem nie pożą­danym ( no chy­ba ze jest się ped­ofilem, psy­chopatą i seryjnym morder­cą — wtedy dyskom­fort jest wskazany) . Jed­nak ten tok rozu­mowa­nia ‑wydał mu się bard­zo charak­terysty­czny dla dzisiejszej pop­kul­tu­ry  — nie pokazu­je­my pewnych rzeczy w trosce o zdrowie naszych widzów i nie ma to nic wspól­nego z moral­noś­cią, este­tyką czy prostą chę­cią zysku. A na pewno nic wspól­nego z tym, że w naszej kul­turze grube ( a nawet lekko zaokrą­glone) jest moc­no pode­jrzane i świad­czy o braku najważniejszej cechy czyli umiejęt­noś­ci pow­strzymy­wa­nia się od jedzenia. Zwierz musi powiedzieć, że zawsze wzrusza go wiz­ja tej bied­nej odchudza­jącej się w 6 tygod­ni po ciąży aktor­ki, która wyświad­cza tym samym przysługę społeczeńst­wu pokazu­jąc mu zdrowy tryb życia. Aż chce się sięgnąć po marchewkę.

 


Może­cie zwier­zowi zarzu­cić złośli­wość, zgorzk­ni­ałość czy zaz­drość ( tej zwierz nie ukry­wa — wciąż czeka aż na jego progu pojawi się telewiz­ja, która zapewni mu tren­era jedze­nie i siłown­ie) ale powiedzmy sobie szcz­erze,  w rejonie dzi­ałal­noś­ci ludzkiej gdzie najważniejszy jest tal­ent, kwes­t­ia wagi posi­adacza tal­en­tu zda­je się zabier­ać zde­cy­dowanie za dużo uwa­gi. Być może wszyscy boimy się, że pro­por­c­ja wielkoś­ci ciała do tal­en­tu wpły­wa na jego kon­cen­trac­je w jed­nos­tce. A być może to kole­j­na pró­ba przeko­na­nia nas wszys­t­kich,  że Pan Bóg ( zwierz pisze z dużej litery bo w sprawach wagi lep­iej się najwyższe­mu nie naraz­ić) roz­da­je dary wyłącznie w paki­etach z ide­al­ną syl­wetką, choć  wyda­je się być ona dość ryzykow­na. Z drugiej strony wszyscy praw­ie w to wierzą.  Pon­ad­to zwierz nie jest w stanie wyobraz­ić sobie bardziej para­noicznego pomysłu, niż zatrud­ni­an­ie do zawodu, który ma odw­zorowywać świat wyłącznie ludzi, którzy tego świa­ta nie odw­zorowu­ją,  a potem męczyć ich dieta­mi by bardziej upodob­nić do ludzi nor­mal­nych. Praw­da jest taka, że w kinie zawsze jest potrzeb­na aktor­ka , która zagra brzyd­szą siostrę, pomysł by do takiej roli tuczyć kogokol­wiek wyda­je się być co najm­niej nie zdrowy.  Tu zwierz kończy bo wpis jest kosz­marnie dłu­gi, a poza tym czas na march­wkę.

 Ps: Zwierz nie chce w komen­tarzach stwierdzeń, że wyglą­da “jak zwyk­le” zwierz przyj­mu­je nato­mi­ast uwa­gi, że kam­era dodała mu 50 kilo i w isto­cie jest szczu­plut­ki — zwierz łat­wo ule­ga sug­estii :P??

 Ps2: Zwierz spec­jal­nie wybrał nieco inne ilus­trac­je niż moż­na się spodziewać bo uważa, że za mało miejs­ca na blo­gi poświę­ca swoim ciepłym uczu­ciom wobec jedzenia jako takiego

 

0 komentarz
0

Powiązane wpisy